Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2020. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2020. Pokaż wszystkie posty

TEGOROCZNE ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2020 BĘDĄ INNE.

 Przed nami grudzień 2020 i wszyscy myślimy o tym jak w tym roku będą wyglądać święta.

Rok 2020 zapamiętamy od znakiem wirusa i pandemii na całym świecie i z tym związanymi problemami, wieloma osobami chorymi w szpitalach, wieloma zgonami i wielkim kryzysem ekonomicznym na całym świecie.

Żyjemy w zupełnie nowych warunkach raz pierwszy i mam nadzieje ostatni.

W każdej rodzinie znajduje się ktoś kto doświadczył to na własnej skórze jak nie zdrowotnie to spotykając się z zupełnie nową sytuacją ekonomiczną w swoim życiu.

Wielkim szokiem dla wszystkich była wiosenna kwarantanna i paraliż całej gospodarki światowej. 

Obecnie znajdujemy się w czasie drugiej fali epidemii i nie wiemy kiedy ona się zakończy. Epidemiologii mówią nam wręcz o możliwości 3 fali pandemii, a szczepionka o której już dużo się mówi nie zatrzyma tego.

To nie jest idealna atmosfera do tego by myśleć o spokojnych świętach, ale nie dajemy się!!

Grunt to myśleć pozytywnie, że wszystko to jest przejściowe i wrócimy wcześniej czy później do stanu poprzedniego, do normalności.

Myślę, że nadchodzące święta, choć inne, pomogą w tym.

Po prostu trzeba na wszystko spojrzeć z odległości i docenić plusy obecnej sytuacji. Bardzo możliwe, że wielu z nas znajdzie nowe wartości w codziennym życiu. Docenijmy to co mamy.

Zwróćmy uwagę na to co z pewnością jest najważniejsze w naszym życiu, a to jest nasze zdrowie i życie.

Lista naszych życzeń przed poprzednimi święta mogła być długa.

W tym roku wielu z nas po prostu będzie życzyć sobie i swoim wszystkim bliskim byśmy byli zdrowi i by w święta następnego roku nikogo wśród nas nie brakowało. 

Kiedy żyjemy w okresie takiego zupełnie nowego dla nas wszystkich kryzysu rzeczy takie jak kosztowne prezenty, bardzo bogato zastawiony świąteczny stół, czy bale itp. nie mają tak dużego znaczenia. 

Wszyscy wiemy o tym, że w tym roku w święta nie powinniśmy przytulać się do najbliższych, obejmować się składając sobie życzenia, całować nasze dzieci czy wnuki. To jest coś nowego dla wszystkich i niestety musimy realnie o tym pomyśleć i do tego podejść. W wielu przypadkach święta spędzimy w bardzo ścisłym rodzinnym gronie czy nawet sami. Bo kilkudniowe szaleństwo czy zapomnienie może nas później drogo kosztować. Informują nas o wielu lockdown na całym świecie, które do wiosny mają być stopniowo anulowane i po tygodniu lub dwóch ponownie wprowadzane. To jest smutna prawda której musimy spojrzeć w oczy.

Wiem,  że nie będzie to łatwe.  Wiele osób będzie to żyło po raz pierwszy i przyjdzie to im bardzo trudno. Jestem jednak pewna, że nawet w takiej sytuacji można znaleźć coś pozytywnego.

Pomyślmy o tym inaczej. 

Przeżyjmy coś nowego, innego, poczujmy to na własnej skórze. Bo wśród nas jest wiele osób, które od lat same spędzają święta, żyją sami, czy w czasie świąt znajdują się z dala od rodziny z jakiegoś powodu. 

Tak często dzieje się z ich wyboru lub konieczność spełniania pewnych obowiązków trzyma ich z dala od rodziny.

Może to być praca daleko od domu, może to być praca w nocy, kiedy wszyscy inni siedzą przy stołach świątecznych. 



Nie zapominajmy tutaj o tych , którzy pracują namorzu i prawie każde święta spędzają z dala od swoich bliskich, czy o lekarzach, szczególnie teraz, bo wielu z nich w święta będzie walczyć o życie chorych na wirus ludzi. Doceńmy to, że nie jesteśmy wśród tych, którzy obecnie leżą chorzy w szpitalu i walczą o swoje zdrowie czy nawet życie z tym wirusem.

W nadchodzące święta możemy dokładnie zrozumieć ich uczucia w takich sytuacjach, ale my będziemy u siebie w domu w swoim otoczeniu.

To będzie lekcja życia dla wielu z nas.

Pamiętam dokładnie moje pierwsze (z mojego wyboru) święta bez bliskiej polskiej rodziny spędzone w pierwszym roku mojego pobytu na Korfu jako młoda mężatka przed 40 laty. To był szok dla mnie  i wielkie przeżycie i nigdy tego nie zapomnę.

Opisuję to w innym moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/moja-pierwsza-wigilia-na-korfu.html

Jednak takie przeżycia wchodzą w skład doświadczeń życiowych, które powiększają ilość naszych życiowych wspomnień. 

Moja kochana mama mówiła mi zawsze, że nie trzeba się bać przeżyć życia bo na starość będzie co wspominać. To jest święta prawda. Mając kilkadziesiąt lat na karku często łapię się na tym, że zdaję sobie sprawę z tego, że mam dużo różnego rodzaju wspomnień dobrych i złych i to jest moje prywatne bogactwo, którego nikt nigdy mi nie może odebrać.

Proponuję Wam pomyśleć o nadchodzących świętach jak o nowym przeżyciu w Waszym życiu. 

Starajcie się znaleźć pozytywne wartości w  czasie nadchodzących świątecznych dni. Może odnajdziecie coś nowego co w czasie poprzednich "zaganianych" w poszukiwaniu świątecznych prezentów świętach przegapiliście??!

Może skromny prezent zrobiony własnoręcznie będzie miał większą wartość i będzie więcej doceniony od tego gotowego kupionego w sklepie?

Wielokrotnie ostatnio obserwuję małe dzieci obrzucane masą prezentów w okresie świąt. Czy to jest dla nich najważniejsze? Może więcej czasu na rozmowę i zabawę z nimi da im więcej radości? Miłości nie można kupić obdarowując dzieci dużą ilością prezentów. Na miłość dzieci trzeba zapracować starając się poświęcić im swój czas i to nie tylko w święta. Może obecnie jest na to okazja??

W tym roku mamy jeszcze większą okazję udekorować dom wspólnie ze wszystkimi domownikami, bo będzie na to czas. Będzie też okazja do tego by wszyscy uczestniczyli w przygotowywaniu ciastek na święta. Dla dzieciaków to będzie wielka frajda choć nie obędzie się bez mąki na podłodze, czy na ubraniach. Wszyscy będą to mile wspominać! Pomyślmy o tym jako nowej okazji do zbliżenia się członków najbliższej rodziny, bo często w ostatnich latach gonitwa za obowiązkami dnia codziennego nas oddaliła.

Wielu z nas będzie też tęsknić za świętami spędzonymi tradycyjnie jak co roku gdzieś z najbliższą rodziną. Popatrzcie się na to z innego punktu widzenia. Zastanówcie się czy Wasza nieobecność będzie zauważona przez innych  z którymi co roku te dni świętujecie?

Może to też być okazja do zrozumienia, że możemy te dni spędzić też w inny sposób i mogą one być równie piękne. Nie bójmy się zmian w naszym życiu.

Sama czasami decyduję się podjąć takie ryzyko i wierzcie mi często jestem z tego bardzo zadowolona.

Święta we dwoje z ukochaną osobą mogą być magiczne, niezapomniane i bardzo cenne. 

Pisze o tym w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/12/inne-swieta-we-dwoje.html

Więc głowa do góry, czekajmy na nadchodzące święta z uśmiechem na twarzy i jak będzie trzeba sami postarajmy się nadać im więcej blasku. Bo nasza pozytywna postawa w życiu przynosi pozytywne rezultaty.



JAK WYGLĄDAŁO WINOBRANIE W NASZEJ WINNICY W ROKU 2020

 Każdego roku kiedy zbliża się wrzesień praktycznie i psychicznie przygotowujemy się do winobrania w naszej winnicy. To praca ciężka i kilkudniowa. Zbieranie winogron i robienie naszego domowego wina to rezultat naszych prac i trudów w ciągu całego roku o czym piszę Wam w moim artykule tutaj

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-robimy-nasze-domowe-wino.html




Każdu rok jest inny i dopóki nie umieścimy naszego wina w specjalnych nierdzewnych dużych pojemnikach nie możemy w 100% powiedzieć jaki był ten rok.

W wiekszości wszystko zależy od pogody w okresie całego roku, w czasie pączkowania, kwitnięcia i oczywiście dojrzewania winogron.

Kiedy jednak zbliża się okres winobrania trzeba ocenić ich dojrzałość i zdecydować kiedy winogrona mają być zebrane co po pierwsze zależy znów od pogody. Na winbranie wybieramy dni słoneczne, suche, bez obawy o deszcz w czasie naszej pracy, bo to psuje całą procedurę. Kiedy we wrześniu pada deszcz trzeba odczekać kilka dni by winogrona były suche. kiedy lato było suche i bez deszczów najcześciej winogrona dojrzewają wcześniej i trzeba też je wcześniej zebrać. Z tego względu termin winobrania jest zawsze ruchomy i poprzednio nie da się go przewidzieć. W naszej winnicy najczęściej organizujemy winobranie dwa razy koło 15 września i 25 września, bo z 1000 krzewów winogron jest dużo, około 2.5 ton (ponad 100 skrzynek) i trzeba prace rozłożyć na dwie fazy. 

W tym roku było jednak inaczej. Wszystko w tym roku jest inne.

Po pierwsze lato było upalne i bardzo suche. Nie mieliśmy na Korfu deszczu od wiosny. Z tego względu nasze winogrona były gotowe do zbioru o wiele wcześniej. Niektóre gatunki winogron były  odwodnione. To było powodem tego, że w tym roku zebraliśmy wspólnie tylko 80 skrzynek winogron.

W tym roku wirus pokrzyżował wiele planów. Po pierwsze ze wzgledu na dużą ilość wina, którą mamy z poprzednich lat chcieliśmy część winogron oddać by zmniejszych ilość naszego tegorocznego wina. Taka sama sytuacja jest w wielu winnicach Europy. W wielu winnicach na całym świecie wino z poprzedniego roku nie zostało sprzedane. Zapotrzebowanie na wino w zamknietych z powodu wirusa restauracjach było o wiele mniejsze i później też zmnijszona była sprzedaż wina ze względu na mniejszą liczbe klientów w restauracjach. Winiarnie obecnie są pełne wina z poprzednich lat. Z tego powodu część winnic we Francji i we Włoszech zdecydowała się w tym roku zamiast wina produkować z winogron środki dezynfekcyjne, na które obecnie jest wielkie zapotrzebowanie. Chętnych do wzięcia naszych winogron było wielu, ale albo nie mieli czasu na winobranie, albo samochodów, albo ludzi do pomocy.  Bo naszym warunkiem była pomoc w zbiorze tych winogron. Z tego względu w tym roku nasze winobranie nastąpiło ponownie w połowie września choć mogło nastąpić na początku września.

Tym razem zdecydowaliśmy sie zebrać wszystko za jednym zamachem w ciągu kilku dni, bo część winogron została oddana naszemu znajomemu.  chłopakowi w wieku 40 lat, który od kilku lat sam robi swoje wino i lubi się tą pracą w godzinach wolnych od swojej pracy zawodowej zajmować. Na szczęście są takie wyjątki wśród młodych, dzisiejszych ludzi.

Kilka dni przed winobraniem sprawdziliśmy wszysko co potrzebne jest do tej pracy, sekatory zostały naostrzone, skrzynki umyte i zebrane w winnicy, urządzenia do robienia wina sprawdzone czy działają, zbiorniki na wino ponownie umyte i gotowe odpowiednie ubranie. 

To co nam sprawia co roku problem to znalezienie pracowników do pomocy w winobraniu. Bezrobocie jest, ale jak się szuka pracownika do tej pracy trudno takiego znaleźć. Muszą to być osoby, które umieją to robić i poza tym mogą nosić do samochodu skrzynki (około 20-23kg), bo tej pracy ani ja ani mój mężuś robić nie możemy.

Nadmienię, że winobranie wymaga też odpowiedniego ubioru.

Trzeba mieć długie spodnie (najlepiej dzinsy, bo są grubsze), bawełnianą bluzkę i koszulę z długimi rękawami, by się nie spiec słońcem i by osy nie miały bezpośredniego kontaktu z nasza skórą. Bo w czasie zbierania winogron wokoło nas lata wiele os, pszczół, szwerszeni i trzeba na nie bardzo uważać. Oczywiście na winobranie zawsze wybieramy się z gelem PHENISTIL i z proszkiem ZIRTEC, na wypadek ukąszenia. Osoby, które mają alergie na ukąszenia przez te żyjątka powinny omijać w te dni winnice i miejsca gdzie robi się wino. Ważne jest też w czasie winobrania mieć kapelusz by nie dostać porażenia słonecznego. Musi to być kapelusz z małym rondem lub płócienna czapka pozwalająca na prace pomiędzy plączami winogron.

Jak wygląda taka praca pokazuje też na  moich filmikach na mojej stronie na Facebook-u tutaj

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/384089832603815/

i tutaj

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/368349324543188/

W pierwszy dzień winobrania znaleźliśmy sie o 7 rano w naszej winnicy z dwoma dodatkowymi pracownikami. Nasz znajomy miał przyjechać trochę później z jego "brygadą" do pracy.

Zapowiadano bardzo ciepły dzień, więc uwijaliśmy się od świtu by jak najwięcej winogron zebrać wiedząc o tym, że w południe to będzie bardzo trudne.


Około 9 w winnicy pojawil się nasz znajomy z 3 koleżankami do pomocy, dziewczynami w wieku 30-35. Po ich ubiorze zrozumiałam, że dziewczyny nie miały zielonego pojecia o pracy w winnicy, ani pracy nawet w ogrodzie. Wygladało na to, że przed pojściem na plażę przyjechały tutaj by ewentualnie coś pomóc. Bo po pierwsze jak się idzie do takiej pracy to każdy wie, że trzeba się odpowiedznio ubrać.

Jego koleżanki po prostu przyjechały tutaj się poopalać nasmarowane kremami do opalania, w szortach, bluzeszkach na ramiączkach i kapeluszach z wielkim rondem. Jedna z nich przyjechała nawet w japonkach!!! Na szczęście przynajmniej dwie pozostałe miały zamkniete  płócienne tenisówki, które też właściwie nie nadają się do tej pracy w wysokiej trawie, w której można spotkać czasami jaszczurki, wężę czy skorpiony. Rzadko się to zdaża, ale nie można czegoś takiego wykluczyć i trzeba się zabezpieczyć. 

Nie rzucamy się goli w pokrzywy!!!!

Jak tylko je zobaczyłam powiedziałam mężowi, że będziemy mieli przygody z tymi bardzo sympatycznymi, ale komplenie nie przygotowanymi do pracy pomocniczkami. I tak się stało. 

Po pół godzinie jedną z nich ukąsiła osa. Był płacz i musiałam ją ratować smarując gelem miejsce ukąszenia. Dziewczyna dodatkowo była przestraszona i zaczeła skarżyć się na szybkie bicie serca. Była przestraszona bo jej koleżanka, jak mówiła, po ukaszeniu osy dostała alergicznego szoku i umarła. Musiałam więc posiedzieć z nią i ją uspokajać obserwując ją przez kilkanaście minut jak wygląda, czy szyja jej puchnie, czy rzeczywiście nie potrzebuje pomocy lekarza. Znałam takie przypadki bo dwa lata temu w czasie winobrania ukąsił mnie skorpion i w alergicznym szoku wylądowałam pod kroplowką w szpitalu. Tym razem, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Dziewczyna po prostu była tylko przestraszona i jako moja pacjentka zakończyła pracę przy winobraniu siedząc do końca w cieniu pod oliwką. 

Nie mineło 15 minut następna dziewczyna zaczeła skarżyć się na bóle w krzyżu. Zbierała winogrona na stojąco oczywiście ciągle się schylając. Normalną koleją rzeczy były bóle w krzyżu. Ci którzy to wiedzą po prostu zbierając winogrona siedzą na jakimś stołku lub po prostu na jednej z pustych skrzynek do których zbieramy winogrona. Tak odpadła od pracy druga dziewczyna i biedny znajomy musiał zakńczyć zbieranie jego winogron tylko z jedną w miarę wytrwałą pracowniczką. Ta jednak co kilkanaście minut pracę przerywała by zapalić papierosa.... Na to trzeba było dodatkowo uważać bo po tak suchym lecie wszystko wokoło jest tak suche, że nie wiele potrzeba było by spowodować pożar.

Pierwszego dnia winobrania był więc dość ciężki w związku z upałem i był też pełen przygód. 

W czasie pracy robiliśmy też krótkie przerwy na picie wody i jedzenie winogron. W naszej winnicy mamy wodę ze studni głębinowej, która jest obok i dostarcza wspaniała wodę mieszkańcom połowy północnej części wyspy. 

Po przewiezieniu zebranych winogron do domu padliśmy ze zmęczenia i regenerowaliśmy siły na następny dzień.

Drugi dzień winobrania rozpoczeliśmy o świcie we troje bo jeden z pracowników bez poinformowania nas o tym po prostu nie przyszedł.  Na szczęście dla nas tego dnia na niebie pojawiły się chmurki i nie było tak upalnie.


Pracy było moc bo mieliśmy sporo do zebrania, byliśmy tylko troje  i dodatkowo pracownik musiał to wszystko przenieść do samochodu.

Bardzo zmęczeni zakończyliśmy zbieranie, przewieźliśmy winogrona do domu do miejsca gdzie nastąpił drugi etap pracy i tuż przed pierwszymi kroplami deszczu zdążyliśmy przykryć wszystkie skrzynki dużym plasikiem by je ochronić. Tak zakończyliśmy kolejny dzień ciężkiej pracy. 


 

Wieczorem siedliśmy na werandzie by zjeść kolację i jak zawsze napić się lampkę naszego wina. Podnosząc do góry kieliszek uśmiechneliśmy się. Na naszych twarzach malowalo się zmęczenie połączone z wielkim zadowoleniem z wykonanej pracy.

W całej Grecji zapowiadano cyclon Janosa i niebezpieczne burze. Na szczęście Korfu to nie dotyczyło, ale nigdy w takich sytuacjach nie można być pewnym, że coś się bedzie się dzialo. Na szczęście poza opadami deszczu w górach było cicho lub dokładniej mówiąc spaliśmy ze zmęczenia jak zabici. 

Kolejnego dnia zza chmurek rano wyszlo słońce i mogliśmy przy pomocy naszych specjalnych urządzeń oddzielić gałki winogron od łodyżek i je rozbić, by te winogrona przemieniały się w wino.



 


Przez kilka dni wszystko to zostawimy w tym dużym pojemniku by winogrona dały sok który poźniej z nich wyciśniemy. Ilość tych dni decyduje o kolorze wina. My często zostawiamy to nawet na 10 dni by otrzymać nasze ciemnoczerwone wino.



Później pompą przetłoczymy to do nierdzewnych pojemników znajdujących się w chłodnym i nie wilgotnym pomieszczeniu o możliwie stałej temperaturze.

Następnie trzeba będzie sprawdzać kiedy proces robienia się wina zakończy się by wszystko szczelnie zamknąć i by wino czekało tam do spożycia za rok, dwa, a nawet później.

Pod koniec tej pracy mówi się " dobrego wina i picia go w zdrowiu i przy szczęśliwych okazjach".

I obyśmy byli zdrowi i w następnym roku mogli zrobić to ponownie!


JAK KORFIACY BĘDĄ PAMIĘTAĆ CZERWIEC ROKU 2020

Czerwiec roku 2020 z pewnością zapisze się w pamięci wielu mieszkańców Korfu. 
Jest to czerwiec zupełnie inny od tych do których byliśmy przezwyczajeni żyć na wyspie.

Po 6 tygodniowej kwarantanie życie na wyspie wraca powoli do normalności, ale jednocześnie pojawia się wiele pytań dotyczących przyszłości.

Korfu jest jedną z najbardziej rozwinietych turystycznie wysp greckich i jej gospodarka w 90% bezpośrednio lub pośrednio zależy od udanego sezonu turystycznego. Podobna sytuacja jest w wielu innych miejscach w Grecji czy nawet w Europie. Ja chcę Wam opisać jak to wygląda na tej wyspie na której żyje od tylu lat od strony tutejszych mieszkańców.

Po odwołaniu kwarantanny wszyscy zaczeliśmy cieszyć się powrotem do bardziej normalnych warunków życia jednocześnie utrzymując szczególne środki ostrożności. Uczymy się wszyscy żyć w towarzystwie wirusa, ale jednocześnie nie dajemy się by rezygnować z uroków życia.

Czerwiec na Korfu to przeważnie miesiąc kiedy wyspa już wypełnia się turystami. Ośrodki turystyczne na wszystkich wybrzeżach wyspy zaczynają tętnić życiem przez 24 godziny na dobę, plaże wypełniają się miłośnikami opalania i kąpieli w już dość ciepłym morzu. Wieczorami wszędzie widać grupy turystów spacerujących po plaży, czy jedzących posiłki w licznych tawernach. 

W tym roku jednak to wygląda zupelnie inaczej. 


W czerwcu na Korfu nie ma turystów.  Nie ma wycieczek po wyspie, ani grup turystów ze statków rejsowych spacerujących po Listonie. 
Centrum miasta też jest puste. Nawet w zimie wielokrotnie jest tutaj więcej ludzi!


Plaże też w wielu miejsowościach są zupełnie puste. Nawet na tych popularnych nie ma parasoli ani leżaków.


Na ulicach stolicy i na plażach widać tylko tubylców, którzy po raz pierwszy w swoim życiu mogą w czerwcu korzystać z kapieli w morzu lub całodziennego opalania się na licznych tutejszych plażach. A to nie dla tego, że mają na to tak dużą ochotę, ale ponieważ jeszcze nie pracują i wszyscy czekają na rozpoczęcie pracy od lipca. Wszyscy myślą o lipcu kiedy mamy nadzieję na wyspę przyjadą pierwsi turyści zagraniczni.
Od 15 czerwca na wyspie pojawili się obcokrajowcy,  którzy przyjechali tutaj swoimi samochodami do posiadanych na wyspie domów. Jest ich jednak bardzo mało. 
Wielu mieszkańców wyspy pracujących w turystyce czeka nadal na wyjaśnienie się sytuacji.Nie wszyscy jednak wiedzą czy nawet od lipca będą pracować. Właściciele wielu hoteli do dnia dzisiejszego nie wiedzą czy otworzą w tym sezonie swoje hotele. Wszystko zależy do ilości rezerwacji które obecnie do nich nadchodzą. O ile hotel nie ma zapewnionej odpowiednio wysokiej ilości reserwacji nie opłaca mu się go otworzyć bo z góry wiadomo, że nie zyska ale straci na tym pieniądze.
W wielu dużych hotelach prowadzone są podstawowe przygotowawcze prace  prowadzone przez nielicznych zatrudnionych od miesiąca pracowników. Ci też nie są pewni, że będą pracować w tym sezonie o ile hotel ostatecznie nie będzie otworzony.
Rząd grecki stara się pomóc finansowo pracującym w turystyce ludziom dając im pewne zasiłki. Jednak jest to kropla w morzu potrzeb każdej z rodzin, które żyją z pensji zarabianych w sezonie turystycznym i nielicznych dodatków rządowych przez kilka zimowych miesięcy. To jest charakterystyczne dla wszystkich okresowych prac w Grecji dotyczących głównie pracy w branży turystycznej. Tragiczna jest sytuacja wśród dyplomowanych przewodników wycieczek i kierowców turystycznych autobusów. Nikt z nich nie wie czy w tym roku będą pracować, ile i jak. Wielu przewodników by przeżyć do następnego roku szuka innej pracy. Sytuacja nie jest wesoła szczególnie dla tych którzy mają rodzinę i w rodzinie obydwoje z rodziców pracują w turystyce. A takich rodzin na Korfu jest bardzo dużo.

W wielu firmach działających na Korfu od dwóch miesięcy pracownicy pracują na zmianę, tydzień pracują i tydzień siedzą w domu, by w końcu otrzymać 50% pensji i pewien dodatkek państwowy. Wiele osób po prostu została zwolniona z pracy. Pensje zmniejszają się lub wogóle ich nie ma przy ciągle istniejących tych samych potrzebach do życia.
W tej tak niepewnej sytuacji zmienia się też sposób życia mieszkańców wyspy. Wiele rodzin znacznie ogranicza swoje wydatki. Ogólnie panuje niepewność dnia jutrzejszego. W normalnie pełnych codziennie kawiarenkach w stolicy widać o wiele mniej ludzi. Wiele tawern i restauracji nadal jest zamknietych bo nie może opierać swojej działalności tylko na tubylcach.  Znam osobiście wiele rodzin, które od okresu kwarantanny zaczeły gromadzić swoje młodszee pokolenie w domu przygotowując dla nich popularne souvlaki, czy nawet hamburgery w domowy sposób. Zmieniają się z konieczności zwyczaje tutejszej młodzieży. Wraz z niepewnością możliwości pracy rodziców zmniejszają się kieszonkowe ich dzieci. To jest widoczne w wielu miejscach na wyspie.
Ogólnie dla nas wszystkich mieszkających na Korfu widok tak pustej wyspy w czerwcu jest szokujący. Mimo  tego, że rząd pozwolił otworzyć hotele całoroczne i od 15 czerwca te sezonowe większość z nich nadal są zamknięte. W wielu ośrodkach turystycznych znajdujące się tam restauracje i sklepy turystyczne też są jeszcze pozamykane. Część z nich od teraz już wiemy, że wogóle nie zostanie otwartych.
Możliwość otworzenia sezonu turystycznego w lipcu na okres do października z pewnością nie zapewni potrzeby zapewniające wielu firmom przeżycie do następnego roku.
Z tego względu spodziewamy się wzrost liczby bezrobotnych na wyspie.  

W tym roku spodziewamy się o wiele mniejszej liczby turystów i to oznacza, że niektóre ośrodki turystyczne mogą nawet w sezonie być prawie puste. 
To oczywiście gwarantuje turystom, którzy w tym roku tutaj przylecą na odpoczynek, że będą mogli spędzić o wiele spokojniejsze wakacje na wyspie nawet w pełni sezonu.

Nawet Korfiacy pracujacy w turystyce po raz pierwszy będą mieli więcej czasu na to by cieszyć się latem na Korfu, bo z pewnością bedą mieli więcej dni wolnych lub mniejszą ilość godzin pracy.

Ogólnie czerwiec 2020 na twarzach wszystkich mieszkańców wyspy maluje wielki znak zapytania i obawę o to co nas czeka w zimie czy nawet w następnym roku. Z przewidywań ekonomistów obecna sytuacja z wirusem powoduje, że wszędzie gospodarka będzie przechodzić kryzys do 2023 roku. 
Na wyspie wśród mieszkańców obserwuje mieszane uczucia. Część ludzi po prostu boi się tego co będzie. Inni są dobrej myśli mówiąc, że jakoś to przeżyjemy i przy nawet mniejszej liczbie turystów ten sezon nie bedzie stracony.
Jeszcze inni  boją się, że wraz z turystami na wyspę przybędą ci, którzy mają wirusa i będziemy musieli na nowo walczyć z epidemią. Tutaj mamy dwie strony medalu. Nie wiadomo co jest lepsze: nie mieć turystów i czuć się bezpiecznie bez wirusa i walczyć później z głodem czy powitać turystów zagranicznych biorąc pod uwagę też to, że mogą przybyć na wyspę też ci którzy mają wirusa. Przygotowujemy się całą parą do drugiej sytuacji wiedząc o tym, że możemy spotkać się z trudnościami. Jesteśmy jednak dobrej myśli.

Na to otrzymamy odpowiedz w lipcu, kiedy na wyspę przylecą czarterami większe ilości turystów zagranicznych.
Przygotowujemy się do tego całą parą wiedząc o tym, że możemy spotkać się z różnego rodzaju trudnościami. Jesteśmy jednak dobrej myśli.