Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania towarzyskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania towarzyskie. Pokaż wszystkie posty

REUNION PO 50 LATACH

Tak, po 50 latach !! 

To dużo czasu, a z drugiej strony mam wrażenie,  że to było wczoraj.

Minęło 50 lat od chwili kiedy skończyłam szkołę  i zrobiłam maturę w moim rodzinnym mieście Lublinie w liceum ogólnokształcącym im. Stanisława Staszica. 

Moim koledzy zorganizowali z tego powodu uroczystość w szkole z udziałem władz szkoły , niektórych naszych nauczycieli  i zebranych po tylu latach kolegów  z naszej klasy. Po oficjalnych uroczystościach w szkole wieczorem odbyla się część nieoficjalna gdzie przy zakasku i pewnym alkoholu doszło do wymiany zdań,  do wspomnień z wspólnie spedzonych 4 lat w szkole. 

Nie było możliwe bym tam z nimi była fizycznie, ale całym sercem tam byłam i przy pomocy internetu i monitora porozmawiałam sobie z wieloma z nich.

Niektórych od razu poznałam,  inni musieli mi się ponownie przedstawić. Latka lecą, każdy przechodzi różne doświadczenia dobre czy złe które zostawiają na nas ślady.

Po tym spotkaniu bardzo często ponownie nawiązujemy kontakt bo wielu z nas dopiero teraz odnalazło się.

Na tym jednak nie skończyło się.  Mamy dodatkowe niespodzianki.

Kilku z moich szkolnych kolegów pokazało się na Korfu by mnie odwiedzić!!

To była wielką niespodzianka i szalona radość dla mnie.

Oczywiście miałam przyjemność pokazać im moją piękną wyspę. Pojeździliśmy,  pozwiedzaliśmy i oczywiście rozmowom na wszystkie tematy nie było końca.

Poza tradycyjnymi atrakcjami wyspy pokazałam im też naszą winnicę I jej okolice gdzie często w ciągu całego roku spaceruję.

Poznali niektóre tajemnice zwiazane z pracami w winnicy i produkcją wina.

Zobaczyli też nasze gaje oliwne z których zbieramy nasze oliwki.

Poznali również sposób zbiór tych oliwek na Korfu , ten tradycyjny i ten nowy.

Chodziło mi o pokazanie im tej wyspy od strony mieszkajacej tutaj ludności.

Oczywiście zwiedziliśmy też piękne miejsca z których słynie wyspa.







Nie zabrakło degustacji wspaniałych owoców morza,  które smakuja jeszcze lepiej nad morzem ze wspaniałym widokiem na turkusowe morze.


Gdzie lepiej jesć te pyszności jak nad morzem z tymi turkusowymi kolorami wody ?!!



Ja z mojej strony chciałam im pokazać gdzie mieszkam , pokazac też moje obrazy które zdobią caly dom i oczywiście pokazać moje zdolności kulinarne zapraszając ich do naszego domu na typowo greckie danie w moim wykonaniu.


Przepis na to greckie danie o nazwie PASTITSIO macie na moim blogu.

Nasze czerwone wino też zostało przez wszystkich uhonorowane!



Poza wielką radością spotkania się z nimi  tutaj na Korfu miałam niesamowite niespodzianki w postaci wspaniałych prezentów- przysmaków z Polski , których tutaj nie mam.

Nagle wróciły wspomnienia z dzieciństwa.



Polskie ogórki kiszone , te malutkie to coś wspaniałego! 

Śledzi w oliwie nie jadłam już od .. 2006 roku. Tego smaku nigdy nie zapomnę!

Oczywiście bez słodkości też nie obyło się. Śliwki w połowie czekoladowej , pierniki w czekoladzie i ptasie mleczko - to też bardzo smakuje mężowi,  więc będę musiała jedną paczkę gdzieś ukryć , na trudne chwile dla mnie 🤣🤣



Tyle radości, tyle cudownych smaków które przypominają mi dzieciństwo w Polsce ... 

Dziękuję im za to z całego serca ❤️❤️.

Mam całą lodówkę pełną polskich pyszności !! Będę systematycznie  coś jadła by na długi okres mieć polskie smaki na podniebieniu. 

Ten tydzień przejdzie do historii nie tylko mojej, ale zostanie w pamięci moim koleżankom i kolegom. Było dużo wspomnień, dużo wzruszeń i bardzo dużo śmiechu.

Cudowne było to, że czuliśmy jakbyśmy widzieli się wczoraj w szkole w naszej klasie na lekcji polskiego czy biologii. 

A to było aż 50 lat temu!

 Czas minął ale "chemia" między nami została 🥰🥰🥰

Moja koleżanka  Irena nazwała ten tydzień WIELKIMI GRECKIMI IMIENINAMI, bo obchodziliśmy u mnie w domu jej imieniny. Oczywiście uczciliśmy to naszym czerwonym winem ! Z pewnością podarowany jej przeze mnie maly obraz będzie zawsze przypominał jej ten dzień ❤️

Ja z mojej strony serdecznie dziękuję im za cudowne, wspólne, greckie wakacje na Korfu. Tylko tak mogę to nazwać!

Zostaną one w moim sercu do końca mojego życia. Takich chwil nie zapomina się! 

Mam nadzieję Kochani - do kolejnego spotkania ❤️




JESIENNE SPOTKANIE ZE ZNAJOMYMI NA KORFU

Lato na Korfu powoli dobiega do końca.

Jeszcze są na wyspie nieliczni turyści ogrzewający się i opalający w południe słońcem na plażach. 
My jednak wpadamy już w jesienny nastrój.

W tym czasie, jak zwykle organizujemy nasz zlot znajomych by spotkać się i podsumować mijające lat.

Tym razem nasze spotkanie odbędzie się u znajomych w ich domu w górach od strony Kassiopi.  Przygotowani, z koszykiem naszych warzyw, z naszego ogrodu i butelką naszego wina jedziemy na to spotkanie.

Jak to często bywa należymy do pierwszych przybywających gości, bo mieszkamy niedaleko. Tereza nie chce żadnej pomocy w kuchni, więc wychodzę na taras z tacką z  kieliszkami wina i talerzykiem z małą przekąską dla nas. 

Mimo tego, że wieczory są już chłodne i wilgotne siadamy na werandzie by podziwiać piękny widok na morze, płynący w oddali statek rejsowy i promienie słoneczne odbijające się w morzu.

 Co za piękny widok!!!

 Za każdym razem widząc ten krajobraz podziwiam go jakbym go widziała po raz pierwszy.



Mężuś zaczyna pogadankę z gospodarzem domu - Spirosem, a ja siadam dalej by kontynuować podziwianie tego co widzę  przede mną. Zaczynają powoli przychodzić pozostali goście zaproszeni na biesiadę.
Każdy coś trzyma w ręce. Vasilis z Joanną przynieśli pyszne ciasto upieczone przed godziną. Jak zwykle na tych spotkaniach zajadamy się cukierniczymi wyrobami Joanny. Za każdym razem ona piecze coś innego. Wszystkie jej wyroby cukiernicze są pyszne i nie można się zatrzymać by ich nie skosztować.

Teraz przychodzą następne pary.
 Ilość potraw na blacie w kuchni powiększa się. Athina zrobiła wielką miskę pysznej różnokolorowej sałatki. Tak się umówiła poprzednio z gospodynią domu. Litsa zrobiła całą salaterkę tzatziki! Niektórzy z naszego towarzystwa to uwielbiają. Marina przyniosła udka kury upieczone w pikantnym sosie. Chrysa przyniosła lody domowej roboty. Prokopis wkroczył dumnie z całym koszykiem granatów z jego ogrodu.

Giorgos jak zawsze przyniósł swoje białe wino i gitarę. Z pewnością znów będzie rozmowa na temat tego,  które wino jest lepsze jego - białe czy nasze - czerwone!

Całe towarzystwo jest już w komplecie. Wszyscy siedzimy jeszcze na tarasie domu. Nadal jest ciepło, ale każda z nas przyniosła ze sobą jakiś szal, czy kurteczkę by się okryć w przypadku opadającej wilgoci. 

Siedzimy przez godzinę na tarasie dyskutując o mijającym lecie. Słoneczna pogoda do tej pory nastawia nas na łapanie ostatnich promieni słonecznych. . Jednak lato jest już za nami, przynajmniej dla nas , mieszkańców wyspy. Nieliczni już turyści jeszcze przylatują na wakacje by cieszyć się słońcem i różnicą temperatury w porównaniu do zimna w ich kraju.
Ponieważ nasze towarzystwo to przeważnie ludzie w naszym wieku, czyli po 60-tce, często pierwsza rozmowa jest na temat tego jak dopisało zdrówko w okresie lata.

Niektórzy narzekają na to i owo, ale ogólnie nikt się nie skupia na grymaszeniu. Lato na Korfu zawsze jest cudowne.

Większość z nas opalona po wielu kąpielach i plażowaniu. Athina nawet mówiła o tym, że w lipcu spaliła się słońcem w czasie pracy w ogródku, bo zapomniała okryć się bluzką z długim rękawem.  Oglądamy się po całym lecie by wprost powiedzieć kto fajnie wygląda, kto przytył i musi uważać , kto wygląda na zmęczonego i potrzebuje odpoczynku. Tutaj takie uwagi mówi się wprost bez żadnego oporu. Grecy spontanicznie bez wstydu mówią o tym. Dla nich to normalne. 

Następnie głównym tematem naszej rozmowy są nasze dzieci i wnuki. Wszystkie babcie mają przy sobie  zdjęcia swoich wnuków i opowiadają o tym jak długo i gdzie spędziły one z nimi czas na Korfu. Wielu z nas ma dzieci mieszkające poza wyspą i tak okres lata  to czas kiedy dzieci i wnuki przybywają na Korfu na wakacje.
 Ja też należę do tej grupy ciesząc się  co roku latem obecnością na Korfu mojej córki z rodziną i oczywiście moich wnuków.

Następny temat do ogólnej dyskusji to podsumowanie przez każdego mijającego lata. Jakie one było dla tych, którzy tylko wypoczywali i dla tych, którzy mają jakieś domy, które wynajmują, czy mają jakieś usługi turystyczne prowadzone najczęściej już przez ich dzieci.

W ten sposób mamy obraz mijającego lata z pierwszej ręki od osób pracujących w turystyce.
Oczywiście ogólne problemy na wyspie to temat, który też poruszają głównie panowie.  Na pierwszym miejscu jest zawsze problem ze śmieciami na wyspie. Teraz po zmianie władz i burmistrza na wyspie ta sprawa wygląda lepiej, ale czekamy na ostateczne rozwiązanie tego problemu przez fabrykę przeróbki śmieci, której budowa ma (podobno) obecnie rozpocząć się. Jest to jednak temat rzeka, który nigdy się nie kończy i tak często po prostu zostawiamy go na boku by mile kontynuować nasz wieczór. 

Drugi ogólny i poważny temat zawsze poruszany to ostatnie wiadomości o wojnie w Syrii i wielki problem z uchodźcami przybywającymi do Grecji.  Zawsze się zastanawiam dlaczego zamiast walczyć ze skutkami tej wojny po prostu nie starają się zakończyć tej wojny? Dlaczego? Odpowiedz sami znacie.

Kiedy dyskusja i różnice zdań podnoszą temperaturę w otoczeniu rozwiązanie tej sytuacji przychodzi same.

Na szczęście pomaga nam w tym gospodyni domu wołając wszystkich do jadalni gdzie czeka na nas suto zastawiony stół i bufet w kuchni.

Gospodarze przygotowali całą blachę pieczonego baranka z ziemniakami. Upiekli go w dużym piecu chlebowych znajomego piekarza wioski. Dodatkowo dla tych, którzy tego nie jedzą jest też wołowina w sosie pomidorowym, którą któraś z pań przyniosła.

Główne sałatki i przekąski stoją już na stole. Reszta w formie bufetu wraz z talerzami ustawiona jest na dużym blacie w kuchni. 
Każdy z nas podchodzi i nakłada sobie na swój talerz to co chce. 
Jest duży wybór : makaron, ziemniaki pieczone z owieczką , ziemniaki zapiekane w całości w piekarniku (pyszności), pieczony baranek, wołowina, zapiekane z ziemniakami udka kury, kilka rodzajów placków :  z dyni, z grzybami, z kurą. 

Mnie osobiście przypadły do gustu zapiekane w całości ziemniaczki i wołowina, która zwabiła mnie swoim zapachem.






I jak zawsze kiedy wszyscy zasiedliśmy do stołu przez kilka minut panowała cisza, bo każdy z nas delektował się pysznościami znajdującymi się na jego talerzu. 
Zaczęły się pochwały dla pani domu, żarty w kierunku pana domu, że za dużo nie pomagał bo ma dwie lewe ręce! Takie "czepianie się" gospodarza domu tutaj ma miejsce za każdym razem. Jest do tego przyzwyczajony i nawet jak tego nie robimy sam zaczyna rozmowę w tym kierunku!

Po skosztowaniu wszystkiego, kiedy nasze talerze zaczynają być puste Giorgos przynosi gitarę i zaczynają się śpiewy. To nieodłączna części naszych spotkań. Wszyscy lubią śpiewać. Wiekszość panów należy do jakiś korfiańskich chórów i muzyka płynie w ich żyłach. Część z pań dołącza do nich bo też śpiewa w jakimś chórze.

Inna grupa pań oddala się na taras by zapalić papierosa i tam rozpocząć swoją rozmowę. Dochodzę do nich na chwilę by posłuchać nowości. 
 Najczęściej jest to wzajemne przekazywanie sobie informacji o naszych znajomych kto , co i gdzie, czyli potocznie mówiąc plotki. Nie są one w stylu złości czy zazdrości. Po prostu wielu z nas w lecie "gubi się" i w tym czasie może wiele się dziać w ich życiu. 

W czasie takich rozmów często dowiaduję się o tym, że któraś z córek jest w ciąży lub czeka nas jakieś nowe wesele. Poza takimi miłymi wiadomościami dowiaduję się też o zdrowiu tych, którzy na nasze spotkanie nie przyszli. To jest taki  nasz mały  biuletyn informujący  o tym naszym małym kręgu znajomych na Korfu. 

Wszelkie inne wiadomości ogólne ze świata , o Grecji, o Korfu też są poruszane już w tym mniejszym gronie już na cicho bez panów. Tutaj dowiaduje się o zaletach i wadach obecnego burmistrza. Dowiaduję się też o plotkach o nowych planach zmiany ruchu na drogach na Korfu itp itd. Wszystko to w krótkim czasie na jednym towarzyskim spotkaniu!

Kiedy na dworze zaczyna być chłodno panie nie śpiewające wracają do domu, tym razem do salonu by tam nadal prowadzić swoje rozmowy często tak głośno,  że grupa śpiewająca ingeruje. Oczywiście zaczyna się też skarżenie się panów na żony, które palą i jeszcze tego nie rzuciły. Tak się dzieje za każdym razem kiedy się spotykamy. Ja w tym czasie najczęściej dochodzę do grupy z gitarą.

Ogólna cisza następuje ponownie gdy pada hasło deser. Bo przychodzi czas na deser i pani domu kroi ciasta i każdy z nas zamawia co chce zjeść.  Ciasto pomarańczowe nasączone suto sokiem pomarańczy z likierem cieszy się największym powodzeniem! Jest rewelacyjne.



Tutaj niektóre pary zaczynają spieranie się o to kto ile może tych słodkości zjeść, ale to inna sprawa. Po tej przerwie na deser ponownie wracamy do śpiewu i po godzinie lub dwóch rozjeżdżamy się.
Dla tych, którzy nie są zwolennikami muzyki to może z pewnością jest nudne. Dlatego nasze towarzystwo jest dobrane z ludzi, którzy kochają muzykę i taki rodzaj spotkań z gitarą i śpiewem.

Tak mija kolejny wspólnie spędzony dzień naszego "śpiewającego towarzystwa".

PS. Imiona moich znajomych są zmienione by zachować ich prywatność.

KOLEJNE KORFIAŃSKIE SPOTKANIE TOWARZYSKIE DOBIEGŁO DO KOŃCA ...

 Kolejne bardzo miłe spotkanie ze znajomymi dobiegło końca.
  Jest trzecia w nocy i ostatni goście wychodzą z naszego domu dziękując za bardzo udany wieczór i jak to w zwyczaju bywa , zabierając jedną butelkę naszego wina by w swoim domu je kiedyś otworzyć i delektować się jego smakiem.

Po wielu wieczornych spotkaniach w domach naszych znajomych przyszła kolej na nas by coś takiego zorganizować u nas w domu.

 Specyficzna kameralna atmosfera naszej jadalni w domu z kamienia liczącym sobie ponad 200 lat sprzyja naszym spotkaniom towarzyskim by podzielić się nowościami , by coś przekąsić i oczywiście , by sobie pośpiewać.

Zawsze znajdzie się na to okazja!

Nawet jeśli nie ma jakiejś uroczystości to po prostu my tak sobie spędzamy mile czas.

Wśród naszych znajomych jest wielu kolegów męża z dwóch chórów w których śpiewa i z którymi przez wiele lat jeździmy na różne koncerty  po całej Grecji i po Całej Europie. W ten sposób bardzo fajnie z dużej grupie znajomych spędzamy czas , bo poza koncertami , zwiedzamy nowe miejsca i oczywiście wieczorami bawimy sie na całego.

Tak bardzo często podróżujemy w zimie w dużym towarzystwie kolegów i ich żon z którymi od lat jestem zaprzyjaźniona i mamy żywe kontakty na co dzień.
Jak sami rozumiecie nasze towarzystwo to ludzie śpiewający, kochający muzykę  i to najlepsze głosy z Korfu , więc w czasie takich towarzyskich spotkań mamy bardzo fajne melodyjne chwile.

Kiedy ostatni gość wyszedł z domu usiedliśmy z mężem na fotelach, uśmiechnięci , ale bardzo zmęczeni... 

By przygotować takie towarzyskie spotkanie na 20 osób trzeba trochę popracować by to dobrze zorganizować. 

Jest to dość męczące , ale to wielka przyjemność mieć u siebie w domu tylu znajomych jednocześnie. Najlepszą satysfakcją po takich spotkaniach są miłe słowa i wspomnienia , które nam pozostają.

 Bo jestem pewna , że to najbardziej się liczy!

Ze względu na to , że mieszkamy w górach i nawet nasi znajomi nie są przyzwyczajeni do tak dużej ilości serpentyn by do nas dojechać najczęściej zloty towarzyskie u nas w domu odbywają się od południa. To , że kończą się po północy to inna sprawa.

Ja przygotowuje różne smakołyki i danie główne na niespodziankę, mój mąż przygotowuje wino , które będzie z pewnością potrzebne.

Jak to w korfiańskim zwyczaju na stole nigdy nie może zabraknąć różnego rodzaju placków, z dyni, z pokrzywy, z dzikich warzyw, czy z karczochów. Dodatkowo różne sałatki z tego co mamy nawet w zimie w ogrodzie są bardzo mile widziane.


Oliwki z naszych gajów przygotowane przez nas i FETA muszą być obowiązkowo na stole i to w dużej ilości. Zawsze staram się przygotować jakieś oryginalne danie główne , by wszyscy byli zaskoczeni i zjedli coś czego na co dzień nie jedzą.

Tym razem przygotowałam rybę w pikantnym sosie pomidorowym.
Danie bardzo smaczne i świetnie pasujące do zimowej atmosfery i dużej ilości wina...

Przepis na to danie znajdziecie na moim blogu tutaj: 

https://korfumojaprzystan.blogspot.gr/2018/02/ryba-zapiekana-w-pikantnym-sosie.html



Staram się unikać dań mięsnych na tego rodzaju spotkaniach , bo takie można wszędzie zjeść. Dania rybne są zawsze przez wszystkich bardzo mile widziane.
W chwili gdy podaję na stół potrawę główną przez następne kilka minut panuje zupełna cisza - wszyscy zajadają aż im się uszy trzęsą. To dla mnie największa satysfakcja i potwierdzenie tego , że danie wszystkim smakuje.

Po skonsumowaniu większości smakołyków zaczynamy nasze rozmowy.

Z początku najczęściej rozmawiamy  na temat ostatnich nowości . 

Ze względu na to, że większość moich znajomych to tak jak ja babcie i dziadkowie zaczynamy pokazywać sobie zdjęcia i filmiki naszych ukochanych wnuków i oczywiście każdy chwali się wyczynami swojego wnuka.
Atmosfera robi się cieplejsza i oczywiście nasz znajomy wyjmuje gitarę by zaczęła się część muzyczna. Wtedy ja najczęściej zmieniam atmosferę przy stole. Gaszę światło, zapalam świece i w ten sposób organizuje odpowiednie oświetlenie by rozpocząć nastrojowe śpiewy. 



Lubię te drobne sprawy organizować tak by ten wieczór był niezapomniany , nastrojowy i by wszyscy czuli się dobrze w naszym domu.
W przerwie między śpiewami jemy ciastka. Najczęściej moje koleżanki przynoszą coś przygotowanego u siebie w domu. Na moje zamówienie jedna z moich koleżanek , która jest specjalistka w robieniu wspaniałych ciast przygotowała dla nas moje TIRAMISU. Sami podziwiajcie !!!  Raj w gębie !!!



Śpiewy trwają do późnej  nocy. Nikomu nie przeszkadzamy , bo dom jest wolnostojący.  Śpiewają nie tylko panowie , ale i ich żony. Uwielbiam te wieczory, które są niezapomnianym akcentem naszego życia . Są one tak charakterystyczne dla towarzyskich spotkań na Korfu , bo to bardzo muzyczna wyspa i wszyscy tutaj umieją śpiewać i często grać na jakimś instrumencie.



Jedzenie jest ważne , ale nie najważniejsze. Nikt nie jest głodny , każdy ma w domu co jeść. Obecnie ludziom brakuje właśnie  takich chwil spokoju, zadumania przy muzyce i miłego spotkania ze znajomymi.
Wielu z moim znajomych przeszło już na emeryturę, kilka żon znajomych jeszcze liczy ostatnie lata do emerytury i wszyscy rozpoczynają nowy etap w ich życiu. Nikt nie myśli o siedzeniu. Każdy ma jakieś plany co będzie robić . Jeden znajomy - emeryt zajmuje się pszczołami i robi miód, inny wrócił do swojej rodzinnej wioski i zajmuje się oliwkami, jeszcze inny tak jak my zajmuje się robieniem wina. 
O ile nie ma codziennej potrzeby pomagania dzieciom w wychowaniu wnuków , czy w jakimś rodzinnym biznesie jest dużo czasu  na własne zainteresowania , a wśród naszych znajomych wszyscy je mają.

Bardzo fajne jest to , że wszyscy kochają muzykę i wielu z naszych znajomych śpiewa w chórach na Korfu. 

Posłuchajcie poniżej naszych śpiewów w czasie takich spotkań. Tutaj też z moim udziałem!!!


Jak Wam się podoba taka muzyka poniżej macie jeszcze inną, tym razem  korfiańską piosenkę. Filmik jest trochę ciemny ze względu na nastrój ze świecami, który nawet w środku dnia lubimy. Chodzi jednak głównie o to byście to posłuchali:





To jest piękny sposób spędzenia wolnego czasu i okazja do grupowej zabawy w której uczestniczą też żony, czy mężowie członków chórów.
Wielokrotnie staramy się by do naszej gromadki dołączyły też nasze dzieci , czy wnuki. Często jednak jest to niemożliwe , bo młodzi ludzie mają inny rytm życia i są w dzisiejszych czasach bardzo zabiegani by sprostać wszystkich problemom codziennego  życia. 

Nie sądzę , by przy dzisiejszym kryzysie i zmianach na świecie tego rodzaju wieczory mogły być kontynuowane przez młodsze pokolenie. W sercu mam jednak nadzieje , że coś takiego się stanie.

W czasie naszych spotkań często dzwonię do mojej córki przez SKYPE by ona i mój wnuk mogły choćby na odległość być z nami i widzę , że im się to bardzo podoba. Czy jednak będzie możliwość na to by dzisiejsze młode pokolenie coś takiego po latach chciało organizować , nie wiem???
Dzisiaj na Korfu te muzyczne tradycje istnieją w wielu domach. Jedni śpiewają w chórach inni grają w tutejszych orkiestrach.
Wielu emerytów urozmaica sobie w ten sposób czas w ciągu tygodnia, bo dwa lub trzy dni w tygodniu uczestniczy w próbach tych chórów. 

Mamy też w grupie naszych znajomych zapasjonowanych rybaków i jak coś dobrego złowią jest dodatkowa okazja do zorganizowania spotkania towarzyskiego przy rybie.

Mam też znajomą , która jest specjalistką w robieniu pastitsady z udek żabich , czy inna, która świetnie gotuje danie z dzikich warzyw ze ślimakami , którymi też się zajadamy.

Takie spotkania towarzyskie na tej wyspie to nieodłączny element zimowych wieczorów.
Teraz po zakończeniu się kolejnego spotkania siadamy by trochę odsapnąć i pozbierać wszystko ze stołu. 

To było kolejne udane spotkanie ze znajomymi !!!

Od rana wszystkie koleżanki zadzwonią by podziękować za wspaniały wieczór, a my zabieramy się do pracy by wszystko wróciło w domu  do porządku.

I życie toczy się dalej...