Translate

WINNICE NA KORFU

Grecja to kraj, który ze względu na słońce i klimat jest idealnym miejscem do rozwoju winnic i produkcji wspaniałego wina.

W ostatnich latach w północnej Grecji możecie znaleźć bardzo duże obszary bardzo dobrze zorganizowanych winnic z przepięknymi budynkami do produkcji , konsumpcji  i przechowywania win różnego rodzaju w centrum tych winnic.




Korfu pod tym względem jest mniej zorganizowana choć i tutaj ostatnio coś się dzieje. 

Tutaj tradycją każdego z Korfiatów jest posiadanie małej winnicy lub pergoli koło domu z winogronami dającymi też cień ich mieszkańcom z której zbierane są winogrona do produkcji wina dla rodziny na cały rok.

Z dziada pradziada wielu mieszkańców tej wyspy robi wino, choć nieliczni z nich polepszają sposób produkcji wina , czy poszerzają wiadomości na temat tego jak robi się najlepszej jakości wino.

Często w czasie rozmów tutejszej ludności słyszycie " znawców" robienia wina , którzy chwalą się , że robią najlepsze wino w okolicy. Oczywiście wielokrotnie nie jest to potwierdzone przez znawców czy nawet smakoszy dobrego wina z ich otoczenia. 

Do takich sytuacji tutaj na Korfu jesteśmy jednak przyzwyczajeni.

Zwiedzając wyspę w wielu miejscach możecie zobaczyć małe winnice tuż przy drogach lub pergole znajdujące się tuż przy tradycyjnych korfiańskich domach. Wiele winnic znajduje się na zboczach gór północnej części wyspy.

Jeśli będziecie jechać na najwyższy szczyt wyspy Pantokrator jadąc ze spartila w kierunku Strinila za jednym ostrym zakręcie po którego lewej stronie znajdują się anteny, a po prawej drewniany punkt obserwacyjny możecie z daleka zobaczyć nasza winnicę. 

Widać tam tarasy naszej winnicy na północnym zboczu góry na której szczycie znajduje się charakterystyczny biały klasztor Św. Trójcy.  



Widzicie to dokładnie zatrzymując samochód za tym ostrym zakrętem jadąc w górę . Po lewej stronie drogi macie ten widok. 

Tak to wygląda od strony zbocza winnicy . Strzałka pokazuje miejsce z którego możecie zobaczyć powyższy widok .






Nasza winnica nie jest tak duża , ma tylko 11 tarasów i 1000 krzewów winogron. Należy jednak do jednej z najlepiej zorganizowanych na północy wyspy. 
Prowadzimy ją sami przy pomocy kilku pracowników w okresie nawału pracy. Niestety nie organizujemy zwiedzania jej , ani konsumpcji naszego wina , nie jesteśmy na tyle zorganizowani i nie mieliśmy nawet tego w naszym planie działania. 

Prowadzimy ją dla naszej przyjemności i dla licznych smakoszów z rodziny, z grupy naszych znajomych itp. 
Nadmiar wina sprzedajemy na zasadzie umowy do Aten.




Na temat naszej winnicy macie inne artykuły , które szukajcie pod hasłem "winnica".

Wiele innych winnic zobaczycie jadąc drogą ze szczytu Pantokrator na prawo w kierunku Lafki. Jeszcze inne zobaczycie jadąc z Lakones do miejscowości Troumbeta grzbietem gór północnej części wyspy. W tych winnicach macie różnego gatunku winogrona do produkcji białego czy czerwonego wina.

W ostatnich latach na południu wyspy obserwujemy zjawisko wynajmowania opuszczonych dużych terenów dawnych gajów oliwnych przez grupy ludzi , którzy zajmują się sadzeniem winnic, pielęgnacją ich i produkcją wina z tradycyjnego korfiańskiego gatunku winogron o nazwie KAKOTRIGI co po grecku oznacza dosłownie " źle zbierane winogrona". Są to białe winogrona , bardzo małe i dlatego trudno się jej zbiera. Z tych winogron produkowane jest białe wino.

Jedna z najstarszych dużych winnic na terenie Korfu znajduje się na Farmie THEOTOKI. 




Jest to duży obszar ziemi z gajami oliwnymi , terenami do pasienia owiec , krów i koni  i dużymi obszarami winnic znajdujący się na terenie doliny Nafsika w okolicach Giannades.

Możecie to miejsce w godzinach rannych odwiedzić, ale po uprzednim umówieniu się z osobą, która może Wam pokazać te tereny.  Oczywiście mówimy o odpłatnym zwiedzaniu większej grupy ludzi. Macie w internecie stronę poświęconą tej farmie (zobacz ktima Theotoki Corfu ) i adres do kontaktu.

Farma należy do jednej z najstarszych rodzin arystokratycznych żyjących na wyspie i posiadających do dnia dzisiejszego bardzo duże tereny ziemi i wiele domów na terenie całej wyspy.

Od 1960 roku przejął ją w swoje ręce Giorgos Theotoki i obecnie Spiros Theotoki by kontynuować rodzinną tradycję robienia dobrego wina. Jest to wino czerwone, białe czy roze o nazwie THEOTOKI. Jeśli chcecie je skosztować możecie je znaleźć również w supermarketach na Korfu.

Na terenie winnicy macie budynek w którym organizowane są spotkania miłośników wina  i często przyjeżdżają tutaj grupy turystów ze statków rejsowych które dobijają  na wyspę.







Są dwie drogi , którymi możecie dojechać do tej farmy. Jedna jest ze skrzyżowania koło Ermones ( do Ermones jedziecie na lewo , do farmy jedziecie prosto), ale to dość trudna droga polna , nierówna i często z dużą ilością błota. 



Druga droga o wiele lepsza , asfaltowa, znajduje się od strony doliny Nafsika . Jadąc w kierunku północy tą doliną, po lewej stronie znajdziecie  drogowskaz na Giannades. Jedziecie asfaltową drogą prostopadłą do doliny pomiędzy dużymi drzewami i na końcu tej drogi na zakręcie po lewej stronie za kilkoma domami  jedziecie  w kierunku małego białego kościółka.






Po 10 minutach znajdziecie się pomiędzy winnicami i jadąc dalej dojedziecie do głównego wjazdu do farmy .

Polecam Wam odwiedzić to miejsce . O ile jednak nie macie na to czasu czy nie macie takiej możliwości kupcie to wino w supermarkecie i po zobaczeniu wielu zdjęć z tej farmy w internecie  lub na mojej stronie w Facebook-u napijcie się tego wina.






WSPANIALI LUDZIE W MOIM ŻYCIU

Kiedy latka lecą i patrzę się na część życia,  które mineło zastanawiam się często nad tym jacy wartościowi ludzie przeszli koło mnie w moim dotychczasowym życiu i ile im zawdzięczam.

Uważam, że bardzo ważne jest docenianie tego co się przeżyło bez względu na to czy są to doświadczenia miłe czy nie. Wszystkie  czegoś uczą i kształtują nasz charakter.

Czuję się osobą szczęśliwą, bo w moim życiu obok mnie znalazło się wiele wartościowych ludzi!!



O niektórych z nich chcę Wam tutaj napisać.

Po pierwsze bardzo dużą rolę w kształtowaniu mojego charakteru i poczucia szczęścia mieli moi ukochani rodzice.

Mój TATA, którego niestety straciłam mając tylko 18 lat, był dla mnie wzorem mężą, gospodarza, mężczyzny. Dawał nam w domu poczucie bezpieczeństwa jednocześnie oferując dużo miłości.

Moja ukochana Mama dla mnie była moją najlepsza przyjaciółką. Wcale nie rozpieszczała mnie. Mogę powiedzieć, że wychowując mnie była dość sroga. Wszystko musiało być zrobione poprawnie i w odpowiednim czasie. Po prostu kochała nas, jak to często mówiła "mądrze".  Jednak była to osoba, która mimo tego, że pracowała zawodowo, miała zawsze czas na rozmowę z nami, czwórką dziećmi, które wspaniale wychowywała.
Ja, jako najmłodsze dziecko w rodzinie związałam się z nią wyjątkowo po śmierci mojego ukochanego ojca. Wtedy już bardziej dorosła lub bardziej dojrzała, ze względu na sytuacje życiowe i stratę ojca, mogłam lepiej docenić ją, jej poświęcenie w wychowaniu nas i jej wspaniałe podejście do życia. To właśnie moja mama nauczyła mnie nie bać się życia, patrzeć na każdą trudność jak na kolejną próbę w życiu, czy nawet przygodę, którą trzeba przeżyć. Ona nauczyła mnie nie bać się życia.
Zawsze mi mówiła, że życie mamy jedno i musimy wykorzystać wszelkie możliwości by je pięknie przeżyć i oczywiście o ile dobrze sobie pościelimy - dobrze się wyśpimy....

Moi rodzice byli dla mnie wzorem udanego małżeństwa, które sama chciałam w przyszłości mieć. Przeżyli ze sobą 25 lat kochając się, szanując się i wypełniając nasz ukochany dom miłością, ciepłem i pięknymi rodzinnymi chwilami. 

Do wartościowych ludzi, którzy pojawili się w moim życiu muszę zaliczyć też wielu z moich nauczycieli. Szczególnie ci z  1- go Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie im. Stanisława Staszica pokazali mi drogę do zdobywania wiedzy. To co jednak  jest najważniejsze to jest to, że nauczyli mnie myśleć, wyciągać wnioski ze zdobywanej wiedzy by to zastosować w moim prywatnym życiu. Dziękuję im za to!!

Kolejni ludzie którzy są na tej liście to moi pierwsi teściowie. Obydwoje Korfiacy żyjący w stolicy Korfu z dziada pradziada.
Moja pierwsza teściowa była typową Greczynka - piękna kobietą, wspaniałą gospodynią, żoną, matką i oddaną babcia w wychowaniu dzieci swojej córki. Szybko  pokonałam trudność porozumienia się z nią ucząc się  greckiego. Spędzaliśmy razem wiele czasu. Często dochodziło między nami do wymiany różnych poglądów na temat życia. Często nasze zdania się różniły. W większości wynikało to z innego sposobu w jakim ja byłam w Polsce wychowana i innego sposobu patrzenia na życie.
Mimo tego nasze obustronne częste kontakty przyniosły wiele dobrego każdej z nas.  Moja teściowa bardzo mnie szanowała i uważała za wspaniałą kontynuatorką opieki nad jej synem (bo tak teściowe tutaj patrzą na synowe).
Podziwiała moją zaradność, wręcz niezależność i często w towarzystwie podkreślała, że jest dumna z takiej synowej. Ja nauczyłam się od niej wielu tajemnic kuchni greckiej i ciekawostek z życia w Grecji.  Z mojej strony starałam się jej pomóc  wprowadzić pewne zmiany w trybie jej życia dla jej dobra.  To nie zawsze mi się udawało, ale wiem, że było to bardzo doceniane przez nią sama i przez mojego teścia. 
Do mojego teścia miałam wielką słabość. Był to bardzo wartościowy człowiek, wspaniały mąż i głowa rodziny. Dla mnie był to mój drugi ojciec, z którym mogłam porozmawiać na wiele tematów i zawsze mile spędzić czas. W sytuacjach gdy potrzebowałam jakieś dobrej rady zawsze wiedziałam, że mogę na niego liczyć. Po śmierci mojej teściowej, która po 3 latach walki z rakiem zmarła i po moim rozwodzie nadal utrzymywałam z nim częsty kontakt. Największą wartością z naszego kontaktu było to, że do chwili jego śmierci uważał mnie za swoją "dodatkową" córkę i bardzo mnie kochał. 

Nigdy nie zapomnę tej pary. Przypominali mi oni moich ukochanych rodziców. Było to bardzo udane małżenstwo znane w korfiańskim środowisku. Oboje przystojni i zawsze bardzo starannie ubrani często spacerowali po stolicy i wielu mieszkańców stolicy ich pamięta. 

Tutaj nadmienię, że mój pierwszy mąż nie był osobą przypadkową. Spędziliśmy ze sobą 18 lat wypełnionych  obustronnym szacunkiem, miłością, pełnych wielu doświadczeń i emocji. Przeżyliśmy tą naszą początkową "wielką miłość". Co najcenniejsze, owocem naszego związku jest moja jedyna, ukochana córka - mój skarb, moja kontynuacja. 
Wielka miłość jest piękna i warto ją przeżyć, ale nie zawsze sprawdza się. Po prostu często oczekiwania są dalekie od rzeczywistości. 

Samo życie ...

Moje pierwsze małżeństwo po prostu po latach "wygasło".  Mój "były"  był początkowo w pełni zadowolony z posiadania energicznej żony, opiekunki, matki jego dziecka, gospodyni i to
 czynnej zawodowo,itp. Dla wszystkich na około byliśmy wzorem udanego  małżeństwa. Ja to widziałam pod innym kątem, bo chciałam też mieć partnera w życiu by iść z nim razem do przodu ciesząc się życiem i co najważniejsze, dniem codziennym. Dodam, że nie mówię tutaj o codzienną wspólną walkę o dobra materialne, ale psychiczny kontakt i chęć cieszenia się wspólnie pięknem prostego dnia codziennego. Po doświadczeniu pewnych problemów z moim zdrowiem chciałam cieszyć się życiem z ukochanymi osobami obok - z moją rodziną.
 To co początkowo imponowało mojemu byłemu, czyli moja energia, spontaniczność, zaradność oraz chęć do cieszenia się drobnymi chwilami w życie, po pewnych latach zaczęło go po prostu męczyć. Po 18 latach małżeństwa on marzył jedynie o spokoju i siedzeniu w fotelu i codziennym wspólnym oglądaniu telewizji mając 16 letnią córkę!  Co oczywiście nie było możliwe mając nastolatka w domu. Jako matka nastolatka chciałam i powinnam być koło niej szczególnie w tym okresie jej życia. Ja  też chciałam cieszyć się nadal życiem, codziennie po pracy coś działać wspólnie z nim i naszą dorastającą córką. Chciałam docenić fakt, że i my jesteśmy nadal młodzi i  zdrowi i żyjemy w tym Raju - na wyspie Korfu. To jednak nie podobało się wszystkim.
I tak, dla dobra wszystkich rozstaliśmy się, wzięłam córkę i odeszłam. Nie straciliśmy ze sobą kontaktu, bo mieliśmy wspólne dziecko.  Po czasie wszyscy we troje - moja córka, mój były i ja doszliśmy do wniosku, że to była bardzo słuszna decyzja. Córka ma dobre kontakty z obojgiem z nas, mój "były" spędza obecnie życie w spokoju, w fotelu przed telewizorem, bez wyciągania go za uszy by żył i coś ciekawego robił, a ja żyję pełną parą. Każdy robi to co chce i oboje cieszymy się życiem (każdy na swój sposób) oraz cieszymy się życiem rodziny córki i uroczymi wnukami.

Tutaj nadmienię coś o co wielu z Was chciałoby się teraz się zapytać.  Czy w tym okresie nie myślałam o powrocie do kraju ?
 Przyznam się, że nigdy taka ewentualność nie wchodziła w rachubę. 
Korfu było i jest moim miejscem gdzie chcę żyć i czuje się "W DOMU". 

Na szczęście dla mnie, bo nowy etap mojego życia i nowe wartościowe osoby pojawiły się szybko w moim życiu i to właśnie na Korfu .

Tutaj mówię o moim drugim mężu  z którym cieszymy się wspólnym, szczęśliwym życiem od ponad 23 lat.
Może się wydać dziwne, ale prawdą jest, że moja ponowna próba ułożenia sobie życia została pobłogosławiona  po pierwsze przez moją córkę i po drugie ...... przez mojego pierwszego teścia, który na zawsze ma szczególne miejsce w moim sercu. Co jest jeszcze bardziej niecodzienne , nawet mój "były" jest zadowolony z tego , że ułożyłam sobie życie i znalazłam osobę, która do mnie pasuje.

Dzięki mojemu drugiemu mężowi  ponownie wróciłam do malowania, gdzie często znajduję wiele radości. 
Poza tym jesteśmy partnerami w codziennym życiu. Przyzmam, że z biegiem tylu lat wspólnie spędzonych jestem w nim coraz bardziej zakochana i to jest urocze uczucie. 
Cieszymy się życiem jego dzieci i wnuków z pierwszego małżeństwa i życiem rodziny mojej córki i moich wnuków.

Cieszymy się razem wschodem i pięknym zachodem słońca, wspólnym dobrym posiłkiem, wspólnym spacerem po górach, kąpielą w morzu, wspólna pracą w winnicy czy ogródku, po prostu wspólnym życiem na co dzień. 
To dzięki niemu poznałam wiele walorów życia na wsi na Korfu obserwując naturę.

Wychowana w dużym mieście nie znałam Korfu od tej strony. Mieszkając wiele lat w stolicy wyspy znałam jej życie od strony mieszkańców miasta Korfu z ich zwyczajami, tradycjami i ich mentalnością.

Tak jak wszędzie na świecie życie w mieście i życie na wsi różnią się między sobą. 
Tylko posiadając wartościowych ludzi obok siebie można pokochać te dwa tak odmienne sposoby życia. 

Można, tak jak jest w naszym przypadku, połączyć walory życia na wsi z tym co opłaca się przeżywać w stolicy. Ciszę i spokój życia w naturze można świetnie pogodzić z koncertami muzycznymi, życiem towarzyskim na wyspie, wspaniałym latem nad morzem i na plaży i pracą blisko natury. 

Jeden warunek musi być spełniony : obydwoje muszą chcieć to samo i czuć się szczęśliwymi z wyborem takiego trybu życia. 

Tutaj do mojej list wartościowych osób w moim życiu muszę dodać moja drugą teściową. 
Drugiego teścia, niestety, nie poznałam bo umarł przed moim pojawieniem się w tej rodzinie. Bardzo tego żałuję bo wiele  ciekawych historii słyszę  na jego temat od rodziny i od wielu osób z tutejszego środowiska.

Moja druga teściowa była kobietą prostą, ubraną do końca jej życia w tradycyjny strój korfiański. Mimo tego, że ukończyła tylko kilka klas szkoły podstawowej posiadała szalona wiedzę i mądrość życia. To jest często równoznaczne z wieloma dyplomami szkół wyższych. Była to bardzo wartościowa kobieta i po pierwsze wspaniały człowiek. Można mieć wiele dyplomów i nie być człowiekiem. Tutaj miałam do czynienia z prostym, bardzo szlachetnym człowiekiem. Była to wspaniała gospodyni. Dożyła 97 roku życia i zawsze pamiętam ją zadbaną i uśmiechniętą. Z naszych rozmów wieczornych na werandzie dowiedziałam się wiele o życiu na Korfu z okresu pierwszej, drugiej wojny światowej i okresu powojennego. 
Była to kobieta,  która nigdy nic złego na kogoś nie powiedziała. Podziwiałam w niej jej pozytywne podejście do życia i chęć życia do ostatnich chwil jej długiego życia. 

Takich ludzi się nie zapomina !!!

Należę do szczęśliwych ludzi, którzy w swoim życiu spotkali tyle wartościowych osób. 


JAJA SADZONE W SOSIE POMIDOROWYM

Jajka sadzone i to od kury ( a nie z supermarketu) to jedna z najbardziej ulubionych potraw dzieci na prowincji nie tylko w Grecji.
To danie szybkie do wykonania i zawsze smaczne. W zależności od pory roku łączymy je z różnymi dodatkami.



By te jajka były jeszcze bardziej zdrowe ja osobiście sadzę je na wrzącej wodzie i po ugotowaniu się białka i częściowo żółtka podaję je polane świeżutką oliwą z oliwek i cytryną. Najbardziej ulubiony dodatek do takich jaj to oczywiście frytki. Smażone na oliwie z oliwek pachną i są pyszniutkie.

W okresie lata , kiedy codziennie z ogrodu przynosimy koszyki warzyw poza przetworzeniem ich , czy schowaniem do zamrażalnika staramy się przygotowywać dania ze wszystkiego co  przynosimy tego samego dnia świeżutkie z ogródka. 

To jedna z tajemnic zdrowej greckiej kuchni !!!

Do takich dań należą jaja sadzone w sosie pomidorowym.

To była specjalność mojej teściowej , która często w lecie to przygotowywała bo jajek było dużo, pomidorów też , a ze względu na upał nikt nie miał ochoty siedzieć długo w kuchni.

By przygotować to danie potrzebujemy :

- po dwa jaja dla każdej osoby;
- dużą cebulę;
- 4-5 dużych pomidorów;
- sól, pieprz, origano, łyżeczkę cukru;
- oliwę z oliwek .

Jak chcecie możecie też dodać do sosu zmiksowaną paprykę.



By jako dodatek podać frytki smażymy  duże ziemniaki pocięte w pasemka. Kto chce jeść bardziej zdrowo robi frytki w piekarniku natarte ręką namoczoną w oliwie i posypane solą. 

Wierzcie są równie smaczne . 

Kiedy zaczynamy przygotowywać frytki smażone lub pieczone do innej patelni wrzucamy zmiksowane pomidory i cebulę z zapachami solą i cukrem ( bez oliwy !!! ). Dusimy to do chwili gdy sos trochę zgęstnieje i następnie wrzucamy do niego jaja starając się nie rozbić żółtka.

Dolewamy żółtka łyżką sosem tak by wszystko się dobrze udusiło.



 Nic się nie smaży!

 To jest ważne by w lecie jeść lekkostrawne potrawy, które łatwo przygotowujemy nawet po powrocie z plaży.
Podajemy tak przygotowane jaja z sosem polewając je na talerzu oliwą z oliwek i podając do tego frytki i fetę posypaną oregano i polaną oliwą z oliwek.



To są te proste , pyszne dania którymi zajadamy się w lecie na Korfu i nie tylko.

SMACZNEGO !!!

CZY WARTO PRZYJECHAĆ ŻYĆ NA STAŁE NA KORFU?

W ostatnich latach z roku na rok wzrasta liczba Polaków odwiedzających Grecję i Korfu. Po Anglikach i Niemcach Polacy są na trzecim miejscu  jeśli chodzi o liczbę turystów odwiedzających tą wyspę.
Cieszy mnie , że mimo wielu problemów, które mamy obecnie na wyspie uroki tej wyspy powodują, że jesteście nią oczarowani , czy wręcz deklarujecie , że zakochaliście się w tym miejscu i myślicie o tym by tutaj żyć na stałe w bliskiej czy dalszej przyszłości. 

W ciągu obecnego sezonu turystycznego mam rekordową ilość mail-ów od Polaków z kraju, którzy zadają mi powyższe pytanie lub wręcz proszą o załatwienie pracy na Korfu, czy stałego lokum na wyspie.

Tak jak wyjaśniam na jednym z moich filmików na mojej stronie w FACEBOOK-u sprawa podjęcia takiej decyzji jest bardzo indywidualna i każdy stawia inne bariery czy cele podejmując ją .




Poza tym chcę nadmienić , że nie mam biura wynajmującego mieszkania , ani biura zatrudnienia na tej wyspie. To podkreślam by wiele, szczególnie młodych osób do mnie piszących , nie rozczarować podając kategoryczna negatywną odpowiedz.

Mój blog założyła z myślą o pomocy dla Was w zorganizowanych udanych wakacji na wyspie w oparciu o moje doświadczenie w czasie 35 lat pracy w turystyce na tej wyspie i oczywiście w oparciu o wiadomości , które mam bo po prostu mieszkam tutaj na stałe od ponad 40 lat. 

Pytacie się jak ja tutaj zaczęłam żyć i z jakimi trudnościami się spotkałam. To dosyć dokładnie opisuje w artykułach z serii MOJE PIERWSZE LATA NA KORFU  lub  TO I OWO O MNIE.

Podkreślam jeszcze raz, że to było dawno temu, w innych zupełnie czasach. 

Wtedy Polska nie należała do Unii Europejskiej, w Polsce był stan wojenny , w Grecji nie było ślubów cywilnych, wszędzie istniała szalona biurokracja, nie było internetu, ani często prostych stacjonarnych telefonów w domach itp.

W tym czasie w Grecji pojawili się uchodźcy z kraju , którzy przyjeżdżali tutaj z wycieczkami i po prostu pozostawali w Grecji by szukać tutaj szczęścia, czy lepszego życia.

Ja do tej kategori nie należałam. Miałam dom w kraju, ukochaną rodzinę, duże możliwości  pracy i kariery zawodowej w Lublinie, ale to że się zakochałam w Korfiacie w czasie mojej praktyki studenckiej na Korfu wszystko powyższe postawiło na dalszy plan. Z ręką na sercu powiem jednak, że i w Korfu zakochałam się po pierwszych dniach mojego  pobytu na wyspie.

Oczywiście pod jednym podstawowym warunkiem myślałam o zamieszkaniu na stałe na tej wyspie. Byłam zdecydowana na to tylko wtedy kiedy wychodząc za mąż za Greka wyjadę na Korfu legalnie posiadając prawo do podwójnego obywatelstwa.

To w tym okresie wcale nie było takie łatwe, ani tanie !! Mogłam tak wiele innych Polaków po prostu przyjechać tutaj turystycznie i zostać. To jednak mi nie odpowiadało. Ja wybrałam oficjalną i legalną drogę.

Musiałam pokonać szereg problemów biurokracyjnych polskich urzędów. Musiałam opłacić słone pieniądze za wywiezienie z Polski przetłumaczonego na grecki mojego dyplomu magisterskiego z myślą o wykorzystaniu go do ewentualnej pracy w Grecji. Musiałam pozbyć się wszelkich praw majątkowych i mojego mieszkania w kraju !!

 Tylko wtedy, na "czysto" mogłam opuścić Polskę dosłownie z jedną walizką wagi 20 kg. Przypominam że był to okres stanu wojennego w kraju. Wiele osób uważało to wtedy za masochistyczne postępowanie , czy wręcz szaleństwo!!! 

Ale cóż poradzić, jak się jest młodym i zakochanym, jak trzeba nawet góry się przestawia w inne miejsce.... 

Ja miałam szczęście, że weszłam w bardzo ciepłą grecką rodzinę, że przyjeżdżając na Korfu mieliśmy zapewnione nasze własne mieszkanie i środki do życia w oparciu o dobrą pracę męża. Choć nawet przy tych warunkach wielkie różnice w życiu, zwyczajach, sposobie myślenia wymagały z mojej strony dużo czasu by się do tego przystosować choćby w pewnym stopniu i walczyć o to co uważałam ważne dla mnie a nie tak dopuszczalne w greckim społeczeństwie. W tym okresie jeszcze w wielu rodzinach niezależność ekonomiczna kobiet i utrzymywanie własnych poglądów (często nie zgodnych z poglądami męża) nie były miło widziane.

Moje pierwsze plany były związane z :

- nauczeniem się jak najszybciej greckiego, poza angielskim, który bardzo dobrze znałam;

- na drugim miejscu była praca, którą chciałam przyszłościowo znaleźć i podjąć zgodnie z moim wykształceniem. To wydawało mi się bardzo trudne i nastawiałam się na pracę w recepcji jakiegoś hotelu bo moje komputerowo - ekonomiczne wykształcenie najwyraźniej nie było jeszcze tutaj potrzebne. Ale o tym piszę w innych artykułach o mnie,

- na trzecim było założeniem rodziny, czyli po pierwsze posiadaniem dziecka;

Wszystko to jednak w oparciu o to co już tutaj na mnie czekało zagwarantowane ! Mieliśmy nasz dom, dobrą pracę męża, dużą rodzinę męża chętną do pomocy i dużo naszej energii do rozpoczęcia wspólnego życia. To, że często życie pisze swój scenariusz to inna sprawa. Kolejność moich planów trochę się zmieniła , ale o tym piszę w artykule tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-nauczyam-sie-greckiego-jezyka.html

Ja nie jechałam w ciemno , choć tego rodzaju decyzje zawsze należą do decyzji bardzo ryzykownych. Pamiętam, że w tym czasie nawet moje ciocie mówiły mi o tym, że oszalałam, że chcę jechać do kraju gdzie panuje średniowiecze i mężczyźni jadą do pracy na osłach przy których na piechotę idą ich żony. Takie było wśród wielu Polaków pojęcie o Grecji w tym czasie. Przypominam lata 70-80. Tylko ci którzy już wtedy jeździli na wakacje w okolice Salonik mogli mieć trochę odmienne zdanie. 

TAK BYŁO WTEDY, DAWNO TEMU.

 JAK WYGLĄDA TO DZISIAJ ???

Po pierwsze , każdy patrzy się na tą kwestię od swojej osobistej strony i w zależności od tego w jakiej sytuacji , rodzinnej, zawodowej, psychicznej i finansowej się znajduje. Każdy ma inne potrzeby i cele w swoim życiu.

Tego rodzaju decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Trzeba przyjechać na wakacje na Korfu, dobrze poznać tą wyspę, zawrzeć jakieś znajomości w okolicach które Was interesują z myślą o przyszłej pozytywnej decyzji pozostania tutaj na stałe. 

Po drugie, co wydaje mi się nawet ważniejsze trzeba zobaczyć jak wygląda tutaj życie w zimie poza sezonem turystycznym .
Czy będzie to Wam odpowiadało?
Przyznam się, że jedna z  podstawowych  kwestii  mnie interesujących przed przyjazdem na wyspę było właśnie to.
O tym piszę w moim artykule tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/03/dwa-oblicza-wyspy-korfu.html

Ja od początku zastanawiłam się nad tym jak będę mogła przystosować się do życia w tak małym miejscu przyzwyczajona do życia w dużym mieście jakim jest Lublin. 

W moim przypadku sprawa się szybko wyjaśniła bo zakładając rodzinę patrzy się głównie i żyje się szczęściem rodziny gdziekolwiek się ona znajduje. Jak już przychodzą na świat dzieci to o wszystkim innym się zapomina!

Trzecia kwestia bardzo ważna.
 Czy będziecie mieli środki do życia w okresie zimy ? Czy zarobki z pracy sezonowej wystarczą na utrzymanie się w zimie - najczęściej NIE. Trzeba zawsze coś robić w zimie by móc się utrzymać. Oczywiście jeśli nie boimy się pracy to w okresie zimy zawsze coś się znajdzie , np. dniówki przy zbiorze oliwek, bo obecnie jest szalony brak rąk do pracy w tej dziedzinie.

Kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej na wyspę przyjechało do pracy wiele Polek z biur zatrudnienia z Aten. Najczęściej były to kobiety w średnim wieku zatrudnione w domach jako pomoc domowa czy osoby do opieki nad ludźmi starszymi. Mały one zagwarantowane poza pensją, zakwaterowanie i wyżywienie. W oparciu o zaoszczędzone pieniądze z biegiem lat część z nich znalazła inną pracę, nie na 24 godziny na dobę i żyje tutaj do dnia dzisiejszego, skromnie, ale gdzieś tutaj w tym w RAJU. 

Większość z tych kobiet jednak Korfu opuściło mówiąc , że życie tutaj jest bardzo drogie i pensje niewystarczające. Wiele z nich przeniosło się do Aten lub nawet wróciło do kraju . 

Samo życie...

Wielu Polaków przyjeżdża tutaj do pracy w hotelach z myślą o znalezieniu czegoś lepszego i pozostaniu tutaj. 

Jednym się to udaje innym nie. W większości jednak to trudna sprawa. Trzeba bardzo chcieć , mieć szczęście i wielką chęć do pracy i to nie zawsze w kierunku zgodnym z wykształceniem!

Jeszcze raz podkreślam , że Korfu w sezonie turystycznym , a Korfu zimą to dwie inne wyspy. Obie piękne, ale zupełnie inne!

Wiele na temat życia na wyspie w okresie zimy piszę w moich artykułach z serii ZWYCZAJE NA KORFU i czy ogólnie o życiu w Grecji w artykułach z serii DZISIEJSZA GRECJA.
Na mojej stronie w FACEBOOK-u o tej samej nazwie macie szereg filmików pokazujących Korfu i życie na tej wyspie w zimie.


Pytacie się o to czy na Korfu znajdziecie prace ? Kto z jakim wykształceniem , jakimi umiejętnościami i za ile?
Po pierwsze czytajcie mój artykuł tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2022/03/praca-i-mozliwosci-zatrudnienia-na-korfu.html

Prace na wyspie w większości są sezonowe dla 80% tutejszej ludności. Dodam, że w dzisiejszej Grecji bezrobocie przekracza oficjalnie 16% ( nieoficjalnie 25% bo wielu bezrobotnych nie zapisuje się na liście bezrobotnych) i dodatkowo bezrobocie wśród młodzieży od 25-35 roku życia przekracza .... 60 %. 
Tutaj jednak muszę nadmienić , że ci którzy chcą pracować, technicy, specjaliści, kucharze, cukiernicy znajdą pracę łatwiej od tych, którzy mają dyplomy szkół wyższych. Znam cukiernie, która od roku szuka pomocnika z doświadczeniem do zakładu cukierniczego i nadal nie może go znaleźć.

W wielu przypadkach znajomość obcych języków pomaga!

dodatkowo wiele osób myśli o przeniesieniu się na stałe na Korfu pracując zdalnie przez internet. To obecnie jest możliwe pod warunkiem, że w miejscu gdzie zamieszkacie sprawnie działa internet (to trzeba od razu sprawdzić!).

Jest też grupa inna grupa ludzi, którzy myślą o przeniesieniu się na zimę do Grecji czy innego kraju południowej Europy by nie mieć srogiej zimy i wysokich kosztów ogrzewania. 
Na Korfu w okresie poza sezonem wiele apartamentów airbnb jest wynajmowanych za miesięczną opłatę. Można znaleźć studio czy 2 pokojowy apartment za 400 do 500 euro miesięcznie. Wszystko zależy od tego gdzie ono jest i co wchodzi w cenę wynajmu. 
to często opłaca się właścicielom tych apartamentów by nie były one zamknięte w okresie wilgotnej zimy. 

Wielu młodym ludziom sprawa zmiany miejsca zamieszkania to rzecz prosta. Zgadzam się, ale przy jakich warunkach to nie jest bolesne?

Jeśli wyjeżdża się w ciemno, bez pieniędzy zapewniających przetrwanie w nowym miejscu choćby roku, to jest ryzyko.

Jak wyjeżdża się do zapewnionej pracy z myślą o perspektywie pozostania , to już coś. 

W ostatnich latach jednak często czytamy o wykorzystywaniu Polaków, Bułgarów, Serbów do sezonowej pracy w hotelach za niską pensję z zapewnieniem lokum i wyżywienia. Nie jest jednak określone o ile godzin pracy dziennie mówimy i jakie lokum jest tam zapewnione. Najczęściej są to jakieś pokoje dla 4-6 osób w podziemiach koło kotłowni i to w niezbyt dobrych warunkach.

W przypadku wyjazdu na zagwarantowaną pracę trzeba mieć możliwość zrezygnowania z niej o ile ona nam nie odpowiada bez myślenia o tym , że znajdziecie się w obcym kraju na ulicy!
Czyli znów wchodzi kwestia jakiś kieszonkowych , które mamy na wszelki wypadek.

Mam nadzieje , że opisałam Wam wystarczająco całą sytuację.

Każdy jest kowalem własnego szczęścia. Duże decyzje mają zawsze duże ryzyko. Każdy ma jednak do nich prawo wiedząc , że zapłaci za to odpowiednią cenę. 

Nie wszystko jest na różowo w życiu. Ja też miałam różnego rodzaju trudności i przygody, ale zaliczam je do bogactwa mojego życiowego doświadczenia .

Jak ktoś z Was pyta się mnie :
 Co bym zrobiła gdybym miała możliwość ponownie zadecydować o moim wyjeździe na Korfu??

Moja odpowiedź w 100% jest na TAK.  Ponownie zrobiłabym to samo. Niczego co tutaj przeżyłam nie żałuję!

Wasza decyzja należy do Was! 
Wasze życie należy do Was!
Walczcie o wszystko to co sprawia, że jesteście szczęśliwi!




WAKACJE Z DZIEĆMI NA KORFU

Ostatnio wiele czytelniczek mojego blogu pyta się o to jak zorganizować na wyspie wakacje z małymi dziećmi tak by nie nudziły się.

Siedzenie codziennie na plaży i kąpiel w morzu nam dorosłym często wystarcza na to by przez kilka dni czy tydzień odpocząć sobie nic nie robiąc. 

Z dzieciakami ta sprawa jest trochę trudna !!!

Jeśli dzieci są starsze można je zabierać na wycieczki po wyspie , by zmieniać środowisko , obrazy i pokazać im coś nowego.

Jako matka , która wychowywała córkę na Korfu i jako obecnie szczęśliwa babcia też zainteresowałam się tym tematem.

Po pierwsze jeśli macie bobasy ze sobą to długie trasy odpadają bo dzieciaki się męczą i Wy z nimi.  Jedyne wyjście to uczestniczenie w wycieczkach na zmianę tak byście i Wy nie męczyli się i by inni uczestnicy wycieczki nie byli zdani na płacz czy grymaszenie malucha. 

Przygotowując się do wakacji trzeba ostrożnie wybrać lokum. Jeśli jest to dom z basenem bez ogrodzenia na około w nocy ( co jest prawnie wymagane) lepiej zrezygnujcie z tego bo sekunda jest potrzebna by maluch pełzający , czy nawet chodzący nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa wpadł do basenu.

Sprawdzacie w pokojach hotelowych wszystkie wtyczki, kable, dojście do balkonu i barierkę balkonu , czy jest dla dziecka bezpieczna by się nie mógł tam wdrapać.

Oczywiście nikt małego dziecka nie zostawia samego , ale ... przezorny zawsze ubezpieczony.

Jeśli chodzi o plaże.




Wybierajcie plaże piaszczyste z łagodnie pogłębiającą się wodą w morzu.

Do takich zaliczam plaże w okolicach Argirades na południowym zachodzie, np. plaże Ag. Gordios, plażę w Messonghi czy Moraitika, plażę w Dassia, plażę w Glyfada. Tutaj macie piasek na plaży i w morzu co dla dzieci jest ważne.

Poza tym możecie się w wodzie bawić ze swoimi dzieciakami bo morze nie pogłębia się raptownie.

Będąc w stolicy na placu Spianada od strony pałacu macie możliwość pobawić się z dzieciakami na placu zabaw.

W stolicy macie też pewne atrakcje dla dzieci, które bardzo im się podobają.

W wielu miejscach w stolicy macie place zabaw dla maluchów. Dwa są w okolicach zatoki Garitsa, inny pod nowsza fortecą przy starym porcie . Najbardziej popularny jest ten na Spianadzie koło starszej fortecy.




Na ulicy dzielącej plac Spianada na dwie części ma przystanek ciuchcia dla dzieci.




Z tego miejsca możecie tą fajną ciuchcią pojechać z dzieciakami na pół godzinną przejażdżkę po wybrzeżach zatoki Garitsa, obok ogrodów Mon Repos, ruin rzymskich basenów, starożytnego rynku, najstarszego kościoła na Korfu Jassona i Sossipatros, itd. 

















Cena takiej wycieczki dla dzieci 0d 5-12 roku życia 5 euro i dla dorosłych 8 euro. Ciuchcia jeździ co półgodziny z ulicy dzielącej Spianadę na dwie części .

Wycieczka ciuchcią dzieciakom bardzo się podoba  i dla wszystkich jest to okazja do zobaczenia niektórych zabytków bez chodzenia w upalny dzień.

Jeśli Wasze dzieci są starsze możecie zabrać je na przejażdżkę  konikiem. W zależności od trasy płacicie za to 40 lub 50 euro za całą wycieczkę trwającą też około 30 minut.



To nie jest jednak coś dobrego dla maluchów bo nie ma zabezpieczeń na prawo i lewo i ponieważ one szybko się nudzą trudno je utrzymać na rękach. Toniki też zobaczycie idąc z Listonu do głównego wejścia do starszej fortecy po lewej stronie.

Dodatkowo na placu Spianada macie też możliwość wynająć dzieciakom małe samochodziki by sobie po bezpiecznym placu pojeździły.


Bardzo ciekawą formą rozrywki dla dzieci i nawet dla rodziców jest ponad godzinna wycieczka pirackim statkiem. Wypływacie z portu. Płyniecie wybrzeżami miasta do Mysiej Wyspy i wracacie ponownie. Dzieciaki to uwielbiają, moje wnuki też!
Więcej informacji macie na ich stronie tutaj:


Jeszcze jedno miejsce które dzieciakom się podoba to schronisko dla osiołków . Namiary na to miejsce znajdziecie w moim artykule o osiołkach pod tytułem 

"CZY NA KORFU ZNAJDZIECIE OSIOŁKI?"




Jeszcze inna atrakcja dla dzieci , ale trochę starszych to odwiedzenia na cały dzień lub na kilka godzin AQUALAND-u w Ag. Ioannis . 

Ceny na taką wyprawę są różne. Polecam zapytać się o ceny proponowane przez lokalne biura organizujące dowóz i przywóz do miejsca zakwaterowania. 

Ceny w internecie pod hasłem CORFU AQUALAND są różne i zaczynają się od 20 dla dzieci 5-12 i 28 dla dorosłych na cały dzień od 10.00 do 18.00 lub jeśli chcecie tylko popołudnie ceny spadają do 15 i 20 odpowiednio. Wszelkie inne informacje znajdziecie na stronie pod powyższym hasłem.

Na terenie tych ślizgawek poza basenami, ślizgawkami z wodą w dziurach, macie restauracje, kawiarnie itd. Można tam fajnie spędzić dzień i dzieci będą z pewnością zadowolone.

Macie też możliwość wynająć tam hotel, który daje Wam możliwość szaleć tam codziennie.

Dodatkowa wielka atrakcja dla dzieci w stolicy Korfu to wycieczka Pirackim statkiem, którym możecie wraz z dziećmi popłynąć ze starego portu na wycieczkę wybrzeżami stolicy w kierunku Mysiej wyspy. Na statku macie możliwość napić się czegoś chłodnego, dzieciaki mogą ubrać się w pirackie kapelusze, itd. 
Więcej informacji znajdziecie na ich stronie tutaj :


Moje wnuki w wieku 2 i 5 lat były tą wycieczką zachwycone i nawet powtórzyliśmy ją drugi raz!

POŻARY W GRECJI


Pożary to niestety częste zjawisko w Grecji.



Oczywiście nie tylko w Grecji !!! 

Klimat wszędzie się zmienia i wielokrotnie mamy szalone upały i susze w wielu miejscach na naszej planecie. 
Nadmienię Stany Zjednoczone , gdzie wielkie obszary leśne i wiele posiadłości z domami ostatnio paliły się .

To samo dotyczy pożarów w Hiszpanii czy Portugalii. Gdy w telewizji pokazywane są pożary w Grecji często przestraszeni, pytacie się czy na Korfu też mamy pożary. 

Ta wyspa to wybrany przez Bogów Raj na ziemi , ale i tutaj ze względu na szaloną ilość zieleni spotykamy się ze zjawiskiem pożarów.
To ma miejsce szczególnie w dni gdy wiele bardzo silny wiatr i nawet małe ognisko pochopnie rozpalone może stać się powodem wielkiego pożaru , który spali wielkie obszary zielonej ziemi i nie tylko.

W wielu wypadkach natura tak karci ludzi za ich postępowanie.

Tak dzieje się najczęściej w czasie miesięcy letnich , kiedy przez długi okres czasu mamy w Grecji wysokie temperatury i nie spada nawet kropla deszczu. 

Wszystko jest tak suche , że niewiele potrzeba by doszło do tragedi.

Jeden nieprzemyślany ludzki błąd powoduje , że palą się lasy i zielone tereny górskiej części kraju często niedostępne nawet dla straży pożarnej. 

Jeden rzucony z okna samochodu zapalony papieros, zbite szkło koło drogi oświetlone słońcem , czy skupisko śmieci to są proste powody wielu wielkich pożarów w Grecji.

Z tego powodu w okresie letnim zabronione jest palenie ognisk na terenach gospodarczych w celu spalenia gałęzi, czy liści. 

Mówi się też często w TV o tym by w wietrzne dni nie używać na zewnątrz domów pił itp. które mogą spowodować iskry spadające na ziemię. Jedna taka iskra wystarczy by w ciągu sekundy zaczęły palić się duże tereny zieleni czy domów. 
W upalne, wietrzne dni nawet  pieczenie mięsa w piecach na zewnątrz domu może stać się powodem pożaru.

W ciągu ostatnich lat mamy jednak innego rodzaju pożary, te spowodowane specjalnie przez ludzką rękę. 
Wielokrotnie podpalane są specjalnie zalesione tereny w pobliżu miast tak by powiększyć teren zabudowy. Mimo tego , że wprowadzono prawo zakazu budowy domów na spalonych terenach, w sytuacji gdy nie są one od razu zalesiane te tereny po kilku latach zamieniają się w osiedla miast.

Jeszcze niebezpieczniejsza jest grupa podpalaczy , którzy są chorzy psychicznie i po prostu chcą spowodować nieszczęście innych. Podpalają oni tereny blisko domów by specjalnie spowodować ich zniszczenie i nawet śmierć mieszkających tam ludzi. 

Ostatnio, niestety, mamy wiele takich przypadków. 

Najczęściej są to ludzie , którzy nie mają nic do stracenia - nie mają rodziny, domu, pracy, środków do życia i chcą po prostu spowodować nieszczęście innych ludzi. 

Przy dzisiejszych środkach i technologii często są oni aresztowani i karani, ale to niestety nie odwraca szkód przez nich wywołanych , tych szkód materialnych i co gorsze często życia wielu niewinnych osób. 
Z tego co czytam ostatni pożar z tyloma ofiarami na południu Grecji też mógł być spowodowany przez ludzką rękę przy dużej pomocy bardzo silnych wiatrów.

Jeśli chodzi o Korfu wielokrotnie przeżyłam tutaj duże pożary. 

To jest bardzo zielona wyspa i oczywiście niebezpieczeństwo pożarów i tutaj zawsze istnieje. 

Nie mogę powiedzieć coś przeciwnego!

Staramy się w różny sposób zabezpieczyć przed ewentualnymi pożarami i ich rozprzestrzenianiem się. 

We wszystkich restauracjach, kawiarniach i sklepach obowiązkowo muszą znajdować się w widocznych miejscach butle z pianką do gaszenia pożaru. 
W wielu przypadkach koło wsi znajdziecie czerwone wyjścia sieci wodociągowej umieszczone tam dla straży pożarnej.

 Poza tym całe tereny górskie są w ostatnich latach "podzielone" polnymi drogami, którymi w razie pożaru straż pożarna może wjechać na górskie tereny wyspy, szczególnie te na północy wyspy.


Pamiętam przed kilkoma laty jeden chory psychicznie człowiek podpalił jednocześnie w kilku miejscach przy drodze suche trawy w okolicach Lakones i Troumbeta i mieliśmy wielki pożar na zboczu nad Lakones. 

W tym czasie byłam z polską grupą na wycieczce w Paleokastritsy i widzieliśmy z klasztoru te szalone płomienie nad wioską Lakones.

Wchodziła wtedy kwestia zmiany programu wycieczki by ominąć niebezpieczne terene , ale na szczęście szybko działająca straż pożarna ograniczyła pożar tak by nie doszedł do zabudowanych terenów.

Pamiętam też przypadek w którym palący członkowie wycieczki wrzucili niezupełnie zgaszone papierosy do koszów na śmiecie znajdujących się przed kawiarnią . To w ciągu sekundy spowodowało zapalenie się wszystkich śmieci w koszu . Na szczęście jedno wiadro wody z kawiarni i szybka reakcja kelnera zakończyła tą "przygodę".

Innym razem w czasie mojej wycieczki na jednym z przystanków w tzw. punkcie widokowych jeden z panów zapalił papierosa i po prostu rzucił go z boku drogi niezbyt dobrze zgaszonego. Wiał silny wiatr i po chwili w tym miejscu podniosły się dochodzące do metra wysokości  płomienie palącej sie na zboczu drogi suchej trawy. Trzeba było wołać staż pożarną, która na nasze szczęście szybko przyjechała.

Na  Korfu zjawisko bardzo silnych wiatrów pojawia się, ale to nie jest charakterystyka tutejszego klimatu na co dzień tj. na wyspach południowej Grecji. 

To oczywiście zmniejsza prawdopodobieństwo pożarów na wyspie.
Chcę jednak uczulić Was na łatwość spowodowania pożaru w Grecji. To nie Polska gdzie co kilka dni pada deszcz i wszystko podlewa!! Tutaj zawsze trzeba postępować tak by być ostrożnym z każdego rodzaju ogniem.

 Ta uwaga odnosi się szczególnie do palaczy !

Pamietajcie o tym , że mały płomyk spowodowany rzuconym , palącym się papierosem może spowodować wielki pożar i tragedię wielu ludzi. 


BEZPIECZEŃSTWO W CZASIE WAKACJI NA KORFU

Wielokrotnie pytacie się mnie w swoich mail -ach o bezpieczeństwo na wyspie.




Wielu z Was czyta i widzi w TV różnego rodzaju filmiki o tym jak rozwija się przestępczość w centrum Aten i jesteście tym przestraszeni.




Po pierwsze Korfu to prowincja i bezpieczna wyspa na wakacje  !!!

Jest to wyspa należąca do Wysp Jońskich na zachodnim wybrzeżu Grecji , z dala od problemu z uchodźcami, które istnieją na wyspach wschodniej części Grecji.

Tutaj życie toczy się o wiele spokojniej i wolniej mimo tego , że w okresie lata mamy ponad 1.5 miliona turystów.

To , że na Korfu możecie czuć się bezpieczni jest jednym z dodatkowych walorów tej greckiej wyspy.

Nie ma problemu z wieczornymi spacerami po osadach turystycznych , czy siedzeniu nad morzem wieczorkiem by po oglądaniu zachodu słońca jeszcze raz wykąpać się.






Tutaj wszyscy się znamy osobiście lub z widzenia.

W latach 90-tych kiedy następowały wielkie zmiany w Albanii i otworzono tam więzienia , mieliśmy wielu nieciekawych uchodzców z tego kraju i w związku z tym nasiliła się liczba kradzieży i przestępstw. Po kilku latach ta sprawa została uregulowana. Obecnie na Korfu mieszka i pracuje bardzo dużo Albańczyków , którzy mają tutaj rodziny i zostali wchłonięci przez społeczeństwo korfiańskie. To rodziny ciężko pracujące , zorganizowane i ich dzieci chodzą do greckich szkół. 

Ze wzgledu na to , że korfu należy do jednej z najbardziej rozwiniętych turystycznie w Grecji wysp, mamy tutaj pewne problemy w okresie sezonu turystycznego.
W tym okresie  oczywiście są miejsca bardziej niebezpieczne ze względu na dużą ilość młodych turystów , którzy przyjeżdżają na Korfu by się wyszaleć, popić, bawić do rana, itp.

Do takich miejsc po pierwsze należy osada turystyczna w Kavos gdzie wiele angielskich biur turystycznych przesyła młodzież angielską,  która 24 godziny na dobę pije i w ciągu całego okresu swoich wakacji chodzi pijana po ulicach. Jak jednak to wiecie nie będziecie w tych okolicach, szczególnie wieczorem! W youtube.com możecie zobaczyć niektore filmiki z życia nocnego tego miejsca , które nie należą do dobrej reklamy tej wyspy , a dokładnie mówiąc tego miejsca. 

Sidari , duży ośrodek turystyczny też gromadzi dużo Anglików , smakoszy piwa, ale tylko w niektórych kawiarniach . Jak widzicie takie miejsca i omijacie je nie będziecie mieli żadnego problemu.

W okresie szczególnie sierpnia , kiedy na wyspę przyjeżdża na wakacje dużo bardzo młodych Włochów z południa trzeba , niestety, uważać na torebki, zamykać samochody i domy które wynajmujecie. 

W innych miesiącach takiego problemu nie mamy.

Mieszkając w górach , w małych wioskach czy osobno można zostawiać drzwi domu otwarte, spokojnie spacerować o każdej porze dnia i nocy.




Tutaj jedynie uważamy na Cyganów przejeżdżających z kurami do sprzedania , czy z różnościami na ciężarówce. Najczęściej jak się pojawiają w okolicy od razu mam telefon od pobliskich sąsiadów. Bo czasami poza ciężarówką jest grupa Cyganek chodząca wąskimi uliczkami w wioskach i jak jakieś drzwi czy okno jest otwarte one mają długie , bardzo dłuuuugie ręce !




Pamiętam jak jedna z czytelniczek mojego bloku pytała się czy może przenocować bezpiecznie w okolicach lotniska. Bała się , że może to jest bardzo niebezpieczne, tak jak na wielu lotniskach Europy choćby ze względu na ataki terrorystów. 

Proszę Państwa tutaj nie mamy takiego problemu. 



Oczywiście w czasie wakacji gdziekolwiek jesteście na plaży uważajcie na swoje rzeczy. Nie zabierajcie na plażę dużych ilości pieniędzy , ani dokumentów. Jeśli jednak macie je ze sobą kąpcie się na zmianę tak by zawsze przy Waszych rzeczach ktoś był.




Oczywiście na Wasze walizki i torby trzeba zawsze uważać by ich nigdzie nie zostawić , ale to odnosi się do wszystkich miejsc do których podróżujecie.

Tak więc śpijcie spokojnie w czasie wakacji na tej uroczej wyspie i korzystajcie z uroków tego Raju na ziemi .


PIECZONA PRZEKŁADANKA RYBNO - WARZYWNA

Grecy jedzą bardzo dużo ryb i przygotowują je w różny sposób.
Wiele przepisów na dania rybne możecie znaleźć na moim blogu pod hasłem RYBA .

Teraz chcę Wam zaproponować jeszcze inny przepis na rybę , a dokładnie na małe rybki takie jak szprotki itp. U mnie w kuchni małe rybki królują przez cały rok. Nie tylko ze względu na to, że są bardzo zdrowe i posiadają dużo OMEGA 3, ale po prostu bardzo nam smakują.
Z tego względu staram się je przygotowywać w różny sposób tak , by nam się nie znudziły i przynajmniej raz jak nie dwa razy  w tygodniu znajdowały się na naszym stole.

Czasami śmiejemy się, że jedząc tak dużo ryb pokryjemy się łuskami. 
Dzisiaj proponuję pieczoną przekładankę rybno - warzywną.




W lecie kiedy co drugi dzień mąż przynosi mi z ogrodu koszyki w wieloma warzywami chcę je wykorzystać do robienia smacznych i pachnących potraw, poza duża ilością wkładaną do zamrażalnika na cała zimę. 

Przepis na tą rybną przekładankę jest prosty i szybki do wykonania.

Uwielbiam takie dania , bo nie trzeba długo w kuchni siedzieć by je przygotować i można mieć więcej czasu w lecie na plażę i kąpiel w morzu , czy na siedzenie z książką na werandzie popijając zimny napój.

By przygotować to danie dla 4 osób potrzebujemy :

- 1/2 kg rybek , najlepiej szprotek;
- 4-5 dużych ziemniaków obranych w cienkie plasterki;
-  2 duże cebule pokrojone w cieniutkie plasterki;
- 5 dużych pomidorów pokrojonych w plasterki;
- origano , sól, pieprz;
- posiekana pietruszka;
- dużą cukinię pokrojoną w plasterki;
- oliwę z oliwek zmiksowaną z kilkoma ząbkami czosnku.

Rybki oczyszczamy , odłączamy główki i czyścimy z jelit.
Smarujemy pireks oliwą z oliwek. Układamy na dnie plasterki z ziemniaków, a na nich w szeregu rybki.



Następnie kładziemy plasterki cebuli i pietruszkę. To wszystko przykrywamy plasterkami pomidorów i dodajemy sól, pieprz i oregano.

Pod koniec wszystko polewamy oliwą z oliwek zmiksowaną z czosnkiem.

 Nie dajemy dużo oliwy , ale tylko tyle by każdy pomidorek miał jej trochę. Wody nie dodajemy, bo warzywa wypuszczą soki i tak ziemniaczki ugotują się w tych zapachowych , smacznych sokach.



Jeśli macie z ogródka dużo  cukini można też ją dodać pokrojoną w plasterki pod pomidorami . 

Tak przygotowana przekładankę wkładamy na około godzinę do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180C. 

Wyjmujemy z piekarnika po sprawdzeniu, czy ziemniaczki na spodzie się upiekły.

Jeśli lubicie chrupiące, pieczone plasterki ziemniaków możecie zmienić kolejność układanych produktów. Możecie na dnie poukładać ryby, na nich plasterki pomidorów czy innych warzyw a na wierzchu poukładać plasterki ziemniaków. Piekąc to w ten sposób upieczone ryby są soczyste, a ziemniaki chrupiące.



To samo danie możecie przygotować z filetem z ryb lub nawet większymi rybami w całości. Po prostu rybę położoną na dnie przykrywamy dokładnie warzywami i pieczemy bez przykrywania wszystkiego folią kuchenną. Tak upieczona ryba nie wysycha w czasie pieczenia, jest soczysta i pełna zapachów warzyw. 



To danie najczęściej podaję z pokrojonymi w plasterki ogórkiem posypanym solą i polanym winnym octem. 

Jest to świetne danie na upalne dni letnie. Jest lekkostrawne, szybkie do przygotowania i bardzo zdrowe.

SMACZNEGO !!!