Translate

PRYWATNY KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEGO ANTONIEGO NA KORFU

W tym roku ponownie znalazłam się w kościółku Św. Antoniego w okolicach Nimfes , wioski północnej części wyspy. 



Ile razy tam się znajduję zastanawiam się nad tym , że tak wiele takich małych , prywatnych kościółków na terenie Korfu niszczeje , dosłownie zamienia się w ruiny .
 A przecież mówią one o wspaniałej przeszłości tego terenu. 

Jaka szkoda , że tak się dzieje......


Na temat licznych na Korfu starych , opuszczonych i zniszczonych małych kościołów napisałam Wam w artykule tutaj 

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/05/stare-opuszczone-koscioki-na-korfu.html

Dzisiaj chcę Wam opisać jak wygląda uroczystość w takich kościółkach w dniu dzisiejszym. 

Takie kościółki otwierane są tylko kilka razy do roku . Najczęściej najbardziej uroczysty tutaj dzień to święto patrona kościółka przy kościółku gromadzą się mieszkańcy okolicznych wiosek , najczęściej właściciele ziemi znajdującej się na około takich kościółków. 

To samo dotyczy kościółka Św. Antoniego znajdującejgo się w okolicach Nimfes pomiędzy pięknymi zboczami z gajami oliwnymi.






Trudno jest go znaleść bo znajduje się daleko od głównej drogi wioski. 

Jest to malutki kościółek bizantyjski , w ostatnich latach odnowiony. Wnętrze kościółka jest zadbane i posiada wiele starych ikon.







Tutaj mamy tylko kilka rzędów krzeseł i wiele osób wewnątrz kościółka nie mieści się. To jednak nie jest ważne. 

Przynajmniej raz do roku w dniu gdy odprawia się tutaj mszę świętą ludność gromadzi się na około kościółka stojąc w ciszy i spokoju i uczesnicząc w mszy świętej.  Kszesła wewnątrz kościółka są tylko dla starszych osób.

W dniu święta patrona kościółka , święta Świętego Antoniego od rana jest tutaj duży ruch. Ludność przybywa z różnych stron , z pobliskich okolic i nie tylko. Kilku włąścicieli tego kościółka , którzy są włąścicielami gajów oliwnych , które go otaczają organizują to święto i zapraszają na mszę świętą mieszkańców wioski, całą swoją dużą rodzinę i wielu znajomych . 

Mamy szczęście być znajomymi jednego z jego włąścicieli , więc co roku tego dnia i my tam raniutko jedziemy.

Raniutko przybywa też tam zaproszony ksiądz i jego pomocnicy.

Na ołtarzu układane jest ARTO , czyli chleb który podzielony będzie pomiędzy wierzącymi po mszy.



Przez cały poranek przybywa tutaj coraz więcej samochodów , które parkowane są na wąskich polnych drogach w okolicy. Panuje ogólne zamieszanie , bo każdy chce jak najbliżej do kościółka dojechać , a dużo miejsca tam nie ma.

Tak jak często Wam mówię Grecy zawsze umieją powiązać wszelkiego rodzaju okazję z możliwością do zjedenia czegoś i do zabawy. 

To samo jest i w tym przypadku. 

Na małym podwórku przed kościółkiem ustawiane są nieliczne prowizoryczne ławy, stoły i organizowany jest gryl do pieczenia różnego rodzaju mięsa. 

Bo po mszy świętej wszyscy zgromadzeni tutaj ludzie będą uczestniczyć w symbolicznym posiku i zabawie. 

Ksiądz odprawia mszę świętą , a na zwenątrz inni przygotowują dalszą część święta , bo  w powietrzu zaczynają roznosić się zapachy pieczonego mięsa. 

Nikomu nie przeszkadza , że jest zimno . Grunt , że nie pada i wszystko odbędzie się tak jak zawsze.






Dużo śmiechu, jakaś muzyczka, często tańce , różnego rodzaju trunki i zakąska. Ksiądz też uczestniczy w zabawie i często nawet tańczy z zaproszonymi gośćmi.








Zabawa zawsze trwa kilka godzin, a włąściwie do chwili , kiedy zakończą się trunki i przekąska i nie ma wiecej chętnych do tańca.

Jest to świetna okazja do corocznego zobaczenia znajomych , okazja do mile spędzonego wspólnie czasu, bez luksusów, toalet, szpilek i świątecznego ubrania. 

Wszyscy wiedzą , że będziemy na powietrzu, , że kto się zmęczy siądzie na jakimś kamieniu czy wprost na trawie. 

Takie uroczystości to jeszcze  jeden przykład z życia towarzyskiego na wyspie i potwierdzenie tego , że żyjąc na Korfu nie można się nudzić.



RELACJE GRECKIEJ KOBIETY Z RODZINĄ , JEJ KARIERĄ I SPOŁECZEŃSTWEM

W czasie ostatnich świąt mieliśmy okazję spotkać się z wieloma znajomymi, Korfiatami , którzy mieszkają poza wyspą bo tam znaleźli lepszą pracę lub zakochali się w osobie z innego terenu Grecji i nie tylko Grecji.

A jak wiecie serce to nie sługa , granic nie zna i paszportu nie potrzebuje. Znam to z własnego doświadczenia !



W czasie licznych naszych rozmów na Listonie przy kawusi zaczęliśmy dyskutować na temat dzisiejszych kobiet w Grecji, szczególnie tych młodych , które swój los i szczęście wzięły w swoje ręce i same decydują o swoim życiu.




A wszystko zaczęło się od skargi naszego kolegi z Krety , który tam w okolicach cudownej miejscowości Św. Nikolas  na Krecie posiada znaczną posiadłość , piękny dom , 500 drzew oliwkowych i duże tereny z ogrodami. Jego syn zakochał się w Korfiatce , która absolutnie odmówiła mu możliwości przeniesienia się na stałe na Kretę. Jest zakochana w Korfu , życiu tutaj na wyspie i oczywiście nie decyduje się oddalać od całej , zamieszkałej tutaj swojej rodziny. 
Mimo wielu dyskusji o wielkich możliwościach kariery dla nich obojga na Krecie i spokojnym życiu w oparciu o rodzinną posiadłość młode małżeństwo zdecydowało się zamieszkać na Korfu. 

Nie martwią się tym , że mają mniej opłacalna pracę , że  mieszkanie w  stolicy nie jest wcale duże . Są szczęśliwi , że uczestniczą w życiu tej wyspy na co dzień.  Oczywiście nie muszę nadmienić , że decyzja została podjęta po pierwsze przez dziewczynę. 
Obecnie w Grecji młode dziewczyny same decydują o swoim życiu, są niezależne, pełne ambicji z myślą o karierze zawodowej,  niezależności , a sprawa założenia rodziny schodzi na dalszy plan.

Przy okazji tej powyższej dyskusji przypomniałam sobie coś z własnego doświadczenia.

 Kiedy przed ponad 40 laty zdecydowałam się wyjść za mąż za Korfiata i na stałe wyjechać z kraju by zamieszkać na Korfu w rodzinie była na ten temat wielka dyskusja.  Kilka z moich kuzynek nawet mówiły mi , że jestem szalona zostawiając dom, rodzinę i możliwości zawodowe w kraju i jadę tam gdzie są tylko łyse skały, chłopi siedzący w kawiarniach i kobiety ubrane na czarno w domach  cały czas zajęte pracami domowymi.

Taki był przed wieloma latami obraz Grecji w oczach wielu Polaków!!! Wynikało to z pewnością z braku możliwości do podróży w tamtych, dawnych latach dla większości Polaków,  czy z obrazków ze znanych w kraju filmów o Grecji najczęściej nakręcanych na małych greckich wyspach , czy w wioskach na Krecie gdzie przyznam , że do dzisiaj relacje rodzinne są czasami nadal surowe.

Mało było wtedy informacji o życiu w Grecji na turystycznie rozwiniętych terenach , czy w dużych miastach takich jak Ateny czy Saloniki.
Sama przyjeżdżając na Korfu po raz pierwszy byłam zaskoczona tym co zobaczyłam co było całkowicie inne od tego co spodziewałam się  zobaczyć czytając nieliczne wówczas informacje na temat tej wyspy.

Po pierwsze szukałam tych na czarno ubranych kobiet! 
W stolicy znalazłam w tłumie tylko kilka . Spotkałam staruszki bardzo kobieco ubrane , starannie uczesane i podmalowane. Poza tymi pozostałe kobiety były ubrane bardzo kobieco i bardzo kolorowo. 
Bo po prostu tutaj czuje się powiew z Europy.
Istnieje pogląd, że w Grecji wszystkie starsze kobiety wdowy chodzą ubrane na czarno - to nie jest zgodne z prawdą.
Tak może jest w centralnej części Grecji, czy w małych wioskach na wyspach. Dzisiaj dla wdowy czy wdowca świat się tutaj nie kończy. 

Często otwiera się nowy okres w ich życiu szczególnie tutaj gdzie średnia wieku przekracza 75 rok życia.
Wdowy świetnie organizują sobie życie biorąc czynny udział w życiu społecznym czy rodzinnym na co często wcześniej nie miały czasu i to zawsze z ich zgodą , bez przymusu. 
Chodzą na kawusie z koleżankami, do kina, jeżdżą samochodem na różne plaże w lecie, jeżdżą mimo podeszłego wieku na wycieczki by zwiedzić świat, itp.  Zawsze zadbane , ubrane zgodnie z ostatnią modą i jak mają okazję ułożyć sobie ponownie życie z nowym partnerem i to im do szczęścia brakują robią to bez myślenia co o tym świat i ich środowisko powie. Mają własne zdanie na wszystko i nie boją się o ich prawa walczyć. 

Czasami na Korfu przyjeżdżają wycieczki z centralnej Grecji by zwiedzić tą wyspę i  od razu możecie zrozumieć , że to Greczynki z centralnej Grecji bo są wszystkie ubrane na czarno, brązowo i ciemno.

 Ale coś takiego Korfu nie dotyczy!

Osiołków też w czasie mojego pierwszego pobytu na wyspie łatwo nie znalazłam  przez dobre kilka tygodni. Na temat osiołków na wyspie macie jednak inny artykuł.
Korfiańskie staruszki mieszkające w wioskach często noszą białą koszulową bluzkę i do tego jakiś kolorowy fartuch najczęściej w łagodnych kolorach. To co od razu bardzo mi się podobało to ich białe chusty na głowach starannie wykrochmalone i upięte. 

To jest jeden z elementów korfiańskiego stroju folklorystycznego na temat którego macie osobny artykuł.

I tak w czasie naszych dyskusji z naszym znajomym z Krety ja w pełni zrozumiałam i popierałam decyzję młodej Korfiatki by pozostać na Korfu i założyć tutaj rodzinę.
W dniu dzisiejszym kobiety w Grecji nie boją się powiedzieć głośno swoje zdanie i trzymać się swojej decyzji. Chcą założyć rodzinę , ale nie zgadzają się z tym by założenie rodziny decydowało o braku możliwości pracy, zrobienia kariery i równego uprawnienia z mężem w życiu społecznym.
Życie rodziny tak jak na całym świecie opiera się na równomiernych prawach męża i żony i sposobu podzielenia między nimi praw i obowiązków domowych.
 Tak więc zobaczycie i tutaj mężczyzn z wózkami biorących dzieciaki na spacer, w domu gotujących obiad, sprzątających czy pomagających dzieciom w odrabianiu lekcji. Wydaję mi się , że w większości przypadków  ta równowaga w prawach w rodzinie zależy od kobiety , która od początku w swoim związku ustawia jakieś prawa i obowiązki otwarcie, by później nie było nieporozumień.

 I to odnosi się do wszystkich związków międzyludzkich w których biorą udział kobiety na całym świecie, nie tylko w Grecji.

W dzisiejszej Grecji by rodzina mogła sprawnie funkcjonować oboje rodzice muszą pracować. Jeśli nawet ktoś z nich nie pracuje zawodowo to przynajmniej podejmuje większość obowiązków domowych by rodzina mogła funkcjonować. W prawach do urlopu na opiekę nad dzieckiem jest też tutaj możliwość opiekowania się niemowlakiem przez tatę bo mama zawodowo pracuje i przynosi więcej pieniędzy do domu. Często, szczególnie dzisiaj, w okresie w którym trudno znaleźć dobrze płatną i dobrą pracę,  ma to  miejsce i uznawane jest za coś zupełnie normalnego.

Poza tym kobieta spędza też więcej czasu poza domem po pracy. Wykorzystuje to na dbanie o siebie, gimnastykę aerobic, pilates czy jogę , na spotkanie się z koleżankami lub na rozwinięcie swoich zainteresowań. Często mając dzieci rodzice robią to na zmianę tak by każdy miał trochę czasu na odpoczynek od rutyny dnia codziennego w domu z małymi dziećmi.
Potwierdzeniem tego są istniejące w Grecji liczne kółka zainteresowań , chóry, czy zespołu taneczne gdzie w zdecydowanej większości członkami są kobiety w różnym wieku.
Kobieta w Grecji weszła też w krąg polityków i zajmuje wiele kluczowych stanowisk w rządzie greckim czy w różnych greckich instytucjach. Prawa kobiety-matki pracującej zawodowo są ostatnio też bardzo starannie podkreślane i o wiele nowych praw te kobiety tutaj walczą.
Obecnie kobieta w Grecji sama decyduje o tym jak chce spędzić czas wolny. Rzeczą normalną jest , że jak chce nawet SAMA to pójdzie do kina, do kawiarni , czy restauracji. Wcale nie jest jej potrzebna obstawa , czy towarzystwo innej koleżanki o ile sama tego nie chce.
W okresie gdy mój małżonek ma próby chórów w stolicy często po długim spacerze sama siadam w kawiarence by napić się kawy czy ciepłej czekolady. Nikogo to nie dziwi , to jest ogólnie przyjęte.
I tutaj ponownie przypominam sobie zaszokowanie mojej pierwszej teściowej , rdzennej Korfiatki z dawnych lat, która jak mówiłam , że byłam sama w kinie by zobaczyć jakiś wspaniały film ( bo mąż w tym czasie opiekował się córeczką ), czy poszłam na plażę koło domu sama , bo mąż pracował ona otwierała ze zdziwieniem  szeroko oczy !
To było częsta szokująca konfrontacja dwóch kultur, polskiej i tej dawnej w Grecji.
 Przypominam jednak , że tak było przed ponad 40 laty!! Czasy się zmieniają na całym świecie i Grecja wcale nie zostaje w tyle. 

By zobaczyć obrazki z przeszłości takie jak kobiety ubrane na czarno prowadzące osiołki trzeba pojechać do bardzo odosobnionych wiosek , gdzie czas zatrzymał się . Jest ich jednak coraz mniej, bo możliwość dojazdu wszędzie i szybko samochodem i łatwość zbierania informacji przez internet powoduje , że takich miejsc odciętych od świata jest obecnie bardzo mało. 

Obecnie wcale nikogo nie dziwi , że dyrektorem wielkiej firmy jest kobieta, , że autobus w mieście prowadzi kobieta, czy wsiadając do taksówki na Korfu zobaczycie za kierowcą taksówkarza - kobietę.

Tak więc przyjeżdżając na wakacje na Korfu weźcie to pod uwagę.



ŻYCIE TOWARZYSKIE NA KORFU W LECIE

Mają rację wszyscy którzy mówią , że Korfu w lecie to Raj na ziemi.

Słońce, plaża , cudowne morze, zieleń dookoła, różnorodne kwiaty, góry i cudowna starówka stolicy wyspy. To tylko kilka z cech tego korfiańskiego lata , które od wielu lat przyciąga tutaj turystów.




Co roku wielu moich znajomych przyjeżdża na kilkudniowe wakacje na wyspę i za każdym razem wyjeżdżają z żalem mówiąc , że oni by mogli tutaj żyć na stałe.

 Bo życie na wyspach w Grecji, szczególnie na tych dużych wyspach z rozwiniętą turystyką ma inny charakter.
Tutaj życie na prowincji ma zupełnie inny kolor niż życie w różnych miasteczkach czy wsiach centralnej Grecji. Nie mówię już o lecie w wielkich miastach takich jak Ateny gdzie decyzja by pojechać na plażę musi być dobrze przemyślana by zmieścić się w czasie , zabrać ze sobą wszystko i uzbroić się w cierpliwość na zapchanych samochodami autostradach w drodze powrotnej.

Na Korfu mimo , wielokrotnie wielu godzin pracy w sezonie mamy  możliwość cieszyć się latem na co dzień. 
Przy dobrze zorganizowanym dniu zawsze znajdzie się czas na spotkanie ze znajomymi, na kawusie w uroczym miejscu , czy nawet na kąpiel w morzu. Trzeba tylko chcieć !

W lecie nawet i  my mieszkańcy tego uroczego miejsca wielokrotnie jesteśmy wczasowiczami i mieszamy się z przybywającymi tutaj turystami. Tylko , że mieszkamy w naszym stałym miejscu zamieszkania, a ci inni przyjeżdżają tutaj na krótki okres czasu.

Mieszkańcy stolicy na co dzień mają możliwość popływać raniutko w morzu w różnych miejscach na około stolicy. Wielokrotnie mogą tam dojść nawet na piechotę z ręcznikiem na plecach. 

Bardzo popularne miejsce do takich porannych spotkań miłośników morza to Faliraki , Mon Repo, czy młyn przy zatoce Garitsa. Na temat tych wszystkich miejsc macie osobne artykuły.











Tutaj od samego świtu w lecie zobaczycie gromadki Korfiatów kąpiących się w morzu i później pijących kawusię w znajdujących się tam kawiarenkach.
Starsze panie , głównie emerytki w codziennym programie dnia mają codzienną , poranną kąpiel w morzu , która zalecana jest przez wszystkich lekarzy. Później wracając do domu zaczynają zajmować się domowymi obowiązkami. Najczęściej po takich kąpielach grupki tych pań siedzą na ławeczkach , czy murkach przy morzu by wyschnąć i w międzyczasie wymienić między sobą ostatnie plotki, przepisy na jakąś potrawę czy informują koleżanki o ostatnich wizytach u lekarza. To też wchodzi w skład życia tej grupy ludzi.

Ci którzy pracują od wczesnych godzin rannych często przed pracą spotykają się ze znajomymi w kawiarenkach na Listonie by napić się na DZIEŃ DOBRY dobrej  kawy w tym uroczym miejscu.




Po pracy w ciągu tygodnia zawsze jest też czas na to by posiedzieć ze znajomymi w ocienionej kawiarence by napić się czegoś chłodnego , czy późnym wieczorem spotkać się na jakieś ouzo z przystawką . Tutaj zawsze na coś takiego znajdzie się czas. Wszędzie jest blisko, ludzie się nie spieszą i zawsze w ciągu dnia znajdą chwilę przerwy w codziennej gonitwie by cieszyć się takimi chwilami w życiu. To jest ta wielka zaleta mieszkania na wyspach w Grecji.





W lecie szczególnie urocze są w stolicy wieczory . Kiedy zachodzi słońce cała starówka wypełnia się spacerowiczami tubylcami i turystami. Tym razem nie gonią oni by jak w dzień śledzić przewodników i zobaczyć jak najwięcej atrakcji starówki. Wieczorem jest jest czas na relaks i spokojny spacer czy napój w jakimś uroczym miejscu. 




W zwyczaju tutejszej ludności jest spotykanie się na ulicy Liston z rodziną czy z gromadką znajomych na ouzo z przystawką , czy na jakiś zimny napój tj. korfiańska TSITSIBIRA, by tak do późnych godzin wieczornych zakończyć dzień.

Inni , zwolennicy wieczornej kąpieli spotykają się przy morzu by wieczorem kiedy nie ma upału spokojnie sobie popływać.

Na promenadzie zatoki Garitsa czy w porcie zobaczycie też licznych rybaków, którzy tam codziennie spędzają poranne czy wieczorne godziny by złowić jakieś ryby na obiad na następny dzień. 



W week-end-y tubylcy opuszczają stolicę. Wyjeżdżają do swoich domów letnich gdzieś na wybrzeżach wyspy lub od rana do nocy siedzą na plaży w różnych częściach wyspy. Wybór mają. 
Najczęściej po takich kąpielach i plażowaniu całe towarzystwo znajomych czy rodziny zasiada w pobliskich tawernach by zjeść posiłek i wraca do domu późnym wieczorem.

Jak to wygląda możecie dokładnie przeczytać w moich artykułach z cyklu WSPOMNIENIA.

W stolicy w letnie dni week-end-ów w ciągu dnia zobaczycie tylko turystów , którzy cieszą się naszym słońcem i nawet ten szalony upał i żar nagrzanych kamieni w stolicy im nie przeszkadza.
W niedzielę wieczorem jest dość zwiększony ruch na drogach bo większość mieszkańców stolicy wraca do domu.

Ci którzy mogą zostają na okres lata w domach letnich  by na co dzień mieć wakacje i możliwość przebywania dłużej na plaży.
To jest wielka zaleta dla rodzin z dziećmi mieszkającymi na wyspie. Tutaj dzieciaki w ciągu całego lata mają możliwość cieszyć się słońcem , plażą i kąpielą w morzu.

Bardzo często Korfiacy nawet jeśli pracują w stolicy w lecie decydują się na dojeżdżanie do pracy bo dni są dłuższe i można o wiele przyjemniej spędzić letnie dni będąc bliżej plaż na około wyspy siedząc wieczorami na werandach wśród zieleni i z dala od upału stolicy.

W okresie lata wielokrotnie spotykamy się na tarasach czy werandach naszych domów na wsiach  by do późna w nocy wspólnie biesiadować , śpiewać czy nawet tańczyć. Okazja do tego zawsze się znajdzie!!!
Dodatkowo w  okresie lata na wyspie w różnych wioskach są organizowane odpusty. To jeszcze dodatkowa atrakcja letnia. Tam spotykamy się ze znajomymi i rodziną by potańczyć do rana i zjeść pieczone na miejscu souvlaki.






W okresie lata na w różnych miejscach na wyspie i bardzo często na terenie starszej fortecy w stolicy organizowane są koncerty muzyczne znanych greckich piosenkarzy, chórów z całego świata itp.
To jeszcze jeden muzyczny akcent na wyspie i jeszcze jedna okazja do spotkania się ze znajomymi by później zakończyć wieczór w jakiejś tawernie.




Jak sami widzicie latem życie na wyspie jest bardzo ciekawe i urozmaicone. To jest to co Wy przyjeżdżając tutaj na wakacje lubicie i często z wielkim sentymentem wspominacie w zimowe wieczory w kraju.


ŻYCIE TOWARZYSKIE NA KORFU W ZIMIE

Jak często Wam mówię Korfu z zimie i Korfu w lecie to zupełnie inna wyspa.
To po pierwsze wynika z tego , że tempo życia na wyspie w tych dwóch okresach jest zupełnie inne, inna pogoda i inne zapotrzebowania każdego z mieszkańców Korfu.




To, że Grecy z natury są bardzo towarzyscy i lubią codziennie spotykać się z wieloma znajomymi czy rodziną to ich cecha ogólna.
Cechy greckiej natury tj. spontaniczność, otwartość i pozytywne nastawienie do życia nie pozwalają mu żyć w odosobnieniu.
I tak w zależności od sytuacji, ilości czasu i pogody spotkania towarzyskie mają miejsca w różnych miejscach.

Jak to wygląda w zimie, kiedy wyspa po szaleństwie letnim wpada w letarg??

Okres zimy to okres wielu spotkań rodzinnych na których nie było dużo czasu ani siły w lecie.




W ogóle życie korfiańskie w zimie przenosi się do domów gdzie często organizujemy spotkania towarzyskie czy rodzinne przy suto zastawionym stole . 
Takie spotkania najczęściej mają miejsce w soboty czy niedziele tak by nawet ci którzy pracują w zimie w ciągu całego tygodnia mieli możliwość być na nich i bawić się  bez problemu do rana.




Na Korfu ze względu na tradycje muzyczne na wyspie w czasie takich spotkań nie brakuje różnych instrumentów muzycznych, śpiewu i nawet tańca. 

Pyszne przysmaki korfiańskie przygotowane przez gospodynię domu to tylko okazja do tego by się spotkać , reszta atmosfery takich "zlotów towarzyskich" wychodzi sama z siebie.

Okazją do takich spotkań może być też fajnie przygotowana grochówka  i deszcz za oknem, ale to inna sprawa.

Według mnie to jedne z najprzyjemniejszych chwil zimowych wieczorów na Korfu.
Ci którzy nie zajmują się kuchnią , czy nie mają dużych domów by coś takiego zorganizować spotykają się ze znajomymi w licznych małych tawernach gdzie często poza posiłkiem mogą nacieszyć się jakąś grą na gitarze i śpiewem . 






Takie spotkania najczęściej też organizowane są w piątki , soboty czy niedziele ze względu na pracujących w ciągu całego tygodnia uczestników .
Najbardziej popularne w tym okresie są małe tawerny w wioskach posiadające jakiś kominek , czy fajny widok na morze przez okno zza szyby.
Nie mówimy tutaj o licznych tawernach w ośrodkach turystycznych tuż nad morzem bo większość z nich w zimie jest pozamykana. Najczęściej takie tawerny znajdują się w górach czy w odległych od morza wioskach żyjących swoim rytmem z daleka od szału turystycznego w okresie lata. One istnieją dzięki mieszkańcom wyspy,  którzy tam "chowają się" od gwaru turystycznego nawet w lecie.
Inną okazją do spotkań towarzyskich w zimie są spacery. Korfiacy po czterdziestce lubią kilka razy w tygodniu spacerować.
 Decydują się na to sami lub jest to im nakazane przez lekarzy po ich ostatnich corocznych badaniach lekarskich. 
Wśród emerytów mieszkających na wyspie takie spacery są bardzo popularne i wchodzą w codzienny rozkład ich dnia w okresie zimowym.

Mieszkańcy stolicy najczęściej spacerują razem po promenadzie zatoki Garitsa by później usiąść na kawusię czy ouzo z przystawką w kawiarenkach przy młynie czy dojść do Listonu i spotkać się z jeszcze większą grupą znajomych w kawiarenkach tam znajdujących się.




Dodatkowe miejsce w którym w zimie spotyka się wiele Korfiatów to liczne tutaj sale gimnastyczne czy kilka zamkniętych basenów. Grupy znajomych pań chodzą kilka razy w tygodniu na aerobic, pilates czy joga  by w lecie wyjść bez problemu na plażę i dbać ogólnie o swoją kondycję. Tutaj spotykacie młode dziewczyny , panie w średnim wieku i nawet emerytki po 70-tce. Panowie najczęściej chodzą do siłowni , ale tutaj spotykamy tylko młodych mężczyzn. 
Korfiacy mieszkający poza stolicą najczęściej spotykają się na  spacery po plażach znajdujących się w ich okolicy i kończą te spacery w jakiejś otwartej w tej okolicy kawiarence by wspólnie ze znajomymi napić się kawy czy o ile jest zimno i wietrznie zjeść jakąś przekąskę i napić się tsipuro ( greckiego bimbru).



Młodzież korfiańska spędza zimowe wieczory w kawiarniach. W stolicy jest ich bardzo dużo i od 20.00 do 24.00 słyszycie tam gwar i muzyczkę. W większości są to studenci studiujący na tutejszym uniwersytecie i właściwie dzięki nim stolica wyspy żyje w zimie.




Na tej grupie młodych ludzi opiera się też działalność wielu punktów sprzedaży żywności na wynos.




 Bo poza kawiarenkami wypełnionymi po brzegi we wszystkich miejscach sprzedaży pity giros , czy souvlaków znajdziecie zawsze gromadkę młodych ludzi.

Dyskoteki znajdujące się obok stolicy w zimie też są otwarte w soboty i niedziele w późnych godzinach wieczornych. Największą jednak liczbę klientów mają w świąteczne dni kiedy wszyscy mają czas i ochotę do zabawy.
Nadmienię też, że liczne, organizowane w zimie w stolicy koncerty muzyczne są też okazją do tego  by po koncercie z dużą grupą znajomych pójść do jakiejś tawerny i tam kontynuować zabawę. Mamy tutaj co roku  zwyczaje podsumowywania roku przez różne grupy społeczne są też okazją do organizowanych przez nich koncertów. To też jest okazja do późniejszej wspólnej biesiady w jakiejś tawernie.



W  deszczowe dni, czy bardzo chłodne dni okazją do spotkań w domach jest zapalony kominek i kawusia, drobne meze z ouzo, czy tsipouro , czyli domowej roboty bimbrem. Takiego rodzaju spotkania towarzyskie mają miejsce głównie w domach na wsiach wśród blisko siebie mieszkających Korfiatów.



Jeszcze jedną okazją do spotkań towarzyskich jest potrzeba załatwienia wszelkich opłat czy różnych spraw w stolicy. Wielu Korfiatów mieszkających poza stolicą zbiera takie obowiązki na jeden dzień wiedząc , że pojedzie wcześnie rano do stolicy by je załatwić.  Po porannym bieganiu większość z nich umawia się na kawusię w kawiarniach w stolicy w południe. 

I tak kawiarenki w stolicy nawet w zimie są pełne ludzi od rana do wieczora , tylko siedzący tam smakosze kawy zmieniają się wiekowo. W południe macie wielu emerytów i matek z dziećmi , a wieczorem okupują je młodzi ludzie.
Bardzo często mówi się , że Grecja to jedna wielka kawiarnia, bo każdy przyjeżdżający tutaj turysta w ciągu całego dnia widzi, że wszystkie kawiarenki są wypełnione ludźmi. To prawda , że picie kawy w towarzystwie należy do zwyczajów greckich. 
Grecy lubią pić  kawę , ale nie na szybko jak Włosi. Grecy delektując się kawą mogą rozmawiając ze znajomymi spędzić kilka godzin. W czasie takich towarzyskich spotkań zimowych bardzo często obmawia się plany na następny sezon, plotkuje się o wszystkim i o niczym, załatwia się pracę na lato, obmawia się plany nowo powstającej firmy,  itp.
Wszystko to odbywa się w kawiarniach przy kawusi. To też jest bardzo charakterystyczne dla Greków.

Z tego względu w wielu większych wioskach wyspy , które żyją nawet w zimie tj, Acharavi, Kassiopi, Lefkimi kawiarnie są też od rana wypełnione po brzegi. 
Duży problem z parkingiem w stolicy powoduje , że mieszkańcy tych okolic starają się załatwić wszelkie swoje opłaty w tych miejscach w znajdujących się tam bankach , czy ATM. Te duże wsie w zimie posiadają wszystko to co potrzebne jest do życia mieszkańcom okolicy : supermarkety, różnorodne sklepy, banki, gabinety lekarskie, tawerny, kawiarnie itp. I tak nie potrzeba jechać do stolicy by wszystko w spokoju i szybciej załatwić.
To jest dodatkowy powód , że te wioski ciągle się rozwijają i żyją swoim życiem nie tylko w lecie , ale też w zimie. 

Okres zimy to okres kiedy życie na wyspie jest bardziej rodzinne , bardziej kameralne. Więcej czasu spędzamy w domach, które na zimę dodatkowo zdobimy by były bardziej przytulne na ten deszczowy czy chłodny okres roku. Jak posiada się rodzinę , duży krąg znajomych czy liczne zainteresowania ten okres roku na wyspie spędza się bardzo przyjemnie.

Jak wygląda życie towarzyskie na Korfu w lecie przeczytacie  w osobnym artykule.



JAK PRZETRWAĆ ZIMĘ NA KORFU ?

Zapytacie się : zima na Korfu ??  
Przecież to Grecja , ten ciepły i pełen słońca kraj.




Wszystko się zgadza , ale zima w Grecji i nawet na Korfu potrafi nas zaskoczyć.
Na lądzie greckim zimy często są srogie i z temperaturami spadającymi często poniżej zera. Śnieg , silny wiatr i niskie temperatury są tam co roku czymś normalnym. Oczywiście nie tak często jak na północy Europy. Zima tutaj nie trwa tak długo.

Grecja to kraj z bardzo dużą ilością wysp i linii brzegowej co powoduje , że w wielu miejscach mamy typowo wyspiarski wilgotny klimat . To daje o sobie znać szczególnie w zimie kiedy szalona wilgoć powoduje , że nawet przy temperaturach 10-15C czuje się jakby wilgoć przechodziła nam kości.

Pamiętam jak w czasie mojej pierwszej zimy na Korfu chodziłam ubrana w zimowe palto i czapkę z lisa i ciągle było mi zimno . 
Na dworze słoneczko świeciło i jak zawsze wyspa była pełna zieleni, ale ja po prostu marzłam. Nie byłam przyzwyczajona do tej szalonej wilgoci.

Pamiętam jak w październiku w słoneczny dzień ubrana tak na cebulkę siedziałam ze znajomymi na Listonie i oni się na mnie dziwnie patrzyli pytając czy może jestem  chora lub bardzo przeziębiona. To , że dodatkowo piłam dużo ciepłej herbaty z cytryną bardzo ich dziwiło. 
Ja po prostu marzłam siedząc pod podcieniami na Listonie kiedy wszyscy inni , ubrani zupełnie lżej cieszyli się promieniami słońca , które dla mnie wtedy było zdradliwe !

To co najbardziej mnie zaskoczyło w okresie tej pierwszej mojej zimy na Korfu to była szalona wilgoć w domu mimo ciągle włączonego centralnego ogrzewania. Po pewnym czasie nauczyłam się na godzinę w południe w słoneczne dni otwierać wszystkie okna z włączonym centralnym by zmniejszyć wilgoć w domu.

To było wielkie zaskoczenie dla mnie.

 Tak jak mi mówiła teściowa otwierałam też w tym czasie wszystkie szafy by przewietrzyć znajdujące się tam ubrania. Bo największy problem z wilgocią jest oczywiście w szafach. I tak należałam do szczęściarzy , bo nasz dom ma ogrzewanie 24 godziny na dobę. 
Jak mówiłam rodzince , że w Polsce w zimie na kaloryferach u mnie w domu zakładaliśmy ceramiczne pojemniki z wodą by zwiększyć wilgotność w domu to się na mnie dziwnie patrzyli.

Na Korfu w wielu domach na wyspie centralne ogrzewanie działa tylko na kilka godzin rano i na kilka wieczorem! Przy złej izolacji domu to dodatkowy koszmar, bo ciepło w domu się nie utrzymuje.

 Dostosowałam się do tego po czasie kiedy chodząc do znajomych i rodzinki zawsze ubierałam się jakbym jechała na narty w kolorowe robione przeze mnie swetry, ciepłe spodnie i obowiązkowo cieplutkie skarpetki. 
I oczywiście wszędzie wiedzieli, że po pierwsze poproszę o ciepłą herbatkę z cytryną tak jakbym była chora!

Z drugiej strony jak organizowałam w domu obiady dla znajomych czy rodziny wszyscy przychodzili w bardzo lekkim ubraniu bo wiedzieli , że u mnie jest BARDZO ciepło bo ja nie znoszę zimna.

Dodam , że w wielu domach na Korfu podłogi w domach są z marmuru , nie z drzewa tak by w lecie było chłodniej. Jak w zimie tego marmuru nie pokryjesz dywanami to normalnie czujesz , że żyjesz w lodówce.
Ja po pierwszej zimie cały dom wyłożyła wykładziną od ściany do ściany tak bym mogła ją zdejmować latem i oddawać do czyszczenia. Dodatkowo wymieniłam w domu oka na te z podwójną szybą by zwiększyć izolacje w domu. To też pomogło w oszczędzaniu kosztów ogrzewania bo od początku zaczęto mnie nazywać zmarzluchem i ze zdziwieniem rodzinka patrzyła się na tak duże koszty ogrzewania domu. Oni byli przyzwyczajeni do marznięcia w zimie ja nie.

 Ani nie mogłam się do tego przyzwyczaić , ani chciałam!
Na temat tego jak ogrzewamy na Korfu mieszkania piszę w innym artykule tutaj 

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-ogrzewamy-w-zimie.html

Z biegiem lat poznałam wiele domów na wyspie i bardzo często dziwiłam i nadal dziwię się , że ludzie wolą wydawać pieniądze na bardzo bogate meble niż na ogrzewanie  w domu. Wielu Korfiatów uważa , że to wyrzucanie pieniędzy bo przecież nie mamy tutaj bardzo srogich zim ??!!

To rajca , że zimy tutaj są łagodne, temperatury w dzień 15C nawet 17C i wiele dni słonecznych , ale....

Zimy ostatnio są różne.

 Czasami mamy zimy bardzo słoneczne i tylko jeden miesiąc z deszczem i to z przerwami na słoneczne dni. W innych latach mamy zimę bardzo deszczową , kiedy przez wiele dni pada lub dokładniej mówiąc leje deszcz od rana do wieczora. 
Takie zimy są gorsze od tych z niskimi temperaturami bo wtedy wilgotność dochodzi do 100%.

Wtedy we wszystkich domach trzeba z wilgocią walczyć by dom się nie niszczył i by samemu to przetrwać. 

W domach które są w zimie zamknięte i tylko zamieszkałe w lecie w okresie zimy dochodzi do wielu zniszczeń. Niektórzy właściciele takich domów zakładają na całą zimę w takich domach elektryczne urządzenia wysuszające pomieszczenia. To jednak łączy się z dużym kosztem rachunków za prąd  i nie wszystkich na to stać. 

Tego rodzaju urządzenia możecie też zobaczyć w wielu domach już odrestaurowanych bo przy dobrej izolacji pomagają one oszczędzać koszt ogrzewania domu. To jest jednak do dyskusji co bardziej się opłaca. Ja osobiście jestem za ogrzewaniem domów 24 godziny na dobę ku "zgorszeniu" wielu znajomych ! 

Ostatnio klimat się wszędzie zmienia i nawet na Korfu spotykamy się z dłuższymi i nawet zimnymi zimami. Obecnie mamy też niespodzianki w postaci śniegu .  Do tej pory takich niespodzianek w okresie mojego ponad 40 letniego pobytu na wyspie dużo nie było. 

Zdarzają się przymorski i w styczniu czy lutym może popadać nocą śnieg w okolicach najwyższej góry wyspy - Pantokrator, ale to wszystko.
Rewelacje w postaci śniegu utrzymującego się kilka dni to coś nowego tutaj na Korfu!!!

Pamiętam przed 20 laty padający w stolicy wieczorem śnieg , który jednak stopniał następnego dnia ogrzewany słońcem.

W tym roku przeżywamy coś zupełnie innego. To trzeba zapisać, bo z pewnością przejdzie do historii wyspy bo 4 stycznia spadł śnieg na całej wyspie i to w dużej ilości. Wszystko pokryło się białym puchem i śnieg utrzymuje się już kilka dni.

 Temperatury nocą są minusowe , a w dzień nie przekraczają 7C. Cudownie to wygląda , szczególnie zachwycają wszystkich gaje oliwne przysypane śniegiem czy pomarańcze pokryte czapkami ze śniegu.





Wielkim zaskoczeniem były duże ilości śniegu nawet w stolicy wyspy, na Listonie, na placu Spianada i na starówce. Wiele osób zobaczyło to po raz pierwszy . Dzieciaki szalały bawiąc się śnieżkami i lepiąc bałwany.



I tak sprawa ogrzewania domów to ostatnio najbardziej aktualny temat.

Nikt więc teraz nie dziwi się , że ktoś inny wstawia okna z podwójnymi szybami lub dobrze izoluje te które posiada, zwiększa izolację domu ze wszystkich stron, izoluje tarasy, itp. 
Wszyscy zaczynają organizować się lepiej jeśli chodzi o lepsze i jak najbardziej ekonomiczne ogrzewanie domów. To nie jest już luksusem , ale koniecznością nawet na Korfu.
Na szczęście w realizowaniu takich remontów pomagają różne programy dofinansowania takich prac przez państwo w celu zmniejszenia używania energii i ochronie środowiska.

W ostatnich latach w  czasie rozmów telefonicznych ze znajomymi wszyscy mówią o tym , żeby przetrwać na Korfu zimę potrzebne są trzy rzeczy:1) centralne ogrzewanie w domu, 2) kominek jako coś dodatkowego choćby w chwili gdy będzie przerwa w prądzie i obowiązkowo 3)  elektryczny podkład pod pościel

Ten ostatni ostatnie lata na Korfu jest bardzo popularny. 
To najlepszy "wynalazek" wielu moich znajomych, którzy sami to używają i kupują swoim dzieciom, które studiują gdzieś poza domem i wynajmującym mieszkania z nie tak dobrym ogrzewaniem.. 
Śmieję się ostatnio mówiąc , że chyba nawet na kilkudniowe wycieczki niektórzy będą jeździć z takim podkładem w walizce by o ile w hotelach nie będzie dobrego ogrzewania podkładać je pod pościel.

Z początku wiele osób się z tego śmiało, ale ostatnio ilość tych uśmiechów znacznie się zmniejszyła. 
Jak przed kilkoma laty opowiadałam znajomym o zaletach takiego podkładu elektrycznego by nawet przy posiadaniu centralnego ogrzewania nagrzewać pościel przez pół godziny przed snem to wiele znajomych to dziwiło.

 Teraz wiele osób mi dziękuje za to , że im to powiedziałam.

Dodam , że w wielu małych hotelach czy domach do wynajęcia na wyspie nie ma dobrego ogrzewania czy izolacji . I tak w pierwszych miesiącach wiosny , po zimie te wnętrza są lodowate, wilgotne i nawet ogrzewanie ich zainstalowaną tam klimatyzacja nie likwiduje znajdującej się tam wilgoci. Jak dodatkowo trafiacie na deszczowe dni wiosenne kwietnia czy maja w takich pomieszczeniach nie jest najciekawiej.

 Bierzcie to pod uwagę rezerwując zakwaterowanie na Korfu na wiosnę.

Myślę , że i dla tych którzy myślą o odwiedzeniu Korfu w zimie macie w tym artykule kilka dobrych rad.


CZY ZNACIE SZCZYT SWOJEGO SZCZĘŚCIA ?

W okresie różnych świąt, Bożego Narodzenia , Nowego roku, imienin czy urodzin często składając życzenia mówimy : 
życzę Ci dużo zdrowia i szczęścia.......

Czy tak naprawdę zastanawialiśmy się nad znaczeniem tych życzeń i co one dla każdego z nas oznaczają???



Życząc komuś dużo zdrowia wiemy , że mamy na myśli to by dana osoba była w pełni zdrowa fizycznie i psychicznie jako żywy organizm. To w pełni wyjaśnione jest przez różne określenia medyczne, które często jako check-up sprawdzamy co pewien czas.
W pełni sprawne funkcjonowanie naszego ciała i umysłu to jest najlepsze potwierdzenia człowieka , który TRYSKA ZDROWIEM.

Jeśli chodzi o szczęście i określenie DUŻO SZCZĘŚCIA co każdy z nas ma na myśli gdy takie życzenia słyszy????

Takie myśli przychodzą mi do głowy  w ważnych chwilach roku , czy życia.

Zastanawiam się czy ja potrafię określić to co nazywam pełnią mojego szczęścia? 

Jestem zdecydowanie przekonana o tym , że dokładnie wiem co dla mnie oznacza pełnia szczęścia i doceniam to, że w pewnych momentach mojego życia podejmowałam wręcz radykalne decyzje zmieniając kierunek mojego postępowania , czy szybkość życia w dniu codziennym by iść w kierunku pełni mojego szczęścia.

Tego oczywiście można się nauczyć tylko po dostaniu jakiś kopniaków od życia ! Doświadczenie w życiu uczy wszystkiego.

Niestety innej drogi nie ma.

Świat pełen jest obrazów wpajanych nam przez telewizję itp. obrazów pełni szczęścia pełen dóbr i codziennej konsumpcji w czasie gonitwy po więcej wszystkiego , więcej od tego co w danej chwili posiadamy , więcej od tego co ma sąsiad, czy kuzyn. 

I to najczęściej w sytuacji gdzie ta duża ilość wcale nie spowoduje, że będziemy prawdziwie szczęśliwi .

W naturze człowieka jest gonitwa za posiadaniem czegoś więcej od tego co mamy w danej chwili. To jest oczywiście motor rozwoju , powód do badań, rozwoju naukowego itp.

Tutaj jednak nie mówię o tym. 

Tutaj chcę rozważyć sprawę pełni prywatnego szczęścia.

Czy w pewnych momentach Waszego życia nie zastanawialiście się co by sprawiło byście byli w pełni szczęśliwi.
Najczęściej takie pytania zadajemy sobie na początku nowego roku, czy w chwili gdy kupujemy kupon na loterię z możliwością wygrania milionów.

 Co byśmy z nimi zrobili gdyby .... 

Dla wielu ludzi określenie PEŁNIA SZCZĘŚCIA nie istnieje. 

Zawsze w chwili osiągnięcia czegoś do czego dążyli zaczynają nową gonitwę za czymś innym , wyższym według nich celem. Pełnia szczęścia w takich przypadkach to coś nieosiągalnego znajdującego się w dalekiej przyszłości. To punkt w nieskończoności, którego nie ma! 


Może znaleźliście się w sytuacji gdy sami powiedzieliście:
TERAZ JESTEM W PEŁNI SZCZĘŚLIWA.
Jak tak to jesteście szczęściarzami. Ale co w takiej sytuacji robiliście? Zaczeliście się cieszyć tym szczęściem i żyć z nim , czy zaczeliście myśleć o czymś innym co Wam jeszcze brakuje !!??

Bo takich przypadkach najczęściej ludzie nigdy nie są zadowoleni, szczęśliwi i zawsze pełni stresu i grymaszenia by osiągnąć coś innego jeszcze nie posiadanego.

W wielu przypadkach zachłanność ludzka często zwycięża rozsądek. 
I to sprawia , że życie zmienia się w ciągłą gonitwę za czymś nowym, które sprawi, że może będziemy bardziej szczęśliwi. Taka chwila w tych przypadkach jednak nigdy nie przychodzi. 

Szczęśliwi są jednak ci , którzy w pewnym okresie swojego życia , znając samego siebie określili swój stan pełni szczęścia i w chwili gdy go osiągneli zaczęli się nim cieszyć. 

Bo umiejętność cieszenia się z tego co się posiada i docenienie sposobu swojego życia to jest to czego można się nauczyć. Można nauczyć się być szczęśliwym każdego dnia patrząc się na codzień na to co nam przynosi uśmiech na twarzy i doceniają piękno życia samego w sobie. 

Wielu Greków w DNA ma zakodowana taką umiejętność.

Znam osobiście wielu ludzi w Grecji, którzy w pewnym okresie swojego życia doszli do stanu nazywanego przez nich pełnią szczęścia w którym zdecydowali się zmienić swoje życie tak by mieć okazję do cieszenia się tym co w danym momencie posiadają .

W wielu takich przypadkach spotkali się oni z wielkim zdziwieniem otaczających ich ludzi, którzy nadal są w trakcie gonitwy za czymś innym , niby lepszym.
To oczywiście nie jest  opłacalne ekonomicznie dla wielu firm, sklepów, banków dających wysokie pożyczki, itp. Bo w takich sytuacjach ludzie zaczynają czuć się wolni i niezależni od takich szalonych więzi ekonomicznych .

Czy zastanawialiście się czasami nad tym? Czy ta ciągła gonitwa w stresie za więcej nie jest pułapką uwięzienia nas wszystkich  w dzisiejszych czasach?

Czy większy dom sprawi, że dojdziemy do naszej pełni szczęścia, czy większy samochód, więcej samochodów w rodzinie to spowoduje?  Myślę, że powiększanie ilości posiadanych dóbr powoduje zwiększanie trosk i w większości przypadków wcale nie obiecuje osiągnięcia pełni naszego szczęścia psychicznego. 

Wiązanie naszego szczęścia z ilością i wielkością posiadanych dóbr to pułapka dnia dzisiejszego. 

Tutaj przypomina mi się bajka o 3 życzeniach spełnianych przez złotą rybkę. Pamiętacie ją ??!!!

Ciągła gonitwa za wiecej zawsze połączona jest z ceną jaką za to zapłacimy. Bo zawsze coś osiągamy za coś , za jakieś poświęcenie naszego zdrowia, czasu czy drobnych mile spędzonych beztroskich chwil w naszym życiu.

W gonitwie za więcej i większym często tracimy to co jest naprawdę istotne w naszym życiu . Tracimy też często po prostu życie to codzienne , które dzisiaj jest teraz i tutaj .
Bo często  zwracając uwagę na osiąganie jakiegoś wyznaczonego sobie celu poświęcamy na to całe swoje życie i to bez gwarancji , że ten cel osiagniemy i że osiągniecie ho rzeczywiscie uczyni nas w pełni szczęśliwymi.

Czy Wy znacie pułap Waszej PEŁNI SZCZĘŚCIA ?? Czy myślicie , że o ile będziecie mieli to szczęście by go osiągnąć zdecydujecie się nim cieszyć?? Czy może ponownie określicie nowy cel by do niego gonić w stresie do końca swojego życia🤔🤔

Może warto się nad tym zastanowić.....



INNE ŚWIĘTA WE DWOJE...

Kolejny świateczny dzień przed nami.

Dzisiaj wstałam trochę wcześniej by przygotować dla nas śniadanko i zaparzyć kawusię , której zapach rozszedł się po całym domu. 

Za oknem jeszcze panuje zmrok i tylko piejące w oddali koguty informują o tym , że dzień się budzi.


 Zapaliłam światełka na choince , sznur światełek na oknach i od razu atmosfera świateczna wypełniła salon. 





To są chwile , które uwielbiam i zawsze staram się je trzymać w pamięci.



Dla wszystkich święta są okresem w którym pamietamy o naszych bliskich tych , którzy są koło nas tych , którzy są gdzieś daleko , czy tych , których już na tym świecie nie ma a wspomnienie o nich powoduję uczucie ciepła w naszym sercu.

Tak dzieje się szczególnie gdy  wiele lat naszego życia mija i mamy co wspominać. 
Osobiście dziękuję Bogu za to , że mam wiele miłych wspomnień z okresu świąt i to nie tylko z okresu dzieciństwa. 

Doceniam to , że je mam .

To oczywiście przychodzi z czasem. Młodzi ludzie  nie mogą tego zrozumieć, przynajmniej większość z nich.

W tym roku postanowiliśmy z mężem wigilię i pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia spędzić tylko we dwoje w naszym domu.

Czuliśmy obydwoje potrzebę spędzenia tych świątecznych dni , w światecznej atmosferze naszego udekorowanego domu na spokojnie z dużą ilością czasu na rozmowy przy stole zastawionym naszymi ulubionymi potrawami i nie tylko.

Tak więc na świątecznym stole nie zabrakło greckiego awgolemono ( czyli takiego polskiego rosołu z ubitym jajkiem i cytryną ) i po pewnej przerwie polskich pysznych kotletów schabowych z sałatką z kapusty i marchewki oraz przepysznych ogórków kiszonych. Taka polsko- grecka wigilia ale nie postna.





Wszystko na spokojnie , w pełnym porządku i w uroczej świątecznej atmosferze.

W te świąteczne dni chcę poza pysznościami na stole cieszyć się cudownie nakrytym stołem, czerwonymi serwetkami czy nawet świecami .



 Do tego obrazu stołu świątecznego byłam przyzwyczajona w rodzinnym domu w Polsce,  gdzie ubieranie domu i przygotowywanie świątecznego stołu było pewnego rodzaju rytuałem.

Kocham tą atmosferę i by czuć święta jest mi to niezbędne!

Zachowałam to w moim domu na Korfu nawet kiedy dom w święta był pełen ludzi , zawsze miałam na to czas. Cieszy mnie bardzo , że i moja córka to samo kontynuuje i czuje tą samą potrzebę u siebie w domu w Anglii.

Nie wszystkie domy w Grecji tą tradycję mają. W wielu z tych w których uczestniczyłam w świątecznym obiedzie były podobnie przygotowane , ale przyznam , żę nie wszystkie. Może dlatego kiedy jesteśmy na Korfu w okresie świąt chcę te dwa pierwsze dni świąteczne spędzać u nas w domu by tą tradycję zachować.

W tym roku wszystko było tak jak być powinno , uroczyście, smacznie. Tym razem na spokojnie i tylko we dwoje.

Jakie to cudowne uczucie , kiedy po 18 latach wspólnego życia mamy nadal wiele tematów do dyskusji i ochotę do wymiany pogladów na różne tematy i to nie tylko te , które dotyczą tematów rodzinnych. 

Zdaję sobie dokładnię sprawę z tego , że to nie jest częste zjawisko. 

Bardzo to doceniam !

Niestety w większości przypadków po wielu latach małżeństwa bardzo łatwo można odróżnić siedzące w kawiarni pary małżeńskie bo są to osoby , które siedzą razem ale między sobą nie rozmawiają....  
Nie mówię tutaj o częstym obrazie ich kłócenia się w takich przypadkach i to przy świątecznym stole.

W tym roku mimo wielu zaproszeń na święta do Aten, do Anglii, do domów naszej rodzinki na Korfu zdecydowaliśmy się te dwa dni spędzić na spokojnie sami.

Przez wiele lat te dni były dla nas okresem gonitwy by zdążych zrobić wszystko co trzeba, by przygotować wszelkie potrawy i na czas zorganizować święta tak by wszyscy zaproszeni byli zadowoleni .

 Byliśmy z tego zawsze bardzo zadowoleni , ale często dni świąteczne kończyły się podpieraniem się nosem ze zmęczenia i brakiem czasu dla nas.

Tutaj powiecie , że to są właśnie święta i cały ich urok. 

Zgadzam się , ale to jednak zależy od tego z którego punktu widzenia na to się patrzymy.

Racja, że nawet to wielkie zmęczenie poświąteczne często mile się wspomina wchodząc ponownie w codzienny rytm życia. 

Czasami warto jest jednak spróbować coś innego. 

Dlatego zgadzam się z tym by od czasu do czasu nawet pojechać na te dni do zupełnie nowego miejsca by tam z rodziną spędzić święta. 
To pozwoli dodatkowo docenić rodzinnie spędzone święta w rodzinnym domu w poprzednich latach kiedy wszystko stało na głowie gospodyni domu. 

Cudownie jest też spędzić święta u swoich dzieci kiedy inni wszystko przygotowują i my po prostu tylko mamy okazję tym się cieszyć i zachwycać.

My przeżyliśmy to wielokrotnie w różnych miejscach , z różnymi członkami rodziny , w większym czy mniejszym gronie rodzinki.

Chcieliśmy spróbować przeżyć to inaczej , bardziej prywatnie czy cieszyć się tymi chwilami we dwoje, by należaly one tylko do nas. 

W dniu dzisiejszym , przy rozwoju technologii , obecność całej rodzinki jest możliwa nawet na odległość. Można nawet siąść do stołu mając na ekranie monitora nasze dzieci czy nasze wnuki.

Jednak czasami , z biegiem lat szukasz w tych dniach trochę spokoju by to przeżyć bez zmęczenia .  

Chcesz to przeżyć bez chaosu, który panuje w domu w bardzo dużym gronie rodzinnym w te świąteczne  dni kiedy po wspólnej uczcie dom wygląda tak jakby tsounami przeszło przez nasz salon i kuchnię i nie wiemy z którego miejsca zacząć to czyścić.

Czasami w takim tłumie gości można czuć się zupełnie samym. Czy znacie to uczucie?

Dlatego postanowiliśmy przeżyć te święta we dwoje czując , że jesteśmy razem w pełnym znaczeniu tego słowa.


Nasz eksperyment udał się w pełni . 

Te dwa dni w pełni były nasze .

Śniadanko przy kominku z uroczą świąteczną muzyką na spokojnie.



 Nie zabrakło uroczystych chwil, uczestniczenia w mszy świętej w pobliskim kościele na spokojnie i późniejszą kawusię u nas w domu dla licznych sąsiadów i znajomych , którzy popijając grecką kawusię zajadali się moimi polskimi słonymi paluszkami czy wspaniałym sernikiem z przepisu mojej babci.




Na ten sernik macie przepis na blogu -> SERNIK.

Był też czas na wspólny spacer po obiedzie oraz na kontakt z naszą rodzinką przez internet.

Co chwilę ktoś dzwonił do nas i w monitorze telefonu komórkowego widzieliśmy uśmiechnięte twarze naszych dzieci , czy wnuków w czasie otwierania prezentow , które im wysłaliśmy.

Dzieki technologii mogliśmy obserwować ten świąteczny szał w ich domach na odległość , siedząc u nas w domciu w naszej przytulnej , spokojnej atmosferze. To tez miało swój urok!

Obecnie rodzinka jest rozsiana po całej Grecji i nawet po różnych kątach świata , w Anglii, w Polsce. Dzieki technologii możemy jednak mieć wspólne świąteczne chwile nawet na odlgłość. 

Niektórzy z Was powiedzą to nie to samo !

 Racja .

Wielokrotnie przeżyliśmy taki szał świąteczny z bliska kiedy czasami chcieliśmy po prostu wyłączyć się i gdzieś  ucieć by odpocząć choćby na chwilę. Jednak często nie było takich możliwości bo potrzebna była nasza pomoc. 

Przyszedł czas by to przeżyć inaczej, choćby przez te dwa dni świąteczne.

Bo drugi dzień świąt będzie bardziej tradycyjny i grecki.
Spędzimy go w dużym gronie naszych znajomych biesiadując , tańcząc i śpiewając do późna w nocy.
Na stole będzie pieczona owieczka z ziemniakami, wiele greckich przystawek i dużo greckiego wina .

I tak życie toczy się dalej. Jak to będzie wyglądało w następnym roku - zobaczymy.....