Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarze na Korfu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarze na Korfu. Pokaż wszystkie posty

WIZYTA NA CMENTARZU - SPOTKANIE Z TYMI KTÓRZY ODESZLI



W Polsce w ciągu całego roku duża ilość ludzi odwiedza cmentarze by zapalić świeczkę na grobie zmarłych bliskich osób.

Koniec listopada , Święto Zmarłych,  okres przed i po tym święcie jest w kraju jeszcze bardziej wyjątkowy. 

W te dni i ja jestem myślami i sercem w kraju. Bo dla Polaków jest to okres w którym chodzimy na cmentarze by zapalić symbolicznie lampkę ku pamięci tych którzy odeszli, a którzy żyją nadal w naszych sercach. Ta atmosfera tych dni w Polsce jest jedyna w swoim rodzaju, wielka pielgrzymka ludzi do miejsc gdzie się urodzili, gdzie żyli ich rodzice.

Jest to okres powracania do lat, które minęły i nie wrócą....

W Grecji czegoś takiego nie ma.  Cmentarze odwiedzane są tylko przez tych,   którzy stracili w ostatnim okresie czasu kogoś bliskiego lub przez matki dzieci, które w tragiczny sposób odeszły z tego świata. Mogę powiedzieć , że cmentarze są zaniedbane , a przecież to część historii , naszej historii. 

W kościele prawosławnym jest obchodzone tak zwane PSIHOSAWATO (Święto Dusz, Sobota Dusz)),  czyli tutejszy dzień zmarłych dwa razy w roku i są to święta ruchome. Wtedy kto chce idzie na cmentarz by zapalić lampkę na grobie zmarłych czy w czasie mszy w kościele odprawiane są modlitwy ku czci zmarłych z podaniem ich imion. Dodatkowo w te dni lub w kolejną po tej sobocie niedzielę rodzina zanosi do kościoła tzw. koliwa czyli różnorodne ugotowane ziarna, które są święcone ku czci zmarłych. Nie ma jednak wielu osób, które tą tradycję kontynuują. Nie ma to nic wspólnego z masowością i uroczystością tego dnia jak ma to miejsce w Polsce. 



Pamiętam jak żyjąc jeszcze w kraju w te dni odwiedzaliśmy całą rodziną  cmentarze by zapalić lampkę na grobie naszych przodków , osób bliskich - które odeszły , osób wybitnych - które zostawiły coś  ważnego w historii. Są to dni w których często rodziny które rozjechały się po kraju spotykają się przy jednym stole by powspominać dawne czasy.  W Polsce cmentarze to wielkie pamiątki historii kraju, to to czego nie można zapomnieć. Szczególnie wieczorami ma to niesamowity nastrój kiedy całe tereny są oświetlone tymi małymi lampkami i każda z nich oznacza wspomnienie o kimś.

W te dni zdajemy sobie doskonale sprawę z tego , że czas leci i jak rzeka nigdy nie wraca. Bardzo często w czasie takich "pielgrzymek" spotykamy naszych znajomych z dawnego miejsca zamieszkania, ze szkoły , czy ze studiów i tu ponownie wracamy myślami do tych okresów naszego życia.

Szczęśliwi są ci którzy idą na cmentarze by zapalić lampkę ich przodkom , którzy , jak to normalnie bywa , w wieku starszym , odeszli z tego świata. Niestety w ostatnim okresie czasu zwiększa się liczba ludzi , którzy tracą ukochanych w bardzo młodym wieku. Spowodowane jest to wzrostem liczby zgonów  przez wzrost liczby wypadków czy wzrostem różnego rodzaju chorób- głównie raka. To są tragedie , z którymi nie można się nigdy pogodzić i zawsze w powietrzu kołuje słowo " DLACZEGO".

Jeden z tych przypadków to utrata rodziców w okresie dzieciństwa. Z tym nigdy nie można się pogodzić i to zawsze zostawia cień w sercu osoby , która to przeżyła.

Sama straciłam mojego ukochanego Tatę , kiedy miałam 18 lat . Zmarł nagle na zawał serca. Był to bardzo trudny okres w moim życiu. Przygotowywałam się do matury i na studia i mój ukochany Ojciec był dla mnie wielkim wsparciem .Nagle w ciągu jednego dnia, dokładnie jednego poranka wszystko się dla mnie zmieniło..... Czułam , że życie się skończyło - wielki ból w sercu i szalona pustka, której rozmiar początkowo nie rozumiałam , a która z dnia na dzień rosła. Tak to jest kiedy traci się jednego z rodziców w okresie młodości, kiedy obecność naszych rodziców  jest tak potrzebna. W moim przypadku było to bardzo odczuwalne , bo miałam wspaniałego ojca , ukochanych rodziców , dzięki którym spędziłam beztrosko wspaniałe lata dzieciństwa , co w dniu dzisiejszym w wielu przypadkach nie jest możliwe.

Ktoś powie - strata rodziców jest czymś normalnym - prawidłowym - taka jest kolej rzeczy? Racja, ale istotne jest kiedy się ich traci , w jakim okresie naszego życia.

Jak ktoś jest małym dzieckiem ten fakt powoduje , że na całe życie będzie miał "pieczątkę"  sieroty. Mówi się też , że jeśli w dzieciństwie traci się ojca to jest się półsierotą , a jeśli traci się matkę to jest się zupełną sierota . Jest w tym duża prawda, bo ciepło domu rodzinnego w dużej mierze zależy od tego jak matka organizuje atmosferę ciepła rodzinnego na co dzień.

Jeśli traci się rodziców w wieku starszym , kiedy samemu założyło się już własną rodzinę i ma się własne dzieci - wtedy ta sytuację przeżywa się zupełnie inaczej. W tym okresie czasu jesteśmy do tego bardziej przygotowani i w wielu wypadkach wydaje się to nam normalną koleją rzeczy, szczególnie gdy rodzice mają szczęście dożyć do późnej starości.

Dla mnie strata mojego ukochanego Taty była wielka tragedią , która musiałam przeżyć w najdelikatniejszym okresie mojego życia . Strata mojej Mamy jednak też była okropnym doświadczeniem. Był to okres kiedy już miałam własna rodzinę na Korfu i wydawałoby się , ze to przeżyję w mniejszej skali. Miałam jednak , mimo odległości , bardzo ciepły i istotny kontakt z moją Mamą , która często przylatywała do mnie na Korfu by spędzić z nami wakacje na tej uroczej wyspie ciesząc się obecnością ukochanej wnuczki. Kiedy moja Mama umarła , nie mogłam się z tym pogodzić przez długi okres czasu. Przez cały następny rok bardzo często łzy same płyneły mi z oczu tylko na jej wspomnienie. Było mi jej szalenie brak , rozmów z nią , jej uśmiechu i ciepła , jej wspaniałych mądrych rad , które mi dawała. Wtedy chodząc po ulicach często widziałam kobiety do niej podobne i serce wtedy biło  mi szybciej. Moja Mama była moim skarbem , bardzo mądra kobietą , która w sposób decydujący wpłynęła na kształcenie się mojego charakteru i w wielu trudnych sytuacjach zawsze wiedziałam , że jest obok mnie i mogę uzyskać od niej radę - która jest istotna .

Uważam , ze osoby , które bardzo kochaliśmy , a które odeszły , ZAWSZE są obok nas.

Czujemy ich obecność w chwilach szczęścia , czujemy ich obecność w chwilach trudnych, których w życiu zawsze nie brakuje. Osobiście bardzo często łapie się na tym , że w momentach w których mam podjąć jakąś ważna decyzję często zastanawiam sie nad tym co w takiej sytuacji by zrobiła moja mądra Mama.


To wydaje mi się najważniejsze w przemijającym czasie - by pamiętać o osobach , które odeszły !!!! Nie jest tak ważne by wybudować im wielkie grobowce na cmentarzu , ale mieć ciepłą pamięć w naszym sercu . Jak w chwilach szczęścia mówimy ,że jakby Mama czy Tato to widział to by byli szczęśliwi - to największe bogactwo naszych wspomnień z dzieciństwa .To też oznacza , że nasi rodzice w pełni wykonali swoje zadanie jako rodzice.     Zgadzacie się z tym????

CMENTARZE NA KORFU

Co kraj to obyczaj i każda wiara ma swój sposób reagowania na sprawę życia i śmierci.

Wiele ludzi sądzi, że odwiedzając cmentarze w jakimś kraju możemy dużo dowiedzieć się o jego historii i o mentalności mieszkającej tam ludności. W pełni się z tym zgadzam.

W Grecji temat " śmierć " jest w wielu rodzinach wielkim tabu . Ludzie tutaj nie lubią o tym dyskutować , wręcz tego się boją . Myślenie o tym , że to też cześć naszego życia jest tutaj przez wielu ludzi dziwnie interpretowane. Tylko starsi ludzie , po 85 roku życia podchodzą do tego tematu bardziej ... praktycznie.

Przykładowo poruszanie tematów odnoszących się do ubezpieczeń w przypadku śmierci jest tutaj bardzo źle widziana przez rodzinę.

Po pierwsze każdy osądzi , że wysyłamy tą drugą osobę na drugi świat !!!

To nie temat dla Greków !!!

Ja wychowana w polskiej rodzinie miałam rodziców , którzy na tym punkcie byli bardzo uczuleni. Mój Tata od najmłodszych lat płacił ubezpieczenia na dom, na jego życie itp. W ten sposób czuł się spokojniejszy zabezpieczając nasza rodzinę w przypadku jego nagłego odejścia.

 Niestety miałam możliwość docenić to na własnej skórze, bo straciłam Tatę nagle w wieku 18 lat.

Grecka rodzina  uważa, że dyskusje na temat ewentualnej śmierci w rodzinie dotyczy wyłącznie zainteresowaniem w podziale majątku i jest to przeważnie okazja do konfliktów rodzinnych.

Niewielu Greków wyjaśnia takie sprawy w pewnych wieku prosto i jasno tak, by po ich ewentualnej śmierci dzieci nie miały problemów z podatkami , by zabezpieczyć finansowo dzieci ,  czy  by wręcz  nie dochodziło do wielkich sporów rodzinnych i sądów o spadek.

To niestety w Grecji jest bardzo powszechne.

Jak z pewnością wiecie średnia wieku w Grecji jest wysoka . Przekracza 75-80 roku życia , a na wyspach dochodzi do 85 roku życia.

Jest to związane z jakością życia Greków i ich podejściem do życia.

Jeżdżąc po wyspie w wielu miejscach możecie zobaczyć małe cmentarze. Wiele ze znajdujących się tam grobów jest zapuszczona, niezadbana i rzadko kiedy widzicie ludzi odwiedzających te miejsca.

Najczęściej zobaczycie tutaj starsze babcie ubrane na czarno, których towarzysze życia ostatnio odeszli z tego świata i na grobach ich bliskich zachowany jest porządek, są jakieś kwiaty, czy paląca się lampka.

Grecy uważają , że życie mamy jedno , tutaj na ziemi i trzeba go przeżyć w pełni.

 Wierzą w Boga ,  w Raj i życie wieczne ale tym tematem zbytnio się nie zajmują . Dla Greka ważna jest to co jest teraz , tutaj i dzisiaj, nie zajmuje sobie głowy tym co będzie w dalekiej przyszłości.

Ogólnie przyjęta jest opinia , że z chwilą gdy ktoś przechodzi do świata " Aniołów " jego wartość doceniana jest trzymanymi w sercu  miłymi wspomnieniami o tej osobie.
Grecy mówią , że biedni i bogaci pod koniec mają ten sam " ostatni dom " wymiarów 2 metry na 1 metr.... i nikt ze sobą do grobu niczego nie zabiera , ani domu, ani samochodów , ani pieniędzy.

Wielokrotnie Grecy mówią , że jeśli ktoś był w porządku w stosunku do osoby , która odeszła to nadmierna wylewność w strojeniu grobu, czy ciągłe odwiedzanie grobu nie ma potrzebne. Często mówią, że tylko w przypadku gdy ktoś ma jakieś wyrzuty sumienia odwiedza ciągle cmentarz i grób bliskiej osoby, która odeszła w leciwym wieku ( 80-100).  O ile do końca życia tej osoby rodzina była obok niej i ta osoba odeszła pełna miłości bliskich to sprawa tutaj się kończy i rodzina ma czyste sumienie zatrzymując wspomnienia o tej osobie w sercu.

Tylko raz w roku w rocznicę śmierci wielu Greków zamawia w kościele modlitwie ku czci swoich zmarłych. Nie robią to jednak wszyscy.
To coś zupełnie innego niż w Polsce , gdzie wizyty na cmentarzu są wielokrotnie częścią niedzielnego spaceru rodziny. Wiem to z własnego doświadczenia , bo często w czasie niedzielnych spacerów odwiedzałam cmentarz i grób mojego ojca by zapalić tam lampkę.

Poza tym święto zmarłych i sposób jego obchodzenia w Polsce to coś zupełnie odmiennego od tego co dzieje się w Grecji. Tutaj w święta zmarłych nie ma tej masowości , nie jest to powszechna uroczystość i często wręcz takie święta są przez rodziny zapominane.

Jeżdżąc po Korfu drogami koło wiosek korfiańskich często zobaczycie cmentarze . Najczęściej są one usytuowane niedaleko kościoła wioski lub jeśli kościół jest w centrum wioski znajdują się przy bocznych drogach do wioski.
W niektórych przypadkach położenie tutejszych cmentarzy jest wręcz niesamowite, usytuowane są one na wzniesieniu z pięknym widokiem na morze, tak jakby ci umarli ludzie mogli to piękno podziwiać....
Takie cmentarze możecie zobaczyć przykładowo w wiosce CHLOMOS na południu wyspy. Tam wioska rozbudowała się na południowym zboczu wzniesienia , kiedy na szczycie wzniesienia  znajduje się kościół i cmentarz z tak pięknym widokiem.

Sami zobaczcie!



Drugie takie miejsce możecie zobaczyć w wiosce Agrafoi gdzie za pięknym kościołem długa alejka z białymi pniami wysokich cyprysów prowadzi do znajdującego się na szczycie cmentarza.








Jestem pewna , że wielu z Was w tych miejscach będziecie zdumieni tak " szokującym " połączeniem piękna tej wyspy z tym smutnym obrazem grobów.