Translate

JAK MINĘŁO NASZE LATO 2023 NA KORFU

 Lato 2023 powoli dobiega do końca.  Mamy pierwsze chłodniejsze dni, noce już są wilgotne i czekamy na te normalne w tym czasie deszcze.

To lato roku 2023 jednak było wyjątkowe,  inne i z pewnością zostanie w naszej pamięci.



Po pierwsze mogliśmy często sami  zaobserwować już istniejące zmiany klimatu na wyspie. Nic nie przypominało poprzednich lat. Niespodziewane ulewy, szalone wiatry, raptowne szalone  zmiany temperatury to tylko jedne z nich.

To lato znacznie opóźniło się.  Czerwiec był chłodny i z dużą ilością opadów i wiatru. Nic nie przypominało,  że to już korfiańskie lato - szczególnie lekka kouderka w sypialni, którą normalnie chowam w połowie maja. Nie mówię już o kąpielach w morzu bo dla nas temperatura wody była w czerwcu stanowczo za niska.



Jedynie długie spacery po plaży przynosiły nam wielką przyjemność. W niektórych miejscach, okrytych od wiatru turyści " kradli" promienie słońca by wrócić opaleni z wakacji w Grecji.

Mnie to od  wielu lat  już nie interesuje. Ciągle słyszę o tym, że słońce jest niebezpieczne, że rośnie liczba zachorowań na raka skóry. Poza tym my na Korfu słońce mamy przez wiele dni roku, wiec opalanie się w upalne dni letnie nie jest mi potrzebne.

Lipiec powitał nas ze słońcem I nareszcie mogliśmy rozpocząć nasze codzienne, wczesno poranne kąpiele w morzu, połączone z gimnastyką w morzu I później spacerem po plaży do wyschnięcia. 

Oczywiście nasza ukochana druga kawusia po plaży zawsze należała do programu naszego dnia. I ta często była połączona że spotkaniami że znajomymi mieszkającymi w okolicach Acharavi.



Powiecie tutaj , że to typowy program poranka emerytów!!  My jednak nie należymy do ludzi nie pracujących. Emeryci przeważnie śpią do późnych godzin, ale to nie my.

Nasz letni dzień rozpoczynał się około 6.00 mimo tego, że nie włączaliśmy budzika. Po prostu jest to godzina kiedy sami się budzimy. Może trochę pomagały nam w tym cykady, które wcześnie rano zaczynały swój koncert. 

Po śniadaniu na werandzie zaczynaliśmy prace w ogrodzie, mąż podlewał i pielęgnował nasze warzywa i ja dodatkowo podlewałam  doniczki z kwiatami koło domu i na werandzie. A jest tego dużo. Następnie wstępnie przygotowywałam obiad by nie myśleć o tym jak z kimś zagadamy się przy kawusi po plaży. 

To wszystko musiało być wykonane do godziny 8.00 tak byśmy około 8.20 byli już nad morzem. Poranki na plaży o tej porze zawsze były urocze. Cisza I spokój,  tylko kilka osób na plaży I całe morze właściwie tylko dla nas. Tym też w tym roku nacieszylismy się.

Niestety w tym roku lipiec był bardzo upalny. W całej Grecji I nie tylko mieliśmy rekordowo wysokie temperatury w ciągu dnia I w ciągu nocy przez wiele dni. Coś podobnego wydarzyło się w 1987 roku kiedy w Grecji z powodu upałów zmarło wiele ludzi, głównie w starszym wieku. Na szczęście w tym roku we wszystkich dużych miastach były udostępnione ludziom za darmo klimatyzowane sale gdzie mogli przebywać przez cały dzień, bo wiele osób nie ma klimatyzacji w domu lub nie stać ich na to. 

O wiele lepsza sytuacja była na wsiach i w miejscowościach nadmorskich. My, mieszkając w górach na Korfu nie odczuliśmy tak bardzo tych upałów. Pomagała nam w tym orzeźwiająca poranna kąpiel w morzu. Jednak w tym roku nawet i my w godzinach południowych włączaliśmy klimatyzację,  nie mówiąc już o prysznicu kilka razy w ciągu dnia. Śmiałam się,  że te upały zamienią mnie w kaczkę pluskająca się ciągle w wodzie, ale na szczęście nie zmieniłam swojej postaci...

Najbardziej dramatyczne dni mieliśmy na Korfu w drugiej połowie lipca. Wtedy w górach mieliśmy szalony pożar i przez kilka dni ogień szalał na zboczach gór zostawiając za sobą dym i popiół.  

Było to nawet widoczne  ze stolicy i nadmorskich ośrodków turystycznych północno wschodniej części wyspy. Duża ilość dymu pewnego dnia była powodem ewakuacji około 2000 turystów z nadmorskich miejscowości znajdujących się blisko pożaru. O tym z pewnością słyszeliście z telewizji gdzie często mylono tragiczny pożar na turystycznych terenach na wyspie Rodos, z tym który mieliśmy na Korfu. Tutaj paliły się trawy i krzewy na wysokich zboczach gór i ogień zagroził tylko kilku wioskom znajdujących się w górach. 

Mimo tego, że pożar został szybko opanowany wywołało to znaczne zamieszanie i panikę wśród turystów. Dużo osób anulowało wakacje na Korfu mimo tego, że my mimo pożaru codziennie pływaliśmy  w morzu I spacerowaliśmy po plaży.  Przez kilka dni po pożarze latały jeszcze helikoptery by rzucać w miejscach dymiących wodę. 



Na wybrzeżach życie szybko  wróciło do normalności,  tylko ciemne,  spalone wzgórza w oddali przypominały nam o tym pożarze. 

Wszyscy chcieliśmy wrócić do naszego beztroskiego lata na Korfu. W stolicy i na południu wyspy życie toczyło się normalnie tylko widok dymiacych gdzieniegdzie gór północnej części wyspy przypominał przez kilka dni tą tegoroczną tragedię.



Mieszkając na wyspie od ponad 43 lat pamiętam kilka pożarów na zboczach północnych gór,  które jak w tym roku były spowodowane długotrwałą suszą, brakiem deszczu i udowodnioną "pomocą" ludzkiej ręki. W większości przypadków były to mniejsze, lokalne pożary szybko ugaszone. Na szczęście na Korfu mamy w zimie dużą wilgotność i deszcze, które pomagają szybko odrodzić zieleń na spalonych terenach. To samo będzie i w tym roku. Tegoroczny pożar przejdzie jednak do historii i oby taki się nie powtórzył.

Tegoroczny sierpień też był nietypowy. Po pierwszych ciepłych i naprawdę letnich dniach przyszła zimna fala z silnymi wiatrami. Ochłodziły one morze i znacznie spadła temperatura powietrza w nocy. Dla nas rzeczą dziwna było to, że w sierpniu w nocy zamykaliśmy okna i nagrywaliśmy się lekkim okryciem w nocy. Normalnie pierwsza połowa sierpnia to okres upałów,  ale to nie w tym roku.

Sierpień to też okres wielu koncertów, odpustów i spotkań towarzyskich. Tak było i w tym roku. 

Byliśmy na wielu koncertach muzyki klasycznej lub folklorystycznej w różnych miejscach na wyspie i to nie tylko w tych w których śpiewał mój mąż. 



Potańczyliśmy na kilku odpustach połączonych z jedzeniem tradycyjnych Souvlaki i oczywiście piwem. To też atrakcja lata w Grecji w której i Wy mogliście uczestniczyć!

Nasze spotkania towarzyskie organizowaliśmy głównie na werandach naszych domów z dala od tłumów turystów. Duża liczą turystów,  szczególnie wieczorem, problem ze znalezieniem parkingu odstraszał nas od stolicy. 


Stolicy w tym roku zatłoczona była przez młodzież, która tam bawiła się do późna w nocy.


Kilka wieczornych wizyt w stolicy w zupełności nam wystarczyły. Takie tłumiki ludzi w stolicy widzimy co roku  i w naszym wieku już nas to nie bawi. 

Jesteśmy tam tylko w przypadku gdy przyjeżdżają nasze dzieci czy rodzinka, która chce tego doświadczyć. 


Po 20 sierpnia normalnie pogodowa sceneria zmienia się i zaczynają się codzienne wiatry. 

W tym roku było inaczej. W drugiej połowie sierpnia ponownie mieliśmy upały. Na szczęście przynajmniej wieczory były trochę chłodniejsze i można to było wytrzymać. 

W tym okresie bardzo lubiłam nasze poranne kąpiele w morzu przy prawie pustej, o 8.30 rano plaży. To wielka przyjemność w sezonie mieć "prywatną" plażę długości 10 kilometrów. Bo tak czuliśmy się każdego poranka w Acharavi. 

Tak potoczył się poranny plan naszego dnia do połowy września z kąpielą w morzu trochę później, by woda trochę się nagrzała. 

Jak często Wam piszę najlepsze kąpiele morskie są na Korfu w pierwszej połowie września.  Najczęściej nie ma wtedy wiatru, ani fal i morze jest krystaliczne. Ten niesamowity spokój w czasie porannych kąpieli relaksuje nas - bardzo to lubię.  To okazja do przemyśleń,  refleksji i poczucia przemijającego czasu i naszego życia. Wtedy najlepiej podsumowywuje okres mijającego lata....

W tym roku, niestety, nie mieliśmy winobrania. Nasza winnica, którą założyliśmy w 2002 roku po raz pierwszy uległa zupełnemu zniszczeniu. Powodem były szalone upały,  brak pracowników w odpowiednim czasie i chyba nowych chorób rozwijających się powoli w winoroślach. 

Tego roku większość winnic na wyspie miała ten sam problem. Nie będzie  na Korfu wina z tego rocznika. My zebraliśmy pod koniec sierpnia kilka koszyków winogron do jedzenia I to wszystko. Tyle pracy, tyle czasu głównie mojego męża  pracującego na tej winnicy poszło na marne. 

Połowa września zawsze nastraja mnie jesiennie i w tym okresie obrazy złotej polskiej jesieni i jesiennych Bieszczad powracają do moich myśli. Tak było też w tym roku. Przyznam jednak, że obecnie bardziej tęsknię do jesiennych, żywych kolorów jesieni w Angli. Koło domu córki jest piękny las z pięknymi kolorami liści w tym okresie gdzie chodzimy na spacery z wnukami.

Połowa września i w tym roku oznaczała zakończenie prac przygotowujących nas do zimy.

Po pierwsze zakończyłam przetwarzanie warzyw i owoców na zimę. Mężuś codziennie znosił mi do domu "dary" natury  - warzywa z ogrodu i figi, dużo fig. I tak wypełniłam po brzegi nasz  zamrażalnik (500kg), zrobiłam 10 litrowych sloikow  sosu pomidorowego do makaronu, który będziemy jeść w zimie, z fig porobiłam 8 sloikow marmelady. Plan zapasów na zimę wykonałam w 100%.


Wrzesień w tym roku nie przypominał września. Był bardzo ciepły i nasze kąpiele przedłużyliśmy do końca miesiąca. Ciepłe noce i wysokie temperatury bardziej przypominały lipiec czy sierpień. Często zastanawialiśmy się nad tym, że wszystko się zmienia I nie wiemy jaką będziemy mieć zimę. Straszą nas, że przed nami mamy ciężką zimę i może śnieg na Korfu. Obecnie, niestety,  wszystko jest możliwe !!

My staramy się być przygotowani na wszelkie pogodowe  niespodzianki.

Po zakończeniu zbierania drewna z jednego z naszych gajów oliwnych czuliśmy się spokojniejsi i gotowi do naszej zimy, jakąkolwiek przyjdzie. W naszych gajach oliwnych  Albańczyk przez kilka dni obniżał drzewa by w ten sposób polepszyć wydajność drzew w następnym roku i jednocześnie uzyskać drewno na opał w zimie. 

Kiedy drewno ułożone było przed domem i przykryte przed deszczem zaczęłam z uśmiechem patrzeć się na walizkę. 

Dla mnie koniec lata na Korfu zawsze łączy się z wyjazdami. Obecnie myślimy o odwiedzeniu rodziny w Atenach. Chcemy pochodzić po Monastiraki, odwiedzić jakieś galerie, pójść do teatru i ja osobiście planuję trochę "poszaleć"  I porobić zakupy.

Później jest w planie podróż do Anglii na kilka tygodni do mojej córki i wnuków, by mile spędzić z nimi czas. 

Takie są plany. Mam nadzieję,  że nic nie stanie na przeszkodzie by je zrealizować.

Bo jesień dla mnie to nie tylko  zmiana pory roku, ale też zmiana otoczenia i kolejny etap w naszym życiu. 


TZATZIKI - GRECKI PRZYSMAK

 Na moim blogu poza informacjami o wyspie Korfu  macie wiele przepisów na greckie przysmaki, greckie dania, dodatki do dań głównych i greckie słodkości. 

Te informacje macie ujęte w dwóch grupach tematycznych tj. KUCHNIA GRECKA i MOJE PRZEPISY KULINARNE 

Ostatnio kilka osób prosiło mnie o mój przepis na TZATZIKI, czyli jogurtowy przysmak dodawany najczęściej do mięsnych dań greckich. 

 
Jest to świetny dodatek do pieczonego mięsa różnego rodzaju, do grilowanego mięsa i do pieczonych warzyw.

Przyznam się, że osobiście jem TZATZIKI tylko w domu mojej córki,  która świętnie to robi lub w tawernach jako dodatek do souvlakow. 

Sama u mnie w domu tego nie przygotowuję, wolę jako dodatek do licznych dań nie tak "zapachowy" prosty ser Feta.

Podam Wam prosty I szybki przepis na TZATZIKI, który przygotowuje moja córka.

Produkty, które są nam potrzebne do przygotowania TZATZIKI to:

- ogórek;

- 1/2 kg greckiego jogurtu;

- 2 - 3 łyżek oliwy z oliwek;

- 1 lub 2 ząbki czosnku;

- mała garść drobno posiekanego koperku;

- łyżka soku z cytryny lub octu jabłkowego;

Ilości poszczególnych składników zależą od ilości którą chcecie przygotować i od osobistych upodobań jeśli chodzi o ostrość smaku tego przysmaku.

Proces przygotowania tej pyszności jest szybki i bardzo prosty.

Po pierwsze obieramy ogórek ze skórki i ucieramy go na grubej tartce nad kuchenną ścierką. Posypujemy tak utarty ogórek szczyptą soli i zostawiamy na 5 minut. Następnie wyciskamy z niego przez ścierkę sok tak by uzyskać prawie suchy utarty ogórek. 

Do miseczki wkładamy Jogurt, utarty ogórek,  wyciskamy jeden zabek czosnku,  dodajemy 2- 3 łyżek oliwy z oliwek, łyżkę octu lub łyżkę soku z cytryny oraz posiekany na drobno garść koperku.

Wszystko dokładnie mieszamy i dodajemy do smaku szczyptę pieprzu i soli. 

W tym momencie należy skosztować by w zależności od upodobań dodać więcej czosnku , octu lub oliwy.

Dobrze jest przed podaniem wstawić tzatziki na pół godziny  do lodówki. Oczywiście pojemnik z tym pachnącym przysmakiem wkładamy do lodówki przykryte membraną by jego zapach nie rozniósł się po całej lodówce!!

Ps. Jeśli nie możecie jeść czosnku by było lekkostrawne można przygotować to bez czosnku. Wtedy jednak nie jecie typowego greckiego tzatziki.

BARDZO WĄSKIE ULICZKI NA STARÓWCE NA KORFU.

Starówka korfiańskiej stolicy to zdecydowanie miejsce, który każdy powinien odwiedzić na Korfu.
Na temat tego miejscaacie na moim blogu już dwa artykuły.  Jeden jest o najstarszej części starówki pod tytułem CAMPIELO. Drugi mówi ogólnie o całej starówce stolicy pt. STARÓWKA NA KORFU.

W tym artykule chcę podkreślić jedną, bardzo charakterystyczną cechę wielu tutaj znajdujących się uliczek, którą z pewnością sami zauważyliście. W wielu miejscach odległości pomiędzy budynkami są tak małe, że może nimi przejść tylko jedna osoba. Nie ma mowy nawet o tym by skuter tam się zmieścił!




Byłam tym zaskoczona kiedy po raz pierwszy chodziłam tymi uliczkami lub lepiej powiedzieć "przejściami". 



W ogóle cała starówka na początku wyglądała dla mnie jak wielki labirynt z które czasami trudno było się wydostać. Na szczęście idąc w jednym kierunku zawsze wychodziło się na jej brzeg nad morze lub do centralnych ulic starówki, które są znacznie szersze i nawet samochód może nimi przejechać. 


 

Starówka wybudowana była w okresie okupacji weneckiej kiedy na wyspę ciągle najeżdżali nieprzyjaciele,  głównie Turcy. Stąd czujecie tutaj ten włoski charakter budynków i atmosferę przypominająca Wenecję. Dlatego to miejsce określane jest w wielu przewodnikach jako MAŁA WENECJA.


.

 Wielu z Was odwiedzając stolicy spacerowaliscie tymi uliczkami, robiliście sobie tutaj zdjęcia. Niektórzy są tym miejscem zachwyceni, inni podkreślają,  że mogłoby być bardziej zadbane i więcej domów odnowionych. Zgadam się z tym. 




Ja tymi uliczkami spaceruje od ponad 43 lat i widzę wielką zmianę na lepsze w tej dzielnicy choć przyznam , że wiele jest jeszcze do zrobienia. 

Po pierwsze kiedy przyjechałam na Korfu mieszkanie mojej pierwszej teściowej znajdował się w tej najstarszej części starówki o nazwie Campielo. Znam więc to miejsce od wewnątrz , od strony mieszkających tutaj ludzi. 
 Mieszkanie moje teściowej było na całym piętrze starej kamienicy i miało 7 dużych pokoi. 
Od strony kuchni znajdował się bardzo wąski przesmyk i po jego  drugiej stronie sąsiadka teściowej , jej najlepszą przyjaciółka miała swoją kuchnię. Często widziałam je rozmawiające przez okno w trakcie mycia naczyń,  czy gotowania. Przez okno podawały sobie różne rzeczy, czy nawet talerze z ugotowanym daniem - tak do spróbowania. To było na codzień coś normalnego. Ciągle miały możliwość porozmawiać I nawet nie schodzily jedna do drugiej bo nie było takiej potrzeby.  Tylko czasami , wieczorami chodziły razem z mężami na kawę na Liston, ale więcej czasu spędzały ze sobą rozmawiając przez okno.



Na poniższym zdjęciu widzicie jak wąskie jest to przejście.  Bez problemu dotykam dwóch ścian dwoma rękami.




Okna jadalni i salonu wychodziły na mały placyk pomiędzy kilkoma budynkami. Były od południowej strony budynku więc jak zasłony okienne były otwarte te dwa duże pokoje były pięknie oświetlone słońcem. Jednak rzadko się to zdarzało bo ku mojemu zdziwieniu teściowa zawsze zamykała te zasłony okienne by za dużo słońca nie wpadało do domu!!
 To było coś zupełnie odwrotnego do tego co robimy w krajach północnej Europy gdzie każdy promyk słońca wpadający do pokoju ma znaczenie.

Sypialnie domu znajdowały się od strony dwóch innych wąskich uliczek. Tutaj zamykano zasłony okienne na pół,  jak tutaj się mówi po włosku "libretto", by za dużo sąsiad nie widział.  
Gorzej było z akustycznymi "atrakcjami" mieszkania tak blisko jeden koło drugiego. W lecie, w upalne noce zamykano zasłony okienne, ale okna z szybami  od wewnątrz zostawiano otwarte. 




Jak sąsiad chrapal to często sąsiedzi spać nie mogli.
Jak jeszcze słychać było inne odgłosy, czy hałasy z małżeńskich sypialni to następnego dnia wszyscy w sąsiedztwie mieli o czym plotkować. 
Tutaj nic nie da się ukryć przed sąsiadami. Wszyscy się znają,  wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.

Zauważcie też, że w większości tych starych budynków klatki schodowe są wąskie i z bardzo stromymi schodami. Kiedy ktoś mieszka na wyższym piętrze każde wchodzenie i schodzenie z domu musi być przemyślane.  Jeśli przynosi się do domu zakupy lub chce się wynieść śmiecie to wcale nie jest to takie łatwe korzystając z klatki schodowej. 
Tutaj pomysłu nie zabrakło! W godzinach porannych, kiedy tymi wąskich uliczkami chodzi z wózkiem śmieciarz gospodynie na sznurkach z haczykiem wywieszają za okno na wysokość 1 metra od powierzchni uliczki worki ze śmieciami. Tak śmieciarz może je zebrać i jednocześnie  koty i psy nie mogą ich dosięgnąć. Ten sam sznurek używany jest do wciągania do domu zakupów.
Niektórzy mieszkańcy udoskonalili tą metodę i przy oknie ich kuchni zainstalowali napędzany prądem mały jakby dźwig I tego używają do wciągania do domu zakupów lub przesyłania na dół śmieci.

Gorzej jest jeśli ktoś kupuje jakiś mebel lub przeprowadza się. Wtedy przenoszenie czegoś większego tymi wąskimi schodami jest praktycznie niemożliwe. W takich sytuacjach stosuje się do tego małe dźwigi na 4 kołach które mogą zmieścić się w tych wąskich uliczkach I powoli mebel po meblu organizuje się przeprowadzkę. 
Sami rozumiecie, że w przypadku jakiegoś pożaru na starówce tylko specjalne, małe samochody strażackie mogą tam wjechać. 





Mieszkający na starówce mieszkańcy mają też duży problem z doniesieniem do domu zakupów,  z parkowaniem ich samochodów , z hałasem znajdujących się często na parterze kamienicy restauracji czy kawiarni.

To są takie drobne ciekawostki wzięte z życia mieszkańców starówki korfiańskiej. Myślę,  ze podobnie to wygląda w wielu miasteczkach we Włoszech. 

SOS POMIDOROWY DO MAKARONU

 Grecka kuchnia jest bardzo urozmaicona i oparta o świeże warzywa i przyprawy najczęściej  z ogródka koło domu. 

Często mówicie mi, że w Grecji czy we Włoszech wszystko smakuje lepiej i dania są bardziej pachnące. Zgadam się z tym. Świeże warzywa prosto z ogrodu I świeże pachnące przyprawy (nie te suszone) smakują zupełnie inaczej.



Jak wiecie Korfiacy są zakochani w daniach z sosem pomidorowym. To wynik 400 lat okupacji Weneckiej kiedy mieszkająca tutaj ludność nabyła włoskich zwyczajów jedzenia sosów pomidorowych i  makaronu. Nadmienię,  że na Korfu mieliśmy dwie fabryki makaronu. 

Makaron z różnego rodzaju sosami często zobaczycie na Korfiańskim stole.


Prosicie o przepis na dobry sos pomidorowy, który często przygotowuję do makaronu. Robię duże ilości takiego sosów jesienią,  kiedy mamy bardzo dużą ilość pomidorów z naszego ogrodu. Na okres zimy umieszczam ten sos w litrowych sloikach i za każdy razem chcemy zjeść szybki obiad, czyli makaronu z sosem pomidorowym i jakąś sałatką czas przygotowania obiadu ogranicza się do czasu gotowania makaronu. Sos jest gotowy wymaga tylko podgrzania.



Sos pomidorowy do makaronu robię na dwa sposoby. 
Pierwszy to sos bardzo lekkostrawny w którym wszystkie składniki ( podane poniżej) daje do rondelka i duszę powoli pod pokrywką dodając po zgęstnieniu mieszaniny I zgaszeniu ognia tylko oliwę z oliwek  I pokrojoną bazylię ! 
Tak przygotowany sos jest równie smaczny jak ten podsmażany i przyznam się, że za nim przepadam. Dodatkowo wiem, że ma więcej składników odżywczych bo oliwa jest surowa i przez smażenie nie zniszczyłam części je wartości.
Tak przygotowuję też duże ilości sosu na zimę tylko wtedy gotuję pomidory i inne warzywa z przyprawami w dużym garnku z którego po zagęszczeniu wychodzi około 8 słoików litrowych sosu. I tutaj oliwę i posiekaną bazylię dodaję tuż przed wlewaniem sosu do słoików.

Drugi sposób jest bardziej tradycyjny i pokazywany w wielu filmikach z przepisami kulinarnymi na youtube.com.

Cała tajemnica takiego sosu to prostota w jego wykonaniu.
W tym przypadku jednak po pierwsze podsmażamy wszystkie produkty i tak nie jest on tak lekkostrawny jak mój pierwszy przepis w którym właściwie wszystko tylko gotujemy i dusimy.

By przygotować taki sos potrzebujemy: 
- kilka dojrzałych dużych pomidorów;
- 1-2 cebuli średniej wielkości;
- 2 ząbki czosnku;
- szczyptę soli, pieprzu, oregano;
- pół łyżeczki cukru;
- kilka listków bazylii;
- oliwę z oliwek.

Na rozgrzaną patelnię lub rondelek wrzucamy drobno pokrojoną cebulę, czosnek, sól, pieprz i cukier.
Po zmiękczeniu cebuli dodajemy zmiksowane lub drobno pokrojone pomidory. 

Tutaj są różnice w przepisach.
 Jedni po pierwsze opierają pomidory że skórki wrzucając je do wrzącej wody, bo nie chcą jeść skórki z pomidorów. 
Inni nie chcą też jeść  ziarn z pomidora. Wtedy należy je usunąć krojąc pomidor na kawałki i wyjmując je łyżeczką. 

Osobiście lubię pomidory w całości ze skórką I z ziarnami. By szybciej uzyskać sos po prostu miksuję pokrojone pomidory I wszystkie inne składniki i dodaję je na patelnię. 
Kiedy sos zgęstnieje w ostatniej fazie dodaję drobno pokrojoną bazylię I oliwę z oliwek,  jak nie dodałam jej poprzednio.

Nasz sos pomidorowy jest gotowy do spożycia lub do umieszczenia go w słoikach na zimę. 

Ostatnio dla wzbogacenia smaku do pomidorów dodaję też inne warzywa w malej ilości.  Polecam Wam to zrobić!


Jak sami widzicie przepis jest prosty i szybki do wykonania.

Najczęściej podaję go z makaronem spagietti nr6 lub nr10. Jeśli lubicie możecie posypać go utartym twardym żółtym serem i talerz ozdobić listkami bazylii.

SMACZNEGO!!

IMPREZOWE MIEJSCOWOŚCI NA KORFU

 Bardzo często pytacie się  o to gdzie na Korfu toczy się życie nocne I czy można tutaj gdzieś potańczyć lub mile spędzić wieczór.







Oczywiście przyjeżdżając na wakacje na Korfu najlepiej wejść w klimat tej wyspy I uczestniczyć w licznych , organizowanych tutaj odpustach i festiwalach.  



Są one organizowane w większości w drugiej połowie lipca I przez cały sierpień.  Macie wtedy okazję potańczyć i świętnie pobawić się w stylu greckim,  posłuchać greckiej muzyki, zjeść tradycyjne Souvlaki czy owieczkę popijając piwo czy inne napoje. Jest to też okazja do tego by nauczyć się tańczyć te greckie czy korfiańskie tańce. Ma to swój urok I z pewnością jest to niezapomniane doświadczenie. Z tego co do mnie piszecie wielu z Was takie odpusty bardzo się podobają.



 Na mojej stronie w FB staram się na bieżąco informować Was gdzie taki imprezy są organizowane. Dodatkowo przy wszystkich głównych drogach zawsze rozwieszane są plakaty informujące kiedy i gdzie coś takiego będzie się odbywało.

 O ile tego rodzaju rozrywka Was nie interesuje i chcecie spędzić czas imprezowo w bardziej "nowoczesny" sposób to po pierwsze polecam stolicę Korfu. Jest ona najlepszą miejscowością w której wieczory tętnią życiem  i to w okesie całego sezonu, bo bawią się tutaj nie tylko turyści,  ale i liczna młodzież mieszkając na wyspie oraz studenci tutejszego uniwersytetu.

Wieczorami młodzież gromadzi się w kawiarniach na starówce. Muzyka tutaj jest dozwolona do 23.00 i poza siedzącymi klientami jest wiele osób stojących i popijających jakiegoś drinka. W wielu miejscach trudno jest wieczorami przejść koło tych miejsc, bo uliczki są wąskie i dziki tłum młodzieży bawi się tam na stojąco.  

Najbardziej popularne są takie kawiarnie koło starego ratusza i oczywiście na ulicy Liston.

W stolicy w ciągu całego lata zawsze coś się dzieje. Macie różnego rodzaju koncerty na wolnym powietrzu. Po takich koncertach kawiarnie starówki wypełniają się ludźmi I zabawa trwa do późnych godzin nocnych mimo tego, że po 23.00 zabroniona jest głośna muzyka a to ze względu na ludność mieszkająca na terenie starówki i turystów wynajmujących liczne lokale airbnb w tej okolicy.





Dodatkowo kto chce może podjechać do dzielnicy dyskotekowej znajdującej się za portem gdzie po 24.00 nawet 1 w nocy w soboty i niedziele gromadzi się młodzież bawiąc się do samego rana.

Do takich miejsc należy  dyskoteka 54 za nowym portem w stolicy. Obszerne miejsce gromadzące dużą liczbę chętnych do zabawy.





Jeśli jesteście w stolicy i nie chcecie jechać do dzielnicy dyskotekowej w okolicach starego portu na przeciwko pirackiego statku jest inny dyskotekowy bar o nazwie AU BAR. 



To miejsce jest mniejsze ale przynajmniej możecie dojść tam na piechotę i wrócić do swojego zakwaterowania na starówce również na piechotę.

Z tego co obserwuję ostatnio młodzież niestety nie tańczy. Stoi z drinkiem w ręku i słucha bardzo głośnej muzyki ruszając się tylko w rytm granej melodii. 

Za moich czasów było inaczej, tańczyliśmy do samego rana i to wszyscy.

Nadmienię, że obecnie jest też inne "modne" miejsce w stolicy gdzie gromadzi się na drinka przy muzyce tutejsza młodzież. 

To jest kawiarnia - restauracja AZUR koło zatoki Garitsa. Bardzo fajne miejsce, cudowny widok z tego tarasu i zawsze dużo ludzi. Jeśli chcecie usiąść coś zjeść trzeba zarezerwować stolik. Ale ostrzegam ceny tutejsze nie są na każdą kieszeń 





Na terenie całej wyspy jest wiele innych miejsc gdzie można fajnie się pobawić I mile spędzić wieczór do późnych godzin nocnych. Do takich należy miejscowość IPSOS, BENITSES, SIDARI, KASSIOPI i  KAVOS. 

IPSOS to nadmorska miejscowość gdzie młodzież szaleje do wczesnych godzin rannych głównie w lipcu I w sierpniu. Wtedy przyjeżdżają tutaj na wakacje młodzi Włosi. Wieczorem promenada nadmorska wypełnia się tłumami młodzieży , która bawi się w tutejszych barach, kawiarniach i dyskotekach. Dyskoteka MOCHITO wydaje się najbardziej popularna bo od wczesno wieczornych godzin gromadzi się tutaj masę młodych ludzi. W okresie od 1-20 sierpnia trudno jest wieczorem przejechać drogą wzdłuż Ipsos bo liczna młodzież oblega też ulicę. Pod koniec sierpnia wszystko wraca do normy i bardziej spokojnego rytmu rozrywki nocnej.




SIDARI to ukochane miejsce wypoczynku Anglików w różnym wieku, którzy wieczorami wypełniają tutejsze bary i kawiarnie. Najweselej jest w centrum tej wioski wzdłuż wąskiej ulicy jednokierunkowej.  
Z pewnością wieczorami nie będziecie się tutaj nudzić. 

KASSIOPI to też miejscowość która w centralnej jej części tętni życiem do późnych godzin nocnych. Tutaj mamy towarzystwo z różnych krajów Europy. Ostatnio słychać dużo Polaków.



KAVOS to miejscowość na samym południu wyspy. Z zasady osobiście nie polecam tego miejsca. Jest ono Bardzo imprezowe nocą z alkoholem płynącym potokami i z obecnością innych, niedozwolonych "atrakcji". Τo miejscowość bardzo popularną wśród młodzieży  angielskiej, która przylatuje tutaj na wakacje by robić wszystko to czego nie może robić u siebie w Angli. Często słyszymy o aresztowaniu osób sprzedających narkotyki w tej okolicy.  Ale jak zawsze bywa opinie na temat tej miejscowości są podzielone. Polecam zobaczyć kilka filmików w Youtube.com o nocnym życiu w Kavos. To oczywiście zależy od miejsca w którym mieszkacie i okolic w których poruszacie się wieczorem w tej miejscowości.

BENITSES też żyje nocą szczególnie w okolicach nowoodrestaurowanego portu z licznymi kawiarniami i restauracjami. Tutaj to ma charakter bardziej rodzinny.

Szczególnie w okresie lipca I sierpnia kiedy wszędzie jest dużo ludzi wieczorami zawsze można miłe spędzić czas do późnej nocy. 
W wielu tawernach organizowane są wieczory greckie z muzyką i tańcem greckim co gromadzi  tam wielu turystów.  To dotyczy wielu miejscowości turystycznych na terenie wyspy.  W innych miesiącach wakacyjnych jest tam znacznie ciszej i spokojniej. 

Dlatego jeśli nastawiacie się bardziej na rozrywkę nocną,  a nie na wypoczynek wybierajcie lepiej samą stolicę wyspy, Ipsos, czy Sidari. 
Nadmienię, że nawet te imprezowe miejscowości poza szczytem sezonu nie są tak głośne. Od września wszystkie zmieniają się w miejsca na typowo rodzinny wypoczynek.


Życzę wspaniałych wieczorów na Korfu!

PORANEK CZY WIECZÓR NA KORFIAŃSKIEJ STARÓWCE?

 Starówka stolicy Korfu to niewątpliwie jedno z najpiękniejszych miejsc na tej wyspie.






Będąc na wakacjach na Korfu warto jest odwiedzić to miejsce kilka razy i to o różnej porze dnia. Grecki  klimat tego miejsca zmienia się w ciągu dnia w zależności od pory roku, pogody.



Jak wygląda to miejsce w okresie zimy, poza sezonem turystycznym opisuję Wam w innym artykule pod hasłem STARÓWKA KORFIAŃSKA W ZIMIE.

W tym artykule chcę skupić się na wyglądzie tego miejsca w czasie sezonu turystycznego. W stolicy macie dużo do zobaczenia i z pewnością nie będziecie się nudzić ! 

Jeśli mieszkacie poza stolicą w miejscach gdzie dojeżdża miejski, niebieski autobus to macie możliwość przyjeżdżać tutaj przez cały dzień do późnych godzin wieczornych. 

O ile mieszkacie dalej od stolicy najlepiej jest zaplanować sobie przynajmniej jeden dzień w stolicy wynajmując samochód lub możecie przyjechać tutaj rano autobusami pozamiejskich GREEN BUS.

Dodatkowo dla tych, którzy nie mogą wynająć samochód w wielu ośrodkach turystycznych z lokalnych biur turystycznych  organizowane są kilkugodzinne wyjazdy do stolicy w godzinach wieczornych. Warto z tego skorzystać by zobaczyć to miejsce wieczorem.

Jak chcecie spędzić wakacje w samej  stolicy to podaję Wam kilka przydatnych informacji  na moim blogu w  artykule pod hasłem WAKACJE W STOLICY KORFU.


Jeśli odwiedzicie starówkę kilka razy i to o innej porze dnia zauważycie, że to miejsce żyje w zupełni innym rytmie rano i wieczorem. 

Osobiście uwielbiam poranne spacery po starówce,  kiedy sklepy turystyczne są jeszcze zamknięte (przed 9.30) i nie ma jeszcze upału. Wtedy wiele wąskich uliczek nie ma jeszcze słońca.  Kamienie którymi wyłożonej są te uliczki nie są jeszcze nagrzane i o wiele przyjemniej spaceruje się wtedy po starówce.  Dodatkowo tylko wtedy możecie naprawdę podziwiać tą wspaniałą wenecka architekturę starówki bez wywieszonych na zewnątrz sklepów ciuchów,  bez wystawianych przed sklepikami różnymi  pamiątkami. 

Poranek na starówce to Raj dla fotografów, których interesuje architekturą tego miejsca. Jest to też idealna godzina na spokojny spacer i spokojne rozpoczęcie dnia.


W tych wczesnych godzinach na uliczkach jest pusto. Możliwe, że będziecie spacerować po tych wąskich uliczkach zupełnie sami!! To też ma swój urok.



Po porannym spacerze możecie napić się pysznej kawy na uroczym Listonie. 


  Po kawie można porobić sobie zakupy, odwiedzić liczne tutaj znajdujące się muzea oraz polecam pospacerować po starszej i nowszej fortecy. 

W południe wizyta na starówce jest jednak męcząca. Wszystko nagrzane jest słońcem,  zaczyna się tlok na ulicach i w wielu miejscach spotkacie całe grupy turystów zwiedzających z przewodnikiem to miejsce. Jak jest to dzień kiedy na Korfu przypływaja kilka statków rejsowych to na starówce jest bardzo tłoczno. 

Osobiście w sezonie przyjeżdżamy do miasta i na starówkę w godzinach wczesno rannych i później po załatwieniu kilku spraw uciekamy poza miasto do domu w górach lub nad morze.

Starówka w godzinach wieczornych ma zupełnie inną atmosferę. 

Mimo szalonych problemów ze znalezieniem parkingu warto spędzać tutaj wieczory.

Kiedy zachodzi słońce, zaczyna być trochę chłodniej i zapalane są lampy oświetlające starówkę wszystko wygląda inaczej. 


Wieczorami to miejsce wypełnia się ludźmi, którzy po pracy czy po dniu spędzonym na plaży przychodzą tutaj by pospacerować,  spotkać się że znajomymi, zjeść kolację w uroczym miejscu na powietrzu. To jest Grecja, to jest ten klimacik, który tak wszyscy kochamy.


Starówka wtedy tętni życiem. Tawerny, kawiarnie wypełniają się ludźmi i wszędzie czuć zapach jakiś pysznych dań. 

Największa promenada i miejsce spotkań tutejszej ludności to ulicą Liston. 

Na temat tego miejsca macie na moim blogu osobny artykuł. 

Przyjeżdżając na wakacje na Korfu obowiązkowo trzeba sobie zrobić zdjęcie na Listonie!!


To jest jedno z bardzo charakterystycznych miejsc na tej wyspie, znane i reklamowane przez turystów z całego świata.

Nie wyobrażam sobie wakacji na Korfu bez wizyty w stolicy na starówce. To tak jakby pojechać do Rzymu i nie zobaczyć Koloseum!



 







KILKA POWODOW DLA KTÓRYCH WARTO PRZEJŚĆ WCZEŚNIEJ NA EMERYTURĘ

 Tak , warto, bo mamy tylko jedno życie!

Poniżej postaram się to przeanalizować. 


1) ZDROWIE , życie to nie ciągła praca wiele godzin.
Po pierwsze pamiętajmy o tym, że pracujemy by żyć a nie żyjemy by tylko pracować. 
Każda praca bez względu czy ją kochamy czy nie łączy się z podwyższonym codziennym stresem w naszym życiu. Może to być stres związany z chęcią perfekcyjnego wykonania pracy. Może to też być stres związany z ciągłymi trudnościami w pracy. To wcale nie jest nam potrzebne do końca naszego życia.
Istnieje życie poza pracą!!  Idealna jest sytuacja kiedy kochamy to co robimy i zarabiamy na tym. To jednak ma miejsce nie tak często.

Nawet kiedy kochamy naszą pracę przychodzi czas kiedy myśląc o naszym zdrowiu musimy zwolnić rytm życia i zwrócić uwagę na bardziej istotne rzeczy w naszym życiu pozbawione stresu. Musimy rozpocząć bardziej intensywnie zwracać uwagę na zdrowy sposób odżywiania się i zdrowy sposób życia na co pracując bardzo często nie mamy czasu.

2) CZAS to jest to co jest najcenniejsze w naszym życiu. Wchodząc w drugą połowę naszego życia musimy to docenić, że żyjemy i to w dzisiejszych czasach jest wielki przywilej! Musimy zdawać sobie sprawę, że czas leci i nigdy nie wrócą chwilę, które teraz żyjemy. 
Poświęćmy je na nawiązanie lepszych stosunków z naszymi dziećmi,  poświęćmy więcej czasu naszym wnukom. 
Nie pracując mamy na to czas, możemy zaplanować więcej spotkań z rodziną,  z naszymi przyjaciółmi.
Nie mieliśmy na to wcześniej czasu i czasami ochoty po ciężkim dniu w pracy. Teraz jest na to czas. Możemy też zadbać o to by poszerzyć krąg naszych znajomych, by w ten sposób wejść w nowe środowisko i mieć możliwość poszerzyć nasze zainteresowania czy nawet odkryć w sobie talent o którym nie wiedzieliśmy, że był ukryty w nas.


3) Póki jesteśmy zdrowi cieszmy się naszymi zainteresowaniami. Teraz mamy na to czas i nadal KONDYCJĘ by wiele naszych zainteresowań realizować. 
Mówię tutaj o tym co lubimy zawsze w naszym życiu robić. Chodzi mi tutaj o codziennych spacerach, jeżdżeniu na rowerze, tanczeniu, chodzeniu na gimnastykę,  na jogę,  codziennym bieganiu, chodzeniu czy nawet wspinaczce po górach. Wszystko to jest możliwe bo jesteśmy na tyle młodzi i w jeszcze dobrej kondycji by tym się cieszyć.

4) Bardzo często ludzie mówią o tym, że jak przejdą na emeryturę chcą podróżować.
Z biegiem lat jest to coraz trudniejsze nie tylko ze względów ekonomicznych, ale po prostu zdrowie już na to nie pozwala. Dlatego wcześniejsza emerytura jest świetną możliwością do zrealizowania tych marzeń,  póki jesteśmy jeszcze młodzi ,  zdrowi i nareszcie mamy na to czas.

5) kiedy jest odpowiedni wiek by  podjąć decyzję o wcześniejszej emeryturze?

Po pierwsze muszą być zachowane warunki prawne, wymagany wiek i odpowiednią ilość przepracowanych lat. 

Do tego dochodzi poważna kalkulacja naszej sytuacji ekonomicznej i rodzinnej . Musimy zorientować się ile będzie wynosiła nasza emerytura i czy pozwoli ona zaspokoić nasze potrzeby.

Tutaj bierze się pod uwagę comiesięczne wydatki na dom i jego utrzymanie , wydatki na nasze życie itp. 
Oczywiście mówię tutaj o wydatkach osobistych a nie o pomocy finansowej dzieciom, których lista potrzeb ciągle wzrasta.
W normalnych warunkach w okresie kiedy decydujemy się na przejście na emeryturę nasze dzieci są  już ekonomicznie niezależne I żyją osobno swoim życiem czasami nawet pomagając finansowo rodzicom.

Doradcy ekonomicznie mówią o tym, że  odkładanie rok z rokiem  czasu przejścia na emeryturę może opłacać się tylko wtedy kiedy pracując rok dłużej zwiększymy wielkość naszej emerytury przynajmniej o 10%.

Bierzemy też pod uwagę to, że na emeryturze możemy żyć dobrze jakościowo ale o wiele taniej. 
Mamy czas na planowanie i  przygotowywanie naszych zdrowszych posiłków taniej niż wcześniej pracując. Nie są nam potrzebne tak duże ilości garderoby,  koszt benzyny by jeździć do pracy itp.

Wielokrotnie przejście na emeryturę łączy się ze zmianą mieszkania na mniejsze, z mniejszym kosztem utrzymania, mniejszą ilością czasu potrzebnego do jego utrzymania w czystości i jego konserwacji.
Wszystko to oznacza, że koszt naszego życia zmniejsza się.

Wielokrotnie duże domy są oddawane dzieciom, by przenieść się do małych , funkcjonalnych mieszkań najczęściej z dala od głośnego miasta.
Sami widzimy z czasem, że do szczęścia i jakościowego życia nie potrzeba wiele.
⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️
Z czasem zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że szczęśliwe życie to nie duży dom z wieloma rzeczami ale ludzie w nim mieszkający, to gromadzenie wspaniałych przeżyć a nie rzeczy, to spędzenie więcej czasu z ukochanymi osobami !
⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️⬆️

Oczywiście decyzja przejścia na emeryturę jest trudna i wymaga przemyślenia. 
Osobiście nigdy tego nie żałowałam. Pamiętam pierwsze lato na Korfu bez pracy. To był szok, cudowny szok! 
Po raz pierwszy mogłam na codzień podziwiać wyspę jako turystka, bez pośpiechu,  mogłam być gdzie chciałam I na ile chciałam bez płacenia za to zmęczeniem w pracy następnego dnia. 
Bo praca w turystyce jest ciekawa, jednak wymaga wielu godzin pracy właśnie w lecie kiedy wszyscy przyjeżdżają tutaj na wakacje. 
Przechodząc na wcześniejszą emeryturę  wygrałam wiele lat wolności i wielu szczęśliwych dni mimo tego, że emerytura jest trochę niższa.
 To co zyskałam jest jednak o wiele cenniejsze!