Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2021. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2021. Pokaż wszystkie posty

JAK MINĘŁY NASZE ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2021

 W tym roku  święta uśmiech pojawił się na naszej twarzy. Wspominając samotne święta z ubiegłego roku w okresie lockdown w tym roku mieliśmy możliwość spędzić święta w małym towarzystwie. 



Szalejący już drugi rok Covid nadal nas wszystkich ogranicza i powoduje, że musimy być ostrożni w zakresie kontaktów z innymi ludźmi, ale przynajmniej w te święta mieliśmy wolność poruszania się i wolność wyboru miejsca na świętowanie.

Wigilię tradycyjnie spędziliśmy sami w domu delektując się polskimi smakołykami, trochę innymi niż w ten dzień w Polsce. 

U mnie w domu w wigilię jemy rosół z kury z moimi słonymi paluszkami i na drugie jemy kotlet schabowy z ziemniakami i surówką z warzyw z dodatkiem borówek.



W te świąteczne dni lubię poranne spacery po stolicy, kiedy wszyscy właściwie jeszcze śpią i na ulicach spotkać można tylko osoby idące do kościoła. 


Tak jak Wam wcześniej mówiłam mój mąż poza uczestniczeniem w chórach na Korfu śpiewa też w katedrze katolickiej kościoła prawosławnego na Korfu. W tym roku msza święta była możliwa z ograniczoną liczbą wiernych w maskach, ale jednak odbyła się z zachowaniem wszystkich tradycji. 




W pierwszy dzień świąt mimo zapowiedzianego deszczu pogoda dopisała, było pochmurnie, ale nie padało. Jadąc do kuzynów męża na świąteczny obiad podziwiałam zielone krajobrazy na Korfu, które w niektórych miejscach przypominały mi kolorystykę Bieszczad w okresie jesieni.




Pierwszy dzień świąt spędziliśmy w tym roku z kuzynami męża. W tym roku nie zabrakło śpiewów przy stole zastawionym smakołykami z przepysznym nadziewanym indykiem. Było bardzo miło i wesoło. Nie dbając o dietę, ani kilogramy biesiadowaliśmy do późnego wieczora. To chyba była odpowiedź na brak tych radości i towarzystwa przy stole w poprzednim roku. To była prawdziwa uczta.

Dlatego następnego dnia zdecydowaliśmy się w tym roku zrezygnować z mięsa, bo w naszym jadłospisie w ciągu całego roku nie ma dużo mięsa, jemy więcej warzyw, ryb i owoców morza.  W tym roku w drugi dzień świąt na naszym stole nie było pieczonego baranka tak jak to robimy co roku. Drugi dzień świąt spędziliśmy sami u nas w domu i na naszym stole królowały tylko pieczone ryby i do tego pory duszone z ryżem.


Oczywiście do tego mieliśmy nasze pyszne wino i moje słone paluszki, bo to jest nieodłączną częścią naszych świąt.

Po posiłku pojechaliśmy też na spacer nad morze mimo kapiącego deszczu.


W te dni nasze długie, codzienne spacery są nam bardzo potrzebne by zachować kondycje i nie przybyć na wadze. Nie przerażała nas  zła pogoda, nawet deszcz bo po powrocie do domu delektowaliśmy się pyszną kawą ze świątecznym dodatkiem.



W te tak zimowe, deszczowe dni na Korfu wieczorami nie mogło zabraknąć dobrej muzyki, fajnych filmów o świętach w towarzystwie palącego się kominka i lampki naszego wina.






Co roku nasze życzenia świąteczne są mniejsze i ograniczają się do tego czego nie można kupić za żadne pieniądze. 

W dzisiejszej nieciekawej sytuacji na całym świecie życzyliśmy wszystkim po pierwsze dużo zdrowia i oby w następnym roku w święta nikogo z nas tutaj nie zabrakło. Myśleliśmy o naszych ukochanych, którzy w większości są daleko od nas i na szczęście mieliśmy możliwość kontaktować się z nimi przez internet. Wspominaliśmy w te dni święta, które minęły, te z naszego dzieciństwa lub w okresu kiedy nasze dzieci były małe. Na szczęście mamy wiele takich bardzo miłych wspomnień. 

WINOBRANIE W NASZEJ WINNICY NA KORFU W ROKU 2021

 Połowa września to dla nas na Korfu okres winobrania. Przeważnie jest nadal ciepło. Plaże są pełne turystów bo w południe temperatury sięgają 30 C i morze jest ciepłe. 

Dla nas jest to jednak okres kiedy jesteśmy już trochę znudzeni codzienną kąpielą i plażowaniem przez ponad 2.5 miesiące. Poza tym jest to bardzo ważny okres w naszej winnicy. To czas zbioru winogron, zbioru plonów naszej całorocznej pracy w naszej winnicy.



Tegoroczne lato było bardzo upalne i suche. Od maja nie padał deszcz i szalone upały trwały właściwie przez ponad miesiąc. To coś nowego na Korfu. Przeważnie upalne dni na wyspie przeplatają się dniami z wiaterkiem, trochę niższą temperaturą by odsapnąć przed kolejną falą upałów. W tym roku tego nie było. Cała Grecja, nawet Korfu prażyła się w słońcu i w stolicy Korfu często temperatury przekraczały 40-43C. Na szczęście u mnie w górach temperatury są zawsze przynajmniej o 4-5 C niższe i mogliśmy te upały przeżyć bez większego problemu.

Ta szalona susza i wysokie temperatury można było też zaobserwować w naszej winnicy. Winogrona zaczerwieniły się o wiele wcześniej, choć to wcale nie oznacza, że wcześniej nabrały odpowiednią ilość cukru.

Na terenie naszej winnicy mamy kilka gatunków winogron co powoduje, że nasze wino jest jedyne w swoim rodzaju. Proporcje w jakich mieszamy te różne gatunki winogron są znane tylko nam!

Mamy też kilka krzewów winogron stołowych, które dojrzewają wcześniej i  w połowie sierpnia je zbieramy. By je ochronić przed osami, pszczołami, ptakami, lisami, fretkami i innymi boskimi stworzeniami każdy kiść winogron wkładam na początku sierpnia do specjalnych woreczków. W ten sposób coś zostaje dla nas do jedzenia, bo wonny zapach tych winogron przyciąga wszystkie dzikie stworzenia mieszkające w górach na około naszej winnicy.


W tym roku zaobserwowaliśmy, że część z tych woreczków była porwana pazurami zwierząt, które szukały jedzenia lub może więcej czegoś do picia. Przy tak długotrwałej suszy w tym roku wszystko i wszystkie zwierzęta były spragnione czegoś do picia i stąd mieliśmy to spustoszenie w winnicy. Na szczęście  część z tych winogron została i zjedliśmy je z wielkim smakiem. Częścią "podzieliliśmy się" ze stworzeniami mieszkającymi w górach w okolicy naszej winnicy.
Dodatkowo w tym roku  spostrzegliśmy o wiele mniejszą ilość os i pszczół na terenie winnicy?? Nie wiemy jak to wytłumaczyć? Może ktoś z Was jest biologiem i na to nam odpowie?


Jak zawsze winobranie w naszej winnicy odbywa się w dwóch okresach. W tym roku pierwsze winobranie nastąpiło wcześniej , na początku września bo po tak gorącym i słonecznym lecie nasze winogrona były gotowe do zbioru przynajmniej 10 dni wcześniej. Tak słoneczne lato było bardzo dobre dla winogron jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznych plonów. 
Jak wygląda nasza winnica w okresie tegorocznego winobrania pokazuję Wam na filmiku tutaj:
https://www.facebook.com/1425939470981151/videos/873569713267152

Winogrona były zdrowe i było ich dużo. W tym roku zebraliśmy - mimo suszy - 2.5 ton winogron!!! Gdyby choćby dwa razy w lecie popadł deszcz byłoby ich jeszcze więcej.


Co roku od wielu lat mamy jednak problem ze znalezieniem pracowników do tej pracy. Sami, we dwoje nie możemy  tego zebrać, ani przenieść skrzynek do samochodu. Tutaj potrzebne są młode, silne ręce, a takich ostatnio brak. Młodzi ludzie nie mają chęci pracować w czasie winobrania, bo wiedza, że to praca trudna, ciężka i pod prażącym słońcem. 



Z tego właśnie powodu w tym roku każda z faz zbioru winogron przedłużyła się. Każda trwała kilka dni bo większość winogron zebraliśmy tylko naszymi czterema rękami. Było to bardzo męczące, ale nie mieliśmy innego wyjścia, bo nawet jedyny nasz stały pracownik w tym roku w tym czasie nie mógł być z nami. Na szczęście przyjechał przynajmniej by zebrać skrzynki i przenieść je do samochodu, bo tej pracy ani ja, ani mój mężuś nie możemy już wykonać.  Każda skrzynka z winogronami waży około 22-25 kg, a jest ich co roku około 100!  W tym roku mieliśmy jeszcze większy urodzaj i było ich jeszcze więcej! To nie na nasze siły,  ani zdrowie. Problem ze znalezieniem pracowników do pracy przy winobraniu z roku na rok powiększa się. Nie ma ludzi chętnych do tej pracy, a ci którzy mogą pomóc nie są dostępni kiedy trzeba. Potrzebni są nam ludzie do tych ciężkich prac, głównie dźwigania i noszenia skrzynek oraz do procesu przerabiania winogron na sok, bo to też ciężka praca z podnoszeniem i przenoszeniem ciężkich urządzeń. Dodatkowo okres winobrania jest ruchomy, zależy po pierwsze od pogody, która jest na wyspie w tym okresie bardzo zmienna,  po drugie od dojrzałości winogron. I tak nie możemy nigdy przewidzieć którego dnia dokładnie będziemy potrzebować kogoś do pracy.

Winobranie nie kończy się na zbiorze winogron. To dopiero początek! Trzeba je przenieść do miejsca gdzie będą zmielone i zaczną fermentować. Później trzeba sok oddzielić od skórki winogron i umieścić w specjalnych pojemnikach. Na szczęście do tej pracy mamy kilka bardzo pożytecznych urządzeń i pompę do przelewania soku. Bez tego cała procedura dla nas dzisiaj byłaby niemożliwa. to jednak nadal jest ciężka praca i wymaga młodych, silnych ludzi.










Kiedy cały sok znalazł się w tych nierdzewnych pojemnikach spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem choć bardzo zmęczeni. 

Od jutra będziemy jedynie sprawdzać czy fermentacja odbywa się bez problemów i później zamkniemy hermetycznie te pojemniki by mieć na nasze wino z tego roku. Napijemy się go w następnym roku lub za dwa lata, bo mamy jeszcze wino z poprzednich lat. A jak sami wiecie starsze wino jest lepsze i ma większą ilość aromatów.


I jak zawsze po winobraniu mówimy : obyśmy wypili to wino w chwilach radości i w zdrowiu !

GIA MAS !!

Teraz przed nami mamy kilka dni odpoczynku i o ile pogoda dopisze później będziemy kontynuować nasze morskie kąpiele, tym razem w godzinach popołudniowych kiedy morze jest nagrzane słońcem.

LOCKDOWN MA TEŻ DOBRE STRONY !

 Większość z Was otworzy szeroko oczy ze zdziwienia co ja tutaj piszę??!!!

Od roku żyjemy z obecnością wirusa COVID-19. Nasze życie jest dalekie od normalności. Wielokrotnie mamy uczucie strachu przed nieznanym, niepewności dnia następnego i co najważniejsze poczucie braku wolności.

Żyjemy wszyscy bez wyjątku coś zupełnie nowego. Nagle świat stanął do góry nogami i nie widzimy końca tej sytuacji. Wiele ludzi w szpitalach, wiele zgonów, nowe rodzaje zmieniającego się ciągle wirusa powodują, że psychicznie upadamy,czujemy się zmęczeni tą sytuacją. To jest bardzo trudna sytuacja dla nas wszystkich, ale musimy ją przetrwać.

I jak zawsze w trudnych sytuacjach osobiście staram się znaleźć pozytywne strony tej sytuacji bym mogła lepiej to przeżyć oczekując powrotu do normalności. Najważniejsze jest by tego okresu nie przespać, ale pozytywnie go wykorzystać!

Po pierwsze obecnie na okrągło, wszędzie mówi się o dbaniu o nasze zdrowie. To jest pierwsza broń naszej walki z tym paskudnym wirusem. I jak często mówimy W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH.  Musimy robić wszystko by dbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Na ten temat piszę osobny artykuł tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2020/03/zdrowie-to-najwiekszy-dar-w-naszym-zyciu.html

W czasie lockdown mamy więcej czasu by o to zadbać!  Możemy wprowadzić do naszego codziennego życia spacer, gimnastykę i zdrowszy sposób odżywiania się. Teraz nie ma wymówek, że nie mamy na to czasu. 

To wszystko pomoże nam przetrwać psychicznie ten okres. To, że nie możemy pójść gdzie chcemy, na ile chcemy i z kim chcemy pogłębia u wielu z nas depresję. Obecnie wiele się o tym mówi bo po 88 dniach lockdown w Grecji wiele osób  nie może sobie z tym poradzić.

Okres lockdown to jest jednak idealny okres do zwolnienia trybu życia.W tym okresie mamy czas na to na co nie mieliśmy czasu w normalnych warunkach.

Jest czas dla nas samych i dla naszych najbliższych, naszej rodziny mieszkającej w tym samym domu. Jest czas na zabawę z małymi dziećmi, o ile takie są w domu. Jest czas na porozmawianie bez pośpiechu z nastolatkami, które wielokrotnie same dorastają bez częstego przebywania z rodzicami, którzy w normalnych warunkach cały dzień pracują. Poza tym jest czas na miłe spędzenie czasu z mężem ( z żoną) przy kominku z lampką wina czy wspólnie oglądając wieczorem ciekawy film  kiedy dzieci (o ile są) już śpią. Lockdown to bardzo cenny okres w którym możemy nadrobić wiele zaległości związanych z kontaktami pomiędzy członkami najbliższej rodziny. Mamy okazję ocieplić nasze małżeńskie stosunki, razem przygotować posiłek, razem pójść na spacer, porozmawiać na tematy,które nas nurtują, a które trudno było wcześniej poruszyć.





Będąc duży okres dnia w domu możemy posegregować nasze myśli, uporządkować nasze szafy, zorganizować naszą garderobę, posprzątać szafki w kuchni, posprzątać ponownie lodówkę, zgromadzić rzeczy nam niepotrzebne by je oddać tym, którzy tego potrzebują. Sama zgromadziłam w ten sposób 4 duże worki ubrań, które podarowałam biednym rodzinom mieszkającym w okolicy. U mnie zajmowały tylko miejsce , a teraz mają drugie życie i są pożyteczne innym ludziom.

Mamy dużo czasu na przemyślenie tego gdzie byliśmy, gdzie jesteśmy i co chcemy od życia. Mamy czas na docenienie tego co mamy nawet w tych trudnych chwilach.

Róbmy w domu to co nam sprawia przyjemność. Może to być czytanie książek, oglądanie telewizji, gotowanie pysznych dań, eksperymentowanie z przygotowaniu nowych dań,   pachnąca kąpiel i maseczka twarzy, robienie na drutach, czy wspólne picie kawy i rozmowa z najbliższymi osobami na którą wielu z nas w dniu codziennym nie ma czasu.


 
Obecnie o wiele więcej doceniamy te małe chwile naszego życia takie jak beztroski spacer w miejscach przez nas ulubionych, picie kawy ze znajomymi w ulubionej kawiarni, spotkanie z rodziną czy znajomymi przy stole na wspólny posiłek, pójście do kina, czy chodzenie beztroskie po sklepach by ewentualnie coś kupić. tu nie chodzi o to, że musimy coś kupić. Sam fakt chodzenia i oglądania wystaw i oglądania nowości w sklepach wielu z kobietom sprawiawielką przyjemność. Ja też do nich należę.

Osobiście bardzo brakuje mi napicia się dobrej kawy na Listonie. Bo picie kawy właśnie w tym miejscu ze znajomymi, siedząc tam przy stoliku i obserwując przechodzących  to nieodłączna część mojego życia na Korfu. To nie sama kawa , ale to wszystko razem! Teraz jeszcze bardziej to doceniam, bo bardzo mi tego brakuje.

Wszystkim z nas brakuje też uścisków i całusów osób bliskich.Mnie bardzo brakuje uścisków mojej córki i moich wnuków. Nie zapomnę mojego wnuka,który będąc w lecie na wakacjach na Korfu  skarżył się , że nie możemy się wyściskać,ani ucałować. Tego mi też bardzo brakuje. Doceniam jednak  fakt, że mam osoby z którymi chciałabym  wycałować się i wyściskać.

Mimo tego, że niczego nam w domu nie brakuje czujemy się jednak uwięzieni, bo w naszym życiu pokazały się zakazy. Doceńmy jednak to , że jesteśmy na szczęście zdrowi, mamy kochany dom, nie jesteśmy głodni, dogadzamy sobie codziennie różnymi pysznymi daniami, możemy chodzić codziennie na spacery wśród pięknej zieleni, mamy obok nas kochane osoby, a inne możemy widzieć przez internet. To takie ważne. Teraz to możemy bardziej docenić, tym bardziej , że zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele osób  tego nie ma.

Brakuje nam prostego posiłku w tawernie z grecką muzyczką w towarzystwie znajomych. Przy pierwszej okazji gdy będziemy mogli to zrealizować sprawi to nam wielkie szczęście! 

Nasze życie codzienne uległo zupełnej zmianie. Musieliśmy przystosować się do nowych warunków, nowej trudnej rzeczywistości . Nie było innego wyjścia. Jednak to pozwoliło nam ponownie docenić te nawet  krótkie codzienne chwile, których teraz nie mamy.

Brak kina zastąpiliśmy oglądaniem filmów przez internet. Często mamy możliwość oglądać filmy, na oglądanie których wcześniej nie mieliśmy czasu.

Jest też czas na to by posegregować Wasze albumy ze zdjęciami w komputerze, pooglądać Wasze filmiki z różnych uroczystości.

My z mężusiem z wielką przyjemnością oglądamy albumy ze zdjęciami z naszych podróży po Europie.  To są wspaniałe wspomnienia, których nikt, nigdy nam nie odbierze! Od ponad roku jesteśmy na wyspie bez możliwości podróżowania. Bardzo nam tego brakuje, ale przez wspominanie naszych poprzednich podróży choćby na chwilę w naszej wyobraźni  zmieniamy miejsce pobytu.

Jak wiecie z wielu moich artykułów życie na Korfu jest ściśle związane z muzyką. W różnych okolicznościach na wyspie uczestniczymy w koncertach, festiwalach, zabawach prywatnych w domu, itp. Tego teraz nie ma. Maż bardzo tęskni za próbami chórów  do których należy. Obecnie możemy tylko oglądać nagrane w komputerze koncerty i ich wystąpienia. To już jest coś! To też miłe wspomnienia i doceniamy, że je mamy.

W tej chwili za oknem pokazało się piękne słoneczko. Cieszę się , że mogę włożyć wygodne buty i pójść na kolejny codzienny spacer. Niby to nic szczególnego, ale jest to tak ważne do poprawienia naszego samopoczucia. Obecnie jeszcze bardziej to doceniam!

To potwierdza fakt, że zawsze po burzy wychodzi słońce! Przyjdą lepsze dni,wrócimy do normalności i będziemy to jeszcze bardziej doceniać!

 


NASZE ŻYCIE NA KORFU W CZASIE DRUGIEGO LOCKDOWN

 Rozpoczął się rok 2021 i nadal zostajemy w domu. 

Mamy kolejne dni drugiego lockdown. Po doświadczeniach pierwszego lockdown na wiosnę 2020 możemy lepiej się zorganizować by tego okresu nie stracić, ale w maksymalny sposób wykorzystać dla nas samych, dla wspólnego rodzinnego życia.

Na szczęście mamy w większej części świata możliwość korzystania z internetu, który przychodzi nam tutaj z wielką pomocą.

W moim przypadku w czasie pierwszego lockdown nauczyłam mężusia korzystać z internetu i zachęcić do czytania wielkiej ilości informacji w google, czy youtube. Z początku był trochę negatywnie nastawiony do tego technologicznego narzędzia, ale już po pierwszych dniach zrozumiał, że musi zapomnieć o sprzeciwianiu się i zacząć "pływać" w tym oceanie informacji. Mam wielką satysfakcję z rezultatów tego szkolenia, bo od wiosny mężuś codziennie przez pewien czas czyta wszystko co go interesuje i już nie grymasi ani nie dziwi się, że ja to robię przez pewien czas w ciągu każdego dnia.. 

To bardzo pomogło nam wypełnić pozytywnie kilka godzin dziennie w poszerzaniu naszej wiedzy w różnych dziedzinach.

W ciągu całego okresu lockdown dla nas bardzo ważne było i jest poranne wstawanie i wspólne, spokojne spożywanie dobrego śniadania. To bardzo pomaga nam pozytywnie rozpocząć nasz dzień, który codziennie jest wypełniony różnego rodzaju zajęciami.

Nie ma całodziennego leniuchowania w łóżku czy na kanapie!!! Tak nie robimy nawet gdy za oknem leje deszcz. 

Konieczność odosobnienia i  konieczności przebywania większej ilości czasu w domu przyjęliśmy z konieczności, ale to nie był dla nas powód do zmartwienia. Po prostu dostosowaliśmy się do nowej sytuacji w naszym życiu i postaraliśmy się znaleźć wszystko to co  pozytywne przynosi taka sytuacja.

W pierwszym okresie lockdown na wiosnę zajęłam się generalnymi porządkami w domu,  uporządkowaniem rzeczy w szafach, pozbyciem się rzeczy niepotrzebnych, ponownym zorganizowaniem szafek w kuchni itp. Niepotrzebne nam ubrania dałam ludziom, którzy są biedni i  przyjęli je z wielką radością. To dało mi podwójną satysfakcję, bo leżące w naszych szafach rzeczy są znów noszone i ktoś się z nich cieszy!

W czasie drugiego, obecnego lockdown nie zostało mi wiele z porządków w domu. 

Zaczęłam więc poza codziennym śledzeniem wiadomości i mojego blogu porządkować moje informacje i zdjęcia które mam w moim komputerze.

To była świetna okazja do ponownego przeglądania wielu albumów ze zdjęciami z mojego całego życia, bo w moim komputerze mam też stare zdjęcia nawet z dzieciństwa i życia w Polsce. To był wspaniały, pełen wspomnień czas spędzony szczególnie w deszczowe dni. Często oglądaliśmy to razem z mężem i było to też okazja do śmiechu. Wspominaliśmy nasze dzieciństwo, nasze pierwsze lata samodzielnego życia , nasze pierwsze małżeństwa i doświadczenia z tego okresu naszego życia, które nie poszły na marne. Na koniec oglądaliśmy nasze  zdjęcia ze wspaniałych  20 lat razem spędzonych. Najprzyjemniej oglądaliśmy zdjęcia z naszych wieloletnich, corocznych podróży po Europie  z chórami w których śpiewa mój mąż. Wiele doświadczeń, wspaniale spędzony czas, nieliczne, ale istniejące bardzo trudne chwile, wiele różnych uczuć, radości i czasami bólu - to nasz skarb, którego nikt nie może nam odebrać.

W tym roku miałam też szczególną przyjemność w dekorowaniu domu na okres świąt. Rozpoczęłam dekorowanie domu już w pierwszych dniach grudnia i z tego co widzę zostawię tak udekorowany dom przynajmniej do zakończenia się lockdown.  Wiedziałam o tym, że w tym roku spędzimy więcej czasu sami w domu, więc udekorowałam dom nie tylko na parterze. Udekorowałam poza salonem kuchnię, werandę  i nawet naszą sypialnie, by wszędzie można było cieszyć się świętami.


 





To była fajna zabawa.

Cały okres lockdown palimy w naszym kominku, bo to wspaniałe towarzystwo w czasie naszych wieczorów przy TV czy oglądanych prawie codziennie przez internet różnorodnych filmów o świętach. Te filmy, często komedie bardzo pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie. 

Dodatkowo takie popołudnia czy wieczory z rozpalonym kominkiem i lampą naszego czerwonego, wytrawnego wina bardzo nam się podobają. 





W czasie lockdown codziennie zapalamy nasz kominek. W "normalnym" okresie nie siedzimy tyle czasu w salonie, jeździmy po wyspie, jesteśmy w stolicy przynajmniej 3 razy w tygodniu. Nie ma więc sensu palić w kominku bo dom w całości jest ogrzewany centralnym ogrzewaniem. Teraz jest inaczej, zostajemy w domu i ogień w kominku cieszy oko i duszę.

Dzięki internetowi mieliśmy też możliwość pić kawę i codziennie rozmawiać z naszymi dziećmi, nawet bawić się na odległość z naszymi wnukami. Ja ten plus technologii od zawsze doceniałam. Teraz docenia to wiele rodzin i szczególnie dziadkowie, którzy nie mogą spotykać się ze swoimi wnukami.

Mieszkając w górach codziennie jest tutaj coś do zrobienia, jak nie w domu to na zewnątrz. Obydwoje należymy do osób, które zawsze znajdą sobie coś do zrobienia. Zawsze prace nas gonią i nigdy one się nie kończą. Tylko dzięki odpowiedniemu planowaniu zajęć każdego z naszych dni możemy wszystko w czasie wykonać. Nasze zajęcia przeplatają się jednak wieloma przyjemnymi chwilami czy sprawiającymi nam zadowolenie zajęciami. Bo doceniamy każdy dzień naszego życia i każdą miłą chwilę wspólnie spędzoną.

Do codziennego planu dnia weszły nasze wspólne poranne spacery po okolicach na około naszego domu w górach. To czas gimnastyki, dotleniania się i podziwiania tej tak bujnej przyrody na Korfu, która w okresie zimy, szczególnie po deszczach ponownie  nabiera kolorów. Bardzo często, jak pogoda na to pozwala powtarzam taki spacer po południu czasami sama, czasami wspólnie z mężem.



Bez względu na pogodę staramy się codziennie chodzić na te spacery - doceniamy to, że mamy  taką możliwość. Deszcz czy silny wiatr nie jest przeszkodą w realizowaniu naszych spacerów.



Żyjąc w górach możemy to robić. Często myślimy o tych , którzy żyją w cementowych dzielnicach miast i dla nich nie jest to możliwe.



Myślimy też często o tych, którzy w tym czasie pracują w szpitalach i walczą o życie wielu ludzi podczas gdy my siedzimy w cieplutkim domu lub spacerujemy bezpiecznie po gajach oliwnych. Nie zapominamy o nich tym bardziej, że w rodzinie męża w Atenach mamy wielu lekarzy, którzy mają codziennie do czynienia z wirusem i chorymi. Rozmawiając z nimi telefonicznie słyszymy często o trudnych przypadkach tego wirusa, który jest chorobą w samotności. Ludzie zarażeni i chorzy leżą w szpitalach bez możliwości kontaktu z ich bliskimi i często, niestety, umierają bez możliwości pożegnania się z rodziną. Ciągle słyszymy od nich o ich zmęczeniu i stresie i o problemach ze skórą twarzy po tak długim okresie noszenia codziennie przez wiele godzin w pracy w szpitalu masek, rękawiczek, czy tych całych kombinezonów w specjalnych zamkniętych sektorach szpitali.

Nasze myśli są z nimi i z tak wieloma trudnościami  z którymi spotykają się walcząc o nasze zdrowie i życie, często nie myśląc o tak dużym zagrożeniu dla nich samych.

Z tego właśnie powodu bardzo martwiło mnie zachowanie wielu młodych ludzi, którzy w okresie świąt urządzali grupowe zabawy nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo z tym związane. Niestety tego rodzaju zachowanie powoduje, że nadal mamy lockdown  i mimo już istniejącej szczepionki nie widzę końca tej sytuacji do wiosny!

Rozumiem, że ta kompletna zmiana trybu życia może być trudna dla wielu z nas, bo wiąże się to też z wieloma trudnościami ekonomicznymi, brakiem pracy, brakiem środków do życia. Jak jednak zważymy znaczenie naszego życia i tych innych problemów związanych z lockdown co jest ważniejsze?

Na Korfu, na szczęście nie mamy wiele przypadków zachorowań. Ludzie są dosyć zorganizowani i nawet te codzienne spacery w stolicy są znacznie ograniczone. Rozmawiam często z moimi znajomymi, którzy mieszkają w stolicy i informują mnie o tym. Jednak wśród ludzi panuje już atmosfera zmęczenia tą sytuacją, brakiem nadziei na szybki powrót do normalności i to  rodzi nowe problemy rodzinne, społeczne czy zawodowe.

Z wielkim zainteresowaniem śledzę ostatnio dużą aktywność wszystkich mieszkańców wyspy związaną ze zbiorem oliwek z gajów, które mają na własność. Takiej ilości ludzi zbierających oliwki tegorocznej zimy nigdy wcześniej nie widziałam! Wszyscy w tym roku przypomnieli sobie o swoich majątkach i gajach oliwnych. Pomógł temu też fakt, że w tym roku na Korfu mamy wyjątkowy urodzaj w oliwki. Tak jakby sam Bóg starał się pomóc tutejszej ludności w przetrwaniu. 


Wiele dotychczas opuszczonych gajów obecnie jest wyłożone siatkami i nawet młodzi ludzie, czy wręcz całe rodziny przyjeżdżają ze stolicy by zbierać oliwki. Jest to połączeniem ucieczki z miasta z pożytecznym. Bo otrzymana z oliwek oliwa jest podstawą wyżywienia tutejszej ludności i to co zbiorą dodatkowo mogą sprzedać otrzymując pewien dodatkowy zastrzyk pieniędzy do przeżycia. Teraz kiedy wielu z mieszkańców wyspy nie pracuje to ma wielkie znaczenie. W wielu miejscach na północy obserwuję, że w gajach oliwnych od dawna zapomnianych ludzie zbierają oliwki oczyszczając drzewa z nadmiaru gałęzi i porządkując jednocześnie te gaje. Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło??!!!

To jest świetne zajęcie na wypełnienie czasu dla wielu rodzin z miasta, które skarżą się na obowiązkowe siedzenie w domu.

Znam wiele osób, które w tym roku po raz pierwszy w ich życiu bierze udział w zbiorze oliwek. Rozmawiamy często przez telefon i udzielam koleżankom rad w tej dziedzinie - jako specjalistka ! Kto by o tym wcześniej pomyślał?!!! Ja Polka udzielam rad moim koleżankom Greczynkom. 

Dodatkowym naszym nowym zajęciem tych dni lockdown było przeprowadzanie eksperymentów w sposobie solenia naszych stołowych oliwek. Mężuś wyczytał w internecie wiele ciekawych i bardzo oryginalnych sposobów solenia oliwek których nie znaliśmy.



Dodawanie różnych aromatycznych ziół i dodatków do pojemników z tymi stołowymi, większymi oliwkami przynosi wspaniałe efekty. Obecnie jesteśmy w trakcie próbowania pierwszych oliwek z tych nowych słoików i jesteśmy  bardzo zadowoleni z otrzymanych rezultatów smakowych.  

Na ten temat macie osobny artykuł na blogu tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-przygotowujemy-stoowe-sone-oliwki.html

Staram się znaleźć jak najwięcej pozytywnych stron lockdown by iść do przodu z uśmiechem na twarzy.

Przyznam się jednak, że czasami przychodzi mi to z trudnością. Należę do osób, które lubią być w ruchu, patrzeć się nawet na tą piękną wyspę z różnych miejsc. Bardzo tęsknię za spacerami przy zatoce Garitsa w stolicy, za wieczornymi spacerami po korfiańskiej starówce, za kawusią cappuccino na Listonie z moimi koleżankami. 

Brak mi  zapachu morza i spacerów po plaży przy różnej pogodzie. Morze widzę z daleka, ale to mi nie wystarcza. Przy pierwszej możliwości chcę poczuć na twarzy wilgoć nagłej fali, pragnę posłuchać z bliska szum fal. Takie jakby nieistotne pragnienia ale tak dla mnie istotne.

Bo nie mówię już o możliwości objęcia i ucałowania mojej córki, czy wnuków. Tego mi bardzo brakuje.

Z powodu wirusa nasze wszelkie podróże zostały odwołane i od ponad roku nie opuściliśmy wyspy po raz pierwszy od wielu lat.

A jak sami rozumiecie nawet z Raju czasami trzeba uciec by spojrzeć na niego z perspektywy. To marzenie jednak na najbliższy czas pozostanie tylko marzeniem. Bądźmy jednak dobrej myśli, że ten wirusowy koszmar szybko się zakończy.