Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

ZIMOWY "SPOKÓJ" NA WYSPIE KORFU

 Jest koniec listopada i od miesiąca wyspa wpada jakby w letarg. 

Loty czarterowe na Korfu już zakończyły się. Mamy tylko dwa codzienne loty do Aten. 

Jest coraz mniej statków rejsowych, które będą aż do grudnia. Tylko w dniach kiedy mamy turystów z tych statków starówka ożywiają się na krótko, bo widać grupki turystów chodzące po mieście z przewodnikami. 

Większość turystycznych sklepików na starówce jest zamknięta. Tylko kilka prowadzonych rodzinnie przez Korfiatów otwiera się w godzinach gdy te statki są na Korfu.  

Wąskie uliczki starówki są puste z szeregiem szczelnie pozamykanymi drzwiami i wystawami tamtejszych sklepików.  Zupełnie inny obraz od tego co widzicie w lecie. 

Dla mnie, mieszkajacej na stałe na Korfu , ma to też swój urok , ale to moja osobista opinia. Jak przed 45 laty zobaczyłam to po raz pierwszy byłam tym zaszokowana, tak jak byście byli i Wy - teraz patrzę na to inaczej. 

Po szale sezonu letniego potrzebny jest odpoczynek i czas na wolniejszy tryb życia. Jest to czas dla rodziny, okres spotkań towarzyskich i życia mieszkańców wyspy bez stawiania na pierwszym planie wielogodzinnej pracy związanej z turystyką na wyspie. Bo po tych  dziesięciogodzinnych i dwunastogodzinnych  dniach  pracy w sezonie, często bez dnia odpoczynku organizm  domagaja się relaksu. 

Znam to z własnego doświadczenia! 

Teraz kiedy jestem już na emeryturze myślę o tych wszystkich, którzy nadal tak pracują. Bo po sezonie wszyscy pracujący w turystyce starają się odpocząć,  odespać nieprzespane noce, nadrobić wszelkie zostawione w lecie prace by po kilku miesiącach zacząć przygotowywać się do nowego sezonu turystycznego.

Jest koniec listopada i siedzę sobie dzisiaj u mnie w domu w górach z filiżanką kawy ciesząc się obrazem zapalonego kominka.


Za oknem szaleje wiatr i leje jak z cebra. Dokładnie mówiąc nic nie widać, bo ściana deszczu zasłania jakikolwiek widok. Od kilku dni mamy na Korfu taką pogodę. Narzekaliśmy przez całe lato na brak deszczu i wody. Teraz spełniło się nasze życzenie !

Obecnie wyspa "moczy" się,  w wielu miejscach drogi są zalane  i utrudnione jest poruszanie się po wyspie.

Z tego względu od kilku dni siedzimy w domu. Nawet krótkie spaceru po okolicy są niemożliwe,  bo w każdej chwili może urwać się chmura i wrócimy do domu przemoczeni od stóp do głowy mimo kaloszy, płaszczów od deszczu i parasoli.

Tak często w zimie wygląda sytuacja na wyspie. Mamy pory deszczowe z opadami które wyglądają jak potop! 

Dawniej mieliśmy tak zwane czterdziestodniowe opady. Wyglądało to tak, że przez 40 dni i nocy padał ulewny deszcz. Obecnie tego już nie mamy. Opady są rzadsze,  ale czasami bardzo obfite i wręcz niebezpieczne. 

My, mieszkający w górach mamy dodatkowo w zimie częste mgły, które uniemożliwiają nam bezpieczny zjazd do stolicy. Jednak przyzwyczailiśmy się do tego , bo w zimie nikt się nie spieszy i panuje ogólny luz.


Całe szczęście te mgliste czy  deszczowe fale przeplatane są pięknymi,  słonecznymi dniami w czasie których wszyscy wychodzimy na spacery jak ślimaki po deszczu.

W takie dni nawet stolica wypełnia się ludźmi. Szczególnie w okresie przedświątecznym. Wtedy wszystko zaczyna być bardziej kolorowe, pięknie podświetlone I uroczyste. 




Jak wyglądają święta Bożego Narodzenia na Korfu opisuję w kilku moich artykułach związanych z tym tematem z serii -> BOŻE NARODZENIE  lub  ŚWIĘTA. 

Często pytacie się jak wygląda zima na Korfu I co my tutaj w zimie robimy. Macie i na ten temat kilka artykułów na moim blogu. Dajcie hasło -> ZIMA i czytajcie o tym. 

Jeśli chcecie zobaczyć to na żywo oglądajcie moje codzienne filmiki na INSTAGRAM-mie  lub na TIKTOKU na mojej stronie 

-> korfu moja przystań 2.

Pytacie się o śnieg na Korfu. Czytajcie o tym dając hasło  -> ŚNIEG. 

Życzę miłego czytania,  a ja dokładam drewno do kominka i rozpoczynam przygotowywać dzisiejszy obiad...




JAK JESTEŚ Z POLSKI TO NIE MÓW, ŻE W GRECJI JEST CI ZIMNO !

 Gdziekolwiek na świecie mówiąc "Grecja" wszyscy kojarzą sobie to słowo z błękitnym niebem bez jednej chmurki, z lazurowym morzem, ciepłem i słoneczkiem. To prawda, że Grecja należy do krajów gdzie ponad 300 dni w roku mamy słońce. To jednak nie znaczy, że i tutaj nie ma zimy i bardzo zimnych dni.

W ciągu ostatnich dni nad Grecję napłynął zimny front z północy, cała północna Grecja przysypana jest śniegiem, nawet w okolicach Aten wszystko pokryło się tych białym puchem. Jak to zawsze bywa na wyspach jest trochę cieplej bo prądy morskie powodują, że przeważnie śnieg tutaj nie pada. Oczywiście są wyjątkowe dni kiedy raz lub dwa razy w roku możemy nawet na Korfu  zobaczyć ośnieżony rano najwyższy szczyt Pantokrator, ale to wyjątki potwierdzające regułę.

Najzimniejsze dni mamy na Korfu przeważnie w styczniu i lutym, ostatnio jednak bardzo niskie jak dla nas temperatury pojawiają się też w marcu. Najlepszą dla mnie informacją o zimnym dniu są widziane z okna mojej sypialni szczyty gór w Albanii. Jak są one ośnieżone to wiem, że trzeba ciepło się ubrać bo będziemy mieli zimny dzień.



Chodząc na codzienne poranne spacery po górach, czy gajach oliwnych zawsze jestem w zimie bardzo ciepło ubrana by nie zmarznąć i cieszyć się pięknymi krajobrazami nie myśląc o zimnie .


To samo dotyczy w zimie godzin wieczornych kiedy po zajściu słońca ponownie spada temperatura i trzeba się zabezpieczyć przed zimnem. W te zimne dni potrzebne są nawet na Korfu szaliki, czapki, kapelusze, rękawiczki i oczywiście ciepłe palto. Ja do tego jestem doskonale przygotowana, bo znam zimę z kraju i wiem jak trzeba się ubrać w takie dni. Niestety Grecy na Korfu do zimy nie są przeważnie  przygotowani. Czapka czy kapelusz przeszkadza paniom, bo niszczy im fryzurę, rękawiczki nie są potrzebne bo mamy kieszenie, ciepłe palto to zbędny wydatek, bo tylko kilka dni w roku jest tutaj zimno. Stąd na ulicach widzicie w takie dni skulone z zimna postacie w przewiewnych płaszczach, które ich od niczego nie chronią. 

W takie dni jak zaczyna się w towarzystwie rozmowa na temat pogody i zimna w ciągu ostatnich dni wszyscy mi mówią, że ja nie powinnam narzekać na zimno w Grecji bo jestem z Polski!!! 

Tak jakby do zimna gdziekolwiek można było się przyzwyczaić, tym bardziej, że ja należę do osób, które uwielbiają upały nawet 40 stopniowe i zimę najlepiej lubię spędzać przy kominku oglądając śnieg w telewizji.

To prawda, że w kraju przeżyłam kilka zim stulecia kiedy zaspy śnieżne, nawet w centrum Lublina utrudniały poruszanie się samochodów i ludzi. Pamiętam też jedną szaloną zimę , chyba rocznik 1978 kiedy jadąc do Zakopanego na narty drogi były tak zasypane śniegiem, że zaspy śnieżne sięgały do połowy okien autobusu, którym tam jechałam. 

To jednak było dawno temu i mieszkając już ponad 40 lat w Grecji , na Korfu przyzwyczaiłam się już do tutejszego klimatu o wiele cieplejszego i to w większość miesięcy w roku. 

I tak denerwuje mnie za każdym razem jak ktoś mi mówi, że na Korfu nie powinno mi być zimno. Nadmienię, że tutejszy wyspiarski klimat jest zupełnie inny od  kontynentalnego - suchego jaki jest w Polsce. Na Korfu wielokrotnie w ciągu roku czujemy dużą wilgotność, szczególnie w dni deszczowe.

Poranne mgły to tutaj rzecz normalna.


W dni deszczowe czy pochmurne całe tereny wyspy pokryte są gęstą mgłą, która utrudnia jazdę samochodem czy nawet powoduje odwołanie lotów na Korfu.


Do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale trzeba się też do tego dobrze przygotować. Zasadnicze zabezpieczenie przed wilgocią i zimnem na Korfu jest posiadanie centralnego ogrzewania w domach. A z tym ostatnio jest dość trudno, bo cena na ropę i drewno ciągle podnosi się do góry.

Jak wygląda sprawa ogrzewania mieszkań na Korfu w zimie piszę w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-ogrzewamy-w-zimie.html

Oczywiście z biegiem lat mieszkając tutaj na stałe nauczyłam się też różnych sposobów by utrzymywać dom w cieple i nie marznąc w zimie. O tym piszę w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/01/jak-przetrwac-zime-na-korfu.html

I nie ubierajcie się lekko zaproszeni w zimie do jakiegoś domu na Korfu. Wszyscy tutaj oszczędzają na ogrzewaniu. Jeśli ktoś mieszka w bloku to najczęściej centralne działa tam tylko kilka godzin. 

W wielu domach jednorodzinnych zbawieniem jest kominek przy którym gromadzi się cała rodzina.


Ja zaproszona do takiego domu zawsze jestem pierwszą osób, która siada blisko kominka i wtedy znów słyszę, że będąc z Polski nie powinnam czuć zimna w Grecji!

Właściwie już się przyzwyczaiłam do takiej reakcji wszystkich. Jak jednak chodzę na spacery po stolicy w te zimne, zimowe wieczory i spotykam się z marznącymi koleżankami zawsze podkreślam im to, że każda pogoda jest dla nas - tylko trzeba się odpowiednio ubrać. 




Bo bez względu na to gdzie jesteśmy, czy w Polsce, czy na Alasce, czy na Korfu jak temperatury są bliskie zera to trzeba się odpowiednio ubrać by nie zmarznąć.  Dlatego w takie dni ja ubieram się cieplutko i nie przeszkadza mi ani kapelusz, ani szalik, ani rekawiczki, ani nawet futro, którym mogę się otulić i mile sobie spacerować.



NASZ CODZIENNY PLAN DNIA NA KORFU W ZIMIE

 Nasze życie na Korfu jest ściśle związane z tą piękną przyrodą, która nas otacza i sposób życia też zmienia się w zależności od pory roku i pogody. Wielokrotnie podkreślam Wam, że Korfu w okresie lata i w okresie zimy to dwie różne wyspy. Piszę o tym  w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/03/dwa-oblicza-wyspy-korfu.html






Z artykułów z serii ZWYCZAJE NA KORFU możecie się wiele dowiedzieć o sposobie życia na wyspie w różnych okresach czasu i przy różnej pogodzie. Oczywiście wszystko zależy też od sytuacji rodzinnej, ekonomicznej i wieku każdego z nas. My mieszkamy z mężem w górach na Korfu i oboje jesteśmy już emerytami i nasze dzieci są niezależne i mieszkają poza wyspą.  Według opinii wielu należymy jednak do tych bardziej aktywnych emerytów bo nasz dzień zawsze jest wypełniony pracami i licznymi zainteresowaniami.  W okresie zimy jednak żyje się na Korfu ciszej, wolniej, inaczej.

Jak wygląda mój przeciętny dzień w okresie lata opisuje w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/08/kolejny-letni-dzien-na-korfu.html

W tym artykule postaram się opisać Wam nasz przeciętny, zimowy dzień na Korfu.

Jak często mówię mój mąż i ja należymy do "rannych ptaszków" i bez względu na porę roku czy pogodę lubimy wstawać wcześnie, to znaczy około 6.30 - 7.00. Budzimy się bez zegarka, w ogóle jest on nam najczęściej nie potrzebny, bo żyjemy zgodnie z naturą. Dodatkowo pomaga nam w tym nasz kogut, który mimo pewnej odległości od domu od rana pieje by dać znać o sobie.

Poranek rozpoczynamy od kawusi po grecku i dodatkowo mój mąż od śniadania z moim dżemem, moim chlebem i naszymi oliwkami. Ja od pewnego czasu śniadania rano nie jem, bo odżywiam się stosując zasady POSTU PRZERYWANEGO (intermittent fasting), czyli zmniejszam ilość godzin w których jem posiłki w ciągu dnia.

Poranek to dla nas czas na słuchanie wiadomości, czytanie różnych artykułów w internecie i dla mnie okres odpowiedzi na Wasze pytania i umieszczanie moich artykułów na mojej stronie w FB.

Jeśli pogoda jest względnie dobra to później idziemy gdzieś na spacer po górach czy gajach oliwnych lub jedziemy pospacerować po plaży.






 Oczywiście jeśli mamy ochotę na spacer po plaży wybieramy jedna z plaż północnej cześci wyspy i zjeżdżamy tam pijąc później kawę w jakiejś, znajdującej się tam kawiarence.Mamy do wyboru plaże północnej części wyspy w Acharavi, Barbati, Sidari, Kassiopi, Ipsos i jeździmy tam gdzie mamy ochotę. O ile mężuś planuje jakieś prace z pracownikami w gajach oliwnych lub pracę w winnicy ja idę na spacer sama. O ile moja pomoc w winnicy jest mu potrzebna jedziemy do winnicy razem i wspólnie tam pracujemy. 

Jeśli mam do wykonania jakieś prace w domu zostaję w domu, a mąż gdzieś coś robi. 



Około 10.30 - 11.00 pijemy razem druga kawę, o ile mąż jest w domu. Czasami jeśli nawet pracuję w winnicy biorę kawę w termos i do tego ciasteczka i idę do winnicy ( 4km) by ją wypić razem z nim i później wracam ponownie do domu po drodze robiąc zdjęcia. To świetny spacer pomiędzy gajami oliwnymi i wspaniała gimnastyka.




Jeśli mamy załatwiać jakieś sprawy w stolicy to raniutko by znaleźć parking zjeżdżamy do miasta, szybko wszystko załatwiamy by trochę pospacerować po stolicy i później obowiązkowo pijemy kawę z naszymi znajomymi w pewnych ulubionych przez nas wszystkich kawiarenkach. 

O ile  chcemy zrobić zakupy w supermarkecie to najczęściej zjeżdżamy do Acharavi gdzie nie ma problemu z parkingiem, robimy zakupy i później idziemy na kawę do cukierni Amarena obowiązkowo z moim tiramisu. Ale to ma miejsce tylko raz na 3-4 tygodnie, bo wiemy co nam jest potrzeba z mojej listy, którą stopniowo piszę. 

Po drugiej kawie ja najczęściej przygotowuję obiad o ile nie mam już czegoś gotowego z poprzednich dni. Bo gotuję 3-4 razy w tygodniu 4 porcje by mieć obiad na dwa dni przeplatając je różnymi daniami. Jesteśmy tylko we dwoje, więc jest to możliwe.

O ile pogoda jest bardzo nieciekawa, pada silny deszcz lub wieje silny wiatr poranek spędzamy w domu. nie rezygnujemy jednak z gimnastyki. Każdy z nas przeprowadza swój zestaw ćwiczeń gimnastycznych. Mamy w domu specjalne urządzenia gimnastyczne, ja dodatkowo mam moje ciężarki 3.5kg i 5kg. Trzeba dbać o formę każdego dnia, bez względu na pogodę, bo w zdrowym ciele zdrowy duch!!!

 Przez wiele lat mieszkając w stolicy chodziłam na gimnastykę - aerobik czy później jogę, ale obecnie mieszkając w górach zmieniłam to na codzienne spacery i gimnastykę w domu.

Okres przedpołudnia to okres na wykonywanie wszelkich potrzebnych prac w domu i poza domem, bo po południu odpoczywamy i zajmujemy się tym co każdy chce.

Obiad jemy około 13.00, później przez godzinę czytamy coś w internecie i następnie do 16.00 jest siesta. 

Po południu najczęściej czytamy książki, oglądamy filmy w internecie, czy śledzimy różne filmiki w youtube.com. Mąż w ten sposób uzupełnia wiedzę o rolnictwie,winie, różnych sposobach uprawiania roślin w innych częściach świata, słucha klasycznej muzyki i jak ma ochotę przez internet prowadzi próbę chóru.

Ja śledzę kilka kanałów w youtube.com o filozofii życia, modzie, wystroju wnętrz, sposobie życia ludzi w różnych częściach świata i blogi dotyczące podróży, psychologii, fotografii czy sposobu życia w różnych częściach świata. Jak mam ochotę piszę kolejny artykuł dla mojego blogu KORFU MOJA PRZYSTAŃ. 

To "studiowanie" wiadomości w internecie przerywamy popołudniową gimnastyką by się poruszać i jak jest fajnie na dworze idziemy ponownie na krótki spacer z mieszkającymi niedaleko nas kuzynami męża. Oni jednak, ze względu na problemy ze zdrowiem nie spacerują na dłuższe odległości i tak najczęściej szybko kończymy spacer u nich w domu przy kominku z herbatą lub jakimś trunkiem, np. tsipouro.

Kolację jemy dość wcześnie bo przed 18.00.  A to ze względu na to, że chodzimy spać też dosyć wcześnie bo około 22.00-22,30. 

Wczesna kolacja jest też ze względu na to, że kilka razy w tygodniu po południu jesteśmy w  stolicy, bo mąż ma próby chóru i nie chcemy  wracać później do domu głodni.  Kiedy mąż ma próbę chóru ja ten czas w stolicy wykorzystuję na popołudniowo - wieczorny spacer z przerwą na herbatkę w wybranej przeze mnie kawiarence sama lub z koleżankami.








Nasze zimowe niedziele są trochę inne. Po pierwsze raniutko jesteśmy w stolicy bo mąż śpiewa w chórze w katedrze kościoła prawosławnego w czasie porannej mszy. Ja mam wtedy czas na krótką modlitwę, spacer po starówce i kawusię najczęściej na ukochanym przeze mnie Listonie.









Niedzielne obiady najczęściej jemy w towarzystwie kilku osób. Mogą to być kuzyni męża lub nasi znajomi, ale w obecnej sytuacji z COVID towarzystwo jest określone i nie przekracza 4-6 osób. Czasami zapraszamy ich do nas do domu, częściej jednak jedziemy gdzieś wspólnie na obiad.  Bardzo lubię te zimowe niedziele. Wszędzie jest cicho, na drogach nie ma dużego ruchu i można bez problemu pojechać nawet trochę dalej.

Ogólnie zimą spędzamy więcej czasu w domu i plan dnia zależy ściśle od pogody danego dnia i oczywiście naszych chęci. W czasie codziennych spacerów mamy dużo czasu na przemyślenia, dyskusje, poznanie samego siebie, obserwację dzikiej przyrody, która nas otacza. Ostatnio dużo nie maluję, bo fascynuje się robieniem zdjęć i poznawaniem świata przez czytanie na ten temat. Na Korfu żyjemy z dala od huku pełnych cementu i gęsto zabudowanych dużych miast, szumu i spalin szybko jeżdżących samochodów i tłoku zawsze gdzieś spieszących się ludzi na ulicach. Jeśli jednak za tym tęsknimy mamy czas na różne podróże w nieznane, możemy też pojechać do Aten by odwiedzić rodzinę męża, polecieć do mojej córki do Anglii, pojechać na kilka dni na ląd Grecji,  by po pewnym czasie z wielką przyjemnością wrócić do naszego spokojnego domu. 

 Poza tym śledzimy  i uczestniczymy w koncertach muzycznych w stolicy i wspólnym późniejszym biesiadowaniem w tawernach. Jak sami widzicie zima na Korfu ma też swój urok.

JAK WYGLĄDA ZIMA NA KORFU

 Korfu to  zielona w ciągu całego roku wyspa. Zima na tej wyspie nie ma nic wspólnego z tym co Wam się z zimą kojarzy. 

To pora  roku w czasie której zieleń na wyspie jest bardziej wyrazista, opłukana wieloma jesiennymi deszczami. Ciemnozielone cyprysy i szaro srebrzyste drzewa oliwne pokrywają wszystkie zbocza na wyspie tworząc wspaniały krajobraz.

Częste silne wiatry powodują, że mamy wtedy wspaniałą widoczność i połączenie błękitu nieba,błękitu morza z bujną zielenią na wyspie jest wręcz szokująca.



Zima na Korfu to okres wielu różnic. 

Podstawowa różnica dotyczy temperatur dnia i nocy. Południowe  temperatury  zimowych dni na wyspie wahają się między 15-17C. Noce są zdecydowanie chłodniejsze i temperatura nocy waha się pomiędzy 5-10C. W dni słoneczne ta różnica jest szczególnie odczuwalna, bo w południe można usiąść w zabezpieczonym od wiatru miejscu i czuć grzejące słońce zapominając o zimie, ale wieczorem czy nocą czuje się wilgoć, która przechodzi kości.

Kiedy czasami, ale rzadko temperatury nocą spadają poniżej 5 C , czasami nawet do temperatur minusowych, szron na trawach zamienia się w lód i raniutko wyspa przybiera biała szatę. To jednak nie trwa długo bo z pierwszymi promykami słońca wszystko to topnieje. Tylko w miejscach do których nie dochodzą promienie słońca lód utrzymuje się przez kilka godzin. W takie poranki wiele dróg w górskiej części wyspy pokryte są lodem i jazda po nich jest bardzo niebezpieczna. To jest jeden z zasadniczych powodów zamykania w tych dniach szkół na wyspie. Chodzi o uniknięcie wypadków na drogach. Dodatkowo w starych budynkach szkolnych nie ma dobrego centralnego ogrzewania i prowadzenie lekcji jest po prostu niemożliwe.

W te jedyne bardzo chłodne dni w zimie mamy okazję włożyć czapki, rękawiczki i grube szaliki i grube palta,ktore najczęściej używamy w czasie zimowych podróży do centralnej Grecji czy do Europy. Bo Korfiacy nie są przyzwyczajeni do bardzo ciepłego ubrania. Teraz młodzież bardziej się utula bo jest to modne. To też okazja dla wielu Korfiatek by wyjąć z szaf kożuchy i futra by pospacerować w nich w zimne wieczory!! bo każda pogoda jest dla nas kiedy jesteśmy odpowiednio ubrani.



W zimie na wyspie mamy wiele dni słonecznych, które od czasu do czasu przeplatają się dniami z deszczem. Deszcze nawet w tym czasie są dość intensywne i w wielu miejscach powstają dość niebezpieczne potoki, odżywają wodospady i niestety często w takich sytuacjach szosy i ulice stolicy wyspy zamieniają się w niebezpieczne potoki. W stolicy często zalewają one znajdujące się tam na parterze kawiarnie i sklepy. Dlatego w tym czasie w wielu budynkach zobaczycie w deszczowe dni duże wysokie bariery zasłaniające drzwi sklepów, by w ten sposób zmniejszyć ewentualne szkody spowodowane ulewą. To coś podobnego do sytuacji jaką obserwujecie w tym czasie w Wenecji.

W zimie pogoda na wyspie często się zmienia. Po pięknym słonecznym dniu może następnego dnia lać lub możemy mieć dzień z bardzo gęstą mgłą. 






To powoduje, że tutaj nigdy  się nie nudzimy, bo nie wiemy jaka pogoda będzie następnego dnia ! Prognozy pogody, niestety, nie zawsze się sprawdzają.

Oczywiście okres zimy jest ściśle związany z wieczorami przy kominku. Bo drewna z drzew oliwnych mamy tutaj dużo. 

Na temat tego jak ogrzewamy w zimie domy na Korfu piszę tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-ogrzewamy-w-zimie.html



Zima na Korfu to idealny okres na długie spacer wśród tutejszej pięknej zieleni gajów oliwnych z różnymi kwiatami i widokami na błękitne morze w oddali.





Te intensywne kolory w zimie na Korfu są cudowne.

To widzimy też  spacerując po tutejszych plażach. Wielka gama kolorów morza i nieba jest wielokrotnie nie do opisania! To trzeba po prostu zobaczyć.


To co często szokuję to obraz ośnieżonych gór Albanii z drugiej strony morza. Albania jest tak blisko a mamy tak inny klimat i tak inną kolorystykę zimy.





Kiedy widzimy na przeciwko wyspy śnieg w Albanii to wiemy, że mamy bardzo zimne ( jak dla nas) dni na wyspie i możemy się spodziewać w nocy temperatur bliskich zera.

Bo na Korfu śnieg pada rzadko i nie utrzymuje się na długo. Najczęściej w takie zimne dni śnieg spada nocą, ale następnego dnia w południe topnieje. Ogólnie śnieg na wyspie to rewelacja dla wszystkich, nie tylko dla dzieci.

O tym dokładniej piszę w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/snieg-na-korfu.html


To co bardzo mi się podoba w zimie na Korfu to to, że dni zimowe są tutaj zdecydowanie dłuższe niż w Polsce. Zawsze pamiętam zimowe dni w kraju kiedy po 15.00 czy 16.00 jest już zupełnie ciemno.

Na Korfu w zimie możemy dłużej cieszyć się naturalnym światłem. To zdecydowanie wpływa na lepsze samopoczucie tutejszych mieszkańców. Oczywiście wynika to ze znacznej różnicy w położeniu Grecji i Polski.

Zima na Korfu jest kolorowa i wszędzie zobaczycie dużo kwiatów. Mamy ich dużą gamę. Na ten temat piszę w moim artykule tutaj:


Jak lubimy zimę na biało ze śniegiem, z niecierpliwością czekamy na taką niespodziankę na Korfu. To jednak zdarza się tylko co kilka lat i na krótko.
Jak tęsknimy za śniegiem jeździmy do centralnej Grecji gdzie śniegu w zimie jest pod dostatkiem. 



Metsovo to najbardziej popularna miejscowość na zimowe szaleństwa dla mieszkańców wyspy. Często organizujemy w zimie wypady do tej miejscowości nawet tylko na sobotę i niedzielę. Bo jest blisko i zawsze bardzo "zimowo".





JAK MINEŁA NASZA ZIMA 2019/2020 NA KORFU

Wielokrotnie na mojej stronie na FACEBOOK-u pytacie się mnie jak się tutaj żyje, szczególnie w okresie zimy, kiedy nie ma turystów.

W serii moich artykułów na blogu ZWYCZAJE NA KORFU czy ZIMA podaję Wam wiele informacji na temat tego jak Korfiacy żyją w zimie i co robią w zimie. 

W czasie moich prawie codziennych kontaktów z Wami na mojej stronie w FB wielokrotnie widzicie co się dzieje na wyspie, jaka jest tutaj pogoda, czy co my tutaj robimy prawie każdego dnia.

Czas jest podsumować cały okres naszej tegorocznej zimy 2019/2020.

Zima na Korfu w tym roku nie była taka sroga. Nie mieliśmy niespodzianek w postaci śniegu. Dni bardzo słoneczne przeplatały się z deszczowymi w normalnej proporcji nie pozwalającej nam się nudzić.

Z chwilą gdy się ochłodziło i zakończyliśmy codzienne kąpiele w morzu zaczęliśmy nasze prawie codzienne spacery. Miejsc na cudowne spacery na Korfu mamy wiele o każdej porze roku.



W programie tygodnia zawsze też miałam spacery po starówce korfiańskiej w czasie gdy mój mąż miał próby chórów do których należy. Uwielbiam te uliczki starówki zupełnie puste, bez tłumu turystów. Ma to zupełnie inny urok. Takie spacery najczęściej kończyły się z koleżankami w jakiejś fajnej kawiarence na jakąś kawusią, ciepłą czekoladą czy herbatą. A takich kawiarenek na Korfu w stolicy nawet w zimie jest bardzo dużo.



W słoneczne dni mężuś często zajmował się  winnicą kiedy ja w tym samym czasie spacerowałam po okolicach, po górach, po szosach północnej części wyspy, po plażach, czy po gajach oliwnych i to przy różnej pogodzie. Zawsze to łączyłam z moją wielką pasją do fotografowania i filmowania co robiło to jeszcze bardziej interesujące. W zimie mamy wielokrotnie wspaniała widoczność i tak zdjęcia wychodzą o wiele ciekawiej.










W czasie całej zimy realizowałam codzienny, przynajmniej godzinny spacer w południe i kilka razy w tygodniu wieczorny spacer po stolicy. Po jesiennych problemach z krzyżem lekarz zalecił mi lekką gimnastykę, czyli spacery po prostych terenach z wygodnych butach i jak to jest możliwe codziennie. 
Trochę za bardzo szalałam ostatnio z pracami w górach i z moimi ukochanymi wnukami w lecie kiedy i mniejszy i starszy wnuk chciał być na rękach u babci. Mój krzyż tego nie wytrzymał i musiałam pójść do lekarza zobaczyć co się dzieje. Zalecono po dwu tygodniowym obowiązkowym leżeniu i odpoczynku od wszystkiego, codzienne godzinne spacery z małymi przerwami jak trzeba. 
Tak właśnie robiłam rezygnując już z wielu prac w winnicy czy pomocach w zbieraniu oliwek. To doświadczyłam przez kilka lat, niektóre prace polubiłam, niektóre wcale mi nie odpowiadały. Po przeniesieniu się na stałe do domu w górach wiele z tych prac mnie interesowało i chciałam je wykonywać sama lub z pomocą by mieć i w tej dziedzinie doświadczenie. Niestety nie byłam do takich prac przyzwyczajona pracując w ciągu mojego życia bardziej umysłowo niż fizycznie. Chciałam jednak doświadczyć jak to jest gdy ktoś zajmuje się pracami na wsi, ale niestety mój organizm zbuntował się. 
I tak to już należy do przeszłości. Co doświadczyłam to doświadczyłam a teraz stop! 
Wraz z mężusiem postanowiliśmy, że trzeba te prace zostawić młodszym i zacząć bardziej intensywnie myśleć o naszym zdrowiu. Trzeba zacząć dbać o siebie bo prace na około domu w górach, w winnicy i w gajach oliwnych zawsze są i będą, nas w pewnym momencie zabraknie...

I tak więcej czasu poświęciliśmy w tym roku na rozrywkę i dla nas na mile spędzony czas ze znajomymi czy rodzinę i wiele prac, które musiały być przeprowadzone zleciliśmy pracownikom.

W tym roku w zimie często spotykaliśmy się ze znajomymi na kawusię po spacerach w różnych miejscach. Wspólnie jeździliśmy do fajnych tawern na zimowe obiadki połączone z podziwianiem pięknych korfiańskich widoków. Wieloosobowe spotkania i uczty w domach w tym roku ograniczyliśmy bo to jest przyjemne, ale dla gospodyni to organizującej dość męczące.
Kawusia ze znajomymi i pięknymi widokami wystarczała nam w zupełności.



Do tego z przyjemnością piłam często moją drugą kawusię z czytelniczkami moje strony na FB. Grono miłośników tej wspólnie pitej kawusi, choć na odległość, ciągle powiększa się. To jest bardzo miłe!

W tym roku dodatkowo nacieszyłam się też gotowaniem pysznych dań w domu, bo dla mnie kuchnia i gotowanie z chwilą gdy mam nareszcie na to czas jest wielką przyjemnością.

Kawusie przy kominku kiedy za oknem szalał wiatr czy deszcz też należą do niezapomnianych. Takie chwile w życiu mają znaczenie.



Ta zima jak wszystkie poprzednie  była też pełna różnorodnych koncertów chórów i orkiestr w których nie mogło nas zabraknąć. To jest nieodłączna część naszego życia na Korfu.





W tym roku w zimie miałam też okazję chodzić często do kina Orfeas na Korfu na ciekawe filmy równocześnie oglądane w kinach całej Grecji. Kino zawsze lubiłam i lubię i na Korfu w zimie mamy też okazję chodzić do kina.



W tym roku w zimie nie malowałam.  Od kilku lat nie maluję już zimą. Tak jakby okres 10 lat intensywnego malowania zamknął się i czeka na następny. Obecnie interesuję się bardziej fotografią i filmowaniem. Lubię zmiany. Wrócę do malowania kiedy znów przyjdzie natchnienie na tą pasję. Do niczego się nie zmuszam.

To samo dotyczy sposobu spędzania świąt i nowego roku. W tym roku dwa tygodnie świąt i nowego roku spędziliśmy z rodziną w Atenach. Było bardzo fajnie, rodzinna atmosfera na codzień połączona ze spacerami po Atenach i wieczornych wypadach do kin i teatrów.



Do niezapomnianych chwil tej zimy należy też niestety nasz wypadek samochodowy na Korfu. 
W czasie kolejnego wieczornego powrotu do domu w górach ze stolicy najechał na nas z naprzeciwka bardzo stary samochód któremu wysiadły hamulce. Całe szczęście, że nasz duży JEEP  jest wysoki i z tej kolizji wszyscy z dwóch stron wyszliśmy cali i zdrowi. Przy zderzeniu samochód obcego kierowcy zmiażdżył się w zupełności i nie nadaje się do naprawy, a nasz miał tylko zmiażdżoną przednią część. Firma ubezpieczeniowa zajęła się w zupełności naprawą samochodu a w międzyczasie my jeździliśmy naszym drugim jeepem staruszkiem do którego mam wielki sentyment. Jedno wiem, po tej kolizji o wiele pewniej czuje się na drogach w dużych jeepach niż w tych małych samochodach osobowych, które są zrobione jakby z papieru. 
To był mój drugi wypadek samochodowy. Przez wieloma laty kiedy byłam w ciąży z córką najechał na nas samochód w stolicy Korfu, też z jego winy. Tych dwóch dni mojego życia z pewnością nie zapomnę!

Do bardzo miłych dni tej zimy należał kilkudniowy wyjazd na ląd z chórem telekomunikacji w którym śpiewa mój mąż. W ciągu kilku dni mieliśmy wiosnę z kwitnącymi drzewami, śnieg na  szczycie Parnassos i kawusię na oblanych słońcem różnych wybrzeżach Grecji. To wszystko połączone z zabawą karnawałową, tańcem i śpiewem do rana - niezapomniane chwile.
Dodatkowo miałam okazję odwiedzić DELPHI, wspaniałe muzeum i cały starożytny teren. To było wielkie przeżycie dla mnie, ale o tym piszę osobny artykuł.



Później był karnawał i tańce do późnych godzin, oczywiście w przebraniu! W tym roku byłam Hiszpanką. Postarałam się być grzeczna i nie szaleć za bardzo - tak jak nakazał lekarz, ale było bardzo fajnie. Mąż mnie pilnował i czasami "zapraszał" do przymusowego odpoczynku.



Na temat karnawału na Korfu czytajcie tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/01/karnawa-na-korfu.html

Mimo tego, że ostatnia niedziela karnawału odbyła się bez tańców ze względu na przypadki wirusa COVID-19 w Grecji ja zdążyłam wytańczyć się. 

Przed nami Wielkanoc w  tym roku dość wczesna. Obecnie mimo pochmurnej pogody na wyspie pachnie już wiosną. Mamy dosyć zimy i czekamy na lato!

Tak mija kolejna nasza zima. 

Po Świętach Wielkanocnych polecę do córki nacieszyć się wnukami i  po miesięcznym tam pobycie wrócę na Korfu już na wiosnę. 

Oby zdrowie dopisało i sprawa rośnięcia epidemii wirusa nie pokrzyżowała moich planów. 

 I tak życie toczy się dalej.

CZYM ZAJMUJĄ SIĘ KORFIACY POZA SEZONEM

Wielu z Was pyta się o to jak wygląda wyspa w okresie zimy, poza sezonem. Macie na ten temat artykuły na moim blogu pod hasłem ZIMA.

Wyspa wygląda poza sezonem zupełnie inaczej, ale i mieszkająca na wyspie ludność zmienia absolutnie rytm swojego życia.

Wszystko zaczyna toczyć się o wiele wolniej i czasami ma się wrażenie, że mieszkająca tutaj ludnośc wpada w zimowy letarg.

Po pierwsze w okresie jesiennym wszyscy odpoczywają po sezonie  odsypiają nieprzespane noce, zaczynają mieć więcej czasu na życie rodzinne.

Poza tym w okresie poza sezonem turystycznym przeprowadzane są wszelkiego rodzaju wskazane badania dotyczące zdrowia , coroczny ogólny test zdrowia, wszelkie potrzebne dodatkowe badania czy , o ile to jest konieczne operacje. Bo w czasie lata wszyscy chcą być na chodzie i zdrowi by móc pracować przez cały sezon.

Pod koniec sezonu, kiedy zamykane są na całej wyspie hotele  kawiarniami w mieście wypełniają się Korfiatami. 



Wieczorami wielu Korfiatów spaceruje po promenadzie przy zatoce Garitsa i najczęściej taki spacer kończy się w kawiarence Nautilus znajdującej się na końcu zatoki.




Tutaj spotykają się na kawę by podsumować okres lata i by uregulować wszystkie prace związane z płaceniem im całości pieniędzy przez ich pracodawców.
Jest to okazja do spotkania znajomych i nawet do szukania pracy na okres zimy.

Poza pracownikami państwowymi pracującymi w ciągu całego roku w tutejszych urzędach i pracownikami tutejszych restauracji, tawern i sklepów otwartych cały rok kto tutaj w zimie pracuje?

Po pierwsze jeszcze w okresie gdy niektóre hotele są jeszcze otwarte i niektóre czartery jeszcze latają na Korfu rozpoczyna się poza stolicą przygotowanie do zbioru oliwek.

Ci , którzy mają gaje oliwne zaczynają czyścić trawy pod drzewami i powoli układane są tam siatki na które będą spadać oliwki. 






Jak na Korfu zbierane są oliwki opisuję Wam w kilku artykułach, między innymi tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-zbieramy-oliwki.html


Wiele mieszkańców wyspy zajmuje się zbiorem oliwek by mieć własną świeżutką oliwę do jedzenia lub by ją sprzedać i mieć dodatkowy dochód. Kto jednak sam nie może tego zrobić zatrudnia do tej pracy głównie Albańczyków i nadzoruje nad zbiorem tych oliwek właściwie przez całą zimę.

Wielu mieszkańców wyspy pracujących w turystyce w zimie zajmują się innymi pracami by mieć dodatkowe środki do przeżycia dla swojej rodziny. 

Często ci, którzy pracują na turystycznych łodziach w lecie w zimie zajmują się łowieniem ryb i ich sprzedażą jeżdżąc po wioskach. Sama korzystam z takiej okazji zakupienia ryb tuż koło mojego domu w górach.

Kierowcy autobusów turystycznych w zimie zatrudniani są do transportu uczniów z i do oddalonych od ich miejsc zamieszkania szkół na terenie całej wyspy.

Wielu specjalistów pracujących w lecie w obsłudze hotelów w zimie zajmują się remontami w tych hotelach lub w różnych domach w czasie prac budowlanych czy remontowych, które na wyspie przeprowadzane są głównie w zimie.

Właśnie w zimie przeprowadzane są też wszelkie prace w domach. Coś się dobudowywuje, coś maluje, czy remontuje.

Poza pracami wielu Korfiatów poświęca w zimie wiele czasu na swoje hobby, bo tylko wtedy ma na to czas. 

Może to być łowienie ryb, zimowa kąpiel w morzu, spacery po górach, spacery po plażach, poranne polowanie, granie w licznych tutejszych orkiestrach, czy śpiewanie w różnych licznych chórach,  

W słoneczne zimowe dni Liston wypełnia się po brzegi mieszkańcami całej wyspy. 

W niedzielne południa wielu mieszkańców wyspy spotyka się na obiad w różnych otwartych w zimie tawernach.

Piątkowe i sobotnie wieczory to też okazja do spotkania ze znajomymi przy jakiś pysznościach i w towarzystwie muzyki.









Oczywiście w wielu domach, szczególnie tych na wsiach gdzie jest duża jadalnia organizowane są spotkania rodzinne czy towarzyskie na których poza obficie zastawionym stołem posłuchacie muzyki i śpiewów tubylców.




Już po nowym roku w wielu hotelach , pensjonatach i domach do wynajęcia przygotowywane jest wszystko do nowego, nadchodzącego sezonu turystycznego. Początkowo prace przeprowadzane są wewnątrz budynków, Pomieszczenia są malowane, remonotowane, rozbudowywane. Kiedy na wiosnę jest to już możliwe prace kontynuowane są na zewnątrz tych budynków.

Najszczęśliwsi są Ci, którzy mają zagwarantowaną pracę przez cały rok. Niestety większość mieszkańców wyspy pracuje tylko w okresie lata zbierając też w tym czasie pieniądze na życie w zimie. Niektórzy nawet wyjeżdżają do Aten czy Salonik by tam gdzieś w zimie pracować, bo przeżycie całej rodziny z pieniędzy zarobionych tylko w lecie często nie jest możliwe.
Stąd wielu z Korfiatów w zimie robi wszystko co może by zarobić dodatkowe pieniądze i często kierowcę autobusu turystycznego zobaczycie np. pracującego jako pomocnik w budowie jakiegoś domu.

W tym okresie każda praca jest dobra, oczywiście dla tych, którzy chcą pracować.

Wszyscy aktywni mieszkańcy wyspy z pewnością w zimie nie nudzą się !!!

Na temat tego co my tutaj robimy,jak spędzamy wolny czas,  jakie są zwyczaje w okresie zimy opisuję Wam w wielu artykułach z serii ZWYCZAJE NA KORFU.