Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

CAŁOROCZNE MORSKIE KĄPIELE NA KORFU SĄ MOŻLIWE

 Tak to prawda, tutaj jest to możliwe.



Korfu to wyspa o łagodnym klimacie i dość wysokich temperaturach w ciągu całego roku, nawet w zimie. Wyspa ma typowy śródziemnomorski klimat, który  opisuje Wam w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/srodziemnomorski-klimat-na-korfu.html

W okresie całego lata od maja do października wszystkie, liczne na Korfu plaże wypełniają się plażowiczami i miłośnikami kąpieli morskich.

Temperatura wody w morzu jest o wiele wyższa od tej, którą macie nad Bałtykiem i tak wielu miłośników morza przylatuje tutaj na wakacje by się pokąpać. 

W miesiącach letnich temperatura wody jest dość wysoka i to cieszy wszystkich wczasowiczów i mieszkańców wyspy też.

Od czerwca do października temperatura morza na Korfu przekracza 20 stopni i waha się 20 do 25 stopni.

W miesiącach zimowych temperatura morza jest niższa i waha się od 14 do 19 stopni. Najzimniejsze morze jest w lutym i w marcu.

Jeśli chcecie nacieszyć się kąpielą w cieplutkim morzu musicie jednak pamiętać o tym, że w różnych miejscach na wyspie macie różne temperatury wody.

Na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy macie piękne przezroczyste, lazurowo-błękitne wody w morzu, które są jednak dość chłodne. 


To powoduje bezpośredni kontakt z otwartym morzem Jońskim i zimnymi prądami tam przepływającymi oraz to, że na tym terenie morze już od brzegu jest dość głębokie. Z tego powodu wielu z Was podziwia te piękne krajobrazy  północno-zachodniego wybrzeża wyspy, np. w Paleokastritsa, ale skarży się na zimną wodę w morzu właśnie na zachodnim wybrzeżu nawet w upalne, letnie dni. 

Jeśli chcecie nacieszyć się ciepłym morzem polecam jeździć na piękne, piaszczyste plaże południowo-zachodniej części wyspy gdzie przy brzegu morza macie duży pas morza z płytką, nagrzaną słońcem wodą lub polecam całe wschodnie wybrzeże wyspy.



Różnica temperatury wody wschodniego i zachodniego wybrzeża wyspy może dochodzić do 4 stopni!

Oczywiście dużą rolę odgrywają też wiatry, które częściej spotykamy na północno-zachodnich wybrzeżach. One też ochładzają wodę w morzu.


Mimo wszystko na Korfu miłośnicy morza mogą kąpać się w morzu w ciągu całego roku.

Robi to wielu mieszkańców wyspy i to z dużym zamiłowaniem i pasją.

W wielu miejscach właśnie wschodniego wybrzeża w zimowe słoneczne południe możecie spotkać miłośników tego zimowego sportu.

W okolicy stolicy na znajdujących się tam plażach istnieją wręcz zorganizowane grupy ludzi, którzy kąpią się razem w morzu o wyznaczonej godzinie. Najczęściej jest to 13.00 kiedy woda w morzu jest już ogrzana ewentualnym słoneczkiem i nie ma tej porannej wilgoci, którą mamy na wyspie w okresie całej zimy.

Takich grup pływaków mamy w stolicy kilka. Są grupy zbierające się koło Faliraki, są też na początku zatoki Garitsa koło klubu kajakarskiego N.A.O.K., ale najbardziej znana i zorganizowana jest ta przy młynie na końcu zatoki Garitsa.

Ta grupa ma nawet swoją nazwę PINGWINY!!!

Są to ludzie w wieku od 45-75 lat, kobiety i mężczyźni, którym program dnia i pracy pozwala codziennie w zimie o 13.00 przyjść na to miejsce i pokąpać się w morzu.







Zimowe kąpiele w chłodnym morzu są zdrowe, dodają energii, relaksują, pobudzają krążenie krwi, pomagają zrzucić nadmierną wagę i wygładzają skórę. 



Wszystko to oczywiście trzeba uprawiać z umiarem, rozsądkiem i dobrze jest przed rozpoczęciem tego sportu sprawdzić kondycję własnego serca bo nagła zmiana temperatury organizmu obciąża bardzo pracę serca, przynajmniej w pierwszych kilku chwilach. 

Taka zimowa kąpiel w morzu to termiczny szok dla organizmu do którego swoje ciało trzeba przyzwyczaić. To samo dzieje się kiedy w krajach północnej Europy po gorącej saunie ludzie wychodzą na zewnątrz i nacierają się śniegiem. No morze tutaj to nie jest aż tak szokujące.

W zimie ciepłe prądy morskie opływające Korfu na zachodzie powodują, że często temperatura wody jest wyższa od temperatury powietrza. Oczywiście kąpiemy się w dni bez deszczu, ani silnego wiatru powodującego wysokie i niebezpieczne fale na morzu.

Pamiętamy zawsze o tym, że morze trzeba szanować!

Sama przez 2 lata uprawiałam ten zimowy sport w okresie kiedy mieszkałam w stolicy i pozwalały mi na to godziny mojej pracy i program życia rodzinnego. Było to przed ponad ... 20 laty, ale mam osobiste doświadczenie w tej dziedzinie i mogę podać kilka cennych informacji na ten temat.

Był to przełomowy i dość trudny okres w moim życiu. Był to okres przed i po moim rozwodzie z moim pierwszym mężem i okres dostosowywania się do nowych warunków w moim życiu.Te codzienne kąpiele w morzu dodawały mi energii do życia, siły do pracy przez cały dzień do późnej nocy w lecie i dobrej pozytywnej energii w zimie. W lecie przed rozpoczęciem długiego  i bardzo pracowitego dnia około 6,  7  rano pływałam w morzu 30 minut. Tak zaczynałam mój dzień czując swoją wolność jak ryba w morzu z wieloma myślami i postanowieniami w głowie. W zimie w południe około 13.00 pływałam 15 do 30 minut w zależności od pogody. Ten bezpośredni kontakt z morzem dodawały mi siły by iść do przodu , poprawiały moją kondycję i nauczyły mnie cieszyć się życiem samym w sobie. 

Poniżej podaję kilka moich rad dla osób, które się decydują na zimowe kąpiele:

Po pierwsze o ile decydujemy się na zimowe kąpiele w morzu trzeba je kontynuować prawie codziennie o ile pogoda nam na to pozwala, bo w ten sposób nasz organizm szybciej i łatwiej przyzwyczaja się do dużych zmian temperatury naszego otoczenia. To pozwala   nam szybciej cieszyć się tym zimowym pływaniem. To też zmniejsza możliwość poważnego przeziębienia kiedy któregoś razu trochę za długo bedziemy w morzu lub nie zmienimy szybko ubrania.

Po drugie przed wejściem do morza przygotowujemy na brzegu wszystko to co potrzebne jest do szybkiego wysuszenia ciała i przebrania się w suche ciepłe ubranie lub w drugi, suchy kostium o ile słoneczko i temperatura pozwala na opalanie się. Dobrze jest mieć ze sobą duży szlafrok kąpielowy by okryć nim szybko mokre ciało i szybko je wysuszyć zdejmując  natychmiast kostium kąpielowy. Często wiatr czy niska temperatura powietrza może nas wtedy bardzo oziębić. Staramy się to robić w miejscu bez wiatru i jak to jest możliwe na słońcu. Jeśli jest to dzień słoneczny można później posiedzieć na słoneczku w ciepłym ubraniu lub nawet w kostiumie. Niektórzy weterani tego sportu nawet siedzą ponad godzinę i opalają się po kąpieli. Ja już do nich nie należałam i zostawiałam za mną  morze by iść do domu i wykąpać się pod gorącym prysznicem.

Po trzecie wchodzimy do woli powoli, początkowo stopniowo oblewając zimną wodą ręce, nogi i na końcu klatkę piersiową. Nigdy tego nie lekceważymy wpadając szybko do wody, czy wręcz wskakując do wody z pewnej wysokości. Takie szaleństwa mogą się często zakończyć skurczem lub nawet zawałem serca!

Po czwarte kąpiele zimowe nie powinny trwać długo, maksimum do 30 minut. Wszystko zależy od pogody i codziennej temperatury morza. Ta zmienia się w zależności od temperatury powietrza i tych podmorskich prądów wody. O ile czujemy, że jest nam zimno i usta zaczynają drętwieć trzeba natychmiast wyjść z wody. To oznaka, że organizm więcej tego nie znosi. Ja to czułam na wiosnę kiedy woda czasami była o wiele chłodniejsza. 

Kiedy na wiosnę  w marcu i kwietniu topnieją w Albanii śniegi i spływają do morza temperatura morza wschodniego wybrzeża znacznie obniża się i dla wielu osób kąpiel w tym okresie nie należy do przyjemności. Wiele osób w tych miesiącach przerywa zimowe kąpiele w morzu. Ja też tak robiłam.

Po piąte w kąpielach morskich staramy się mieć towarzystwo. Nie chodzimy kąpać się  sami. Znam przypadki kiedy ktoś w morzu zasłabł lub złapał go kurcz mięśni. W takich przypadkach pomoc drugiej osoby jest potrzebna i często zbawienna.


PO SZÓSTE  trzeba zabezpieczyć włosy przed zmoknięciem. to dotyczy szczególnie pań z długimi włosami. Wychodząc z morza by nie zamarznąć trzeba się szybko osuszyć. Jeśli dłuższe włosy są mokre jest to bardzo trudne i najlepiej w takich przypadkach wkładać na głowę jakąś grubą czapkę. Mokra głowa po zimowej kąpieli to najczęstszy powód do przeziębienia ! Dlatego w zimie widzicie często kąpiące się panie w fikuśnych plastikowych czepkach lub wręcz czepkach do kąpieli pod prysznicem. Najlepsze w tym przypadku są czepki używane do kąpieli w basenie.

 Wieloletni miłośnicy tego zimowego sportu to ludzie, których możecie wizualnie odróżnić. Są to osoby wysportowane, ale ich skóra od nadmiaru promieni słonecznych w ciągu całego roku jest spalona, pomarszczona. Są podobni do rolników, rybaków, czy marynarzy. Mówię to szczególnie dla pań,bo nie trzeba z  tym przesadzić.  Nie bez powodu mówi się, że kobiety z zimnych krajów  dłużej wyglądają młodziej od tych, które mieszkają w ciepłych, pełnych słońca krajach.

Dobrze jest zachować świetną kondycję ciała, ale trzeba też uważać na nasz wygląd. Grunt to umiar we wszystkim.

KONTAKT Z MORZEM DODAJE MI ENERGII DO ŻYCIA

Urodziłam się w Lublinie, które jest jak wiecie daleko od morza. Zawsze jednak w moim życiu od dzieciństwa morze było obecne. 
W planowaniu corocznych wakacji mieliśmy choćby 10-dniowy wyjazd latem nad Bałtyk i w zimie choćby  tydzień spędzony ze śniegiem w górach. Tak więc morza mi nie brakowało mimo tego, że chciałam je widzieć częściej.
Morze zawsze  dodawało mi energii do życia. Nad morzem mogłam pomyśleć o wszystkim, poukładać sobie w głowie różne myśli i sprowadzić mój mózg do pewnej równowagi.
Wydaje mi się, że codzienny kontakt z morzem uspokaja ludzi. To czar tego kontaktu z naturą, która o każdej porze roku i dnia jest inna.  Błękit morza w połączeniu z błękitem nieba greckiego tworzy jednak wyjątkową, wspaniałą kompozycję. A połączenie w jednym miejscu  morza i gór to już dla mnie pełnia szczęścia. To właśnie znalazłam na Korfu!! 


Jeśli do tego dodamy ludzi, żaglówki i  jachty w okresie lata obraz zaczyna być inny ale równie magiczny i nawet z tym "tłumem" uspokaja i jednocześnie dodaje energii do życia. 


Kiedy po raz pierwszy (przed 40 laty) pojawiłam się na Korfu morze było na około mnie codziennie i wszędzie! To było dla mnie urocze i fascynowało mnie.
Czułam od początku, że to miejsce do mnie pasuję lub lepiej mówiąc ja do niego doskonale pasuję.


Decydując się na mieszkanie na Korfu z moim mężem Korfiatem, by założyć z nim tutaj właśnie rodzinę wiedziałam, że z pewnością widoków morza mi tutaj nie zabraknie. Mama się bała o to, że chcę mieszkać na wyspie, bo ona jest ze wszystkich stron otoczona morzem i nie można choćby na piechotę z niej uciekać. Ja się z tego śmiałam mówiąc, że właśnie to mi się tutaj podoba, że w większości miejsc na wyspie widać morze. 
Dodatkowo w każdej chwili, o każdej pogodzie można za kilka minut znaleźć się nad morzem i wdychać morskie powietrze spacerując i słuchając szumu fal.

Tak robiłam i robię do dnia dzisiejszego i jest to jeszcze jeden powód do szczęścia. Bo jak sama się przekonałam bez kontaktu, choćby wizualnego z morzem nie mogę już żyć. Jestem z nim duchowo związana. 
Pamiętam jak jeżdżąc do rodzinki  w kraju wychodziłam na balkony ich mieszkań w różnych miastach z piękną dużą przestrzenią przed domem, często nawet z parkami i wieloma drzewami czułam, że tam czegoś mi brakuje. Jak mówiłam, że się duszę bo nie widzę choćby na horyzoncie morza śmieli się ze mnie. Śmiali się, że po przyjeździe i moim życiu na Korfu jestem jak marynarz, który nie może żyć daleko od morza. 

I to jest prawda - mają rację. Morze stało się nieodłącznym składnikiem mojego życia.
Stałam się mieszkańcem wysp, którzy mają specyficzną mentalność i nawet sposobem myślenia o życiu różnią się od innych ludzi. 

Od mojego przyjazdu na Korfu od początku miałam codzienny kontakt z morzem. Mieszkając 20 lat na Kanoni 5 minut od mojego domu był punkt widokowy na Mysią Wyspę i kościół Vlachereny. Tam często chodziłam na kawusię, czy na spacer po pracy, po prasowaniu, czasami choćby na chwilę, by zobaczyć morze. 



Codziennie chodziłam też raniutko do pracy w centrum stolicy na piechotę wzdłuż zatoki Garitsa by nawdychać się jodu i nacieszyć widokiem morzu w różnych odcieniach i przy różnej pogodzie przed wieloma godzinami pracy. W ten sposób zbierałam energię do pracy ciesząc się promieniami słońca skaczącymi po morzu.


Później zamieszkałam w mieście, ale też codziennie spacerowałam po tej zatoce Garitsy bo po prostu to był dla mnie zastrzyk energii do życia.

Obecnie od 2006 roku mieszkamy w górach, ale z mojej werandy, czy z jednej z sypialni też widzę w oddali morze i podziwiam zachody słońca nad morzem kiedy słońce wpada do morza w różnych kolorach. Często staram się nie przegapić tego momentu gdy jestem w domu. 
Poza tym bardzo często zjeżdżamy na plaże by po nich pochodzić w zimie lub by wykąpać się w morzu w okresie lata. To należy do prawie codziennego naszego programu w naszym życiu  i nie wyobrażam sobie obecnie życia bez morza.


Lubię góry, ale w połączeniu z widokiem na morze, na ten daleki horyzont na morzu gubiący się gdzieś daleko. To jest dla mnie idealne połączenie i powód do radości. 
W czasie tego 6 tygodniowego pierwszego okresu kwarantanny w Grecji z powodu wirusa patrzyłam się na morze z daleko z różnych miejsc spacerowych czy z mojej werandy. To czego jedynie mi brakowało w tym okresie czasu  był to spacer po plaży by je powąchać i posłuchać z bliska szumu morza.

Podróżując wielokrotnie po Europie odwiedziliśmy wiele cudownych miejsc i miast. W Europie centralnej jest wiele uroczych gór i cudownych miast, ale tylko te, które miały choćby rzekę pozostały w moim sercu. Bo ten mokry element jest dla mnie w życiu bardzo ważny. 
I kto by to przewidział wcześniej, że ja urodzona Lublinianka nie będę mogła żyć bez morza, które do 25 roku mojego życia widziałam tylko w czasie wakacji !!!

To są te piękne, niewyjaśnione niespodzianki naszego życia.



REKINY NA KORFU ???!!!

Korfu to urocza zielona wyspa, którą otacza piękne, błękitne i lazurowe morze.

Wielu z Was przylatuje tutaj by się nacieszyć ciepłym morzem , kąpielą w morzu i słońcem na licznych plażach.

W innym artykule napisałam Wam co możecie zobaczyć czy spotkać w korfiańskim morzu pływając łodziami na około wyspy. 

Na ten temat czytajcie tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/08/co-zobaczycie-w-korfianskim-morzu.html

Wielu z Was pyta się o to czy na Korfu jest możliwość spotkania w morzu rekina ?




Proszę Państwa istnieje mała , ale istnieje taka możliwość!!!

Po pierwsze wszystkim mieszkańcom wyspy znana jest historia Wandy , szesnastoletniej Κorfiatki o nazwisku WANDA PIERRI, która wraz z kolegą siedemnastoletnim GIORGOSEM wybrała się nad morze by się wykąpać w okolicach Mon Repo.

17 sierpnia 1951 roku ci młodzi ludzie rano zaczeli kąpać się w korfiańskim morzu . Niestety odpłynęli dość daleko od brzegu. 

W pewnej chwili obok nich pokazał się biały duży rekin , który zaczął ich atakować. 

Doszło do walki z rekinem w czasie której rekin bardzo poważnie okaleczył Giorgosa i niestety, zranił i okaleczył  śmiertelnie Wandę.

 Giorgos ocalał dopływając do brzegu w chwili gdy rekin "zajmował się " atakowaniem  Wandy. 

Wszystkie gazety w Grecji opisywały ten wypadek i dokładnie informowały o tym jak to się stało.

Od tego czasu bardzo często mówi się na wyspie o tym by nie odpływać od brzegów i kąpać się w niedalekiej odległości od plaży. 

Słyszę od Was o nocnych wypadach w morze i pływaniu w morzu na około łodzi na otwartym morzu. 

Myśle, że teraz grubo się nad tym pomyślicie.

Morze zawsze kryje niespodzianki!!!

Trzeba wiedzieć gdzie się pływa , widzieć dno morskie i okolice morza w którym bawicie się w wodzie.

Poza tym pamiętajcie o tym , że MORZE TRZEBA SZANOWAĆ i nigdy nie przeceniać swoich sił w pływaniu w zburzonym falami morzu.

W okresie lata w noce z pełnią księżyca bardzo często organizowane są wypływy w morze stateczkami by z muzyką , śpiewem i jakimś jedzeniem spędzić czas na morzu .

 Często towarzyszy temu pływanie w morzu , ale zawsze odbywa się to dość blisko jakiejś plaży . To dla bezpieczeństwa uczestników wycieczki.

W dzisiejszych czasach , kiedy na Korfu przypływa bardzo dużo statków rejsowych bardzo często za tymi statkami płynął rekiny , które zjadają jakieś odpady wyrzucane przez statki do morza.

Część z nich jest niegroźna i mała , ale nigdy nie można wykluczyć możliwości pojawienia się dużego groźnego rekina!

Przed kilkoma laty na Korfu w okolicach stolicy ponownie pokazał się duży rekin i przez około miesiąc zabronione było pływanie w morzu w okolicach stolicy. 

Jak Wam opisuję w jednym z moich artykułów
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/08/moje-przygody-na-morzu-korfianskim.html

Miałam okazję zobaczyć z bliska małego rekina, długości 1.5 metra, który został wyłowiony przez mojego męża w okolicach Kassiopi na otwartym morzu pomiędzy Albanią i Korfu. On był mały , ale zawsze koło małego gdzieś jest większa, np. mama rekin. 

Chcę byście o tym pamiętali o ile oddalacie się od brzegu wyspy i chcecie popływać beztrosko w morzu na około wynajętej łódki.

Przezorny zawsze ubezpieczony !


CO ZOBACZYCIE W MORZU NA OKOŁO KORFU?

Wakacje na Korfu, to dla wszystkich z Was po pierwsze plaża i  morze.




Wyspa ma wiele walorów , jest bardzo zielona , zróżnicowana terenowo, są tutaj góry, doliny, plaże różnego rodzaju i wielka historia którą widzicie na każdym kroku. 

To co jednak najbardziej  Was zachwyca to po pierwsze lazurowe morze na około wyspy, cudowne, różnorodne plaże i to co kryje woda morska na około wyspy.

Morze na około Korfu, czyli Morze Jońskie  jest jeszcze wspaniałym miejscem do łowienia ryb. 

Na temat tego jak łowimy ryby na Korfu napisałam czytajcie w innym moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/05/jak-owimy-ryby-na-korfu.html

A na temat moich przygód w czasie łowienia ryb czytajcie w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/08/moje-przygody-na-morzu-korfianskim.html

W tym artykule chcę Wam powiedzieć o niektórych niespodziankach, które możecie mieć pływając łodzią na około wyspy....

Bo jak często podkreślam morze trzeba szanować i jeśli nawet wybieracie się sami jakąś łódką by popływać koło wyspy uważajcie gdzie pływacie, sprawdzajcie dno morza przed nurkowaniem , czy skokami do wody oraz nie pływajcie w morzu bardzo daleko od od brzegu. 

Urodzona w Lublinie nie miałam sama wiele wspólnego z morzem poza corocznymi wakacjami nad polskim morzem. Nie znałam morza z bliska tak jak je znają rybacy czy żeglarze.

Przyjeżdżając na Korfu weszłam w rodzinę, która z dziada pradziada w chwilach wolnych lubiła łowić ryby. Od kilku pokoleń rodzina posiadała dużą drewnianą łódź (8 metrów długości), którą w soboty czy niedziele przy dobrej pogodzie wypływała na połowy ryb.W ten sposób rodzina lubiła spędzać czas. Tak więc chcąc, czy nie musiałam się do wielu sytuacji związanych z morzem przyzwyczaić.

Zawsze jednak podkreślano mi, że morze to nie zabawa i wypływając łodzią na morze trzeba po pierwsze upewnić się,  że będzie dobra pogoda.
Po drugie trzeba zapewnić na łodzi wszystkim uczestnikom wycieczki kamizelki ratunkowe!
Sprawdzamy też czy mamy wodę do picia, nakrycia na głowę i olejki do ochrony skóry przed słońcem. Tylko w ten sposób możemy rozpocząć podziwianie morza korfiańskiego.

A jest co podziwiać !!

Wybrzeża Korfu są bardzo urozmaicone i dno morskie na około wyspy też. Jeśli płyniecie łodzią od zachodniej strony wyspy macie możliwość oglądać kryształowe dno morskie, wielokrotnie małe jaskinie i wysokie skały na wybrzeżu. To jest idealne miejsce do rozwoju wielu ryb. Wielokrotnie możecie tam zobaczyć stada ryb chowające się w jaskiniach przed słońcem. 

Dla rybaków to też Raj łowienia dużych ryb kuszą, bo takie duże ryby tutaj możecie spotkać.

W ciągu ostatnich lat na Korfu pojawiły się też w dużej ilości żółwie Kareta-Kareta znane z wyspy Zakinthos. 

Teraz i na Korfu je mamy!!!

 Na wielu piaszczystych plażach zachodniego wybrzeża znajdziecie specjalnie oznaczone i chronione gniazda z jajami tych żółwi. Nie zdziwcie się , że pływając wybrzeżem spotkacie tam jakiegoś żółwia. Trzeba więc ostrożnie płynąc by jakiegoś żółwia nie zranić ani nie zabić. Więc oczy otwarte !

Wielokrotnie w czasie opływania wyspy możecie też spotkać cudowne delfiny , które pływają stadami . Jak włączycie na łodzi muzyczkę to często podpływają bliżej do łodzi , bo lubią bardzo słuchać muzyczki. Jednak uważajcie delfiny odstraszają ryby. Jeśli chcecie łowić ryby to wabienie delfinów nie jest wskazane . Trzeba wybierać co chcecie delfiny czy ryby.

Jedna z czytelniczek mojego blogu poinformowała mnie , że opływając wybrzeża wyspy w okolicach Sidari spotkała fokę, która miała ochotę bawić się z nimi . Szalona niespodzianka i coś czego z pewnością rodzinka czytelniczki nigdy nie zapomni.

Przed kilkoma laty w zimie w okolicach Liapades znaleziono na wybrzeżu kilka wielkich zdechłych wielorybów. Oczywiście sprawa została zbadana przez specjalistów. Mówiono o tym , że one musiały gdzieś zabłądzić, prawdopodobnie chore. Jednak to oznacza, że na głębokich wodach koło Paleokastritsy gdzie 400 metrów od wybrzeży rozpoczynają się głębiny Morza Jońskiego te ssaki żyją !

Na temat rekinów w morzu koło wyspy pisze w innym artykule tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/08/rekiny-na-korfu.html
Poza wszystkim co żyje w morzu na około wyspy możecie też podziwiać dno morza korfiańskiego.

W wielu miejscach jest ono bardzo bogate w różnego rodzaju roślinność i o ile chcecie możecie uczestniczyć w nurkowaniu w różnych miejscach na wyspie. Informacje na ten temat dostaniecie w lokalnych biurach w osadach turystycznych w których jesteście zakwaterowani.

Poza tym w starym porcie w stolicy jest możliwość popłynąć na wycieczce statkiem ze szklanym dnem, który płynie w okolice wysepki Vido i tak jest okazja "na sucho" oglądać dno morskie w tej okolicy.

Jak sami widzicie morze korfiańskie kryje wiele niespodzianek, które na Was wszystkich tutaj czekają .....


MOJE PRZYGODY NA MORZU NA OKOŁO KORFU

W ciągu ponad 40 lat życia na Korfu miałam okazję przeżyć różne przygody związane z  morzem na około Korfu, czyli z Morzem Jońskim.




Jako Polka z Lublina dawniej morze kojarzyło mi się z wakacjami  i plażami w Międzyzdrojach, Łebie czy Sopocie. 
Zawsze lubiłam ryby , ale spotykałam je na stole już upieczone czy  gotowe do jedzenia. Jeśli nawet w czasie wakacji gdzieś w plenerze przynosił do domu ryby mój starszy brat, zapasjonowany w łowieniu wszelkiego rodzaju ryb, to moja mama zajmowała się przygotowaniem ich do jedzenia.

 Ja nigdy nie mogłam znieść zapachu świeżych ryb i czyszczenie ryb zawsze omijałam i do dzisiaj omijam.
Kiedy przed wieloma laty przyjechałam na Korfu i weszłam w rodzinę korfiańską , która z dziada pradziada pasjonowała się łowieniem ryb musiałam się do tego dostosować lub przynajmniej przyzwyczaić do częstego zapachu świeżych ryb w domu.

Mój teść posiadał od pradziadka dużą drewnianą łódź w porcie koło starszej fortecy i bardzo często cała rodzina wypływała na kilkugodzinne połowy ryb w okolice wyspy Vido lub na otwarte wody koło zatoki Garitsa.







Ja początkowo patrzyłam się na to tylko z lądu. Nie lubiłam tego zapachu ryb , ani robaków które były przynętą dla ryb, ani ośmiornic pełzających po dnie łodzi.

 Wszystko to było dla mnie obce.

Jednak z biegiem lat zaczęłam i ja z rodziną wypływać na niedzielne połowy ryb , które trwały dłużej i był to jeszcze inny , nowy dla mnie sposób spędzenia poranków w niedzielę , kiedy nie pracowałam.
Często pływaliśmy naszą łodzią by łowić ryby. Mnie, by mi się  zbytnio nie nudziło rodzinka zostawiała na molo w Mon Repo bym tam się opalała i wykąpała i po południu wszyscy razem wracaliśmy do domu.

Mam jednak kilka takich "wypadów" na ryby  o których nigdy nie zapomnę.

Pamiętam , kiedy raz wypłynęłam z mężem na połów ryb w towarzystwie naszej małej córeczki , która miała kilkanaście miesięcy i siedziała w łodzi przy wiaderku wypełnionym małymi rybami i bawiła się nimi. 

Tego dnia morze było spokojne i mieliśmy szczęście trafić na dużą ilość ryb , które w bardzo krótkim czasie wypełniły dno całej łodzi. Były to ryby różnego rodzaju , ale było ich bardzo dużo.Były też między nimi piękne duże złotawe ryby i śmiałam się, że to te zaczarowane złote ryby z bajek....  Zastanawiałam się nad tym czy powinnam powiedzieć moje trzy życzenia 😁

 Łódź zaczęła pogłębiać się w wodzie i zdecydowaliśmy się wrócić do portu dla naszego bezpieczeństwa mimo tego, że ciągle łowiliśmy nowe ryby. To był wspaniały połów. Wszyscy rybacy w porcie oglądali naszą łódź z zachwytem i oczywiście cała rodzina i wielu naszych znajomych miało świeże ryby do jedzenia przez cały tydzień.




Innego dnia po południu mimo tego , że prognoza pogody mówiła o prawdopodobieństwie przelotnych deszczów na Korfu zdecydowaliśmy się popłynąć na popołudniowy połów ryb koło wyspy Vidos. 
Łowiliśmy ryby przez około godzinę i nagle zobaczyliśmy , że nad starówkę nadciągają czarne chmury. W ciągu minuty pogoda się zmieniła. Morze się wzburzyło , zaczęło padać i wysokie fale zaczęły pokrywać nasza łódź. 
Ja osobiście byłam tym przestraszona i mimo tego , że port przy fortecy wydawał się być tak blisko zajęło nam dużo czasu by do niego dopłynąć.
 Oczywiście łódź wypełniła się wodą, która musiałam wylewać, my byliśmy przestraszeni i zmarznięci do kości. Nigdy tego dnia nie zapomnę !!! 

Tak jak zawsze mówił mój teść : "Morze należy szanować "

Inną przygodę miałam w czasie połowów kiedy mąż wyłowił wielką ośmiornicę , która zaczęła pełzać do dnie łodzi w moim kierunku!!! Strasznie się przestraszyłam i powiedziałam , że jak tej ośmiornicy nie wyrzuci to jak wskoczę do wody. 

Mąż wybrał mnie , a nie ośmiornicę..... Później wielokrotnie mówił , że nie mógł mi tego wybaczyć, ale nie miał innego wyboru.

Często pytacie się czy na Korfu mamy rekiny ?!!

Więc mamy !!! Oczywiście nie w dużej ilości , ale są . Często przypływają one za statkami rejsowymi i tutaj błądzą. 
Pamiętam kiedy raz z połowu ryb mąż przyniósł mi do domu małego rekina złowionego na otwartym morzu w okolicach Kassiopi.

 Był on 1.5 metra długości , miał bardzo ostre zęby i szalenie szorstką skórę. To jest jedna z sił rekina , który może dotykając ofiarę skaleczyć ją swoją skórą. Oczywiście nie odbyło się bez fotografii rekina na blacie naszej kuchni. Wszyscy koledzy męża przychodzili by go zobaczyć  i nie odbyło się bez uczty zjedzenia posiłku z tej wielkiej ryby. Ugotowałam wspaniałe bourdetto i przyznam się Wam , że mięso rekina jest bardzo smaczne. Oczywiście sama go nie pokroiłam . Pojechaliśmy do sklepu z piłą by go pokroić na kawałki . Z głowy zrobiłam wspaniałą zupę rybną. Część pokrojoną w plastry upiekliśmy na rożnie , ale dla mnie najlepsze było burdetto z rekina .

Innym razem wypłynęliśmy w morze dużą łodzią motorową naszego kolegi. Tym razem byliśmy na zachodniej stronie  wybrzeży wyspy. Na łodzi mieliśmy radyjko i w czasie opływania wybrzeża poza podziwianiem okolicy słuchaliśmy muzyczki.
W pewnym momencie na około łodzi zaczeły pojawiać się delfiny. Było ich dużo !!! Płynęły razem z nami i najwidoczniej nasze towarzystwo im odpowiadało bo zostały z nami na dłuższy czas. Kolega wytłumaczył nam , że to nie nasze towarzystwo , ale muzyczka którą delfiny lubią. 

Przed dwoma laty płynąc dużą łodzią spotkaliśmy na morzu dużego żółwia Kareta - Kareta. Temperatura wody w morzu ciągle się podwyższa i obecnie nawet na Korfu , które jest bardziej na północy obecnie spotykacie te duże żółwie. 
W ostatnich latach na wielu piaszczystych plażach zachodniego wybrzeża wyspy te żółwie składają swoje jaja . Te miejsca są specjalnie oznaczone i chronione przez wszystkich.

To co osobiście bardzo lubię na Korfu to kąpiel w towarzystwie ryb.
Bardzo często w czasie porannej kąpieli w różnych miejscach na wyspie pływam w towarzystwie małych rybek, które skaczą na około mnie i wręcz pływają pomiędzy  palcami moich rąk.
W lecie mogę pobawić się z rybkami pływając przy plaży w Acharavi. Ale z tym zjawiskiem spotkacie się tylko raniutko kiedy morze jest ciche i spokojne. 
Przez wiele lat , jeszcze mieszkając w stolicy spotykałam się z tymi rybkami w czasie porannych kąpieli przy Mon Repo. Raniutko kiedy morze było spokojne i nie było jeszcze dużo ludzi w morzu można było spotkać się z tym zjawiskiem.

Pamiętam jak przed laty jeden znajomy z Anglii przyjechał do nas na wakacje i nie chciał pływać w morzu. Kiedy spytałam się go dlaczego powiedział mi , że boi się pływać w morzu bo w tutejszym morzu pływa dużo ryb, których on się boi. 

Tego rodzaju przygody możecie przeżyć na Korfu w czasie wakacji na tej wyspie.

Wynajmując łódź na Korfu nie zapominajcie jednak o tym, że:  MORZE TRZEBA SZANOWAĆ !!


Dla wielu z Was pływanie w  morzu  na około Korfu to niesamowita atrakcja i z pewnością będziecie o tym często wspominać powracając do kraju.


ZALETY KĄPIELI MORSKICH

Lato to dla wielu z nas najlepszy okres na urlop.
Najczęściej w lecie nasze myśli bigną na pełną słońca plaże przy lazutowo - błękitnym morzu.

To jest to co możecie mieć w różnych wydaniach na Korfu.





Macie tutaj plaże do wyboru - do koloru i co jest ważne dla wieli z Was z ciepłą wodę w morzu.

Korfiacy żyją nad morzem i wielu mieszkańców tej wyspy kąpie się w morzu przez cały rok. Temperatura morza szczególnie na wschodnim wybrzeżu na to pozwala.




Jest wiele zalet kąpieli morskich , które chce Wam przypomnieć mimo tego, że wiele z nich są powszechnie znane.


Kto nie lubi leżeć na plaży i gdy robi mu się ciepło iść i pływać w cudownego koloru , czystej i nawet bardziej niż nad Bałtykiem słonej wodzie morskiej???




Nie znam osób które tego nie lubią!

To jest bardzo przyjemne i jednocześnie bardzo zdrowe.

Morska woda nas odmładza i dostarcza naszemu organizmowi wiele minerałów , które wchłania nasza skóra w czasie kąpieli.

Dochodzi do wygładzenia skóry , do jej oczyszczenia.

Często pomaga w leczeniu różnych schorzeń skóry, np. łuszczycy.

Gdy jesteśmy przeziębieni i mamy katar najlepiej wyleczyć go kąpiąc się w morzu i nurkując. Woda morska świetnie oczyszcza jamę ustną i gardło z bakterii.

Pomaga też w chorobach reumatycznych. Często możecie zobaczyć na plaży osoby starsze , które zabierają do domu w butelkach morską wodę by tam dodatkowo kontynułować kąpiel nóg w tej wodzie.

Pływając kilka razy w tygodniu świetnie się gimnastukujemy. Jest to jeden z najlepszych sposobów gimnastyki wszystkich mięśni ciała.

Pływanie w morzu ujędrnia skórę, wzmacnia nasze żyły i elastycznośc całego ciała. 

Lepsza przemiana organizmu spowodowana kąpielami morskimi pomaga w odchudzaniu. 

Jeśli dodatkowo będziecie kapać się wcześnie rano , kiedy woda w morzu jest chłodniejsza, efekty zrzucenia jakiś kilogramów będą szybciej widoczne.

Oczywiście jeśli po kapieli nie zasiądziemy z talerzem z 10 szaszłykami i kilkoma piwami lub na kawusię z ciasteczkami....to chyba mówię sama do siebie...

Nie zapomnijmy o spokoju i możliwości  pełnego relaksu w czasie kąpieli.

By jednak  mieć możliwość doznać tego wszystkiego trzeba odpowiednio rozpoczynać kapiel i ją zakończyć.

Po pierwsze nigdy nie wchodzimy do morza po posiłku. 

Po drugie kapiemy się w miejscach bezpiecznych i najlepiej o znanym nam dnie morza. O ile po raz pierwszy jesteśmy na nowej plaży po pierwsze sprawdzamy teren i dno morza i jego głebokość.

Po trzecie wchodzimy do morza stopniowo, nacierając rece i nogi wodą by przyzwyczaić ciało i głównie serce do niższej temperatury.
Skakanie do morza zostawcie na później kiedy już trochę popływaliście!!

Po każdej kąpieli trzeba przepłukać ciało i włosy słodką wodą bo duża ilość soli w morskiej wodzie powoduje bardzo szybkie wysuszenie włosów i skóry.

Nie zapominajmy też o kremach nawilżających skórę po kilkugodzinnej kąpieli i plażowaniu.

Tylko spełniajac powyższe zasady możecie cieszyć się zaletami kąpieli morskich , które wymienilam wyżej.

GDY WAS POPARZY MEDUZA....

W czasie wakacji nad morzem w południowej części Europy często spotykacie się ostatnio ze zjawiskiem plagi meduzy.

Niestety klimat się zmienia, ociepla i morze też i to dodatkowo sprzyja rozwijaniu się meduz w Morzu Śródziemnym i ogólnie w morzu na terenach o ciepłym klimacie.

Z tym faktem możecie się też spotkać na różnych plażach na Korfu. Całe szczęście nie jest to tutaj częste zjawisko , ale jednak występuje.




I tak gdy pływając w morzu zobaczymy meduzę, co robimy?!!

Po pierwsze o ile widzicie w morzu meduzę trzeba jak najszybciej oddalić się od niej i najlepiej wyjść z wody. Jak zobaczycie jedną to bardzo możliwe , że w danym miejscu są też inne i jak jeszcze nie poparzyły Was - to macie szczęście.

Jeśli jednak Was poparzy to macie pecha.

Takie poparzenie jest niestety bardzo bolesne i powoduje puchnięcie miejsca poparzonego i jego zaczerwienienie. Wystarczy lekki  dotyk by poczuć ból! Przypomina on oparzenie pokrzywą lub ukąszenie przez kilka pszczół jednocześnie.

Co robimy gdy Was poparzy meduza???

Po pierwsze jak najszybciej wychodzimy z wody .

Jeśli meduza jest przyklejona do Waszego ciała nie odrywamy jej, bo to strasznie boli. Używając karty kredytowej odklejamy ją  od ciała.

Ból po ukąszeniu meduzy jest bardzo silny przez pierwsze 5-10 minut i może trwać w mniejszej skali do 24 godzin.

Po drugie nie polewajcie miejsca czerwonego pitną, słodką wodą!

Co pomaga w ograniczeniu bólu?

- jak macie ze sobą w torbie gel FENISTIL  to jesteście szczęściarzami bo smarując to miejsce ratujecie się od większego bólu.

Ogólnie w lecie w czasie wakacji dobrze miec w torbie ze soba gel Fenistil który jest dobry na ukąszenie przez komary , ukąszenie przez pszczoły i oczywiscie na poparzenie meduzą.

Jeśli go nie macie???
- z pewnością nie siusianie na to miejsce. Niektórzy mówią, że to pomaga w zmniejszeniu bólu, ale to nie jest prawda.

- pomaga ocet, ale będzie to bardzo duży przypadek jeśli go macie na plaży ( można poprosić o ocet w pobliskiej tawernie);

- pomaga też pokrycie powierzchni nabrzmiałej i czerwonej pianką do golenia się,  tą możecie mieć w torbie plażowej;

- najlepszy sposób na ból to ciepły kompres ze zmoczonego w ciepłej wodzie ręcznika na około 20 minut;

- pomaga też masowanie tego miejsca ręką .Chodzi tutaj o rozprowadzenie trucizny meduzy by mniej bolała,

 - bardzo skuteczny sposób na ograniczenie bólu to nacieranie porażonego miejsca mieszaniną wody morskiej z sodą kuchenną!!!
Jeśli więc usłyszycie, że w okolicach gdzie będziecie się kąpać są meduzy dobrze jest mieć ze sobą w torebce paczuszkę sody kuchennej i małą butelkę by w razie potrzeby wymieszać wodę morską z soda i nacierać urażone miejsce! Sodę kuchenną kupicie w każdym supermarkecie nawet tym malutkim.

Jedna z czytelniczek mojego blogu napisała mi , że kiedy poparzyła ją meduza w Tunezji tubylcy okładali jej to czerwone miejsce plasterkami świeżego pomidora i to podobno bardzo pomogło. W Grecji przy morzu w którym się kąpiecie bardzo często jest jakaś tawerna , więc zdobycie jednego pokrojonego w plasterki pomidora nie będzie trudnością.



O ile jednak macie inne objawy takie jak nudności , problem w chodzeniu i sparaliżowanie kończyny, zachwianie równowagi, wymioty , czy dziwny rytm bicia serca dobrze jest pójść do lekarza.


Życzę miłego pływania z daleka od meduz !