Z pewnością wszyscy znacie powiedzenie , że do serca wielu osób , szczególnie mężczyzn najkrótsza droga jest przez ich żołądek😉
Przyjeżdżając na Korfu jako młoda mężatka przed ponad 40 laty wiedziałam, że po pierwsze muszę nauczyć się greckiego i po drugie nauczyć się gotować greckie potrawy.
Mój mąż, 100% Korfiat jadł kilka polskich dań , ale był rozpieszczony przez mamę wspaniałymi greckimi pysznościami bo moja pierwsza teściowa była wspaniałą kucharką.
Nawet w dużej jej rodzinie 4 sióstr i 3 braci mówiono, że ona ma dar do robienia cudów w kuchni! Miałam więc trudne zadanie by ją dosięgnąć w tej dziedzinie.
Mój teść od początku mówił mi , że jak chcę być szybko zaakceptowana przez rodzinę muszę nauczyć się świetnie przygotowywać korfiańską PASTITSADĘ (Przepis na nią macie też na blogu).
Ponieważ od początku mojego pobytu na Korfu miałam wspaniały kontakt z moim teściem wiedziałam , że jego rady są bardzo cenne.
W tym czasie nie było internetu , ani przepisów kulinarnych na www.youtube.com , ani słowników polsko - greckich... dawne czasy. Musiałam znaleźć inny sposób by nauczyć się gotować choćby podstawowe greckie dania.
Problem był w tym , że ze wspaniałą kucharką - moją teściową nie mogłam się dogadać bo ona nie znała angielskiego , ani ja greckiego. Do chwili gdy ja nauczyłam się podstawowych słówek greckich by się dogadać rozmawiałyśmy na migi.
Po moich pierwszych próbach kucharskich lekcji w jej domu ze zdziwieniem zauważyłam też , że moja teściowa wcale nie miała tak dużej ochoty nauczyć mnie wszystkiego.
Trochę mnie to dziwiło , bo nie znałam jeszcze wtedy mentalności kobiet greckich. Z czasem zrozumiałam , że nie lubią one przekazywać swoich tajemnic kucharskich by ktoś inny nie odebrał im miejsca najlepszej kucharki w rodzinie. Nawet córki nie są wpuszczane do kuchni bo matki chcą wszystko same robić , bo według nich córki mają na to czas.
Mnie to strasznie dziwiło bo w zupełnie inny sposób byłam wychowana. W naszym domu w którym obydwoje rodzice pracowali zawodowo od najmłodszych lat ja i moje rodzeństwo mieliśmy podzielone obowiązki w domu . Ja od najmłodszych lat gotowałam czy piekłam ciasta na niedzielny deser.
Tutaj zastałam zupełnie inną sytuację i najwidoczniej moja chęć nauczenia się wszystkiego denerwowała moją teściową. Ona ciągle powtarzała synowi , że nie muszę gotować tych niedzielnych dań bo przecież zawsze będziemy w niedzielę u niej jeść obiad.
Tak jakby miała zaplanowane żyć wiecznie ???!!
Ona nie chciała nikogo w jej królestwie którym była kuchnia.
To był jeden z problemów , których nie przewidziałam. Trzeba było znaleźć sposób by ten problem pokonać.🤔🤔
Jak sami wiecie najlepiej uczy się gotować gdy się na to patrzy i samemu w tym pomaga. Ja dowiedziałam się od teścia , że zasadą teściowej było przygotowywanie niedzielnych dań tj. pastitsada , sofrito czy avgolemono (na wszystkie macie przepisy na moim blogu) w sobotę wraz z gotowaniem obiadu na sobotę. Bo według mojej teściowej te dwa pierwsze dania mięsne musiały "odpocząć " w sosie przez noc by były lepsze.
To była pierwsza tajemnica o której się dowiedziałam. I tak zaczełam odwiedzać moją teściową na kawusię w każdą sobotę😁 Przy okazji obserwowałam co i jak robiła. Czasami to był ubaw bo przede mną dodawała do sosu niektóre składniki , a jak obracałam się szybko dodawała coś jeszcze. Czy to był przypadek , nie sądzę , bo takie sytuacje powtarzały się systematycznie.
Jednak po czasie poznałam cały proces i szczegóły przygotowywania tych dań i zaczełam sama próbować to gotować. Eksperymentowałam na mężu widząc po jego twarzy czy jestem na dobrej drodze.
Po pewnym czasie zaczęłam dwa razy na miesiąc organizować w niedziele dla całej rodziny obiady z pastitsadą lub z sofrito.
Kiedy teść zaczął bardzo zachwalać moja pastitsadę i wszyscy jedli ją aż im się uszy trzęsły wiedziałam , ze cel został osiągnięty.
W międzyczasie by uczyć się greckiego praktycznie , nie tylko z książek zaczęłam często odwiedzać siostrę teściowej mieszkającą w centrum stolicy. Taki spacer z Kanoni, gdzie mieszkałam do centrum stolicy był świetną okazją do dotlenienia się i pochodzenia po promenadzie zatoki Garitsa , która od początku pokochałam.
Do dnia dzisiejszego uwielbiam z tego miejsca oglądać morze, starszą fortecę i młyn na końcu zatoki.
Poza tym siostra teściowej znała angielski i w południe w jej domu zawsze spotykało się kilka jej koleżanek na kawusię. W dni codzienne przychodziła też tutaj moja teściowa.
To była dla mnie świetna okazja do praktyki tego co nauczyłam się po grecku z różnych książek. Bo co innego teoria i podstawy gramatyki , a co innego praktyka. Z chwilą gdy czegoś nie rozumiałam one mogły mi to wytłumaczyć po angielsku.
Największy problem był w tym , że wszystkie panie bardzo szybko mówiły i nie mogłam często wyszczególnić osobnych słów. Dlatego ciągle mówiłam im SIGA-SIGA czyli wolniej .
Bardzo często po kawie siedziałyśmy wszystkie w kuchni i wspólnie ciotka, moja teściowa , jej przyjaciółka i ja przygotowywałyśmy obiad. Tutaj też połączyłam naukę greckiego z nauką gotowania bardzo wielu greckich dań bo po prostu w czasie przygotowywania obiadu i ja starałam się brać udział w rozmowie po grecku.
Mój mąż pracował do późna , więc często pozostawałam nawet u jego ciotki na obiad ku jej wielkiej radości bo bardzo mnie lubiła. Ona sama córki nie miała i może stąd wynikała ta słabość do mnie.
Te wizyty u ciotki męża to była dla mnie najlepsza szkoła nauki języka greckiego i jednocześnie nauki gotowania wszelkich greckich dań.
Dzisiaj młode dziewczyny przybywające do Grecji takich problemów nie mają. W internecie znajdziesz wszystko na zdjęciach, z dokładnym opisem , na różnorodnych filmach .
Trzeba tylko chcieć !!!
Mieszkam na Korfu na stałe od ponad 45 lat, 35 lat pracowałam w branży turystycznej na wyspie. Na tym blogu podaję Wam informacje o życiu na wyspie w ciągu całego roku, zwyczajach tutejszych mieszkańców, przepisy kuchni greckiej i korfiańskiej, opisy najpiękniejszych miejsc na wyspie byście mogli tutaj zorganizować niezapomniane wakacje.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teściowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teściowa. Pokaż wszystkie posty
GRECKA TEŚCIOWA NR2 I JEJ CECHY
Moją drugą teściową poznałam kiedy ona zakończyła 90 lat jej życia.
Ja wtedy miałam 42 lata . Byłam matką , z jednym małżeństwem z pierwszym Korfiatem za sobą, z wielkim kręgiem znajomych, dużym doświadczeniem w pracy w turystyce na wyspie.
Tak jak wszystkie kobiety w tym wieku znałam już samą siebie, wiedziałam czego chce i czego oczekuję od życia i jak chcę by moje życie wyglądało w przyszłości.
Moją przyszłą teściową nr2 poznałam po krótkiej znajomości z moim przyszłym , drugim mężem też rozwiedzionym Korfiatem z dwojgiem dorosłych, dzieci - początkujących lekarzy mieszkających na stałe w Atenach.
Była to kobieta z wielkim doświadczeniem życiowym , która przeżyła dwie wojny światowe, urodziła sześcioro dzieci z których trójka zmarła na wyleczalne obecnie choroby dziecięce w wieku kilku lat.
Sama była od 10 lat wdową i mimo leciwego wieku bardzo prężnie zarządzała bardzo dużym jej majątkiem oczywiście z pomocą mojego męża który był tam na soboty i niedziele.
Teściowa była jedynaczką bardzo zamożnej rodziny która poza domem posiadała duże obszary ziemi i co najważniejsze ogromną liczbę drzew oliwkowych w północnej części wyspy.
Jej życie bardziej było związane z rządzeniem jej majątkiem niż z pracami domowymi czy wychowaniem dzieci bo w domu zawsze miała kucharkę , praczkę , sprzątaczkę czy opiekunkę dla dzieci. Majątek był na tyle duży , że wymagał wielu rąk do pracy i tak w domu poza dużą rodziną zawsze mieszkało wiele kobiet pracujących głównie przy zbiorze oliwek.
W tym czasie nie było możliwości łatwo dojeżdżać do pracy więc większość pracowników po prostu spała w dodatkowych pomieszczeniach koło domu.
Była to kobieta nie bojąca się pracy, ale też ceniąca ludzi pracujących. Nasze pierwsze spotkania nie należały do bardzo udanych i nawet przyjemnych.
Już w czasie pierwszego wspólnego obiadu zostałam przez nią poinformowana , że jej syn to nie jest dobry materiał na męża bo ma wielkie obowiązki w stosunku do swoich dzieci i wcale mu nowa żona nie jest potrzebna.😮😮😮😮😮
To był pierwszy zimny prysznic w czasie naszych spotkań. Po nich nastąpiło wiele innych.
Na szczęście my mieszkaliśmy w stolicy i tylko na sobotę i niedzielę jeździliśmy do rodzinnego domu męża w góry gdzie czekała na nas moja teściowa z listą prac dla syna, które muszą być wykonane. Za każdym jednak razem ja byłam psychicznie przygotowana do jakiejś jej nowej niespodzianki.
Na szczęście dużo czasu spędzaliśmy chodząc po górach czy po plaży , a w lecie kąpiąc się w morzu. Zawsze jednak powracając do stolicy po weekendzie miałam o czym dyskutować z mężem by przygotowywać następny plan działania z moją teściową na następny tydzień.
Ja początkowo byłam traktowana jako osoba obca. Teściowa, bardzo szczera i otwarcie mówiąca każdemu prosto w oczy co sądzi o wszystkim często podkreślała to , że obcy to zawsze obcy.
W Grecji często używa się powiedzenia :
BUTY Z RODZINNYCH STRON NAWET DZIURAWE SĄ LEPSZE OD TYCH KTÓRE BIERZESZ Z OBCZYZNY.
To samo, podkreślała, dotyczy kobiet z innych krajów.
Byłam jednak wyrozumiała szanując jej leciwy wiek i sposób życia do którego była przyzwyczajona. Dla niej nowa kobieta w życiu jej syna była dodatkowym ciężarem, kłopotem i wydatkiem. Bo wszystko to w mentalności kobiet żyjących na wsiach greckich się liczy.
Przyjeżdżając w kolejne soboty i niedziele byłam zawsze przygotowana na "niespodzianki" , ale w międzyczasie starałam się ją poznać jej zalety, słabe punkty czy upodobania.
Bo trzeba było opracować plan działania by ją zyskać. Tak tylko można było załagodzić całą sytuację.🤔🤔🤔🤔🤔
Po pierwsze zauważyłam , że po latach okupacji i okresach głodu moja teściowa lubiła dobrze zjeść . Sama nie lubiła i nie umiała zbytnio dobrze gotować bo zawsze w jej domu ktoś inny tym się zajmował. Ceniła jednak osoby dobrze gotujące.😁😁
Więc pierwszy mój krok to było zdobycie choćby części jej serca przez dojście od strony jej żołądka!! 😉😉😉
I tak w każdą sobotę zaczynałam prace w kuchni by przygotować dania , które ja umiałam świetnie gotować nauczona przez moją pierwszą teściową . Były to dania, które ona bardzo lubiła.
W ten sposób otrzymywałam od niej pierwsze słowa uznania. Bo jak to możliwe, że taka OBCA kobieta tak dobrze umie gotować greckie przysmaki !😉
Poza tym rozpoczynałam z nią w rozmowy na temat mojej pracy bo ona bardzo szanowała osoby pracujące. Często godzinami słuchałam jej opowiadań o jej życiu. Było to dla mnie bardzo ciekawe bo mogłam poznać tak z bliska historię tego topu . Z drugiej strony moja teściowa znalazła nareszcie wiernego słuchacza jej opowiadań czego w ostatnich latach bardzo jej brakowało. Tak obie strony byłyśmy zadowolone i nasze stosunki powoli zaczeły układać się lepiej.
Poza tym jak moja teściowa zobaczyła, że umię robić na drutach mój obraz w jej oczach nabrał kolorów. Ona sama robiła w domu chodniki, dziergała cudeńka na szydełku i tak bardzo ceniła osoby, które coś takiego potrafią.
To był następny mój plus 😁😁😁
Z doswiadczenia z moją pierwszą teściową wiedzialam, że zależy jej na tym by syn dobrze sie odżywiał . Przywoziliśmy więc z miasta w pojemniczkach porcje jakiś fajnych dań przygotowanych w stolicy przeze mnie , by mogła je spróbować .
Wieczorami w soboty zajadała się nimi uśmiechając się do mnie .
Tego w ciągu tygodnia nie miała bo liczne kobiety, które zatrudnialiśmy by opiekowały się nią w czasie naszej nieobecności przez około 7 lat nie znały się na greckiej kuchni. Dodatkowo widząc moje zainteresowanie jej zdrowiem zaczela nabierać do mnie zaufania i kiedy coś chciała zwracała się częściej do mnie niż do syna.
W 2006 roku kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać ze stolicy i zamieszkać na stałe w górach przez ostatni rok jej życia mieszkaliśmy razem. przyznam , że z początku byłam tym przerażona. Chmury jednak szybko się rozwiały. Spedzaliśmy z nią dużo czasu. Dom wypełnił się życiem co jej się bardzo podobało . Mogę powiedzieć, że zaprzyjaźniłyśmy się. Bo jak Grecka teściowa przekona się do kogoś to sprawa jest zakończona.
W czasie licznych spotkań towarzyskich które robiłam w domu moja teściowa żywo w nich uczestniczyła nawet śpiewając z nami.
Chwaliła nawet wobec wszystkich moją gospodarność co z początku bardzo mnie dziwiło .
Pod koniec jej życia, kiedy zaczeła mieć problemy z oddychaniem i mieliśmy w domu dla niej butlę z tlenem jak tylko gorzej się czuła wołała mnie czując się bardziej bezpiecznie w moim towarzystwie.
Zaczeła też za każdym razem po takiej sytuacji błogosławić Boga za to , że tam jestem mówiąc otwarcie i przy wszystkich , że jak odejdzie zostawi swojego syna w dobrych rękach.
Odeszła z tego świata cicho i spokojnie w wieku 97 lat dając nam obojgu jej błogosławieństwo. Ta tak surowa w stosunku do mnie na początku kobieta dziękowała mi za to, że tam jestem obok jej syna.
Obecnie bardzo często ją wspominamy, jej uśmiech i pozytywne nastawienie do życia. To była wyjątkowa kobieta , która nigdy na nikogo nic złego nie powiedziała. Po prostu wielokrotnie byliśmy zaskoczeni jej szczerością i mówieniem wprost wszystkiego co myślała.
W dzisiejszych dniach takie osoby rzadko się spotyka.
PS. O moich doświadczeniach z moją pierwszą teściową , też Korfiatką , ale urodzoną i wychowaną w stolicy wyspy piszę tutaj
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/01/grecka-tesciowa-nr1-i-jej-cechy.html
Ja wtedy miałam 42 lata . Byłam matką , z jednym małżeństwem z pierwszym Korfiatem za sobą, z wielkim kręgiem znajomych, dużym doświadczeniem w pracy w turystyce na wyspie.
Tak jak wszystkie kobiety w tym wieku znałam już samą siebie, wiedziałam czego chce i czego oczekuję od życia i jak chcę by moje życie wyglądało w przyszłości.
Moją przyszłą teściową nr2 poznałam po krótkiej znajomości z moim przyszłym , drugim mężem też rozwiedzionym Korfiatem z dwojgiem dorosłych, dzieci - początkujących lekarzy mieszkających na stałe w Atenach.
Była to kobieta z wielkim doświadczeniem życiowym , która przeżyła dwie wojny światowe, urodziła sześcioro dzieci z których trójka zmarła na wyleczalne obecnie choroby dziecięce w wieku kilku lat.
Sama była od 10 lat wdową i mimo leciwego wieku bardzo prężnie zarządzała bardzo dużym jej majątkiem oczywiście z pomocą mojego męża który był tam na soboty i niedziele.
Teściowa była jedynaczką bardzo zamożnej rodziny która poza domem posiadała duże obszary ziemi i co najważniejsze ogromną liczbę drzew oliwkowych w północnej części wyspy.
Jej życie bardziej było związane z rządzeniem jej majątkiem niż z pracami domowymi czy wychowaniem dzieci bo w domu zawsze miała kucharkę , praczkę , sprzątaczkę czy opiekunkę dla dzieci. Majątek był na tyle duży , że wymagał wielu rąk do pracy i tak w domu poza dużą rodziną zawsze mieszkało wiele kobiet pracujących głównie przy zbiorze oliwek.
W tym czasie nie było możliwości łatwo dojeżdżać do pracy więc większość pracowników po prostu spała w dodatkowych pomieszczeniach koło domu.
Była to kobieta nie bojąca się pracy, ale też ceniąca ludzi pracujących. Nasze pierwsze spotkania nie należały do bardzo udanych i nawet przyjemnych.
Już w czasie pierwszego wspólnego obiadu zostałam przez nią poinformowana , że jej syn to nie jest dobry materiał na męża bo ma wielkie obowiązki w stosunku do swoich dzieci i wcale mu nowa żona nie jest potrzebna.😮😮😮😮😮
To był pierwszy zimny prysznic w czasie naszych spotkań. Po nich nastąpiło wiele innych.
Na szczęście my mieszkaliśmy w stolicy i tylko na sobotę i niedzielę jeździliśmy do rodzinnego domu męża w góry gdzie czekała na nas moja teściowa z listą prac dla syna, które muszą być wykonane. Za każdym jednak razem ja byłam psychicznie przygotowana do jakiejś jej nowej niespodzianki.
Na szczęście dużo czasu spędzaliśmy chodząc po górach czy po plaży , a w lecie kąpiąc się w morzu. Zawsze jednak powracając do stolicy po weekendzie miałam o czym dyskutować z mężem by przygotowywać następny plan działania z moją teściową na następny tydzień.
Ja początkowo byłam traktowana jako osoba obca. Teściowa, bardzo szczera i otwarcie mówiąca każdemu prosto w oczy co sądzi o wszystkim często podkreślała to , że obcy to zawsze obcy.
W Grecji często używa się powiedzenia :
BUTY Z RODZINNYCH STRON NAWET DZIURAWE SĄ LEPSZE OD TYCH KTÓRE BIERZESZ Z OBCZYZNY.
To samo, podkreślała, dotyczy kobiet z innych krajów.
Byłam jednak wyrozumiała szanując jej leciwy wiek i sposób życia do którego była przyzwyczajona. Dla niej nowa kobieta w życiu jej syna była dodatkowym ciężarem, kłopotem i wydatkiem. Bo wszystko to w mentalności kobiet żyjących na wsiach greckich się liczy.
Przyjeżdżając w kolejne soboty i niedziele byłam zawsze przygotowana na "niespodzianki" , ale w międzyczasie starałam się ją poznać jej zalety, słabe punkty czy upodobania.
Bo trzeba było opracować plan działania by ją zyskać. Tak tylko można było załagodzić całą sytuację.🤔🤔🤔🤔🤔
Po pierwsze zauważyłam , że po latach okupacji i okresach głodu moja teściowa lubiła dobrze zjeść . Sama nie lubiła i nie umiała zbytnio dobrze gotować bo zawsze w jej domu ktoś inny tym się zajmował. Ceniła jednak osoby dobrze gotujące.😁😁
Więc pierwszy mój krok to było zdobycie choćby części jej serca przez dojście od strony jej żołądka!! 😉😉😉
I tak w każdą sobotę zaczynałam prace w kuchni by przygotować dania , które ja umiałam świetnie gotować nauczona przez moją pierwszą teściową . Były to dania, które ona bardzo lubiła.
W ten sposób otrzymywałam od niej pierwsze słowa uznania. Bo jak to możliwe, że taka OBCA kobieta tak dobrze umie gotować greckie przysmaki !😉
Poza tym rozpoczynałam z nią w rozmowy na temat mojej pracy bo ona bardzo szanowała osoby pracujące. Często godzinami słuchałam jej opowiadań o jej życiu. Było to dla mnie bardzo ciekawe bo mogłam poznać tak z bliska historię tego topu . Z drugiej strony moja teściowa znalazła nareszcie wiernego słuchacza jej opowiadań czego w ostatnich latach bardzo jej brakowało. Tak obie strony byłyśmy zadowolone i nasze stosunki powoli zaczeły układać się lepiej.
Poza tym jak moja teściowa zobaczyła, że umię robić na drutach mój obraz w jej oczach nabrał kolorów. Ona sama robiła w domu chodniki, dziergała cudeńka na szydełku i tak bardzo ceniła osoby, które coś takiego potrafią.
To był następny mój plus 😁😁😁
Z doswiadczenia z moją pierwszą teściową wiedzialam, że zależy jej na tym by syn dobrze sie odżywiał . Przywoziliśmy więc z miasta w pojemniczkach porcje jakiś fajnych dań przygotowanych w stolicy przeze mnie , by mogła je spróbować .
Wieczorami w soboty zajadała się nimi uśmiechając się do mnie .
Tego w ciągu tygodnia nie miała bo liczne kobiety, które zatrudnialiśmy by opiekowały się nią w czasie naszej nieobecności przez około 7 lat nie znały się na greckiej kuchni. Dodatkowo widząc moje zainteresowanie jej zdrowiem zaczela nabierać do mnie zaufania i kiedy coś chciała zwracała się częściej do mnie niż do syna.
W 2006 roku kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać ze stolicy i zamieszkać na stałe w górach przez ostatni rok jej życia mieszkaliśmy razem. przyznam , że z początku byłam tym przerażona. Chmury jednak szybko się rozwiały. Spedzaliśmy z nią dużo czasu. Dom wypełnił się życiem co jej się bardzo podobało . Mogę powiedzieć, że zaprzyjaźniłyśmy się. Bo jak Grecka teściowa przekona się do kogoś to sprawa jest zakończona.
W czasie licznych spotkań towarzyskich które robiłam w domu moja teściowa żywo w nich uczestniczyła nawet śpiewając z nami.
Chwaliła nawet wobec wszystkich moją gospodarność co z początku bardzo mnie dziwiło .
Pod koniec jej życia, kiedy zaczeła mieć problemy z oddychaniem i mieliśmy w domu dla niej butlę z tlenem jak tylko gorzej się czuła wołała mnie czując się bardziej bezpiecznie w moim towarzystwie.
Zaczeła też za każdym razem po takiej sytuacji błogosławić Boga za to , że tam jestem mówiąc otwarcie i przy wszystkich , że jak odejdzie zostawi swojego syna w dobrych rękach.
Odeszła z tego świata cicho i spokojnie w wieku 97 lat dając nam obojgu jej błogosławieństwo. Ta tak surowa w stosunku do mnie na początku kobieta dziękowała mi za to, że tam jestem obok jej syna.
Obecnie bardzo często ją wspominamy, jej uśmiech i pozytywne nastawienie do życia. To była wyjątkowa kobieta , która nigdy na nikogo nic złego nie powiedziała. Po prostu wielokrotnie byliśmy zaskoczeni jej szczerością i mówieniem wprost wszystkiego co myślała.
W dzisiejszych dniach takie osoby rzadko się spotyka.
PS. O moich doświadczeniach z moją pierwszą teściową , też Korfiatką , ale urodzoną i wychowaną w stolicy wyspy piszę tutaj
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/01/grecka-tesciowa-nr1-i-jej-cechy.html
GRECKA TEŚCIOWA Nr1 I JEJ CECHY
Mineło już wiele lat od czasu kiedy mogłam cieszyć się towarzystwem moich teściowych w moim życiu.
Bo miałam ich dwie i każda z innej grupy społecznej w Grecji , z różnymi wspólnymi i nie cechami.
Wydaje mi się jednak , że bogactwo ich charakterystycznych cech dało mi możliwość poznać cechy typowej Greczynki i pomogło mi w tym by nie nudzić się w moim rodzinnym życiu na Korfu 😁😁
Trudność była w tym , że ja jako dziewczyna z " innego" świata miałam własne poglądy na świat i na życie. Byłam też uparta w potwierdzaniu moich opinii. To było często powodem spięć z moimi teściowymi, które nie mogły mnie zrozumieć lub walczyły ze mną o prawa w życiu ich synów.
Mój pierwszy teść, ukochana przeze mnie osoba od samego początku, był mechanikiem pracującym w fabryce makaronu istniejącej na wyspie.
Wyjaśnienie ich zawodów ma znaczenie by zrozumieć sposób postępowania tej grupy społecznej Greków. Byli to ludzie ze średniej warstwy tutejszego społeczeństwa z bogatym życiem rodzinnym i towarzyskim na Korfu. Żyli zgodnie z nowościami przybywającymi na wyspę wraz z ciągle rozwijającą się turystyką.
Przyjeżdżając na Korfu by żyć tutaj na stałe z ich synem jako synowa byłam bardzo ciepło przyjęta przez całą wielką rodzinę.
Od wielu lat czekali oni na tą chwilę i wcale nie zdziwili się, że ich synowa nie jest Greczynką. Byli do tego przyzwyczajeni bo córka wyszła za mąż za Anglika. Rodzina była więc międzynarodowa.
Tutejsze społeczeństwo jest przyzwyczajone do mieszanych małżeństw na wyspie i uważa to za coś normalnego.
Bo miałam ich dwie i każda z innej grupy społecznej w Grecji , z różnymi wspólnymi i nie cechami.
Wydaje mi się jednak , że bogactwo ich charakterystycznych cech dało mi możliwość poznać cechy typowej Greczynki i pomogło mi w tym by nie nudzić się w moim rodzinnym życiu na Korfu 😁😁
Trudność była w tym , że ja jako dziewczyna z " innego" świata miałam własne poglądy na świat i na życie. Byłam też uparta w potwierdzaniu moich opinii. To było często powodem spięć z moimi teściowymi, które nie mogły mnie zrozumieć lub walczyły ze mną o prawa w życiu ich synów.
Moja pierwsza teściowa była typową Korfiatką z rodziny, która z dziada pradziada mieszkała w stolicy wyspy. Pochodziła z zamożnej rodziny z korzeniami włoskimi pradziadka, który był nadzorcą handlu grecko - włoskiego na wyspie.
Od młodych lat po jakiejś szkole zajmowała się szyciem kreacji dla pań z tutejszej arystokracji i dla zamożnych pań mieszkających w stolicy, a w ostatnich latach przed przejściem na emeryturę pracowała w jednym z największych tutejszych hoteli jako nadzorca kobiet szyjących różne rzeczy potrzebne w hotelu. Była więc kobietą pracującą i biorącą udział w życiu towarzyskim wyspy.Mój pierwszy teść, ukochana przeze mnie osoba od samego początku, był mechanikiem pracującym w fabryce makaronu istniejącej na wyspie.
Wyjaśnienie ich zawodów ma znaczenie by zrozumieć sposób postępowania tej grupy społecznej Greków. Byli to ludzie ze średniej warstwy tutejszego społeczeństwa z bogatym życiem rodzinnym i towarzyskim na Korfu. Żyli zgodnie z nowościami przybywającymi na wyspę wraz z ciągle rozwijającą się turystyką.
Przyjeżdżając na Korfu by żyć tutaj na stałe z ich synem jako synowa byłam bardzo ciepło przyjęta przez całą wielką rodzinę.
Od wielu lat czekali oni na tą chwilę i wcale nie zdziwili się, że ich synowa nie jest Greczynką. Byli do tego przyzwyczajeni bo córka wyszła za mąż za Anglika. Rodzina była więc międzynarodowa.
Tutejsze społeczeństwo jest przyzwyczajone do mieszanych małżeństw na wyspie i uważa to za coś normalnego.
Na ten temat piszę w artykule który znajdziesz pod hasłem MIESZANE MAŁŻEŃSTWA NA KORFU.
Główny problem greckiej teściowej jest to to, że inna kobieta stara się jej "ukraść" syna i zająć jej miejsce w jego życiu!
Sama mówi o tym, że czeka na potomstwo by się zająć ich wychowaniem lub raczej interweniować radami w ich wychowaniu, ma trudności w istnieniu innej kobiety w życiu syna. Nie może się zgodzić z faktem, że ukochany syn bardziej będzie liczył się ze zdaniem swojej żony niż z jej .
To od pierwszych dni mieszkania na Korfu mnie dziwiło.
Od początku moja teściowa "delikatnie" starała się interweniować w organizowanie naszego codziennego życia, np. w sposób umeblowania naszego mieszkania.
Kiedy pojawiłam się w życiu mojego pierwszego męża miał on już w stolicy swoje mieszkanie prowizorycznie umeblowane, ale ze wszystkim co było potrzebne do jego funkcjonowania.
Kiedy po roku czasu, po naszym cywilnym ślubie w Polsce, po obronie mojej pracy magisterskiej i załatwieniu wszelkich niezbędnych dokumentów potrzebnych dla mojego legalnego mieszkania w Grecji przyjechałam na Korfu przed ponad 40 laty tutaj już pierwszego dnia czekała na mnie wielka niespodzianka!!!😮😮😮😮
Kiedy weszłam do domu zastałam zupełnie inne mieszkanie kompletnie umeblowane ciężkimi, ciemnymi meblami bogato rzeźbionymi, na widok których dostawałam bólu głowy.
Bo moja teściowa urządziła całe mieszkanie dla syna przekonując syna, że tak oszczędzi mi tego trudu!!!
Ja nie znoszę ciężkich mebli!!!
Nie znosze takich mebli. Po drugie przyjeżdżając rozpocząć nowe życie z moim mężem chciałam wraz z nim tworzyć "nasze gniazdko rodzinne". Oczywiście nie mogłam powiedzieć, że jestem zrozpaczona widokiem tych mebli. Podziękowałam za nie , ale w głowie szukałam wyjścia z tej sytuacji.
Przez pierwszy rok mojego życia na Korfu musiałam jednak pogodzić się z tym wystrojem domu. Ciągle jednak czekałam na odpowiednią chwilę by zadziałać.
Na szczęście dla mnie taka okazja pojawiła się. Teściowa kupiła nowe mieszkanie w stolicy i chciała je umeblować . Wpadłam na wspaniały pomysł by wszystkie te przez nią zakupione meble z naszego domu dać jej w prezencie do jej nowego domu!
Ona była z tego powodu z początku bardzo zdziwiona, ale później szczęśliwa, że tak szybko umeblowała nowe mieszkanie.
W chwili gdy większość mebli zniknęła z naszego domu i pozostały tylko paczki, walizki i jedynie umeblowanie sypialni byłam bardzo szczęśliwa. Siedziałam na jednej z moich walizek i snułam plany o tym jak nareszcie zacznę meblować nasz wspólny dom.
Oczywiście bardzo często miałam inspekcje teściowej, która przychodziła zobaczyć co ja w domu robię. Po kilku wizytach widząc murarzy, elektryków i kurz w dużej części domu przestała nas odwiedzać czekając na koniec prac. Była bardzo ciekawa co ta zwariowana Polka tam wyrabia, ale nie mogła interweniować. Na informacje, że postanowiłam zmienić kompletnie rozkład mieszkania moja teściowa dostawała bólu głowy.
To już jednak było moje królestwo.😁😁😁
Przychodziła rzadko tylko po to by skomentować nowe zmiany, ale wiedziała, że ja tutaj decyduję o wszystkim co dotyczy naszego domu i musiała powoli, choć z trudem przyzwyczaić się do tej sytuacji.
Z drugiej strony po rocznym urządzaniu domu kiedy zaprosiłam teściów na obiad na uroczyste zakończenie podstawowych prac do których należało też usunięcie ścian i zmiana projektu wnętrza domu wszyscy byli mile zaskoczeni tym co zobaczyli.
Nowoczesne rozwiązania, o wiele więcej przestrzeni w domu itp. spowodowały, że teść był ze mnie dumny i piał ze szczęścia. Teściowa też, ale tego nie pokazywała tylko chodziła po domu i mruczała coś pod nosem. A po czasie okazało się, że sama chciała w swoim domu przeprowadzić podobny remont i .... usunąć jedną ścianę dzielącą jadalnię od salonu. Tylko teść śmiał się i klepiąc mnie po ramieniu mówił mi , że wprowadziłam wielkie zamieszanie w ich życiu , które jemu osobiście bardzo się podoba.
Ogólnie w dużym swoim towarzystwie znajomych teść rozpowiadał się zawsze o mojej gospodarności , zaradności w samodzielnym wychowaniu mojej córki, w szybkiej nauce języka greckiego , czy w gotowaniu greckich dań.
Teściowa zawsze to potwierdzała kiwając głową choć wcale nie jestem pewna czy tak bardzo jej to odpowiadało, że ktoś inny tak dobrze zastąpił jej miejsce w opiece nad jej synem.
To co najbardziej chyba ją bolało to to, że jej pozycja najlepszej kucharki w rodzinie zaczęła być przeze mnie podważana?
Główny problem greckiej teściowej jest to to, że inna kobieta stara się jej "ukraść" syna i zająć jej miejsce w jego życiu!
Sama mówi o tym, że czeka na potomstwo by się zająć ich wychowaniem lub raczej interweniować radami w ich wychowaniu, ma trudności w istnieniu innej kobiety w życiu syna. Nie może się zgodzić z faktem, że ukochany syn bardziej będzie liczył się ze zdaniem swojej żony niż z jej .
To od pierwszych dni mieszkania na Korfu mnie dziwiło.
Od początku moja teściowa "delikatnie" starała się interweniować w organizowanie naszego codziennego życia, np. w sposób umeblowania naszego mieszkania.
Kiedy pojawiłam się w życiu mojego pierwszego męża miał on już w stolicy swoje mieszkanie prowizorycznie umeblowane, ale ze wszystkim co było potrzebne do jego funkcjonowania.
Kiedy po roku czasu, po naszym cywilnym ślubie w Polsce, po obronie mojej pracy magisterskiej i załatwieniu wszelkich niezbędnych dokumentów potrzebnych dla mojego legalnego mieszkania w Grecji przyjechałam na Korfu przed ponad 40 laty tutaj już pierwszego dnia czekała na mnie wielka niespodzianka!!!😮😮😮😮
Kiedy weszłam do domu zastałam zupełnie inne mieszkanie kompletnie umeblowane ciężkimi, ciemnymi meblami bogato rzeźbionymi, na widok których dostawałam bólu głowy.
Bo moja teściowa urządziła całe mieszkanie dla syna przekonując syna, że tak oszczędzi mi tego trudu!!!
Ja nie znoszę ciężkich mebli!!!
Nie znosze takich mebli. Po drugie przyjeżdżając rozpocząć nowe życie z moim mężem chciałam wraz z nim tworzyć "nasze gniazdko rodzinne". Oczywiście nie mogłam powiedzieć, że jestem zrozpaczona widokiem tych mebli. Podziękowałam za nie , ale w głowie szukałam wyjścia z tej sytuacji.
Przez pierwszy rok mojego życia na Korfu musiałam jednak pogodzić się z tym wystrojem domu. Ciągle jednak czekałam na odpowiednią chwilę by zadziałać.
Na szczęście dla mnie taka okazja pojawiła się. Teściowa kupiła nowe mieszkanie w stolicy i chciała je umeblować . Wpadłam na wspaniały pomysł by wszystkie te przez nią zakupione meble z naszego domu dać jej w prezencie do jej nowego domu!
Ona była z tego powodu z początku bardzo zdziwiona, ale później szczęśliwa, że tak szybko umeblowała nowe mieszkanie.
W chwili gdy większość mebli zniknęła z naszego domu i pozostały tylko paczki, walizki i jedynie umeblowanie sypialni byłam bardzo szczęśliwa. Siedziałam na jednej z moich walizek i snułam plany o tym jak nareszcie zacznę meblować nasz wspólny dom.
Oczywiście bardzo często miałam inspekcje teściowej, która przychodziła zobaczyć co ja w domu robię. Po kilku wizytach widząc murarzy, elektryków i kurz w dużej części domu przestała nas odwiedzać czekając na koniec prac. Była bardzo ciekawa co ta zwariowana Polka tam wyrabia, ale nie mogła interweniować. Na informacje, że postanowiłam zmienić kompletnie rozkład mieszkania moja teściowa dostawała bólu głowy.
To już jednak było moje królestwo.😁😁😁
Przychodziła rzadko tylko po to by skomentować nowe zmiany, ale wiedziała, że ja tutaj decyduję o wszystkim co dotyczy naszego domu i musiała powoli, choć z trudem przyzwyczaić się do tej sytuacji.
Z drugiej strony po rocznym urządzaniu domu kiedy zaprosiłam teściów na obiad na uroczyste zakończenie podstawowych prac do których należało też usunięcie ścian i zmiana projektu wnętrza domu wszyscy byli mile zaskoczeni tym co zobaczyli.
Nowoczesne rozwiązania, o wiele więcej przestrzeni w domu itp. spowodowały, że teść był ze mnie dumny i piał ze szczęścia. Teściowa też, ale tego nie pokazywała tylko chodziła po domu i mruczała coś pod nosem. A po czasie okazało się, że sama chciała w swoim domu przeprowadzić podobny remont i .... usunąć jedną ścianę dzielącą jadalnię od salonu. Tylko teść śmiał się i klepiąc mnie po ramieniu mówił mi , że wprowadziłam wielkie zamieszanie w ich życiu , które jemu osobiście bardzo się podoba.
Ogólnie w dużym swoim towarzystwie znajomych teść rozpowiadał się zawsze o mojej gospodarności , zaradności w samodzielnym wychowaniu mojej córki, w szybkiej nauce języka greckiego , czy w gotowaniu greckich dań.
Teściowa zawsze to potwierdzała kiwając głową choć wcale nie jestem pewna czy tak bardzo jej to odpowiadało, że ktoś inny tak dobrze zastąpił jej miejsce w opiece nad jej synem.
To co najbardziej chyba ją bolało to to, że jej pozycja najlepszej kucharki w rodzinie zaczęła być przeze mnie podważana?
Greczynki lubią być niezastąpione, szczególnie w gospodarstwie domowym. Ja tego nie rozumiałam i nie wiedziałam o tym w pierwszych latach mojego tutaj pobytu.
Ale o tym napiszę w innym artykule bo jest dużo do pisania. Czytajcie o tym tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/02/jak-nauczyam-sie-gotowac-greckie-dania.html
Jak wcześniej pisałam moja pierwsza teściowa była modystką i to dobrą. Wielką niespodzianką dla niej było to, że ja też szyłam swoje sukienki i ciuszki dla mojej córki. Przypominam ponownie, że było to dawno temu, przed ponad 40 laty kiedy w sklepach nie było tak dużo tanich ciuchów. Dodatkowo świetnie robiłam na drutach swetry, szaliki itp. o czym moja teściowa nie miała zielonego pojęcia. Kiedy zaczęłam robić swetry dla całej rodzinki w prezencie, barwne wełniane szaliki i czapki dla dzieciaków w rodzinie wszyscy byli tym zachwyceni, teściowej też się to podobało, ale miała z tym jakiś problem.
To zrozumiałam po latach. Siostra mojego męża, urocza dziewczyna, była wychowana przez teściową zupełnie inaczej niż ja byłam wychowana przez moją mamę. Za każdym razem kiedy mnie chwalono za coś co robię pytano się czy i siostra męża to umie. Te porównania często robił nawet mój teść i było to często powodem sporów tego tak udanego i kochającego się małżeństwa.
Po czasie więc zrozumiałam, że mruczenie pod nosem mojej teściowej nie wynikało z tego, że jej się moje działanie nie podobało, ale z tego, że czekała ją konfrontacja ze sposobem w jaki wychowywała własną córkę, która była w moim wieku, a której ona nie nauczyła ani gotować, ani zajmować się pracami w domu i w ogóle nie pozwalała jej wtrącać się w jej "królestwo" gospodarowania w swoim domu. Na to jej córa, jej zdaniem miała czas by tym się zajmować i wszystkiego nauczyć kiedy sama założy swoją rodzinę. To właśnie takie zupełnie inne, niż polskie podejście do wychowania dzieci od początku mnie szokowało. Czasami wręcz dyskutując z moją teściową na ten temat dochodziło między nami do wymiany skrajnie różnych , ale stanowczych z dwóch stron zdań. Ja zawsze podkreślałam, że wprowadzenie dzieci - córek czy synków do podjęcia jakiś obowiązków w domu jest dobre dla dwóch stron. Moja teściowa uważała to za zagrożenie jej "królestwa".
Jak wcześniej pisałam moja pierwsza teściowa była modystką i to dobrą. Wielką niespodzianką dla niej było to, że ja też szyłam swoje sukienki i ciuszki dla mojej córki. Przypominam ponownie, że było to dawno temu, przed ponad 40 laty kiedy w sklepach nie było tak dużo tanich ciuchów. Dodatkowo świetnie robiłam na drutach swetry, szaliki itp. o czym moja teściowa nie miała zielonego pojęcia. Kiedy zaczęłam robić swetry dla całej rodzinki w prezencie, barwne wełniane szaliki i czapki dla dzieciaków w rodzinie wszyscy byli tym zachwyceni, teściowej też się to podobało, ale miała z tym jakiś problem.
To zrozumiałam po latach. Siostra mojego męża, urocza dziewczyna, była wychowana przez teściową zupełnie inaczej niż ja byłam wychowana przez moją mamę. Za każdym razem kiedy mnie chwalono za coś co robię pytano się czy i siostra męża to umie. Te porównania często robił nawet mój teść i było to często powodem sporów tego tak udanego i kochającego się małżeństwa.
Po czasie więc zrozumiałam, że mruczenie pod nosem mojej teściowej nie wynikało z tego, że jej się moje działanie nie podobało, ale z tego, że czekała ją konfrontacja ze sposobem w jaki wychowywała własną córkę, która była w moim wieku, a której ona nie nauczyła ani gotować, ani zajmować się pracami w domu i w ogóle nie pozwalała jej wtrącać się w jej "królestwo" gospodarowania w swoim domu. Na to jej córa, jej zdaniem miała czas by tym się zajmować i wszystkiego nauczyć kiedy sama założy swoją rodzinę. To właśnie takie zupełnie inne, niż polskie podejście do wychowania dzieci od początku mnie szokowało. Czasami wręcz dyskutując z moją teściową na ten temat dochodziło między nami do wymiany skrajnie różnych , ale stanowczych z dwóch stron zdań. Ja zawsze podkreślałam, że wprowadzenie dzieci - córek czy synków do podjęcia jakiś obowiązków w domu jest dobre dla dwóch stron. Moja teściowa uważała to za zagrożenie jej "królestwa".
Przez wiele lat w naszej dużej rodzinie mieliśny bardzo scisłe stosunki rodzinne, z wspólnymi niedzielnymi obiadami, wspólnymi wyjazdami na plażę w niedziele kiedy nie pracowaliśmy. Zawsze jednak czułam oko teściowej, która mnie sprawdzała. Po czasie przyzwyczaiłam się do tego i nawet nie zwracałam na to uwagi.
Nie dziwiło mnie też kiedy czasami bez zapowiedzi spacerując do Kanoni gdzie mieszkaliśmy wpadali do nas do domu na kawę przy okazji której teściowa sprawdzała z przyzwyczajenia czy talerze są umyte, czy w domu czysto i czy jej ukochany syn czasami nie jest głodny.
Z wielką satysfacją słyszałam po takiej "inspekcji" jej pytanie : JAK TY PRACUJĄC ZAWODOWO DAJESZ SOBIE SAMA RADĘ I MASZ CZAS NA WSZYSTKO 🤔🤔🤔🤔🤔
Greczynki, szczególnie starszej generacji mają manię z wiecznym sprzątaniem domu i z czystością. Chlor i wszelkie inne różnorodne środki czystościowe są u nich zawsze pod ręką by wszędzie i ciągle interweniować. Greczynka teściowa trudno przyzna Ci rację. Nawet jeśli się z tobą zgadza woli to przemilczeć niż to powiedzieć.
Dodatkowo jeśli widzi , że jesteś w dużej komitiwie z jej mężem jest o to wręcz zazdrosna. Nie może znieść sytuacji kiedy obca kobieta kradnie serce jej syna i na dodatek jej męża, oczywiście w inny sposób. To dla niej jest sytuacja nie do wytrzymania.
Nie umie się tym cieszyć , widzi tylko zagrożenie jej roli w rodzinie.
Kiedy wielokrotnie starałam się ją odciążyć od jakiś domowych obowiązków przyjmowała to jako groźbę dla jej pierwszej roli w rodzinie, a nie chęć pomocy.
Bo Greczynka matka czy teściowa uwielbia się poświęcać rodzinie, swoim dzieciom, swoim wnukom często nie zwracając uwagę na swoje zmęczenie, prawo do odpoczynku czy nawet zdrowie.
Poza tym z wielka trudnością współpracuje z synową. Najczęściej jest to rywalizacja, a nie wpółpraca.
Tutaj widać tak wielką różnicę w mentalności kobiet w Polsce i w Grecji.
Teściowe Greczynki wręcz denerwuje zaradność Polek. Nie lubią czuć się niepotrzebne w rozwiązywaniu problemów życia rodziny córki czy syna.
Istnieją szalone różnice w sposobie wychowania synów i córek w Europie północnej z tym jak to wygląda w Grecji. Z tego względu tutaj rodzi się tyle problemów.
Sama widzę to obecnie bardziej wyraźnie bo dzisiaj i ja jestem teściową i staram się nie popełniać błędów z którymi walczyłam jako synowa.
Moje stosunki z moją pierwszą teściową po wielu jej TESTACH ułożyły się i po wielu latach nawet we dwie mile spedzałyśmy czas.
Trwało to jednak nie tak długo bo teściowa zachorowała na raka i po roku opieki nad nią zmarła.
Zawszę bedę ją jednak pamiętać i cenić jako piękną kobietę, wspaniałą gospodynię, wspaniałą matkę i mistrza w gotowaniu przepysznych greckich dań. To od niej nauczyłam się gotować tradycyjną korfiańską pastitsadę, której przepis macie na blogu. Poza tym od niej dowiedziałam się wiele na temat mentalności kobiet mieszkających w stolicy na Korfu co bardzo pomogło mi w zrozumieniu tutejszych kobiet i w zaklimatyzowaniu się na tej wyspie w pierwszych latach mojego tutaj pobytu.
Na temat tego jakie doświadczenia miałam w moim stosunku z moją drugą teściową czytajcie tutaj :
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/02/grecka-tesciowa-nr2-i-jej-cechy.html
Nie dziwiło mnie też kiedy czasami bez zapowiedzi spacerując do Kanoni gdzie mieszkaliśmy wpadali do nas do domu na kawę przy okazji której teściowa sprawdzała z przyzwyczajenia czy talerze są umyte, czy w domu czysto i czy jej ukochany syn czasami nie jest głodny.
Z wielką satysfacją słyszałam po takiej "inspekcji" jej pytanie : JAK TY PRACUJĄC ZAWODOWO DAJESZ SOBIE SAMA RADĘ I MASZ CZAS NA WSZYSTKO 🤔🤔🤔🤔🤔
Greczynki, szczególnie starszej generacji mają manię z wiecznym sprzątaniem domu i z czystością. Chlor i wszelkie inne różnorodne środki czystościowe są u nich zawsze pod ręką by wszędzie i ciągle interweniować. Greczynka teściowa trudno przyzna Ci rację. Nawet jeśli się z tobą zgadza woli to przemilczeć niż to powiedzieć.
Dodatkowo jeśli widzi , że jesteś w dużej komitiwie z jej mężem jest o to wręcz zazdrosna. Nie może znieść sytuacji kiedy obca kobieta kradnie serce jej syna i na dodatek jej męża, oczywiście w inny sposób. To dla niej jest sytuacja nie do wytrzymania.
Nie umie się tym cieszyć , widzi tylko zagrożenie jej roli w rodzinie.
Kiedy wielokrotnie starałam się ją odciążyć od jakiś domowych obowiązków przyjmowała to jako groźbę dla jej pierwszej roli w rodzinie, a nie chęć pomocy.
Bo Greczynka matka czy teściowa uwielbia się poświęcać rodzinie, swoim dzieciom, swoim wnukom często nie zwracając uwagę na swoje zmęczenie, prawo do odpoczynku czy nawet zdrowie.
Poza tym z wielka trudnością współpracuje z synową. Najczęściej jest to rywalizacja, a nie wpółpraca.
Tutaj widać tak wielką różnicę w mentalności kobiet w Polsce i w Grecji.
Teściowe Greczynki wręcz denerwuje zaradność Polek. Nie lubią czuć się niepotrzebne w rozwiązywaniu problemów życia rodziny córki czy syna.
Istnieją szalone różnice w sposobie wychowania synów i córek w Europie północnej z tym jak to wygląda w Grecji. Z tego względu tutaj rodzi się tyle problemów.
Sama widzę to obecnie bardziej wyraźnie bo dzisiaj i ja jestem teściową i staram się nie popełniać błędów z którymi walczyłam jako synowa.
Moje stosunki z moją pierwszą teściową po wielu jej TESTACH ułożyły się i po wielu latach nawet we dwie mile spedzałyśmy czas.
Trwało to jednak nie tak długo bo teściowa zachorowała na raka i po roku opieki nad nią zmarła.
Zawszę bedę ją jednak pamiętać i cenić jako piękną kobietę, wspaniałą gospodynię, wspaniałą matkę i mistrza w gotowaniu przepysznych greckich dań. To od niej nauczyłam się gotować tradycyjną korfiańską pastitsadę, której przepis macie na blogu. Poza tym od niej dowiedziałam się wiele na temat mentalności kobiet mieszkających w stolicy na Korfu co bardzo pomogło mi w zrozumieniu tutejszych kobiet i w zaklimatyzowaniu się na tej wyspie w pierwszych latach mojego tutaj pobytu.
Na temat tego jakie doświadczenia miałam w moim stosunku z moją drugą teściową czytajcie tutaj :
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/02/grecka-tesciowa-nr2-i-jej-cechy.html
KORFIACY ŻYJĄ DŁUŻEJ !!!
Ogólnie wiadome jest , że mieszkańcy krajów południowej Europy żyją dłużej, a szczególnie ci którzy mieszkają z dala od dużych miast - na wyspach , czy w małych wioskach.
To zawsze mnie ciekawiło i podróżując po Europie południowej i po Grecji zwracałam i zwracam na to uwagę.
Uwielbiam te uśmiechnięte, pomarszczone czasem twarze tutejszych mieszkańców, którzy często siedzą przed domami pozdrawiając serdecznie przejeżdżających ulicami turystów.
Zjawisko z pewnością Wam znane i często fotografowane.
Grecy żyją dłużej między innymi w wyniku ich wspaniałej kuchni opartej na oliwie z oliwek i dużej ilości świeżych warzyw, które często na prowincji sami uprawiają w ogródkach koło ich domów . W ten sposób , zgodnie z tutejszym klimatem , można jeść swoje warzywa od początku maja właściwie do Bożego Narodzenia .
Tak tutaj jest.
Sama pod koniec kwietnia organizuję z mężem nasz ogródek ze wszystkim co tylko jest możliwe.
I tak - mam własne pomidory, cukinię, paprykę, bakłażany, pachnącą cebulkę , nawet arbuzy .
To powszechne zjawisko tutaj, wcale sie nie chwalę ! Nawet ci którzy na stałe mieszkają w mieście o ile mają jakieś działki poza miastem starają się mieć tam własne małe ogródki ze wszystkim.
I oczywiście w czasie naszych towarzyskich spotkań nie brakuje rozmów na temat "osiągnięć" w każdym z ogródków, czasami nawet dochodzi do wymiany produktów.
Wracając do długowieczności mieszkańców wyspy ja miałam i mam nawet teraz szczęście znać wiele osób po 100 - tce , dobrze trzymających się , czynnych w życiu rodziny i bez żadnej ochoty podpisania umowy ze Św. Piotrem....
W wiosce w której mieszkamy w górach od 2006 roku na stałe (dodam z naszego wyboru i przemyślenia ) mam sąsiadkę , która ma 101 lat - uśmiechnięta staruszka, która sama sobie gotuje, chodzi na spacery , zbiera nawet czasami oliwki - by się nie zmarnowały...
Inna ma 100 lat i mieszka z rodziną , którą z wielkim sukcesem dyryguje do dnia dzisiejszego.
Znałam pana , który miał 104 lat i mieszkał w górach sam , mimo tego , że córki chciały go zabrać do ich domów w mieście . Przywoziły mu jedzenie i sprzątały co 2 dzień na zmianę , a on żył szczęśliwy na wsi - tam gdzie się urodził. Miał własny ogródek koło domu , który z miłością uprawiał z wielkim sukcesem.
Dodam , że wyglądał na bardzo dobrze wyglądającego pana po 80-tce .
Dodatkowo , jak turystki przejeżdżały koło jego domu na motorach to jego oczy bardzo się świeciły .....
Najlepszym przykładem długowieczności była moja teściowa. Bardzo mądra kobieta , mimo tego , że ukończyła tylko kilka klas szkoły podstawowej. Życie ja wiele nauczyło - przeszła wiele tragedii - urodziła 6 -ro dzieci z których 3 dziewczynki zmarły w wieku 3,7, 12 lat na choroby dziecięce. W tym czasie nie było szczepionek i dzieci umierały bardzo często z banalnych powodów.
Ona zawsze pracowała, dużo chodziła, prowadziła duży dom mając w okresie zimy wielu pracowników dla dużej posiadłości gajów oliwnych - gotowała dla nich obiad . W tym okresie czasu ludność wiosek , szczególnie kobiety zarabiały na życie i na jedzenie pracując przy zbieraniu oliwek , na kolanach , jedna przy drugiej - bo wtedy nie było siatek i innych luksusów dnia dzisiejszego tj, samochody, kuchnie elektryczne, światło itd.
Mimo dużej różnicy lat ze mna - mogłam się od niej wiele nauczyć.
Często razem siedziałam z nią na werandzie przed domem i ona opowiadała mi o tym jak dawniej na Korfu się żyło.
To były niezapomniane wieczory .
Jak się je pytałam : Jak to się dzieje , że ludzie tutaj tak długo żyją - jak jest z tym związana tajemnica??
Ona zawsze się uśmiechała mówiąc , że Bóg o nich zapomina i zostawia ich dłużej na ziemi.....
Po chwili namysłu mówiła mi o tym , że trzeba się nauczyć żyć z problemami , których w życiu nigdy nie brakuje. Każdy ma na plecach swój własny krzyż, mniejszy lub większy, który nosi przez całe życie. Sprawa jest w tym by wiedzieć jak się go nosi.
Trzeba za każdy dzień przeżyty dziękować Bogu za to, trzeba doceniać pracę i trud swój i innych w około , trzeba okazywać uczucia osobom bliskim - bo nie wiadomo , czy będziemy mieli jutro na to okazję.
To jest w mentalności Greków - to mnie zachwyciło od pierwszych chwil mieszkania tutaj !!
Według Greków jakość życia na co dzień ma największe znaczenie , a nie pieniądze gromadzone na później w banku. Uważają , że różne, często zbędne luksusy wcale szczęścia w życiu nie przynoszą, tylko powiększają długi w banku i stres w ich spłaceniu.
Grecy umieją żyć prosto , w schludnych warunkach , ale z dużym gronem wypróbowanych przyjaciół.
I coś w tym jest....
Z pewnością świeże powietrze, ciągły ruch, życie w naturze i zdrowy sposób odżywiania robią swoje, ale według mnie najważniejsza jest ta mentalność grecka szukania jakości życia w każdej przeżytej chwili.
W ciągu ostatnich 10 lat życia moja teściowa miała problemy z sercem - arytmię i brała leki. Codziennie jadła 3 razy dziennie i wszystko i zawsze po obiedzie i po kolacji piła lampę naszego czerwonego wytrawnego wina. Jak mieliśmy upały letnie często prosiłam ją o zrezygnowanie z wina - bo może zaszkodzić - ona wtedy mówiła mi :
Aniu - to najwyżej umrę , ale przynajmniej odejdę zadowolona z życia ???!!!!!
To chyba mówi wszystko !
PS następne opowiadania o mojej teściowej będą później - a jest ich dużo....
Subskrybuj:
Posty (Atom)





