Translate

POSTARAJMY SIĘ POKOCHAĆ SAMEGO SIEBIE!!!

Po przeżyciu wielu lat mojego życia mogę stwierdzić,  że najpiękniejszym doświadczeniem w życiu jest umieć pokochać kogoś i być przez tą osobę kochanym. Nie wyłączam z tego doświadczenia macierzyństwa i miłości obustronnej matki i dziecka, ale to temat na inny artykuł.

Poza tym trzeba rozróżniać 3 rodzaje miłości, którą ktoś czuje do ciebie. Pierwsza grupa to ludzie którzy po prostu kochają ciebie za to jakim jesteś,  druga to ludzie którzy kochają być koło ciebie, trzecia to osoby które kochają cię za to co możesz zrobić dla nich...

Te trzy rodzaje miłości znacznie się różnią!

Po wielu latach dowiedziałam się,  że  są  ludzie, którzy nie potrafią kochać innych i nawet samego siebie! Jakie to smutne. Jak ich życie musi być ubogie!

Aby pokochać życie w pełnym tego słowa znaczeniu i innych ludzi musimy po pierwsze pokochać samego siebie. 

By to osiągnąć po pierwsze musimy poznać samego siebie, zdać sobie sprawę z naszych możliwości, określić nasze marzenia o życiu i sposób w jaki chcemy go przeżyć. To dość długa droga , ale warto ją krok po kroku przejść by osiągnąć cel - zaakceptować i pokochać samego siebie. 

Jeśli chcemy pokochać innych i życie nas otaczające musimy po pierwsze zacząć "pracować" nad samym sobą. 

To nie jest łatwe!! 

Muszę powiedzieć,  że to jest wręcz bardzo trudne. Wymaga głębokiej analizy, obiektywnego popatrzenia na samego siebie bez wzorców nałożonych nam przez innych.   Wiem , powiecie - nie każdy to potrafi.... Warto jednak spróbować. Warto popracować nad samym sobą,  a to wymaga uparcia i  czasu.



Pamiętajmy o tym, że każdy z nas jest inny, ma inne potrzeby lub stawia je w innej kolejności. To wcale nie znaczy że jedna osoba jest lepsza od drugiej. Po prostu różnimy się i to właśnie jest piękne! 

Pokochajmy różnorodność. 

 Ktoś jest wysoki, ktoś niski, ktoś lubi śpiewać , ktoś inny lubi tańczyć. Są ludzie , którzy nie mogą żyć bez muzyki , inni bez zieleni na około, jeszcze inni bez codziennej akcji.
 Doceńmy naszą indywidualność i zgodnie z nią szukajmy swojego miejsce na ziemi i osób,  które mają podobne cele, podobne zainteresowania.

Pamiętajmy o tym, że nie ma ludzi idealnych!  Każdy ma jakieś dobre i złe cechy. Tylko od nas zależy,  które bardziej rozwiniemy, a które sami postaramy się wyeliminować lub zmniejszyć ich wpływ w naszym życiu. To wymaga pracy nad sobą.  
Pocieszeniem jest to, że utopijni idealni ludzie byliby bardzo nudni,  jestem tego pewna. Z drugiej strony ktoś "idealny" według  każdego z nas może mieć zupełnie inne cechy.


Nie bądźmy bardzo surowi w ciągłym ocenianiu i krytykowaniu naszych działań.  Wszyscy mogą popełnić jakiś błąd. Działając mamy taką ewentualność.   Źle jest jeśli popełniamy ten sam błąd,  wtedy warto to przemyśleć. 

Nie każde nasze postępowanie musi być przemyślane,  czy zaplanowane. Każdy ma prawo do jakiś szaleństw, które mu przynoszą zadowolenie. To też wymaga odwagi i  trzeba brać pod uwagę też konsekwencje tych "szaleństw".  Za szaleństwa zawsze jakoś zapłacimy,  więc wpierw zastanówmy się czy koszt jest mniejszy od zadowolenia.

Czasami jednak bez względu na koszt jaki zapłacimy za nasze postępowanie nigdy tego nie żałujemy. To inna sprawa. Życie jest pełne ryzyka i by czuć że się żyje czasami i kopniaki są potrzebne!

Z pewnością z biegiem lat rozsądek i doświadczenie wiele nas uczy. 

To jest czar dorastania. 

Pokochajmy swój wiek i wszystko co jest z tym zwiazane. Każdy wiek ma swoje piękno. 

Pokochajmy swoje ciało, które by było piękne wcale nie musi być idealne. Jeśli  psychicznie jesteśmy spokojni, szczęśliwi to nawet zmarszczki mają swoje piękno. Ważne jest by nasza dusza była młoda i ciągle chciała patrzyć w przyszłość.

Żyjmy i cieszmy sie tym co jest teraz, tutaj, obok nas. 

Jak dochodzimy do takiego stanu cały świat zaczynamy widzieć innymi oczyma.

Kto poznał i pokochał samego siebie osiąga spokój wewnętrzny. To odzwierciedla się na jego twarzy, w jego spojrzeniu, w jego postępowaniu. Taki człowiek posiada w sobie wiele pozytywnej energii, która jest odbierana przez innych. I to właśnie  pozwala mu zbliżyć się do innych, pokochać innych ludzi i pokochać sam naszego życia w szerokim tego słowa znaczeniu.

Pamiętajmy o tym, że każdy z nas przyszedł na ten świat w jakimś celu. 


   

WPŁYW ZMIAN KLIMATYCZNYCH NA POGODĘ NA KORFU.

Od dłuższego okresu obserwujemy szalone zmiany w klimacie na całym świecie. Wszędzie mamy skrajne przypadki ulewnych deszczów, szalonych susz, tajfunów,  trąb powietrznych, gradu nawet w środku lata. 


To są dowody bardzo szybkich zmian, na gorsze, klimatu na ziemi. Bardzo dużo się o tym mówi, ale zawsze mamy nadzieję, że to jeszcze nie teraz, że to nas nie dotyczy, bo nastąpi za 30, 50 lat....

Niestety prawda jest inna i trzeba jej spojrzeć w oczy. 

Pamiętam jak przed 5, nawet 10 laty straszono nas o nadchodzącym problemie braku wody w Europie. Już wtedy mówiono o tym, że południowa Europa powoli zacznie mieć klimat Aftyki z bardzo dużymi różnicami temperatur, długo trwajacymi suszami i okresami z bardzo wysokimi temperaturami.

Pamiętam, jak dawniej na Korfu mieliśmy 2 pory deszczowe, ciepłe lato z kilkoma okresami upałów,  ale trwających kilka dni i z chłodniejszymi nocami w czasie których można było odpocząć.

Obecnie o tym wszystkim musimy zapomnieć. Musimy nauczyć się żyć inaczej w innym , ciągle zmieniającym się klimacie. I niestety te zmiany są na gorsze. 

Lody na Andarktyce topnieją, poziom wody w morzach podnosi się z roku na rok zagrażając wielu miastom znajdujących się na wybrzeżach. 

Obserwujemy też zjawisko podnoszących się temperatur morza. Cały basen Morza Śródziemnomorskiego ma wody o ciągle wzrastającej temperaturze! To powoduje wielką zmianę życia w morzu, coraz częściej przypływają tutaj Kawałem Suezkim ryby, czasami trujące, których wcześniej tutaj nie było. Coraz częściej słyszymy też o rekinach pokazujących się na wybrzeżach Grecji, , Włoch,  czy Francji. To nowe zjawisko w tych okolicach. 

Nawet po jakiś trzęsieniach ziemi w Turcji mieszkańcy Grecji ostrzegani są o możliwościach pojawienia się tsunami. 

Klimat się zmienia, temperatury powietrza i wody też,  a to bezpośrednio ma wpływ na ciągle zmiany pogody do czego nie jesteśmy nadal przygotowani.

Często myśląc o wakacjach na Korfu prosicie mnie o informację o pogodzie i temperaturach na wyspie w różnych okresach roku. Macie na ten temat wiele artykułów pod hasłami POGODA, czy KLIMAT. 

Zastanawiam się jednak czy jest sens opisywać te normalne warunki pogodowe w przypadku gdy obecnie nic nie jest normalne i większość jużnie sprawdzą się. Nie ma  różnych por roku, ciągle dzieje się coś z czymś nie spotykaliśmy się w tym klimacie do dnia dzisiejszego. 

Dlatego trudno jest mieć zagwarantowaną "dobrą" pogodę na wakacje nawet w lipcu i w sierpniu. Jedynie krótkie prognozy pogody na 10 dni mogą nam pomóc w tym co trzeba zabrać na wakacje, czy kostium kąpielowy, czy kalosze i kurtkę od deszczu.

Wszystko się zmienia nawet ja sama mieszkając ponad 40 lat na tej wyspie jestem zaskoczona tak dużymi zmianami w tutejszymi klimacie.

Korfu to jeden z ostatnich ogrodów botanicznych Europy, zielona wyspa z dziką roślinnością rosnąca do samego szczytu tutejszych gór. To powoduje, że mamy tutaj specyficzny mikroklimat z dużą wilgotnością w ciągu całego roku.

Teraz spotykamy się jednak z szalonymi opadami deszczu,  nawet gradu w okresie lata, z ilością wody równoznaczną z opadami całego miesiąca. 

Coraz częściej ogladamy w telewizji zalane strugami , nawet potokami  drogi w różnych miastach Europy, zgniecione na ścianach domów siłą prądu wodnego samochody.

Są  nawet ofiary ludzi, którzy utopili się w tych potokach nagle płynącej wody.  Podobne powodzie mamy też na Korfu, na szczęście do tej pory bez ofiar ludzkich!! 

 Czy zdajemy sobie sprawę z tych szalonych zmian klimatycznych?

Z pewnością nie. Czy jesteśmy przygotowani do tak szalonych zmian? 

Niestety nie!

Bo żywioł to żywioł i wielokrotnie nagłe opady szalonych deszczów, czy długotrwałą susza może spowodować szalone szkody, nawet śmierć wielu ludzi.

Dużo słyszycie ostatnio o pożarach w Grecji. To prawda w okresie lata zawsze gdzieś w Grecji mamy pożary. Najczęściej są to lokalne, szybko gaszone pożary.  Jednak długotrwałe susze, silny wiatr i brak ludzkiej ostrożności wielokrotnie powoduje spalenie całych obszarów ziemi , gajów oliwnych i nawet domów budowanych przez całe życie przez tutejsze rodziny. To smutne, ale prawdziwe.



Nadal szokuje nas widok zamienionych w popiół wielkich obszarów ziemi. W wielu przypadkach były to górzyste tereny z dziką roślinnością,  trudno dostępne z drogi i na dużej wysokości. Tam te pożary mogą być zgaszone jedynie przez samoloty, których liczba jest ograniczona.

Na temat pożarów w Grecji macie osobny artykuł na moim blogu. Niestety wiele z tych pożarów powoduje z różnych powodów ludzka ręka bez zrozumienia konsekwencji tych czynów. 

W tym artykule chcę bardziej podkreślić zmieniające się warunki naszego życia na które już nie mamy wpływu lub działając odpowiedzialnie jest jeszcze nadzieja by je opóźnić. 

Zacznijmy od zmian w naszym osobistym otoczeniu.

- Zastanówmy się co każdy z nas może zrobić by pomóc naszej planecie przetrwać?

- W czasie naszych podróży zostawiajmy lasy, morze i plaże tak jak je zastaliśmy lub nawet czystsze.

- Utrzymujmy w czystości, bez nadmiernej i bujnej roślinności otoczenia naszych domów, czy zarezerwowanych pokoi.

- Starajmy się bardziej ekonomicznie używać wodę. 

- Wprowadźmy w naszych domach ekonomiczne lampy by zmniejszyć zużycie energii elektrycznej.

- Rozpocznijmy już w domu segregować nasze śmiecie by część z nich takie jak szkło,  metal, papier, były ponownie używane po przeróbce.

- Zacznijmy poważnie patrzyć na ekonomnie i redukcję części naszej garderoby, szczególnie tej , produkowanej przez firmy nie szanujące ochrony środowiska.

- Rozpocznijmy aktywnie uczestniczyć w oczyszczaniu plaż ze śmieci, w zasadzaniu drzew na spalonych obszarach.

- Uważajmy na to gdzie rzucamy szklane butelki, czy palacze gaszą papierosy. Jedna iskierka może być przyczyną wielkiej tragedii.

Oczywiście łatwiej jest krytykować działalność władz, straży pożarnej czy innych ludzi niż dawać samemu przykład poprawnego postępowania osoby szanujące planetę na której żyjemy.

Decyzja należy do każdego z nas. 



CUKINIA SMAŻONA W CIEŚCIE


 Cukinia to jedno z letnich warzyw, które często gości  na greckich stołach. 

Na moim blogu dając hasło CUKINIA znajdziecie wiele przepisów na pyszności robione z cukini. Przepisy są proste i szybkie do wykonania.

Osobiście lubię ją  pod każdą postacią. Wielokrotnie w lecie przygotowuje z nią dania, bo mamy nasz ogród I latem prawie codziennie zbieramy cały koszyk cukini.

Jest jej na tyle dużo, że część zamrażam wraz z różnokolorową papryką I pomidorami by mieć własne warzywa nawet w zimie.

Dzisiaj napiszę Wam jak przygotowuję cukinię w cieście,  świetny dodatek do letnich dań, szczególnie z rybami, które "królują" w naszym jadłospisie. 

I w tym przypadku przepis jest bardzo prosty i nie wymaga wielu składników. Małe sekrety w procesie przygotowywania powodują, że moja smażona w cieście cukinia jest bardzo smaczna.

Większość z gospodyń by usmażyć cukinię w cieście przygotowuje ciasto z mąki, soli i wody.

Ja robię coś innego, dodaję inne składniki. 

Do mojego przepisu potrzebujecie:

- cukinię pokrojoną w plasterki;

- mąkę do każdego użycia;

- puszkę piwa;

- sól,  pieprz ,  musztardę do smaku;

- oliwę do smażenia.

By rozpocząć proces smażenia kroje cukinię na plasterki i posypuję ją solą,  by przez około 30 minut do godziny wypuściła nadmiar soku.

Następnie przygotowuję ciasto. Do miski daję mąkę do wszelkiego użycia, trochę soli, pieprz, musztardę i to wszystko mieszam z piwem. To właśnie piwo powoduje, że są one po smażeniu bardzo chrupiące. 



Niektóre panie by uzyskać ten chrupiący efekt do mąki dodają wodę i proszek do pieczenia. Według mnie piwo jest lepsze.

Kiedy ciasto jest dobrze wymieszane, nie za gęste,  ale i nie lejące się przystępujemy do smażenia. 

Odcedzamy z soku cukinię, obtaczamy ją w cieście i wrzucamy na rozgrzaną oliwę na patelnię. 



Smażymy krążki cukini z dwóch stron na złoty kolor I następnie układamy na tacy wyłożonej papierem kuchennym, by usunąć nadmiar oliwy.


Cukinia jest gotowa I bardzo często część jej " znika" już z tacki....

Lubię ją przygotowywać jako dodatek do ryb, które w lecie jemy w różny sposób właściwie co drugi dzień.


Osobiście przygotowuję większe porcję by mieć je jako dodatek, nawet na zimno do letnich kolacji.

SMACZNEGO!!


JAK ROZPOCZĘŁA SIĘ MOJA "GRECKA PRZYGODA"

 Cofniemy się trochę w czasie ... o 50, nawet 60 lat. 

W rozwoju naszej wyobraźni i budowie naszego sposobu patrzenia na świat bardzo dużą rolę spełnia środowisko w którym się wychowujemy. 

Ja byłam najmłodsza w sześcioosobowej rodzinie. Bardzo często jako mała dziewczynka widziałam moje rodzeństwo i moich rodziców pogrążonych w czytaniu jakiejś książki. W naszym domu wszyscy dużo czytali.

Dlatego od najmłodszych lat i ja chciałam umieć czytać by upodobnić się do nich. Początkowo, jeszcze w okresie przedszkola siadałam koło nich w domu z otwartą książką,  często trzymanąc ją do góry nogami, by po prostu należeć do tej "czytającej" gromadki. 

Kiedy nareszcie sama nauczyłam się czytać moja przygoda z lekturą rozpoczęła się. 

Na moje szczęście koło naszego domu mieliśmy bibliotekę gdzie pracowała bardzo sympatyczna starsza pani. To ona wybierała mi moje pierwsze pozaszkolne książki, pozwalała mi przenosić się w krainy baśni, marzeń,  przygód. Jakie to ważne by odpowiedni człowiek był na odpowiednim stanowisku. Dzięki niej przenosiłam się w mojej wyobraźni do zaczarowanych ogrodów,  brałam udział w szalonych przygodach bohaterów czytanych przezemnie książek.

Kiedy po kilku latach czytania różnych książek wyraziłam zainteresowanie architekturą bibliotekarka zaproponowała mi przestudiować książkę o najpiękniejszych starożytnych budowlach.

Tutaj zaczęła się moja wielka przygoda z Grecją!



Oglądając obrazki Parfenonna i Knossos zakochałam się w greckiej architekturze i zaczęłam więcej o niej czytać,  ciągle czując niedosyt.

Już wtedy mówiłam mojej mamie, że ja te miejsca i te budowle sama kiedyś zobaczę. 

Ona tylko się uśmiechała i cieszyła się tym, że powiększam ilość moich marzeń,  które chcę w moim życiu spełnić. Bo od marzeń rozpoczyna się plan działania w kierunu ich spełnienia, jak zawsze moja mama mi mówiła. 

Zaczęłam też słuchać greckiej muzyki. Pamiętam kiedy z radia w domu rozchodziła się melodia piosenki Meliny Merkury "Dzieci z Pireusu".  Grek Zorba, syrtaki - wszystko to bardzo przybliżało mnie do Grecji. 

Jednak decydującą rolę w intensywnym marzeniu o podróży do Grecji miał film "Czterdzieści karatów". Była to histora o szalonej przygodzie i miłości dwojga ludzi pochodzących z różnych środowisk i w różnym wieku. Akcja filmu ma miejsce w cudownych miejscach w Grecji. Grecka muzyka w filmie cudownie wprowadza wszystkich w atmosferę słonecznego,  beztroskiego lata w Grecji. 

Ten film był grany w kinach w Polsce w bardzo trudnym dla mnie okresie. W okresie matury strąciłam mojego ukochanego tatę i rozpoczęłam nowy, inny etap mojego życia z moją mamą z wielką pustką w naszych sercach. 

Właśnie wtedy potrzebowałyśmy pozytywnej energii, światła,  słońca by iść do przodu. Ten film oferował nam to w dużym wymiarze. To było nasze " lekarstwo".  Byłyśmy w kinie by go obejrzeć kilka razy. Wtedy wielokrotnie, ponownie mówiłam mojej mamie, że ja Grecję odwiedzę i to nie raz. Mówiłam jej nawet o tym, że z pewnością zabiorę ja na letnie wakacje do tego cudownego kraju....

Minęło kilka lat. Na ostatnim roku studiów na ekonomi otrzymałam możliwość pojechania na 6 miesięcy na praktykę studencką do wybranego przezemnie kraju ! Oczywiście wybór padł na Grecję.

O tym co było dalej piszę Wam na moim blogu w artykule z serii TO I OWO O MNIE pod tytułem "Czy pani jest greczynka".

Tutaj jednak chcę nadmienić coś innego. Po kilku latach mojego pobytu na stałe na Korfu moja mama zdecydowała się przylecieć do mnie na całe lato. Chciałam razem z nią,  moim mężem i moją malutką córeczką spędzić miłe lato w Grecji.

W tym okresie lotniska krajowe i międzynarodowe w Atenach były w dwóch różnych miejscach oddalonych od siebie. Lotów bezpośrednich z Polski na Korfu oczywiście wtedy jeszcze nie było. Były tylko nocne samoloty LOT z Warszawy do Aten.

Wtedy takie spotkania z mamą to była przygoda trwająca całą noc.

Ja leciałam ostatnim samolotem z Korfu do  Aten by przywitać mamę na lotnisku , zmienić lotniska w środku nocy i zabrać ja na Korfu  pierwszym porannym lotem z Aten na Korfu.  Cała noc spędzona na lotniskach, ale zawsze pełna emocji i podekscytowania naszym ponownym spotkaniem się.

Pamiętam dokładnie ten nasz pierwszy wspólny lot z Aten na Korfu. Siedziałyśmy przytulone do siebie i szczęśliwe , że znów jesteśmy razem. Moja mama oglądała przez okno kontury lądu greckiego, a ja patrzyłam się na nią chcąc nasycić się jej widokiem.

W pewnym momencie mamą zaczęła płakać, strugi łez toczyły się po jej policzkach. Byłam tym zaskoczona i zapytałam się jej dlaczego płacze, przecież znów byłyśmy razem???!

Wyjaśniła mi, że przypomniała sobie moje stanowcze postanowienie z mojego dzieciństwa kiedy mówiłam, że  do Grecji przyjadę i nie tylko to. Siedziała że mną w samolocie lecąc na Korfu by spędzić tutaj że mną lato tak jak kiedyś obiecałam jej. Przed wieloma laty to były marzenia, ale one się spełniły. Moja mama nigdy nie przypuszczała, że w wieku 55 lat rozpocznie swoje coroczne podróże samolotem z kraju na Korfu. 

Jak sami rozumiecie marzenia są nam w życiu potrzebne. To jest siła budząca nas do działania by je zrealizować.

Im więcej mamy takich marzeń tym więcej mamy pracy do ich zrealizowania.  Jeśli choćby część z nich potrafimy zrealizować to już jest duże osiągnięcie. I tak nasze życie jest bogatsze i pełne przygód, choć nie zawsze wysłane tylko różami..

W moim przypadku marzenia z dzieciństwa i wielka chęć ich zrealizowania spowodowały,  że przed ponad 40 laty znalazłam się na Korfu. Dalsze wydarzenia zadecydowały o tym, że  tutaj stworzyłam mój dom, rodzinę i tutaj jest moje miejsce ..

SYTUACJA MIESZKANIOWA NA KORFU

 

W ciągu ostatnich kilku lat obserwuję wielki wzrost zainteresowania kilkumiesięcznym zamieszkaniem na Korfu w okresie poza sezonem.

Korfu to jedna z najbardziej turystycznych wysp Grecji dlatego w  okresie sezonu turystycznego ceny na mieszkania do wynajęcia są wysokie i obliczane są za każdy dzień pobytu na tej wyspie.

W ostatnich latach w związku z kryzysem ekomonicznym, rozwojem możliwości pracy zdalnej dzięki internetowi wiele osób z północy Europy myśli o zamieszkania w cieplejszych krajach południowej Europy w okresie zimy. 

Wysoki koszt ogrzewania mieszkań w okresie zimy, brak słońca i bardzo długie noce powodują, że liczba osób myślących o takiej ewentualności ciągle wzrasta. Stąd wielka liczba pytań na ten temat, które od Was codziennie otrzymuję. 

Wiele osób z północy Europy myśli o takiej sezonowej zmianie miejsca zamieszkania po to by lepiej i taniej żyć. I właśnie dla tych osób chcę podać kilka informacji na temat sytuacji mieszkaniowej na Korfu.



Zainteresuje to też tych z Was, którzy poważnie myślą o przeprowadzce do Grecji na stałe w okresie emerytalnym i kupnie domu np. na Korfu. Przed takim przedsięwzięciem dobrze jest przyjechać tutaj na kilka miesicy w zimie by zobaczyć inny obraz tej wyspy.

Dla tych osób polecam po pierwsze przeczytać moje dwa artykuły:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/03/dwa-oblicza-wyspy-korfu.html

 https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2021/06/jesli-myslicie-o-kupnie-domu-na-korfu-to.html

Jeśli zastanawiacie się nad możliwością zamieszkania na Korfu w okresie zimy po pierwsze musicie zdecydować się w jakiej okolicy wyspy chcecie mieszkać. 

Możliwości jest dużo. W zależności od tego co chcecie w tym okresie robić wybieracie Wasze lokum. Jeśli w okresie tych zimowych miesięcy będziecie pracować zdalnie to po pierwsze musicie się upewnić, że w okolicy w której zamieszkacie dobrze działa internet. Na szczęście takich miejsc na Korfu z roku na rok jest więcej.

Jeśli jesteście emerytami lub po prostu chcecie mile spędzić ten czas na spacerach , medytacji czy żyjąc na spokojnie w miłym towarzystwie wybierajcie tereny górskie lub lokum nad morzem gdzie w okresie zimy jest cicho i pusto.



 Oczywiście to jest dobre jeśli macie własny samochód by mieć możliwość dojazdu do sklepów, lekarz itp. 

Może to być okolica w której szukacie ewentualnego domu do zakupienia. W ten sposób najlepiej poznacie te okolice, jej stałych mieszkańców i przez świetnie działającą tutaj "pocztę pantoflową", szczególnie w lokalnych małych kawiarenkach, możecie dowiedzieć się więcej o dobrych okazjach do zakupienia domu, często lepszych od tych , które znajdziecie w internecie. 

Jeśli jednak myślicie o wynajeciu mieszkania nie mając samochodu najlepiej szukajcie w okolicach gdzie cały tydzień kursuje autobus miejski. Na ten temat macie artykuł tutaj:

 https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/komunikacja-na-korfu.html 

Nadmienię jednak, że w centrum wyspy, na około stolicy ceny wynajęcia mieszkań są wyższe. 



To samo dotyczy wynajęcia mieszkań na kilka miesięcy w zimie. Jest wiele stron w internecie na których umieszczane są informacje o mieszkaniach (domach) do wynajęcia na Korfu. Są te w języku greckim, ale są też inne po angielsku. Szukajcie pod hasłem " find house to rent - Corfu" , spiti24.com, spitogatos.com. Tutaj najczęściej macie informacje sortując je w zależności od miejsca gdzie szukacie mieszkania, rodzaju zakwaterowania , Waszych wymagań itd.

Jedno jest od razu widoczne - mieszkania na Korfu są drogie! We wszystkich miastach w Grecji gdzie są uniwersytety większość mieszkań jest wynajmowanych przez studentów. Zapotrzebowanie jest duże i dlatego trudno jest znaleźć tanie lokum. Wiele umeblowanych mieszkań wynajmowanych jest wyłącznie jako airbnb w okresie sezonu lub w miesiącach od października do kwietnia tylko dla studentów, lekarzy lub nauczycieli. 

Ceny mieszkań do wynajęcia na Korfu są wysokie i wzrosły tak w ciągu ostatnich kilku lat z chwilą pojawienia się airbnb. Są one o wiele wyższe niż w Atenach, czy innych większych miastach Grecji. Dochodzi tutaj też wyższy koszt życia bo ceny na wszystko dostosowane są do potrzeb turystów. Taniej żyje się w Grecji w Atenach i w okolicach nie turystycznych.

W ostatnim okresie szukaliśmy z mężem umeblowanego lub nie mieszkania na Korfu dla kuzyna męża, który wraz żoną i dwojgiem dzieci przeprowadza się na wyspę. Ceny umeblowanych mieszkań z dwoma sypialniami i salonem znajdują się powyżej 800 euro miesięcznie i z trudnością można znaleźć mieszkania wynajmowane na cały rok. Większość mieszkań wynajmowane jest za miesięczną opłatą przez okres od października do maja. W sezonie te same mieszkania wynajmowane są jako airbnb co właścicielom bardziej się opłaca.

To samo dotyczy małych mieszkań,  kawalerek, nawet małych pokoi z aneksem i małą toaletą gdzie cena miesięcznego wynajęcia poza sezonem przekracza obecnie 400-450 euro. I tutaj w wielu przypadkach oferta dotyczy tylko miesięcy poza sezonem. W okresie sezonu wszyscy właściciele takich mieszkań nastawieni są na większe zyski wymajmując te mieszkania turystom na kilka dni, tydzień czy 2 tygodnie z opłatą za każdy dzień w zależności od tego czy to jest pełnia sezonu czy początek lub koniec sezonu.

To stanowi duży problem dla tych, którzy chca znaleźć mieszkanie umeblowane na cały rok. Tak sytuacja istnieje tutaj od kilku lat i nie sądzę by to zmieniło sie w najbliższych latach. 

Dodatkowo zmniejsza się, czy nawet znikają mieszkania do wynajęcia na długotrwałą umowę - te puste do których można się przeprowadzić posiadając własne meble. Właściciele takich mieszkań wolą je odremonować, prosto i tanio urządzić by mieć większy zysk wynajmując je jako airbnb. Wiekszość takich mieszkań o ile są tańsze wynagają remontu przed przeprowadzką. Często remontuje je za własne pieniądze wprowadzający się lokator i cena tego remontu później odliczana jest od komornego. Oczywiście by to zrobić trzeba mieć eksta gotówkę by ją początkowo zainwestować, a nie każdego na to stać. Znajdziecie też domy do wynajęcia, które są w opłakanym stanie, pełne wilgoci , z cementowymi podłogami, które nie są wcale tak tańsze od tych w ludzkich warunkach. W takich mieszkaniach najczęściej kuchnie są bardzo stare, łazienki również i nie ma ogrzewania, ani dobrych okien by izolować wnętrze od zimna czy upałów.  I tak tam komorne jest tańsze, ale koszt ogrzewania takiego mieszkania znacznie wyższy.

Nawet te stare opuszczone małe domy na wsiach są obecnie odnawiane przez tych którzy mają taką możliwość z myślą o wynajęciu ich na zasadzie airbnb. Mówimy o domach na uboczu, w górach z dala od szału turystycznego. Jak widać jest wiele osób, które w takich warunkach chcą spędzić wakacje i odpocząć w spokoju ciesząc się słońcem, pięknymi widokami czy szumem gajów oliwnych na około domu.


Takie zielone krajobrazy Korfu oferuje Wam przez cały rok! Więc jeśli jesteście zmęczeni szumem miast i cementem w mieście, jeśli szukacie miejsca ze słońcem , morzem i górami w jednym miejscu Korfu należy do takich miejsc.




CZUJĘ SIĘ BARDZIEJ POLKĄ CZY GRECZYNKĄ ?

 
Bardzo często zadajecie mi to pytanie.

Trudno jest jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Mieszkam na Korfu od ponad 40 lat, czyli o wiele więcej lat mieszkam tutaj na tej wyspie niż w kraju.



Przyjechałam tutaj z własnego wyboru, po wyjściu za mąż za Greka z Korfu. Nasz ślub cywilny odbył się w kraju w Lublinie w pierwszym tygodniu stanu wojennego w Polsce, a ślub kościelny na Korfu. W tamtych czasach w Grecji nie istniały śluby cywilne i by być uznawana za zamężną w Grecji trzeba było pobrać się w kościele w Grecji. Nadmienię, że w tym okresie wychodząc za mąż za Greka otrzymywałam automatycznie greckie obywatelstwo. Obecnie jest inaczej, otrzymuje się je po 10 latach małżeństwa z pewnymi warunkami. Ten okres mojego życia byłby świetnym materiałem na książkę z wieloma ciekawymi akcentami. Opisuję to w niektórych artykułach z serii WSPOMNIENIA.

Wyjeżdżając z kraju zabrałam ze sobą mój dyplom szkoły wyższej (ekonomia -  wydział organizacji i zarządzania), przetłumaczony w Ambasadzie greckiej i słono opłacony w urzędzie skarbowym oraz walizkę ważącą tylko 25 kilogramów! Tylko to wtedy miałam prawo zabrać ze sobą wyjeżdżając z kraju gdzie panował stan wojenny.  Musiałam też wtedy pozbyć się  wszelkich własności w kraju, zlikwidować wszystkie konta bankowe posiadane w Polsce. To była cena mojego LEGALNEGO opuszczenia kraju w tamtych czasach tak by posiadać podwójne obywatelstwo polskie i greckie. Bo wjeżdżając z kraju nie chciałam "palić za sobą mostów".

Ułożyłam sobie życie na Korfu, stworzyłam dom dla mojego jedynego dziecka, które przyszło na świat półtora roku od  mojego tutaj przyjazdu. Mówi się, że gdzie jest twój dom tam jest twoja ojczyzna. W pełni się z tym zgadzam.

Mieszkając na Korfu tyle lat przesiąkłam tutejszym klimatem. Poznałam i pokochałam tutejsze zwyczaje, pogodziłam się z istniejącymi różnicami kulturalnymi, religijnymi, zwyczajowymi. Nie zawsze było to łatwe. Czasami trzeba było walczyć o swoje zdanie by zachować równowagę między tym jak byłam wychowana w Polsce i tym co ode mnie oczekiwano w nowych warunkach mojego życia w Grecji.  Jednak żyjąc szczęśliwie łatwiej akceptuje się nowe miejsce stałego zamieszkania. Dodatkowo ja od początku czułam się na Korfu jak u siebie w domu. Byłam bardzo serdecznie przyjęta przez liczną rodzinę mojego męża.  Odpowiadał mi tutejszy klimat, przyroda, pokochałam atmosferę tego miejsca i mieszkających tutaj ludzi. 

Pracując tutaj przez wiele lat zawodowo w branży turystycznej poznałam wielu mieszkańców wyspy. Dodatkowo wychowując tutaj moją jedynaczkę miałam szeroki kontakt z rodzicami szkolnej gromadki mojej córki.

Bardzo wcześnie stworzyłam tutaj duży krąg znajomych. Myślę, że podobnie byłoby gdybym wyszła za mąż za kogoś np. ze Szczecina, też prawdopodobnie byłabym zmuszona opuścić mój rodzinny Lublin.  Może w moim przypadku było to trochę trudniejsze bo spotkałam się z innym językiem, inną kulturą, inną kuchnią innym klimatem. Poza tym w tamtym okresie granice Europy dzieliły nas i każdy wyjazd wymagał formalności. Ale jak człowiek jest młody i zakochany to do wielu zmian w życiu może się łatwiej i szybciej przystosować.

Czy nie tęskniłam za krajem w pierwszych latach mojego pobytu na wyspie? Wielokrotnie nie miałam nawet na to czasu zaganiana w spełnieniu obowiązków rodzinnych, wychowywaniu mojej córki i wieloma godzinami pracy zawodowej. 

Zawsze jednak w święta Bożego Narodzenia  brakowało mi mojej rodziny i mojego domu rodzinnego. Utrzymywałam ciągły kontakt z moją rodziną, w tamtych czasach przez korespondencję lub telefony zamawiane raz w tygodniu na które trzeba było czekać czasami kilka godzin. To były zupełnie inne czasy. Poza tym przez wiele lat moja mama przyjeżdżała do mnie co roku na 3 do 6 miesięcy, więc wszystko co było mi potrzebne do szczęścia miałam na miejscu - moje życie,  moją córkę, meża i moją ukochana mamę. 

Zaangażowana w życiu na wyspie brałam i biorę udział w życiu kulturalnym i  społecznym na Korfu. To sprawiło, że jeszcze bardziej pokochałam to miejsce na ziemi. Moi znajomi często mówili mi i nadal mówią, że jestem bardziej Korfiatką od nich mieszkających tutaj od ich urodzenia.

Mieszkając tyle lat w Grecji na bieżąco śledzę wszystko co w tym kraju się dzieje bo dotyczy to bezpośrednio mojego życia. Jestem obywatelką tego kraju, tutaj mam prawo wyborcze i tutaj jest moje miejsce na ziemi.  Nie brałam pod uwagę ewentualności wyjazdu  do Polski nawet wtedy kiedy po 18 latach zdecydowałam rozwieść się z moim pierwszym mężem. Tutaj stworzyłam swój świat, tutaj wychowywałam moją córkę, tutaj żyję wśród moich wieloletnich znajomych utrzymując od zawsze bardzo dobry kontakt nawet z rodziną mojego pierwszego męża. I tak przynajmniej w 50 % czuję się Greczynką. Mam dwie ojczyzny, tą w której żyję i kocham i tą drugą w sercu o której nigdy nie zapominam.

Kiedy po latach zabrakło mojej mamy (tatę straciłam mając 18 lat) i przestał istnieć mój rodzinny dom w Lublinie moje więzi z krajem przestały być tak silne. Rodzeństwo czy rodzinę mogłam zobaczyć w czasie ich wakacji na Korfu lub w czasie moich krótkich wyjazdów do kraju, gdzie już wszystko jest inne, bardziej obce i zawsze po 7 dniach ciągnie mnie już do mojego domu - na Korfu. Moje ostatnie wyjazdy do kraju były niestety związane z pogrzebami moich najbliższych osób. Teraz bardziej ciągnie mnie do Anglii gdzie mieszka na stałe moja córka z mężem i moimi wnukami. 

Po rozwoju internetu moje kontakty z krajem stały się częstsze. Śledzę na bieżąco wszystko to co dotyczy kraju. Odnalazłam wiele z moich koleżanek ze szkoły podstawowej, średniej, czy ze studiów i choć jesteśmy rozrzucone po świecie mamy ciepły kontakt ze sobą.

Rodzinka może o wiele łatwiej i taniej przyjechać na Korfu na wakacje by spędzić razem czas w stylu greckim - na siga, siga. Bo tempo życia w kraju już mi nie odpowiada.  Po każdym moim przyjeździe do Polski moja ojczyzna jest dla mnie coraz bardziej obca. Rodzina w większości wymarła, nowo rodzące się dzieci mnie nie znają i ja ich nie znam,  znajome miejsca nie istnieją, znajomi z kraju są zaganiani w swoim prywatnym życiu. To normalne, każdy ma swoje życie, swoje troski i cele i żyjąc w kompletnie innym środowisku bardzo się one między sobą różnią.

Jestem dumna z tego, że jestem Polką. Kiedy słyszę pochlebne zdania o Polakach jestem z  tego powodu szczęśliwa, kiedy przekazywane są jakieś niemiłe wiadomości o Polakach czy Polsce to zawsze mnie to martwi. Bo urodziłam się i jestem wychowana w Polsce w polskiej rodzinie z  dziada pradziada i kocham moją ojczyznę. Polacy mieszkający na wyspie czy przyjeżdżający na wyspę często mówią, że ja już jestem bardziej Greczynką niż Polką i z biegiem lat nawet mój wygląd przypomina bardziej Greczynkę. Wydaje mi się, że to jest normalne, to samo dzieje sie z Polkami mieszkającymi przez wiele lat za granicą i w innych częściach świata.

To, że mam dwie ojczyzny uważam za wielką zaletę. Jest wiele osób, które wyjechały z kraju i mieszkają za granicą, czują się tam obcy i ciągle tęsknią za swoim domem i rodziną w kraju. Ja należę do tej drugiej grupy osób, które bardzo dobrze przystosowały się do  nowych warunkach życia i na Korfu czuję się szczęśliwa. To jest moje miejsce na ziemi - to jest moja przystań!




SPACERUJĄC PO KORFU

 Jeśli należycie do grona miłośników spacerów to musicie wiedzieć o tym, że Korfu poza wieloma innymi zaletami to raj dla tych, którzy lubią spacerować.

Spacer uważany jest za jeden z najzdrowszych sposobów gimnastyki. Możemy spacerować od najmłodszych lat naszego życia do wieku starczego, o każdej porze dnia, roku i przy każdej pogodzie o ile zdrowie nam dopisuje. Dla tego rodzaju gimnastyki nie potrzebujemy ani sali gimnastycznej, ani trenera, ani specjalnego typu ubrań. Potrzebne i ważne jest tylko zachowanie poprawnej postawy ciała, czyli wyprostowane plecy, wciągnięty brzuch, wyprostowane ramiona, głowa podniesiona z wzrokiem na przeciwko nas i dodatkowo chęć do rytmicznego spaceru w wygodnych i odpowiednich do spaceru butach. To wszystko!



Na Korfu jest to możliwe i  ze względu na to, że wyspa jest mała, wszędzie jest blisko i szybko możemy zmieniać miejsca naszego spaceru w zależności od naszego nastroju, pogody, pory roku itp. 

Bardzo szybko z gór możemy znaleźć się nad morzem, w jakiejś wiosce, na drogach pomiędzy gajami oliwnymi czy w zawsze uroczej stolicy wyspy.



Zmiana miejsc gdzie spacerujemy powoduje, że nigdy się nimi nie nudzimy. Codziennie możemy być gdzieindziej, w innej scenerii i spacerując podziwiać inne krajobrazy. 



Na moich filmikach i zdjęciach które umieszczam na mojej stronie w Korfu moja przystań" na Facebook-u często pokazuję Wam widoki z takich moich tras spacerowych.






W okresie upalnego lata  najlepsze są poranne spacery kiedy jeszcze nie ma wysokich temperatur. Unikamy spacerów w południe kiedy żar leje się z nieba, bo nie jest to miłe i często wręcz niebezpieczne. 

Po pierwsze zawsze mamy ze sobą wodę by nie odwodnić organizmu, ubieramy się w przewiewne ubrania, mamy kapelusz na głowę i koniecznie zamkniętego typu buty. Bo jak piszę Wam w moim artykule na Korfu mamy różnego rodzaju "żyjątka"

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/na-korfu-mamy-jaszczurki-skorpiony-i.html

Unikamy też spacerów wieczorami po wąskich szosach i krętych drogach na Korfu , bo to też może być niebezpieczne. O ile jest to konieczne zawsze mamy ze sobą latarkę czy innego rodzaju światło czy lśniące ubranie by nadjeżdżający kierowca mógł nas z daleka zobaczyć. Większość dróg na wyspie niestety nie ma chodników. Te spotykacie tylko w niektórych osadach turystycznych i w stolicy w centrum miasta. Nawet niektóre przedmieścia stolicy dobudowane stopniowo w ciągu ostatnich lat nie mają, niestety, chodników.

Osobiście polecam spacer po porannych kąpielach w morzu.



 Po opłukaniu się słodką wodą można wyschnąć spacerując wzdłuż morza. To cudowny początek kolejnego dnia. W okresie lata na Korfu tak robi nawet wiele osób tutaj mieszkających na stałe. Wstają wcześniej i przed rozpoczęciem pracy pływają w morzu by w ten sposób cieszyć się korfiańskim latem o ile nie mają na to czasu później pracując wiele godzin. Sama przez wiele lat to robiłam. Później zastąpiłam to porannym spacerem do pracy, około 45 minut z domu do biura gdzie pracowałam.

Należę do osób, które kochają spacery. Spaceruję przez cały rok i staram się spacerować codziennie przynajmniej przez godzinę. Spacer zawsze był w programie mojego dnia bez względu na ilość godzin pracy i ilość obowiązków.





Jest to jeden z rodzajów odpoczynku, odskoczni od obowiązków codziennego dnia, kiedy możemy odsapnąć, pomyśleć, wyciszyć się i nacieszyć oko pięknymi widokami. Na Korfu mamy możliwość łatwo zmieniać miejsca naszego spaceru. Są oczywiście osoby, które od lat spacerują o tej samej godzinie i tą samą trasą. Sama znam kilka takich osób. W stolicy wyspy bardzo dużo osób od wielu lat spaceruje codziennie zawsze o tej samej godzinie na około zatoki Garitsa. 



Ja do nich nie należę. Lubię zmiany w scenerii tras moich spacerów. W zależności od planu mojego dnia staram się spacerować w godzinach porannych. Jeśli jednak nie mam na to czasu rano najczęściej  "zaliczam" godzinny spacer po stolicy wieczorami. 



Lubię też spacerować po stolicy, głównie po starówce w godzinach porannych, kiedy miasto jeszcze śpi i  sklepy są jeszcze pozamykane. Takie poranne spacery po starówce to raj dla fotografów. Puste uliczki, gra światła w licznych podcieniach to idealna sceneria do robienia zdjęć. Tylko wtedy można rzeczywiście podziwiać wspaniałą architekturę tego miasta.




Z chwilą kiedy otwierane są sklepy wszystkie główne wąskie uliczki starówki zmieniają się w wielki kolorowy jarmark. Wszystko wygląda inaczej bo przed sklepami wieszany jest lub układany jest różnokolorowy towar. 





To też ma swój urok, to tak charakterystyczny dla południa Europy klimacik. Wieczorne spacery mają inny bardziej romantyczny charakter. Wtedy cieszymy się obrazkami fajnie oświetlonych restauracji i kawiarenek znajdujących się na zewnątrz.   Bardzo często  spacerując słyszymy tutaj  piosenki śpiewane przez spacerujących ulicami muzyków ubranych w tradycyjne korfiańskie stroje. Jest to bardzo miły element specyficznego klimatu na starówce na Korfu.





W okresie jesienno - zimowo - wiosennym spacery po Korfu na łonie natury to  szalona przyjemność. Jest chłodniej, często słonecznie i w takich warunkach spaceruje się lepiej i można spacerować dłużej.

Polecam spacery po górach na Korfu. Można spacerować drogami asfaltowymi, można też wspinać się w górę drogami polnymi. W każdym przypadku mamy możliwość podziwiać cudowne widoki, zielone wzniesienia pokryte gajami oliwnymi i cyprusami pomiędzy błękitem greckiego nieba i morza.



Jedynie w pochmurne dni z możliwością silnych opadów deszczu czy burz odradzam planowanie spaceru po górach. Mogą one być niebezpieczne i nawet prowadzić do tragedii.



W dni deszczowe lepiej jest oczywiście  chodzić na spacery po mieście, czy blisko jakiś zabudowań, gdzie szybko można schować się przed silną ulewą. Nawet w takie dni warto jest spacerować. Ma to też swój urok. Potrzebne są jedynie odpowiednie buty - kalosze, nieprzemakalne ubranie i parasol. Bo jak często mówimy "każda pogoda jest dla nas jak jesteśmy odpowiednio ubrani". 



BURZE I OBFITE OPADY DESZCZU NA KORFU

 W ciągu ostatnich lat  na całym świecie obserwujemy szalone zmiany w klimacie. Zwiększa się ilość i nasilenie huraganów, trąb powietrznych, nagłych i bardzo silnych opadów deszczu czy nawet gradu w okresach nawet letnich itp. 

Wszyscy to obserwujemy i niestety w wielu miejscach, nawet w Europie przeżywamy to na żywo. Obrazki zalanych potokami deszczu ulic miast  z płynącymi po nich samochodami to nie jest już tylko obraz tajfunów w Azji, ale niestety, mamy z tym do czynienia i u nas w Europie. Kto by się spodziewał oglądać takie obrazki w Niemczech, w Polsce, we Francji. To oczywiście dotyczy też terenów Grecji, szczególnie wysp i terenów nadmorskich lądu Grecji.





Niektórzy z Was mieliście niestety możliwość przeżyć coś takiego w czasie Waszych wakacji w Grecji na różnych wyspach kiedy całe odcinki plaż zostały zniszczone przez wiatr, szalony deszcz i zniknęły pod stosem spływających do morza stosów drewna, błota czy nawet zalanych wodą samochodów. Niestety i w tym roku mieliśmy możliwość zobaczyć takie obrazki w różnych częściach Grecji, na Korfu też. 

Po długotrwałych okresach suszy gleba wszędzie jest tak wysuszona, że nagłe i silne opady deszczu nie mogą być wchłonięte przez ziemię, szczególnie tam gdzie jest ona zabudowana, pokryta cementem, drogami, czy chodnikami. W czasie burzy i silnych opadów deszczu drogi zamieniają się w rzeki, uliczki wiosek i miast w rwące potoki z szaloną ilością wody. To może trwać krótko, ale niestety powoduje szalone zniszczenia, często nieodwracalne. 

Na terenie Korfu w okolicach górskich często dochodzi do zniszczenia dróg. W wioskach na górskich terenach zniszczeń najczęściej nie ma, bo różnica poziomu powoduje, że woda spływa niżej do terenów nadmorskich. I tak po obfitych opadach deszczu możecie spotkać się z zalanymi obszarami w okolicach Acharavi, Benitses, czy Moraitika. Północna, górska część wyspy takich problemów nie ma.



Największe szkody po szalonych burzach możecie tutaj zaobserwować w południowej części wyspy, gdzie jest dużo rozległych nizinnych terenów gdzie woda zatrzymuje się i powoduje rozległe powodzie zalewając często wioski i domy tam znajdujące się.

Podobne problemy możecie zaobserwować w stolicy w różnych niżej położonych dzielnicach miasta takich jak Manduki, czy Garitsa. Mimo wielu inwestycjom usprawniającym kanalizacje i odpływ wód deszczowych na tych terenach bardzo często szalone opady i ogrom deszczu zalewa te dzielnice i niżej znajdujące się tam parterowe domy. 

Ten sam problem istnieje na placu Spianada, tak rozległym gdzie po nagłych szalonych opadach ulica Liston zamienia się w rzekę często wpadającą nawet do znajdujących się tam kawiarenek. 



Z tego względu w wielu domach kamienicach znajdujących się na terenie starówki zobaczycie przy drzwiach wejściowych specjalnie zamontowane bariery z drewna zasłaniające w czasie opadów dolną część drzwi tak by zmniejszyć ilość wpływającej tam wody.

Niestety często w czasie burz cała starówka na Korfu zamienia się w Wenecję, wąskie uliczki w kanały z wodą, a liczne schody w szumiące potoki. 





Często pokazuję Wam to na filmikach umieszczanych na mojej stronie w Facebook-u o tej samej nazwie ( https://www.facebook.com/korfumojaprzystan ).

W takich sytuacjach Campielo, najstarsza dzielnica starówki, która jest położona najwyżej jest w najlepszej sytuacji po spadający tam deszcz szybko spływa do niżej położonych terenów i do morza, oczywiście o ile drzwi kamienic są zabezpieczone tą barierą.





W ciągu ostatnich lat takie silne opady deszczu obserwujemy tutaj na Korfu nie tylko w zimie. Spotykamy je również w lecie kiedy wyspa pełna jest turystów. Trzeba więc brać pod uwagę prognozy pogody i ostrzeżenia dotyczące raptownego pogorszenia się pogody. Bardzo pomaga w tym ostatnio zainstalowany alert, który pokazuje się we wszystkich telefonach komórkowych ludności znajdującej się na terenie na którym spodziewane są takie silne burze z piorunami i obfite opady deszczu. Ostrzega on po grecku i po angielsku przed nadchodzącą burzą czy wichurami. 

Dodatkowo istnieje trzycyfrowy numer 112 gdzie możecie zadzwonić i prosić o pomoc w trudnych sytuacjach.

Jedno jest pewne kiedy zapowiada się na burzę lub wieje silny wiatr staramy się pozostać w domu. Nie decydujemy się na spacery po plażach, ani po górach!! Staramy się być na terenach wyżej położonych i z dala od piwnic, czy parterowych domów wybudowanych przy zboczach gór. 

To, że często prognozy pogody nie sprawdzają się to inna sprawa. Lepiej jednak w przypadku otrzymanego ostrzeżenia ALERT zachować ostrożność i być przygotowanym na  niemiłe  niespodzianki.

Dobrze jest w takie dni mieć w domu, czy wynajętym apartamencie latarkę i świeczki by w przypadku braku prądu nie siedzieć w ciemności. Dodatkowo zawsze przed takimi dniami sprawdzamy baterię w naszym telefonie komórkowym by mieć możliwość połączenia ze światem. Dobrze jest posiadać dodatkowy kabel pozwalający naładować baterię telefonu w samochodzie, bo to też często przydaje się i ratuje sytuację.

A jak spędzamy dni burzowe i dni deszczowe na Korfu opisuję Wam w moich artykułach tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/gdy-na-korfu-pada-deszcz.html

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/gdy-na-korfu-pada-deszcz.html

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/11/jak-korfiacy-spedzaja-deszczowe-dni.html

I pamiętajcie, że po burzy zawsze wychodzi słońce!!!

JAK SCHUDNĄĆ BEZ DIETY

 

Bardzo często po bardzo mile spędzonych dniach w czasie wakacji, czy w czasie świąt różnego rodzaju wracając do codziennego trybu naszego życia czujemy, że spodnie czy spódnica ciśnie nas za bardzo w pasie. Wtedy wchodząc na wagę upewniamy się, że przybyło nam kilka kilogramów, które chcemy jak najszybciej stracić, ale bez szalonych diet i ograniczeń w naszym codziennym odżywianiu się. 


Oczywiście chcemy by pozostały wspaniałe wspomnienia wieczornych posiłków w dużym gronie, tylko chcemy pozbyć się tych dodatkowych kilogramów nadwagi! 

Niestety w większości przypadków takie rozkosze wakacyjne łączą się z przybyciem na wadze. Jednak zawsze mamy coś za coś i nie warto z tych rozkoszy wakacyjnych czy świątecznych rezygnować bo właśnie takie sytuacje pozostają zapisane w naszej pamięci jako piękne chwile naszego życia spędzone w gronie znajomych czy ukochanych osób. Jeśli jeszcze dodatkowo spędzacie wakacje na południu Europy z kuszącymi, pysznymi przysmakami kuchni greckiej, włoskiej czy hiszpańskiej rozumie, że trudno się temu oprzeć! 



Stracenie kilku kilogramów wymaga pewnej innej organizacji w naszym życiu, ale nie chcemy czy nie mamy siły na wielkie poświęcenia. 

Jest jednak prosty sposób na stracenie tych kilku kilogramów nadwagi w sposób prosty, nie bolesny, bez żadnych diet i wielkich wyrzeczeń!

Musimy po prostu wprowadzić do naszego życia pewne, małe, często nowe zwyczaje, które nie tylko pozwolą nam to zrealizować, ale poprawią nasza kondycję i stan naszego zdrowia.

Po pierwsze musimy zostawić kanapę i siedzenie godzinami przed telewizorem czy komputerem. Potrzebny jest na ruch. I nie mówię tutaj o szalonej gimnastyce, ćwiczeniach w salach gimnastycznych czego wiele osób nie znosi, nie ma na to czasu, ani pieniędzy, ani nie chce gimnastykować się w dużym gronie ludzi. 

Można to zrobić w bardziej przyjemny dla nas sposób. Można chodzić na potańcówki i szaleć na parkiecie przez kilka godzin tygodniowo. Można rozpocząć generalne porządki w domu przy zmianie pory roku. Mycie szyb, sprzątanie domu czy sprawdzanie i zmiana naszej garderoby na nowy sezon to też pewnego rodzaju gmnastyka.

Ja osobiście jestem zwolenniczką spacerów. 



To najzdrowszy, prosty sposób powrotu do naszej normalnej wagi i kondycji. Wystarczy wprowadzić do naszego codziennego życia godzinny spacer. Nie musi to być jednorazowo cała godzina rytmicznego spaceru przy zachowaniu poprawnej postawy , czyli prostych pleców z wyprostowanymi ramionami i wciągniętym brzuchem. Można ten spacer zaliczyć spacerując rano i wieczorem lub 3 razy dziennie po 20 minut. Może to być poranny i wieczorny spacer z psem lub z naszymi dziećmi czy wnukami. Jeśli Wasz dzień jest bardzo wypełniony zajęciami możecie po prostu wysiąść z autobusu dwa przystanki wcześniej jadąc do pracy i przejść tą trasę. Możecie, o ile to jest możliwe zrezygnować z jazdy samochodem do pobliskich miejsc i zamiast tego przejść tam na piechotę.

Nadmienię, że takie spacery pomagają nam lepiej dotlenić się. Jeśli jeszcze spacerujemy przed snem śpimy o wiele lepiej co jest też bardzo ważne.

To drugi bardzo ważny element, który musimy brać pod uwagę kiedy chcemy schudnąć - dobry sen. Nie zawsze jest to proste, ale warto spróbować. Wprowadzamy pewne zmiany, jemy ostatni posiłek przynajmniej 3 godziny przed snem, śpimy w pokoju zaciemnionym z dala od komputera i telewizji, dobrze wywietrzonym  i w ciszy na przynajmniej 6 do 8 godzin. Bo każdy organizm by poprawnie działał musi mieć czas na dobry jakościowo odpoczynek, a ilość potrzebnych nam godzin snu zależy od każdego z nas. Jedni śpiąc tylko 6 godzin i są zadowoleni i pełni energii do działania następnego dnia, inni potrzebują na to 8 godzin.

 Trzeci zmiana w okresie w którym chcemy schudnąć to pozbycie się z domu, z lodówki wszelkich przekąsek, które nam towarzyszą kiedy siedzimy na kanapie i czytamy lub oglądamy telewizję. Wszelkie orzeszki, wafelki itp muszą zniknąć by nas nie kusiły i byśmy automatycznie z przyzwyczajenia nie sięgali po nie. To jest proste do zrealizowania.

Czwarta zmiana to ustalenie godzin i ilości posiłków nam odpowiadających. Te godziny w zależności od stylu życia naszej rodziny i godzin naszej pracy są różne. Ważne jest jedynie to by nie podjadać pomiędzy posiłkami różnego rodzaju "śmieci", Trzeba skoncentrować się na kilku kolorowych posiłkach, które możemy zjeść powoli, spokojnie bez względu gdzie i z kim. Kolorowe posiłki mają zawsze więcej witamin. Możemy je zjeść w domu (co jest najlepsze), a jeśli jest to niemożliwe nawet z przygotowanego przez nas pojemniczka w parku na ławce, czy w pracy robiąc małą przerwę. Ważne jest by jeść kilka podstawowych posiłków 3 lub 5 , nie więcej, w ciągu dnia bez głodzenia się, bez szalonych diet. Bo nie ma nic gorszego od głodzenia się przez cały dzień i jedzenia jednego wielkiego posiłku tuż przed snem!!!

Posiłek musi być przyjemnością a nie koniecznością. I jeśli chcemy od czasu do czasu zjeść coś słodkiego to to też jest dozwolone, ale z umiarem. Możemy mieć w lodówce czarną czekoladę czy jakieś ciastka bez kremu i nadmiernej ilości cukru by kiedy mamy szaloną ochotę na coś słodkiego sięgnąć po to. Dobrze jest ustalić jeden dzień w tygodniu kiedy do naszej kawy czy herbaty w miłym otoczeniu czy towarzystwie dodamy jakieś ciastko. To daje nam poczucie, że nic nam nie jest zabronione. Bo jak sami wiecie kiedy wiemy, że czegoś nie wolno .... to diabeł kusi!



W tym pomaga nam picie odpowiedniej ilości wody w ciągu dnia. 

To piąta rzecz, o której nie możemy zapominać by osiągnąć nasz cel. Codziennie musimy dostarczyć naszemu organizmowi 1.5 litra wody. I ważne jest by nie pić tej wody w czasie posiłków, ale pomiędzy nimi. Chodzi o dobre nawodnienie organizmu, pomoc w usunięciu toksycznych składników z naszego ciała i zwiększenie poczucia sytości  by nie czuć się głodnym.

Szósty, bardzo ważny element pomagający osiągnąć nasz cel to zmniejszenie stresu w naszym życiu. Stres dezorganizuje poprawne działanie naszego organizmu i pogarsza metabolizm. Wiem, że nie jest to dla wielu z Was proste, ale od prostych, małych zmian w naszym życiu można to osiągnąć:

- wstając rano , nawet wcześnie starajmy się pomyśleć o czymś pozytywnym;

- od czasu do czasu róbmy sobie przyjemności nie czekając na to by ktoś inny nam to zrobił;

- jeśli poranne czynności w domu stresują nas to lepiej jest wstać trochę wcześniej by wykonać je bez pośpiechu;

- spokojnie zjedzone śniadanie to początek spokojniejszego dnia;

- zadbanie o nasz zewnętrzny obraz poprawia nam samopoczucie;

- przebywamy z ludźmi, którzy pomagają nam w osiągnięciu naszego celu , a nie utrudniają to.

To tylko kilka małych zmian, które możemy wprowadzić w naszym życiu by ulubiona sukienka znów nam pasowała. Nie potrzeba na to ani dodatkowych pieniędzy, ani specjalnie określonego czasu i godzin. Każdy może to dostosować do swojego rytmu życia.

A efekt będzie szybko widoczny nie tylko w Waszej sylwetce,czy na wadze, ale również w Waszym lepszym nastroju. 

Życzę Wam cudownego kolejnego dnia!!!