Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą winobranie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą winobranie. Pokaż wszystkie posty

NASZE WYJĄTKOWE WINOBRANIE 2025

 Naszego tegorocznego winobrania z pewnością nie zapomnę!

Tak jak co roku nasze winobranie odbyło się przez kilka dni ze względu na bardzo dużą ilość winogron. Mamy 1000 krzewów winorośli i jest co zbierać! W zależności głównie od pogody  w lecie  zbieramy od 70 do 100 skrzynek winogron.

W pierwszej dniu winobrania w tym roku mieliśmy do pomocy "małych" pracowników. Świetnie złożyło się,  że w okresie winobrania moje wnuki były na Korfu i bardzo chciały zobaczyć naszą winnicę i osobiście pozrywać trochę winogron.   To była dla nich szalona frajda i wielka przygoda, której z pewnością nie zapomną. Oczywiście szybko zmęczyli się i więcej winogron zjadali niż zbierali,  ale to nie było istotne.

 Ja byłam szczęśliwą, że moje kolejne marzenie spełniło się.


Przed 20 laty moja córka pomagała nam w winobraniu i wtedy pomarzyłam sobie, że  może kiedyś będą tutaj zbierać winogrona i moje wnuki.... 

I tak się stało!








Z roku na rok coraz trudniej jest znaleźć pracowników do pracy w winnicy. Kilku Albanczykow pracujących w naszej okolicy trudno " zamówić". Ciągle są zajęci lub trzeba zamówić ich na konkretne dni z wyprzedzeniem 10 dni. W przypadku winobrania ten czas zależy głównie od prognozy pogody i przy obawie o jakiś deszcz trzeba wszystko zbierać szybciej. To utrudnia sytuację.

Na szczęście było kilku znajomych osób,   którzy pozbierali swoje winogrona i mając za małą ich ilość do zrobienia swojego wina przyszło zebrać z nami kilka rzędów winorośli by zakupić od nas te winogrona.

W ostatnich latach nie robimy naszego wina, bo mamy dużo wina z poprzednich lat.

Po pandemii Covid nasze życie trochę zmieniło się,  organizujemy mniej spotkań towarzyskich.  Nasi znajomi już w starszym wieku nie piją  dużo wina do posiłku. To znacznie zmniejsza nasze potrzeby na wino, bo jesteśmy tylko we dwoje i  pijąc tylko jedną lampkę wina do obiadu wiemy, że mamy duże jego zasoby w naszej piwnicy.

Winobranie to nie zabawa, to ciężka praca. Wielokrotnie przychodzą pomóc nam nasi znajomi , ale fizycznie nie wytrzymują dłużej niż godzinę. A praca musi być sprawnie i szybko wykonana. 

To nie zabawa w rolnika na świeżym powietrzu. To walka z upałem,  dość intensywna gimnastyka ( szczególnie talii) I czasami "przygody" z osami itp.

Z powyższych powodów tegoroczne winobranie przeciągnęło się na wiele dni w zależności od tego kogo mieliśmy do pracy. Na szczęście nie padało, bo we wrześniu tego najbardziej boimy się. Nagła burza we wrześniu może zniszczyć dojrzałe już winogrona.

Każdego dnia ktoś inny przychodził by pomóc w zbieraniu winogron i by zebrać potrzebną mu do zrobienia wina ilość winogron.

Widzimy jednak, że co roku jest coraz mniej chętnych do robienia własnego wina. Obecnie najczęściej są to obcokrajowcy, którzy zaczynają tą "przygodę" na Korfu. Z tego co widzimy niestety, niewielu to kontynuuję. 



Mój mąż wkłada dużo pracy i serca do pracy w naszej winnicy.
Sami ją stworzyliśmy przed 23 laty. Szkoda, że teraz mamy mniej sił by robić większość potrzebnych tam prac, a rąk do pracy brak. Potomków,  którzy by chcieli i mogli przejąć naszą winnicę brak na Korfu. 




Zaczynamy zastanawiać się nad tym czy to warto tak ciężko pracować by mieć własne wino.

Nawet pomyśleliśmy o oddaniu winnicy komuś odpowiedniemu i pracowitemu  by ją kontynuował w zamian za jakąś małą ilość zrobionego co roku wina. Niestety chętnych nie ma. Młodzi nie interesują się produkcją wina,  a starsi tak jak my nie dają rady.

 Wino jest pyszne, ale by je zrobić potrzeba dużo pracy i sił,  których z roku na rok jest coraz mniej. 
Musimy myśleć po pierwsze o naszym zdrowiu. 

Na szczęście wina mamy w naszej piwnicy na 10 następnych lat ! 




NASZE WINOBRANIE NA KORFU 2024

 Lato 2024 pod wieloma względami było nietypowe. Ciągnące się od czerwca do września szalone upały, brak deszczów, bardzo nas zmęczyły i w dużym stopniu wpłynęły na wygląd naszej winnicy. 

Winnica potrzebuje słońca,  ale jego nadmiar przy jednoczesnym absolutnym braku opadów nie jest dobra. 

Położenie naszej winnicy na południowym zboczu i w oddalonym od innych winnic miejscu spowodowało, że w tym roku mieliśmy wielkie straty spowodowane przez osy, szerszenie, pszczoły, zające i inne żyjątka. Cała przyroda była spragniony wody. Nie mając wody do picia wszystkie "żyjątka" z okolicy zaspakajały swoje pragnienie naszymi winogronami.

To było widoczne już bardzo wcześnie w lipcu kiedy winogrona były jeszcze zielone!

Z tego względu w tym roku nie spodziewaliśmy się bardzo owocnych zbiorów. 



Dodatkowo nie mieliśmy ochoty w tym roku robić naszego wina, bo mamy dostateczną ilość wina z lat poprzednich.  Sprzedaż wina w ostatnich latach też nie prezentuje się pomyślnie.

W ciągu ostatnich lat od okresu epidemii covid obserwujemy, że ludzie piją mniej wina. Młodzi ludzie piją obecnie głównie piwo i różnego rodzaju drinki. Starsze pokolenie że względu na problemy ze zdrowiem - ciśnieniem, problemami z sercem itp. ogranicza picie wina do minimum. Na naszych spotkaniach towarzyskich wszyscy ograniczają się do dwóch kieliszków wina !

To oczywiście zmniejsza nasze potrzeby na wino. Sami pijemy tylko jeden kieliszek wina do obiadu. Nasze dzieci mieszkają daleko i w ogóle nie piją wina. 

Z tych powyższych powodów zadecydowaliśmy się tym roku sprzedać nasze winogrona i nie robić naszego wina.

Nawet z tym był problem bo nie ma tak dużo osób,  które obecnie chcą zakupić winogrona. Wiele osób na własne małe winnice i z tego robi wino dla potrzeb domu. 


Na szczęście znaleźliśmy kilka osób,  które chcialy kupić winogrona samemu je zbierając. Było kilku Anglików , którzy mieszkają od niedawna na Korfu i chcą zrobić swoje wino. Mamy też znajomego który co roku robi wino i zakupuje tylko od nas 10 skrzynek winogron.

W tym roku cena winogron białych i czerwonych kupowanych z dużych ciężarówek stojących przy głównych drogach wyspy wahała się  od 1 euro do 1.2 euro. Te winogrona co roku przywożone są z centralnej Grecji. 

Ponieważ są  problemy ze znalezieniem rąk do pracy przy zbiorze winogron zdecydowaliśmy pomóc zebrać winogrona z naszej winnicy wraz z osobami je kupującymi.


Dla nich była to dodatkowa atrakcja , bo niektórzy z nich po raz pierwszy uczestniczyli w winobraniu.

Co roku zbieraliśmy winogrona w dwóch turach bo najczęściej było to 2500 kg winogron, które jednocześnie nie mogliśmy przerobić na sok. Odbywało się to koło 10 września I druga porcja po 20 września.  

W tym roku zebraliśmy winogrona wcześniej bo po tak upalnym lecie były wcześniej dojrzałe i bardzo słodkie. Odbyło się to w 4 turach, każdy z innymi osobami kupujacymi nasze winogrona. Zaczęliśmy w pierwszych dniach września za każdym razem z różnymi "ekipami" i zakończyliśmy winobranie po raz pierwszy   już  12 września!

 Jak to często we wrześniu bywa pogoda się psuła i zbieraliśmy winogrona pomiędzy dniami z deszczem. 

Zupełnie inny rok, inne winobranie i  mniej winogron.

Dla nas najważniejsze jest to, że  winogrona sprzedaliśmy i całoroczna praca, głównie mojego męża nie poszła na marne.



Tak jak co roku kilka skrzynek z winogronami zostawiamy dla nas do jedzenia. Jedną skrzynkę zostawiam w domu by jeść codziennie winogrona na podwieczorek.  Część przechowujemy w spiżarni w dużej lodówce, która tam mamy w tym celu. Te winogrona układam na półkach lodówki starannie oczyszczone z suchych czy trochę pękniętych winogron i w ten sposób mamy do jedzenia nasze winogrona nawet do grudnia. 

WINOBRANIE W NASZEJ WINNICY NA KORFU W ROKU 2021

 Połowa września to dla nas na Korfu okres winobrania. Przeważnie jest nadal ciepło. Plaże są pełne turystów bo w południe temperatury sięgają 30 C i morze jest ciepłe. 

Dla nas jest to jednak okres kiedy jesteśmy już trochę znudzeni codzienną kąpielą i plażowaniem przez ponad 2.5 miesiące. Poza tym jest to bardzo ważny okres w naszej winnicy. To czas zbioru winogron, zbioru plonów naszej całorocznej pracy w naszej winnicy.



Tegoroczne lato było bardzo upalne i suche. Od maja nie padał deszcz i szalone upały trwały właściwie przez ponad miesiąc. To coś nowego na Korfu. Przeważnie upalne dni na wyspie przeplatają się dniami z wiaterkiem, trochę niższą temperaturą by odsapnąć przed kolejną falą upałów. W tym roku tego nie było. Cała Grecja, nawet Korfu prażyła się w słońcu i w stolicy Korfu często temperatury przekraczały 40-43C. Na szczęście u mnie w górach temperatury są zawsze przynajmniej o 4-5 C niższe i mogliśmy te upały przeżyć bez większego problemu.

Ta szalona susza i wysokie temperatury można było też zaobserwować w naszej winnicy. Winogrona zaczerwieniły się o wiele wcześniej, choć to wcale nie oznacza, że wcześniej nabrały odpowiednią ilość cukru.

Na terenie naszej winnicy mamy kilka gatunków winogron co powoduje, że nasze wino jest jedyne w swoim rodzaju. Proporcje w jakich mieszamy te różne gatunki winogron są znane tylko nam!

Mamy też kilka krzewów winogron stołowych, które dojrzewają wcześniej i  w połowie sierpnia je zbieramy. By je ochronić przed osami, pszczołami, ptakami, lisami, fretkami i innymi boskimi stworzeniami każdy kiść winogron wkładam na początku sierpnia do specjalnych woreczków. W ten sposób coś zostaje dla nas do jedzenia, bo wonny zapach tych winogron przyciąga wszystkie dzikie stworzenia mieszkające w górach na około naszej winnicy.


W tym roku zaobserwowaliśmy, że część z tych woreczków była porwana pazurami zwierząt, które szukały jedzenia lub może więcej czegoś do picia. Przy tak długotrwałej suszy w tym roku wszystko i wszystkie zwierzęta były spragnione czegoś do picia i stąd mieliśmy to spustoszenie w winnicy. Na szczęście  część z tych winogron została i zjedliśmy je z wielkim smakiem. Częścią "podzieliliśmy się" ze stworzeniami mieszkającymi w górach w okolicy naszej winnicy.
Dodatkowo w tym roku  spostrzegliśmy o wiele mniejszą ilość os i pszczół na terenie winnicy?? Nie wiemy jak to wytłumaczyć? Może ktoś z Was jest biologiem i na to nam odpowie?


Jak zawsze winobranie w naszej winnicy odbywa się w dwóch okresach. W tym roku pierwsze winobranie nastąpiło wcześniej , na początku września bo po tak gorącym i słonecznym lecie nasze winogrona były gotowe do zbioru przynajmniej 10 dni wcześniej. Tak słoneczne lato było bardzo dobre dla winogron jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznych plonów. 
Jak wygląda nasza winnica w okresie tegorocznego winobrania pokazuję Wam na filmiku tutaj:
https://www.facebook.com/1425939470981151/videos/873569713267152

Winogrona były zdrowe i było ich dużo. W tym roku zebraliśmy - mimo suszy - 2.5 ton winogron!!! Gdyby choćby dwa razy w lecie popadł deszcz byłoby ich jeszcze więcej.


Co roku od wielu lat mamy jednak problem ze znalezieniem pracowników do tej pracy. Sami, we dwoje nie możemy  tego zebrać, ani przenieść skrzynek do samochodu. Tutaj potrzebne są młode, silne ręce, a takich ostatnio brak. Młodzi ludzie nie mają chęci pracować w czasie winobrania, bo wiedza, że to praca trudna, ciężka i pod prażącym słońcem. 



Z tego właśnie powodu w tym roku każda z faz zbioru winogron przedłużyła się. Każda trwała kilka dni bo większość winogron zebraliśmy tylko naszymi czterema rękami. Było to bardzo męczące, ale nie mieliśmy innego wyjścia, bo nawet jedyny nasz stały pracownik w tym roku w tym czasie nie mógł być z nami. Na szczęście przyjechał przynajmniej by zebrać skrzynki i przenieść je do samochodu, bo tej pracy ani ja, ani mój mężuś nie możemy już wykonać.  Każda skrzynka z winogronami waży około 22-25 kg, a jest ich co roku około 100!  W tym roku mieliśmy jeszcze większy urodzaj i było ich jeszcze więcej! To nie na nasze siły,  ani zdrowie. Problem ze znalezieniem pracowników do pracy przy winobraniu z roku na rok powiększa się. Nie ma ludzi chętnych do tej pracy, a ci którzy mogą pomóc nie są dostępni kiedy trzeba. Potrzebni są nam ludzie do tych ciężkich prac, głównie dźwigania i noszenia skrzynek oraz do procesu przerabiania winogron na sok, bo to też ciężka praca z podnoszeniem i przenoszeniem ciężkich urządzeń. Dodatkowo okres winobrania jest ruchomy, zależy po pierwsze od pogody, która jest na wyspie w tym okresie bardzo zmienna,  po drugie od dojrzałości winogron. I tak nie możemy nigdy przewidzieć którego dnia dokładnie będziemy potrzebować kogoś do pracy.

Winobranie nie kończy się na zbiorze winogron. To dopiero początek! Trzeba je przenieść do miejsca gdzie będą zmielone i zaczną fermentować. Później trzeba sok oddzielić od skórki winogron i umieścić w specjalnych pojemnikach. Na szczęście do tej pracy mamy kilka bardzo pożytecznych urządzeń i pompę do przelewania soku. Bez tego cała procedura dla nas dzisiaj byłaby niemożliwa. to jednak nadal jest ciężka praca i wymaga młodych, silnych ludzi.










Kiedy cały sok znalazł się w tych nierdzewnych pojemnikach spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem choć bardzo zmęczeni. 

Od jutra będziemy jedynie sprawdzać czy fermentacja odbywa się bez problemów i później zamkniemy hermetycznie te pojemniki by mieć na nasze wino z tego roku. Napijemy się go w następnym roku lub za dwa lata, bo mamy jeszcze wino z poprzednich lat. A jak sami wiecie starsze wino jest lepsze i ma większą ilość aromatów.


I jak zawsze po winobraniu mówimy : obyśmy wypili to wino w chwilach radości i w zdrowiu !

GIA MAS !!

Teraz przed nami mamy kilka dni odpoczynku i o ile pogoda dopisze później będziemy kontynuować nasze morskie kąpiele, tym razem w godzinach popołudniowych kiedy morze jest nagrzane słońcem.

JAK WYGLĄDAŁO WINOBRANIE W NASZEJ WINNICY W ROKU 2020

 Każdego roku kiedy zbliża się wrzesień praktycznie i psychicznie przygotowujemy się do winobrania w naszej winnicy. To praca ciężka i kilkudniowa. Zbieranie winogron i robienie naszego domowego wina to rezultat naszych prac i trudów w ciągu całego roku o czym piszę Wam w moim artykule tutaj

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-robimy-nasze-domowe-wino.html




Każdu rok jest inny i dopóki nie umieścimy naszego wina w specjalnych nierdzewnych dużych pojemnikach nie możemy w 100% powiedzieć jaki był ten rok.

W wiekszości wszystko zależy od pogody w okresie całego roku, w czasie pączkowania, kwitnięcia i oczywiście dojrzewania winogron.

Kiedy jednak zbliża się okres winobrania trzeba ocenić ich dojrzałość i zdecydować kiedy winogrona mają być zebrane co po pierwsze zależy znów od pogody. Na winbranie wybieramy dni słoneczne, suche, bez obawy o deszcz w czasie naszej pracy, bo to psuje całą procedurę. Kiedy we wrześniu pada deszcz trzeba odczekać kilka dni by winogrona były suche. kiedy lato było suche i bez deszczów najcześciej winogrona dojrzewają wcześniej i trzeba też je wcześniej zebrać. Z tego względu termin winobrania jest zawsze ruchomy i poprzednio nie da się go przewidzieć. W naszej winnicy najczęściej organizujemy winobranie dwa razy koło 15 września i 25 września, bo z 1000 krzewów winogron jest dużo, około 2.5 ton (ponad 100 skrzynek) i trzeba prace rozłożyć na dwie fazy. 

W tym roku było jednak inaczej. Wszystko w tym roku jest inne.

Po pierwsze lato było upalne i bardzo suche. Nie mieliśmy na Korfu deszczu od wiosny. Z tego względu nasze winogrona były gotowe do zbioru o wiele wcześniej. Niektóre gatunki winogron były  odwodnione. To było powodem tego, że w tym roku zebraliśmy wspólnie tylko 80 skrzynek winogron.

W tym roku wirus pokrzyżował wiele planów. Po pierwsze ze wzgledu na dużą ilość wina, którą mamy z poprzednich lat chcieliśmy część winogron oddać by zmniejszych ilość naszego tegorocznego wina. Taka sama sytuacja jest w wielu winnicach Europy. W wielu winnicach na całym świecie wino z poprzedniego roku nie zostało sprzedane. Zapotrzebowanie na wino w zamknietych z powodu wirusa restauracjach było o wiele mniejsze i później też zmnijszona była sprzedaż wina ze względu na mniejszą liczbe klientów w restauracjach. Winiarnie obecnie są pełne wina z poprzednich lat. Z tego powodu część winnic we Francji i we Włoszech zdecydowała się w tym roku zamiast wina produkować z winogron środki dezynfekcyjne, na które obecnie jest wielkie zapotrzebowanie. Chętnych do wzięcia naszych winogron było wielu, ale albo nie mieli czasu na winobranie, albo samochodów, albo ludzi do pomocy.  Bo naszym warunkiem była pomoc w zbiorze tych winogron. Z tego względu w tym roku nasze winobranie nastąpiło ponownie w połowie września choć mogło nastąpić na początku września.

Tym razem zdecydowaliśmy sie zebrać wszystko za jednym zamachem w ciągu kilku dni, bo część winogron została oddana naszemu znajomemu.  chłopakowi w wieku 40 lat, który od kilku lat sam robi swoje wino i lubi się tą pracą w godzinach wolnych od swojej pracy zawodowej zajmować. Na szczęście są takie wyjątki wśród młodych, dzisiejszych ludzi.

Kilka dni przed winobraniem sprawdziliśmy wszysko co potrzebne jest do tej pracy, sekatory zostały naostrzone, skrzynki umyte i zebrane w winnicy, urządzenia do robienia wina sprawdzone czy działają, zbiorniki na wino ponownie umyte i gotowe odpowiednie ubranie. 

To co nam sprawia co roku problem to znalezienie pracowników do pomocy w winobraniu. Bezrobocie jest, ale jak się szuka pracownika do tej pracy trudno takiego znaleźć. Muszą to być osoby, które umieją to robić i poza tym mogą nosić do samochodu skrzynki (około 20-23kg), bo tej pracy ani ja ani mój mężuś robić nie możemy.

Nadmienię, że winobranie wymaga też odpowiedniego ubioru.

Trzeba mieć długie spodnie (najlepiej dzinsy, bo są grubsze), bawełnianą bluzkę i koszulę z długimi rękawami, by się nie spiec słońcem i by osy nie miały bezpośredniego kontaktu z nasza skórą. Bo w czasie zbierania winogron wokoło nas lata wiele os, pszczół, szwerszeni i trzeba na nie bardzo uważać. Oczywiście na winobranie zawsze wybieramy się z gelem PHENISTIL i z proszkiem ZIRTEC, na wypadek ukąszenia. Osoby, które mają alergie na ukąszenia przez te żyjątka powinny omijać w te dni winnice i miejsca gdzie robi się wino. Ważne jest też w czasie winobrania mieć kapelusz by nie dostać porażenia słonecznego. Musi to być kapelusz z małym rondem lub płócienna czapka pozwalająca na prace pomiędzy plączami winogron.

Jak wygląda taka praca pokazuje też na  moich filmikach na mojej stronie na Facebook-u tutaj

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/384089832603815/

i tutaj

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/368349324543188/

W pierwszy dzień winobrania znaleźliśmy sie o 7 rano w naszej winnicy z dwoma dodatkowymi pracownikami. Nasz znajomy miał przyjechać trochę później z jego "brygadą" do pracy.

Zapowiadano bardzo ciepły dzień, więc uwijaliśmy się od świtu by jak najwięcej winogron zebrać wiedząc o tym, że w południe to będzie bardzo trudne.


Około 9 w winnicy pojawil się nasz znajomy z 3 koleżankami do pomocy, dziewczynami w wieku 30-35. Po ich ubiorze zrozumiałam, że dziewczyny nie miały zielonego pojecia o pracy w winnicy, ani pracy nawet w ogrodzie. Wygladało na to, że przed pojściem na plażę przyjechały tutaj by ewentualnie coś pomóc. Bo po pierwsze jak się idzie do takiej pracy to każdy wie, że trzeba się odpowiedznio ubrać.

Jego koleżanki po prostu przyjechały tutaj się poopalać nasmarowane kremami do opalania, w szortach, bluzeszkach na ramiączkach i kapeluszach z wielkim rondem. Jedna z nich przyjechała nawet w japonkach!!! Na szczęście przynajmniej dwie pozostałe miały zamkniete  płócienne tenisówki, które też właściwie nie nadają się do tej pracy w wysokiej trawie, w której można spotkać czasami jaszczurki, wężę czy skorpiony. Rzadko się to zdaża, ale nie można czegoś takiego wykluczyć i trzeba się zabezpieczyć. 

Nie rzucamy się goli w pokrzywy!!!!

Jak tylko je zobaczyłam powiedziałam mężowi, że będziemy mieli przygody z tymi bardzo sympatycznymi, ale komplenie nie przygotowanymi do pracy pomocniczkami. I tak się stało. 

Po pół godzinie jedną z nich ukąsiła osa. Był płacz i musiałam ją ratować smarując gelem miejsce ukąszenia. Dziewczyna dodatkowo była przestraszona i zaczeła skarżyć się na szybkie bicie serca. Była przestraszona bo jej koleżanka, jak mówiła, po ukaszeniu osy dostała alergicznego szoku i umarła. Musiałam więc posiedzieć z nią i ją uspokajać obserwując ją przez kilkanaście minut jak wygląda, czy szyja jej puchnie, czy rzeczywiście nie potrzebuje pomocy lekarza. Znałam takie przypadki bo dwa lata temu w czasie winobrania ukąsił mnie skorpion i w alergicznym szoku wylądowałam pod kroplowką w szpitalu. Tym razem, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Dziewczyna po prostu była tylko przestraszona i jako moja pacjentka zakończyła pracę przy winobraniu siedząc do końca w cieniu pod oliwką. 

Nie mineło 15 minut następna dziewczyna zaczeła skarżyć się na bóle w krzyżu. Zbierała winogrona na stojąco oczywiście ciągle się schylając. Normalną koleją rzeczy były bóle w krzyżu. Ci którzy to wiedzą po prostu zbierając winogrona siedzą na jakimś stołku lub po prostu na jednej z pustych skrzynek do których zbieramy winogrona. Tak odpadła od pracy druga dziewczyna i biedny znajomy musiał zakńczyć zbieranie jego winogron tylko z jedną w miarę wytrwałą pracowniczką. Ta jednak co kilkanaście minut pracę przerywała by zapalić papierosa.... Na to trzeba było dodatkowo uważać bo po tak suchym lecie wszystko wokoło jest tak suche, że nie wiele potrzeba było by spowodować pożar.

Pierwszego dnia winobrania był więc dość ciężki w związku z upałem i był też pełen przygód. 

W czasie pracy robiliśmy też krótkie przerwy na picie wody i jedzenie winogron. W naszej winnicy mamy wodę ze studni głębinowej, która jest obok i dostarcza wspaniała wodę mieszkańcom połowy północnej części wyspy. 

Po przewiezieniu zebranych winogron do domu padliśmy ze zmęczenia i regenerowaliśmy siły na następny dzień.

Drugi dzień winobrania rozpoczeliśmy o świcie we troje bo jeden z pracowników bez poinformowania nas o tym po prostu nie przyszedł.  Na szczęście dla nas tego dnia na niebie pojawiły się chmurki i nie było tak upalnie.


Pracy było moc bo mieliśmy sporo do zebrania, byliśmy tylko troje  i dodatkowo pracownik musiał to wszystko przenieść do samochodu.

Bardzo zmęczeni zakończyliśmy zbieranie, przewieźliśmy winogrona do domu do miejsca gdzie nastąpił drugi etap pracy i tuż przed pierwszymi kroplami deszczu zdążyliśmy przykryć wszystkie skrzynki dużym plasikiem by je ochronić. Tak zakończyliśmy kolejny dzień ciężkiej pracy. 


 

Wieczorem siedliśmy na werandzie by zjeść kolację i jak zawsze napić się lampkę naszego wina. Podnosząc do góry kieliszek uśmiechneliśmy się. Na naszych twarzach malowalo się zmęczenie połączone z wielkim zadowoleniem z wykonanej pracy.

W całej Grecji zapowiadano cyclon Janosa i niebezpieczne burze. Na szczęście Korfu to nie dotyczyło, ale nigdy w takich sytuacjach nie można być pewnym, że coś się bedzie się dzialo. Na szczęście poza opadami deszczu w górach było cicho lub dokładniej mówiąc spaliśmy ze zmęczenia jak zabici. 

Kolejnego dnia zza chmurek rano wyszlo słońce i mogliśmy przy pomocy naszych specjalnych urządzeń oddzielić gałki winogron od łodyżek i je rozbić, by te winogrona przemieniały się w wino.



 


Przez kilka dni wszystko to zostawimy w tym dużym pojemniku by winogrona dały sok który poźniej z nich wyciśniemy. Ilość tych dni decyduje o kolorze wina. My często zostawiamy to nawet na 10 dni by otrzymać nasze ciemnoczerwone wino.



Później pompą przetłoczymy to do nierdzewnych pojemników znajdujących się w chłodnym i nie wilgotnym pomieszczeniu o możliwie stałej temperaturze.

Następnie trzeba będzie sprawdzać kiedy proces robienia się wina zakończy się by wszystko szczelnie zamknąć i by wino czekało tam do spożycia za rok, dwa, a nawet później.

Pod koniec tej pracy mówi się " dobrego wina i picia go w zdrowiu i przy szczęśliwych okazjach".

I obyśmy byli zdrowi i w następnym roku mogli zrobić to ponownie!


WINOBRANIE NA KORFU DAWNEJ I DZISIAJ

 Okres września wielu mieszkańcom Korfu łączy się z winobraniem. Właśnie w okresie września, największa ilość rosnących na wyspie winogron jest zbierana w celu robienia różnego rodzaju wina.



Oczywiście wszystko zależy od gatunku posiadanych winogron, miejsca gdzie one rosną i pogody w ciągu całego lata. 

Wszystko to może spowodować, że winogrona będą zbierane wcześniej pod koniec sierpnia lub później, nawet w październiku.



Na moim blogu macie kilka artykułów o winnicach i winogronach na Korfu bo sami z mężem posiadamy winnicę i co roku robimy z naszych winogron pyszne czerwone, wytrawne wino dla użytku domowego i nie tylko. 

Tak więc z pierwszej ręki wiem ile pracy i trudu przez cały rok wymaga pielęgnacja winnicy by dała oczekiwane rezultaty i choćby w części wynagrodziła prace tam przeprowadzane przez cały rok. Dobrze wiemy ile nas kosztuje każdy łyk tego boskiego nektaru, którym rozkoszujemy się codziennie. 



Bo jest to nieodłączny dodatek do naszych codziennych posiłków. Ten jeden (tylko jeden) kieliszek tego dobrego wina pijemy z wielką rozkoszą i jednocześnie wielką satysfakcją.

Naszą winnicę założyliśmy w 2002 roku od zera. Poprzednio mój małżonek pracował i zbierał winogrona z rodzinnej winnicy założonej przez jego pradziada w innym miejscu. Wiele opowiadań na temat tej i innych winnic w okolicy słyszałam z ust mojej drugiej teściowej, która tutaj na wsi korfiańskiej się urodziła i tutaj żyła do 97 roku jej życia.

Przed wieloma laty rodziny żyjące na wsiach korfiańskich starały się być tak zorganizowane by nic im do życia nie brakowało. Wielodzietne wówczas rodziny same zajmowały się pracami rolniczymi na terenie swojego majątku tak by w ciągu całego roku mieć co jeść i ewentualnie sprzedając wyprodukowane dobra otrzymać pieniądze na ubrania i inne potrzeby rodziny. Rodziny bardziej zorganizowane i pracowite żyły dostatniej, inne w biedzie i często w głodzie. Ci którzy mieli więcej obszarów ziemi na Korfu poza pielęgnacją gajów oliwnych i produkcją oliwy z oliwek zajmowały się też produkcją warzyw by je sprzedać na rynku lub zajmowali się produkcją wina by też część z niego sprzedać w pobliskich tawernach.

W okolicach wielu wiosek korfiańkich w tamtejszych latach całe tereny ziemi były przekształcane w winnice mniejsze lub większe. Każdy chciał mieć własne wino. Było ono lepsze lub gorsze jakościowo, ale własne.

W tamtych czasach by przetrwać żyjące obok siebie na wsiach rodziny pomagały sobie i często wymieniały między sobą produkowane dobra. Nie było wtedy dużo pieniędzy, za koszyk ziemniaków można było uzyskać koszyk jabłek. Za każdym razem gdy ktoś zabijał jakąś kozę czy świnię dzielono się miedzy sobą mięsem by go bezpośrednio skonsumować bo lodówek nie było. Następnym razem inna rodzina zabijała  hodowane  przez nich zwierzę i dzieliła się też mięsem w ten sam sposób. W wielu przypadkach można było zaobserwować zbiorową pracę wielu rodzin, nie tylko krewnych dla wspólnego dobra i uzyskania oczekiwanego efektu.

Tak też było w okresie winobrania. Po prostu wszyscy umawiali się w których dniach w której winnicy będą zbierać winogrona i od rana wszyscy razem pracowali przy winobraniu. W tej grupie ludzi zawsze musiał ktoś posiadać osła lub konia by organizować transport zbieranych winogron do miejsca gdzie robiono z nich wino, bo samochodów dawniej nie było lub na samochód wielu nie było stać. Każdy miał ze sobą jakiś suchy prowiant. Jak gospodarz był bogaty mógł oferować w przerwie w pracy jakąś lampkę wina z poprzedniego roku. W większości przypadków jednak suchy chleb, kawałek cebuli, pomidor i woda ze studni wystarczały by wszyscy wspólnie pracowali do późnych godzin.

Tak kończyła się pierwsza część winobrania, bo z przewiezionych w koszach czy jeszcze wtedy drewnianych skrzynkach winogrona trzeba było zamienić w wino. W specjalnie do tego przygotowanym miejscu stawiano duże drewniane pojemniki o wiele większe od beczek i wrzucano do nich winogrona. Kilku panów po starannym umyciu nóg na bosaka wchodziło do tych pojemników by zbijać gałki winogron i by sok płynął do innych pojemników. Ta praca wymagała siły i umiejętności bo zdrowe winogrona trudno się zbijają.Na około tych pojemników najczęściej gromadzili się inni dla towarzystwa . Czasami razem żartowali, czasami śpiewali i nawet popijali jakieś trunki. To był dalszy ciąg pracy pomieszanej z zabawą. Uzyskany w ten sposób sok umieszczano w dużych 50 litrowych szklanych pojemnikach w dość chłodnym pomieszczeniu by tam powoli zamieniał się w wino. Początkowo te pojemniki były oplatane sianem, później zastąpiono to plastikiem.

Oczywiście przez cały dzień nie brakowało śpiewu, dowcipów, plotek, zaczepiania jakiś pracujących dziewcząt. Praca pracą, ale w trakcie pracy te rozrywki też miały miejsce. Były one oczywistą dla wszystkich częścią takiego dnia pracy.

Tak dni mijały pełne pracy, ale również pełne przyjemnych i wesołych chwil, które wszyscy pamiętali.

Nasłuchałam się takich opowiadań w czasie pierwszych lat tam spędzonych week-endów z moja teściową podczase wieczornych kolacji na werandzie naszego domu w górach. Wszyscy dorośli tamte dni wspominają z wielkim sentymentem.

Bo czasy się zmieniają, stosunki między ludźmi też i mimo większej ilości dóbr nawet na wsiach ludzie zaczęli oddalać się od siebie, zamykać w kręgu swojej rodziny i znajomych. 

Wsie greckie wymierają, żyje tam coraz mniej ludzi młodych, którzy zajmują się pracami rolniczymi.


Widać to też w okresie winobrania. Najczęściej uczestniczą w nim starszej generacji ludzie, właściciele winnic, czasami ich znajomi i ludzie zatrudnieni do tej pracy. Wielu właścicieli nawet małych winnic ma różnego rodzaju urządzenia pomagające w zamienianiu winogron w wino. Po pierwsze dla uzyskania lepszego smaku wina oddziela się gałki winogron od zielonej części przy użyciu specjalnych urządzeń. W ten sposób usuwa się cierpki smak wina.

Transport organizuje się kilkoma jeepami rolniczymi szybko i sprawnie.

Dodatkowo sok otrzymany z winogron umieszcza się obecnie w dużych nierdzewnych pojemnikach i tam powstaje wino. W tych pojemnikach przetrzymuje się też wino.

Dla uzyskania dodatkowych walorów smakowych i zapachowych przez kilka początkowych miesięcy można wino umieszczać w beczkach.

Otrzymanie dobrego wina to sprawa wiedzy, pracy i wielkiej miłości do tego co się robi w ciągu całego roku. To nie jest zajęcie dla leniuchów!!!

Niestety dzisiaj młodzi ludzie nie interesują się takimi pracami czy poprawniej mówiąc jest ich bardzo mało. Nawet jeśli dziadek posiada winnicę to nie mają oni ochoty pomóc w zbiorze winogron, nie uważają to za coś przyjemnego. Dzisiejsza grecka młodzież nie pije wino, nie lubi się nim delektować. Woli zimne napoje różnego rodzaju i piwo. Ci którzy piją obecnie wino to ludzie starsi, którzy nauczyli się pić wino do ich posiłku. Ta grupa ludzi ciągle się jednak zmniejsza, bo ludzie się starzeją, mają problemy ze zdrowiem, z ciśnieniem, z sercem i lekarze odradzają im picie alkoholu. Oczywiście lampka dobrego wina to według wielu lekarzy bardzo zdrowy dodatek do posiłku, ale nie wszyscy umieją zatrzymać się na jednej lampce.

To często słyszymy od naszych znajomych. Często dziwią się, że my mając tyle wina pijemy codziennie tylko tą jedną lampkę wina do obiadu. 



Obecnie winobranie odbywa się inaczej. 

W dużych zorganizowanych winnicach winobranie trwa wiele dni i winogrona zbierane są przez pracowników winnicy. W mniejszych, takich jak nasza winnica składająca się z 1000 krzewów sami organizujemy zbiór winogron przez kilka dni wynajmując do pracy Albańczyków, czy nawet miejscowych ludzi, którzy szukają zarobku. Czasami w winobraniu pomagają nam nasi znajomi, bardziej dla zabawy niż z myślą o pracy. W takie dni mamy jednak wiele prac związanych ze zorganizowaniem sprawnego zbioru winogron. Jest to bardzo ważne szczególnie kiedy pogoda się psuje i spodziewamy się deszczu. Gotowe do zbioru winogrona mogą być łatwo zniszczone przez ulewne deszcze czy nawet grad. Dlatego dobra pogoda w czasie winobrania jest taka ważna. Bo poza zbiorem winogron by uzyskać z nich wino przeprowadzame wiele innch prac o których Wam piszę w innym artykule na moim blogu  tutaj

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-robimy-nasze-domowe-wino.html

Większość z tych prac przeprowadzana jest na zewnątrz i deszcz temu nie pomaga.

Z roku na rok zmniejsza się liczba ludzi zajmujących się produkcją własnego wina w swoich małych rodzinnych winnicach. Łatwiej jest pójść do supermarketu i kupić gotowe butelki wina o ile mamy na nie ochotę. To wino produkowane jest w dużych winnicach prowadzonych przez specjalistów, którzy po studiach w tej dziedzinie organizują takie winnice na wielką skalę. Jest ich w Grecji coraz więcej, szczególnie w północnej części Grecji. 

My jednak nadal o ile sił nam nie zabraknie będziemy robić własne wino!!! Nadal będziemy organizować nasze winobranie nawet jeśli będzie potrzeba zatrudnić do pracy wielu pracowników. 

Mimo tego, że winnica wymaga dużo pracy przynosi to nam wielkie zadowolenie i satysfakcję z tego, że sami możemy robić nasze domowe tak pyszne wino.


 Dla nas, mojego męża i dla mnie winnica to jest nasz prywatny Raj w którym spędzamy wiele godzin w ciągu całego roku.

Wielokrotnie wspólnie prowadzimy różne prace w winnicy, więcej z nich przeprowadza jednak mój mężuś, który ma duże doświadczenie i wiedzę w tej dziedzinie, którą ciągle poszerza. Ja jestem jego uczennicą lub czasami tylko obserwuję to co robi. Wielokrotnie każdy robi tam coś innego, ja zbieram chorta, czy przyprawy do naszych potraw, robię zdjęcia czy filmiki o przyrodzie, a mężuś pracuje w winnicy lub czasami po prostu "rozmawia z winoroślami". Bo winnica to idealne miejsce na relaks, idealne miejsce do przemyśleń, kontaktu z naturą i okolice na około winnicy to świetne tereny na moje poranne zimowe spacery.

Kto wie, może w następnym roku zdecyduje się zaprosić kilku czytelników mojego blogu do uczestniczenia w winobraniu w naszej winnicy na Korfu?... To poza pracą wielka przygoda dla wszystkich, którzy czegoś takiego nigdy nie robili. 

Pożyjemy, zobaczymy....


   

WINNICA I JEJ CZTERY PORY ROKU


Zawsze marzyłam o uczestniczeniu w procesie produkcji dobrego wina. Podróżując po centralnej Francji  wielokrotnie zachwycały mnie te niekończące się "dywany" z winnicami. Wtedy mówiłam , że przyjdzie dzień kiedy sama będę produkowała własne wino.

Od najmłodszych lat lubiłam wino, jego smak, zapach , kolor. Zawsze byłam zwolenniczką wytrawnego , czerwonego wina , które świetnie pasuję do pikantnych dań, które uwielbiam . Pamietam , że będąc jeszcze w gimnazjum delektowałam się wspaniałym węgierskim winem  o nazwie " Krew byka" . Mój tato przywoził je z Węgier z częstych podróży służbowych do tego kraju.

I tak po wielu latach na Korfu przyszedł czas kiedy wraz z mężem założyliśmy naszą własną winnice w górskiej części wyspy , 300 metrów nad poziomem morza . Nad naszą winnicą znajduję się tylko Klasztor Św. Trójcy  i ... Bóg.



 Zaczęliśmy wtedy dużo czytać na temat winnic, wina i wszystkiego co jest z tym związane. Szybko dowiedzieliśmy się , że wyprodukowanie dobrego wina potrzebuje bardzo dużo pracy , połączonej z potem cieknącym z czoła i to w ciągu całego roku.   Dlatego, często w Grecji się mówi , że winnica to nie zajęcie dla leni.


Te piękne , zdrowe winogrona  które często kupujecie w supermarkecie to efekt trudu wielu ludzi w okresie całego roku. bo winnica zawsze żyje i każda pora roku jest tutaj istotna.
Na temat tego jak my robimy nasze czerwone, wytrawne wino możecie przeczytać tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-robimy-nasze-domowe-wino.html

Jesienią, pod koniec września, po zebraniu winogron następuje najbardziej spokojny okres dla winnicy. Jak winnica jest zdrowa to liście winogron opadają stopniowo w ciągu następnego miesiąca przyjmując ten piękny kolor złotej polskiej jesieni . W tym okresie jeżdżąc po wzniesieniach korfiańskich można podziwiać te jesienne kolory , ale tylko winnic - bo drzewa na wyspie są zielone 12 miesięcy do roku.




Przed Bożym Narodzeniem bardzo często by polepszyć jakość gleby w winnicy zasiewa się pomiędzy rzędami winnicy koniczynę i bóbr , które mają wiele witamin potrzebnych do rozwoju winogron .  W okresie kiedy kwitną orze się wraz z tym  glebę. Oczywiście mówimy tu o biologicznej winnicy !!!

W najchłodniejszych miesiącach na wyspie , czyli w styczniu i lutym w winnicy zostają tylko gołe gałęzie. Dokładnie 1 lutego zaczyna się okres czyszczenia i ucinania tych gałęzi by przygotować winnicę do wiosny. 
Po pierwsze rozpoczyna się fachowe podcinanie gałęzi, usuwanie ich z drutów oraz  składanie ich na boku by dały próchnicę za kilka lat.






To jest najtrudniejszy okres w winnicy, bo tylko znawca tego fachu wie jak i co trzeba obciąć i jak i co trzeba usunąć z głównej gałęzi .



 Wszystko to zmienia się w zależności od rodzaju winogron w winnicy. Tak - to bardzo dużo szczegółów - wiedzy posiadanej przez właściciela winnicy, które musi posiadać by mieć dobre efekty jego ciężkiej pracy.

Kiedy na wiosnę w marcu , kwietniu temperatura zaczyna znacznie podnosić się  do góry i słońce grzeje silniej zaczyna się rozwój winogron. Nadmienię, że najlepsze winnice znajdują się zawsze na pewnej wysokości i od południowej strony zboczy , by od rana do wieczora winnica była skąpana w słońcu.




Następnie winogrona pęcznieją i zaczynają kwitnąć . Wtedy na 2 tygodnie zabronione jest wchodzenie na winnice by nie zniszczyć procesu zawiązywania się owoców winogron. Tutaj zaczynają ciężką pracę wszelkie owady, głównie pszczółki , których w okolicach jest bardzo dużo.

Teraz trzeba zadbać o to by do września winogrona rosły i nie chorowały . Nie wiem , czy zwróciliście uwagę , np. we Włoszech , że przy dużych obszarach winnic na końcu rzędu winogron często posadzone są róże. Jednak nie dla ozdoby ??!!

Krzew róży ulega tym samym chorobom co winogrona i tak kiedy widoczne jest , że róża zaczyna źle wyglądać - chorować , to informacja o tym by szybko przystąpić do spryskania winogron i ocalenia ich od chorób. Przy produkcji biologicznych winogron i wina spryskuje się winogrona cieczą łączącą wapno z innymi naturalnymi składnikami by zapobiec rozwijania sie bakterii na winogronach, które powodują ich gnicie, nagłe wysuszenie i inne choroby.



W czasie całego okresu rozwoju winogron następuje bardzo duży rozwój liści winogron , które często tak gęsto rosnąć okrywają winogrona i  zwalniają proces ich dojrzewania . Wtedy trzeba w odpowiedni sposób usuwać część z liści , czy nawet wycinać część z długich długich gałęzi . Czasami to łączy się z wycięciem niektórych winogron , ale by większość winogron była zdrowa i dobrze rosła to jest potrzebne.




Tak dochodzimy do września , do okresu zbioru winogron . Najczęściej właściciel każdej z winnic wie , w jakim okresie trzeba zebrać winogrona. Zależy to jednak w dużej mierze od pogody, ilości deszczów w danym roku i średnich temperatur w lecie. Najczęściej zrywa się kilka winogron z różnych części winnicy i przeprowadza się test składników winogron , by otrzymać jak najlepszej jakości wino.
Wtedy to mamy największe święto w winnicy , bo zbiera się efekty całorocznej pracy i rozpoczyna się procedura robienia domowego , pysznego wina . Tak jak to u nas bywa , najczęściej łączymy to ze spotkaniem ze znajomymi , którzy przyjeżdżają odpowiednio wyposażeni i ubrani  by nam pomóc zebrać winogrona. Przy zbiorze nie brakuje żartów , śpiewów , a po zakończeniu pracy wszyscy razem biesiadujemy u mnie w domu popijając oczywiście wino z poprzednich lat.  Tak zamyka się cykl pracy w winnicy . Bardzo cenne doświadczenie , coś co warto przeżyć - tego się nie da opisać słowami.






Przed kilkoma laty jeden z naszych znajomych ze Szwajcarii , do którego jeździmy w zimie , ujawnił nam jego marzenie o uczestniczeniu w zbiorze winogron. Kiedy w następnym roku był z nami i pomagał w zbiorze winogron  był tym tak wzruszony , że łzy mu ciekły po policzkach. Nie wierzył , że to jego marzenie od najmłodszych lat spełni się !!! 

 Więc NIGDY nie mówmy NIGDY !!!!