Translate

ACHARAVI - OSADA TURYSTYCZNA NA PÓŁNOCNYM WYBRZEŻU KORFU

Acharavi to jedna z popularnych miejscowości wypoczynkowych znajdująca się wzdłuż północnego wybrzeża wyspy.
Hotele, pensjonaty, domy wypoczynkowe i domy miejscowej ludności usytuowane są wzdłuż głównej szosy północnej części wyspy łączącej wschód i zachód wyspy. 

Cała osada znajduje się przy bardzo długiej plaży. 



Plaża ciągnie się kilometrami. W większości jest z małego szlifowanego kamyka , ale są też miejsca gdzie plaża jest piaszczysta.

Część zabudowań tej miejscowosci znajduje się pomiędzy szosą , a plażą. Inne wybudowano po drugiej stronie szosy. Do plaży prowadzą prostopadłe do szosy drogi ponumerowane by się nie mylić na jakiej wysokości plaży chcecie się znaleźć.
Większość sklepów,  supermarkety,  kawiarnie znajdują się przy tej głównej szosie.









Acharavi żyje swoim życiem w ciągu całego roku. W lecie widzicie tutaj wielu turystów, w zimie duża liczba ludności północnej części wyspy zjeżdża tutaj by pozałatwiać różne sprawy i by napić się ze znajomymi kawy.






Bo w przeciwieństwie do stolicy tutaj nie ma problemu z parkingiem.
Wzdłuż szosy macie wiele kawiarenek, tawern, kilka supermarketów, bankomaty  by wyjąć pieniądze, lekarzy różnych specjalności, sklep ze świeżymi rybami, sklepy elektryczne, z komputerami, telefonami, biura wynajmujące auta itd.

Acharavi to idealne miejsce wypoczynku dla tych którzy lubią spacerować długimi plażami , tak jak nad Bałtykiem.

Od miejscowości RODA , przez ACHARAVI , ALMIROS można dojść na piechotę brzegiem morza do miejscowości AG.SPIRIDON.




 W Acharavi długa plaża w niektórych miejscach jest wąska z kamyczkami na zewnątrz i piaskiem w morzu , w innych szeroka z piaskiem na plaży i w morzu. Większość plaży jest zorganizowana z parasolami , leżakami i prysznicami. Tutaj też znajdziecie wiele tawern i kawiarenek przy plaży działających w ciągu całego dnia do późnego wieczoru.

W niektórych z nich możecie wieczorem posłuchać na żywo greckiej muzyczki oglądając piękne zachody słońca nad morzem.


Wiele zdjęć z tej miejscowości i plaży znajdziecie na mojej stronie w INSTAGRAM pod tytułem KORFU MOJA PRZYSTAŃ i KORFU MOJA PRZYSTAŃ 2,  bo często tam jestem. Lubię zimą spacerować po tej plaży,  latem tutaj codziennie pływamy.




Dla smakoszów dobrych ciast i słodyczy macie też tutaj wspaniałą ciastkarnię przy pracowni , która codziennie piecze świeżutkie słodkie pyszności. Kto z Was planuje w czasie wakacji schudnąć niech omija ciastkarnię AMARENA  z daleka , bo jak raz tutaj przyjdzie i coś skosztuje będzie codziennym klientem tego miejsca. Wiem to z własnego doświadczenia 😁.



W ciągu całego roku jestem tam częstym klientem. 😋😋😋😋😋





Acharavi jest osadą turystyczną, która jest idealnym miejscem wypoczynku dla turystów w każdym wieku, dla rodzin z dziećmi, dla młodzieży, nawet dla ludzi w starszym wieku.

Ci z Was którzy lubią wieczorne spacery i  kolacje jedzone nad morzem w towarzystwie szumu fal macie wiele takich tawern wzdłuż plaży. Są tutaj też kawiarnie z muzyczką gdzie gromadzi się młodzież. Te miejsca wieczorem wypełniają się ludźmi, jest fajna atmosfera i oczywiście wszyscy podziwiają zachody słońca z tego wybrzeża.

Tak to wygląda wcześnie raniutko, kiedy większość ludzi jeszcze śpi. 









W ciągu ostatnich lat restaurację i kawiarenki w Acharavi znajdujące się tuż nad morzem na wysokości supermarketu Masutis przyciągają tutejszą młodzież. Jest to kolejne miejsce gdzie wieczorem można miłe spędzić czas słuchając muzyki i oglądając cudowne zachody słońca.






UŚMIECHAJ SIĘ BO UŚMIECH JEST "ZARAŹLIWY"

To powiedzenie było i jest w Grecji bardzo popularne.

To święta prawda, że uśmiech jest "zaraźliwy".

Chodząc po ulicach w Grecji zobaczycie wiele ludzi uśmiechniętych. To łatwo możecie zaobserwować szczególnie w mniejszych miastach  takich jak przykładowo stolica wyspy Korfu.



W takich mniejszych skupiskach ludzi wszyscy się znają choćby z widzenia.

Przez wiele lat mieszkając w stolicy na KANONI  chodziłam na piechotę do pracy w centrum miasta i zawsze część mojej drogi była przy ukochanej  zatoce Garitsa


To jest miejsce w stolicy wyspy gdzie zobaczysz spacerujących ludzi w różnym wieku.

W tych samych godzinach w określonych miejscach mojego porannego spaceru spotykałam tam wielu mieszkańców wyspy .

Początkowo wymienialiśmy między sobą uśmiechy , ale po krótkim czasie zostały one zastąpione przywitaniem na DZIEŃ DOBRY.

Z biegiem czasu te przywitania z niektórymi z nich , którzy oświetlali swoją twarz uśmiechem, zastąpiliśmy krótkimi rozmowami.

W Grecji to normalne , że ludzie szybko nawiązują kontakt i są bardziej otwarci.

Kiedy chodzimy po znanych nam ulicach zawsze spotkamy kogoś znajomego , uśmiechniemy się do siebie, pozdrowimy się czy jak często bywa zatrzymamy się pytając CO U CIEBIE ??

Najczęstsza odpowiedź to jest WSZYSTKO W PORZĄDKU, choć nie zawsze tak jest.

Bo każdy ma swoje mniejsze czy większe problemy, ale stara się je rozwiązać z uśmiechem jako coś normalnego w życiu. 😊
Tutaj ludzie zawsze znajdą powód do tego by się uśmiechnąć !!! 😁😁😁😁😁

GRECY TO NARÓD KTÓRY NIE LUBI GRYMASIĆ NA TO CZEGO NIE MA , ALE DOCENIA TO CO MA. 🤔🤔🤔🤔

To tak jak w tej polskiej dawnej piosence śpiewanej przez  Barbarę Kraftówną pod tytułem " Uśmiechnij się - jutro będzie lepiej".
Tutaj macie link do tej piosenki:
https://www.youtube.com/watch?v=IhtEr8jZZZc

To jest to co kocham w tym narodzie , to co wnosi do codziennego życia więcej koloru.

Bo czy nie lepiej jest rozpocząć dzień z uśmiechem na twarzy niż być z rana naburmuszonym z pretensją do życia , że się oczy otworzyło ???!!

Uśmiechnięta twarz  Greka "zaraża" uśmiechem innych.

Grecy mają to w DNA .






SPAGIETTI Z RAKAMI

Jak chyba zauważyliście w greckiej kuchni jest najwięcej dań z tym co lata i pływa.

Korfiacy są dodatkowo makaroniarzami tak jak Włosi i tak tutaj spotkacie wiele dań połączonych z różnego rodzaju makaronem, spagietti różnej szerokości , w różnych kolorach ( bo przygotowywany z dodatkami  tj. szpinak , marchewka , papryka itp.) , makaron w kształcie ziarna , w kształcie muszelek mniejszych czy większych czy fikuśny makaron w kształcie kokardek.

To wszystko by się nie nudzić jeść ciągle taki sam makaron.

I dodatki do makaronu się zmieniają , ale na Korfu przeważają sosy pomidorowe z czymś np. z owocami morza, z warzywami, z drobiem , z mięsem mielonym itd.

Tutaj chcę Wam pokazać przepis na makaron z rakami.



Jest trochę podobny do przepisu na makaron z krewetkami ale według mnie jest o wiele smaczniejszy.

Jak to danie przygotowujemy?

Raki myjemy dokładnie .
Nie oczyszczamy ze skorupy jak są duże , bo są bardzo twarde i trudno to zrobić by je nie porwać na kawałki.  To każdy zrobi sobie na talerzu by je zjeść.



O ile są duże można oczyścić z nich skorupę zostawiając jednak głowy i ogon.

Robimy to tak. 

Ja mam raki średniej wielkości i je oczyszczę  by pokazać jak to się robi.
Po pierwsze zdejmujemy ostrożnie skorupę z ciała tak by ja nie rozerwać.


Następnie kroimy troszkę grzbiet i wyjmujemy ciemne jelito w którym najczęściej znajduje się trochę piasku.


Staramy się wyciągnąć całe jelito nie przerywając go.


Tak oczyszczone raki są gotowe do grillowania lub smażenia.

Jeśli jednak po oczyszczeniu 2 , 3 raków rozpadają sie one w Waszych rękach i odłamuje się główka to lepiej ich nie obierać . To każdy zrobi później na swoim talerzu.





Bo obieranie raków to jest najtrudniejsza część przygotowania naszego dania.

 Reszta jest szybka i prosta.

Do przygotowania naszego dania potrzebujemy :

- 1 kg raków;
- 500 gr spagietti;
- cebulka zielona drobno pokrojona;
-  1 paczka sosu pomidorowego;
- drobno pokrojone kilka pomidorów;
- posiekana pietruszka do posypania na końcu dla koloru;
- szklanka białego wina lub ouzo;
- oliwa z oliwek ;
- 3- 4 ząbki czosnku drobno posiekane;
- sól i pieprz do smaku;
- kto lubi paprykę czerwoną może do sosu dodać ją drobno pokrojoną.

Makaron przygotowujemy osobno.

W tym samym czasie grillujemy umyte raki osolone i skropione oliwą i jednocześnie w garnku przygotowujemy sos pomidorowy z cebulką, czosnkiem , pomidorami , przecierem pomidorowym . Do sosiku dodajemy kilka upieczonych raków na kilka minut by sos nabrał ich smaku. Reszta raków czeka grillowania by je dodać do sosu z makaronem pod koniec.

Można to też zrobić  inaczej. Ten drugi sposób bardziej mi odpowiada.

Raki można podsmażyć , a nie grillować na odrobinie oliwy z dwóch stron na kilka minut by tylko trochę zmieniły kolor dodając na patelnie trochę oliwy , masła , posiekanego czosnku , szczyptę soli i papryki i garść posiekanej pietruszki .

Obsmażone z dwóch stron raki wyjmujemy  na bok . Te ostatnie smażone polewamy winem i tak powstałym sosikiem oblewamy wszystkie usmażone raki.

Tak według mnie są smaczniejsze.

 W osobnym rondelku przygotowuję sos do którego dodaję też kilka raków , które przy czyszczeniu rozpadły się . To robię do smaku. Można dodać też do sosu trochę cukru .

Jak chcecie to robić Wy decydujecie.

Ugotowany makaron mieszamy z odrobiną oliwy, z bazylią, i ząbkiem czosnku. Polewamy zrobionym sosem i na nim układamy kilka raków.

Tak wygląda prosty , lekkostrawny przepis na spagietti z rakami.
Kto chce może do tego dodać więcej papryki, czy przypraw. To zależy od tego jakie dania lubicie jeść.

Ja jestem zwolenniczką lekkostrawnej kuchni , dań prosto i szybko wykonywanych.

Spagietti z rakami podajemy posypane dla smaku i koloru posiekaną pietruszką i do tego najczęściej podajemy białe , wytrawne wino.

To są pyszności. Główki raków po zjedzeniu makaronu i miękkiej części raka wysysamy, bo w środku ma pyszny sos.

SMACZNEGO 😋😋😋😋😋




WZRASTA LICZBA POLSKICH TURYSTÓW NA KORFU

Ostatnio dużo się mówi o polskich turystach na wyspie.




Jesteście wszędzie na wyspie i to w okresie całego sezonu turystycznego.

Bardzo mnie to cieszy, bo coraz częściej na ulicach stolicy i nie tylko można usłyszeć polską mowę.

Przyznam , że długo na to czekałam 😍 Kiedy w 1981 roku przyjechałam na Korfu by zamieszkać tutaj na stałe z moim mężem 100% Korfiatem na wyspie zarejestrowane były tylko 3 Polki. 
Pracując na Korfu w branży turystycznej przez 30 lat obserwowałam Polaków, którzy przybywali na Korfu na wakacje.

Pracując przez 13 lat w jednym z największych biur turystycznych na wyspie dowiedziałam się o pierwszych zorganizowanych grupach Polaków przylatujących na Korfu w latach 1990- 95.

W latach 1995- 98 na wyspie pojawili  się pierwsi goście Polacy przylatujący tutaj z niemieckimi biurami TUI i NECKERMANN.

Dodatkowo w tym czasie pojawili się pierwsi Polacy przyjeżdżający tutaj indywidualnie samochodami z Polski i Polacy mieszkający w różnych krajach Europy.  Najczęściej przybywali tutaj od strony Włoch promami bezpośrednio na Korfu.

Inni Polacy przybywali tutaj w tym czasie z Czechosłowackimi jeszcze biurami podróży z Pragi lub Bratysławy. Byli to najczęściej Polacy z południowej części kraju , którzy dojeżdżali do Pragi lub Bratysławy własnymi samochodami by wykorzystać tanie oferty wakacji na Korfu w pensjonatach czy na kempingach dojeżdżając tutaj autobusami.

Kiedy w 2000 roku zaczęłam dla Polaków prowadzić całodniowe wycieczki objazdowe po Korfu byłam szczęśliwa, że wśród grup z  przewodnikami chodzącymi po starówce pokazała się BIAŁO-CZERWONA FLAGA wysoko przeze mnie unoszona.

Na ten moment czekałam wiele lat i przez 17 lat ta praca przewodniczki po Korfu po polsku z rodakami dawała mi wielką satysfakcję.

Kolejny wzrost liczby polskich turystów na wyspie nastąpił z chwilą gdy niemieckie biura turystyczne zaczęły organizować czartery bezpośrednio z Polski na Korfu, bo te pierwsze były połączeniem czarterów z Berlina przez Warszawę na Korfu.

Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej nagle wzrosła liczba czarterów z Polski.

Pojawiły się na wyspie polskie biura turystyczne tj. ITAKA, GRECOS , MEGA TOURS i inne.

Początkowo były to loty tylko z Warszawy.

Obecnie tych czarterów jest dużo i z wielu miast z kraju bezpośrednio na Korfu.

Właściwie w sezonie letnim codziennie jest jakieś lotnicze połączenie z Polską.




To oczywiście świadczy o wzroście liczby polskich turystów odwiedzających wyspę.

Przez wiele lat statystyka liczby turystów na Korfu mówiła o Anglikach na pierwszym miejscu , Niemcach na drugim i Włochach na trzecim.

W ostatnich latach na trzecim miejscu są turyści z Polski !

Jest wiele turystów kupujących oferty z biur podróży. Są dodatkowo liczni Polacy, którzy wykupują tylko loty bo sami rezerwują sobie zakwaterowanie na wyspie przez booking.com, TRIVAGO.com, tripadvisor.com.

Polacy w ostatnich latach dużo podróżują i lubią czuć się wolni od zorganizowanych ofert na wakacje.

Chcą często sami w oparciu o posiadane informacje wynająć samemu samochód i samemu organizować sobie okres wakacyjny.

Plusy i minusy takiego wyboru opisuję w jednym z moich artykułów o zwiedzaniu wyspy grupowo czy indywidualnie.

Poza tym na moim blogu możecie dowiedzieć się wiele na temat życia na wyspie w zimie i w lecie, zwyczajów tutaj panujących , macie wiele informacji ma temat ciekawych miejsc na Korfu i wiele przepisów z kuchni korfiańskiej i nie tylko.
Te artykuły daje też na FACEBOOK- u na stronie o tej samej nazwie.

Bardzo dużo praktycznych rad i opinii na temat lotów na Korfu, wakacji na tej wyspie i opinii Polaków którzy byli tutaj na wakacjach znajdziecie na nowopowstałej stronie na FACEBOOK-u.
 Tutaj Polacy pytają się o wszystko co dotyczy Korfu i Polacy, którzy byli tutaj na wakacjach  im odpowiadają.

Jest to otwarta grupa dyskusyjna o nazwie KORFU  gdzie wszyscy miłośnicy tej uroczej wyspy mogą wymieniać między sobą informacje o wakacjach na wyspie i opinie o różnych miejscach na Korfu. Tutaj znajdziecie pochwały i krytyki i chyba o to chodzi 😉

Sama popieram ten bardzo dobry pomysł i będę na ta stronę często zaglądała i o ile będą tam pytania na które odpowiada jakiś z moich licznych artykułów na moim blogu, będę je tam dodawała.

Korfu to Raj na ziemi, który warto odwiedzić !!!




Ja jestem nadal zakochana w tej wyspie, która od ponad 40 lat jest moim stałym miejscem zamieszkania i moim domem.

Wielu z Was przylatuje tutaj na wakacje po raz kolejny.
To potwierdza moją opinię o tej wyspie



JAK NAUCZYŁAM SIĘ GOTOWAĆ GRECKIE DANIA

Z pewnością wszyscy znacie powiedzenie , że do serca wielu osób , szczególnie mężczyzn najkrótsza droga jest przez ich żołądek😉

Przyjeżdżając na Korfu jako młoda mężatka przed ponad 40 laty wiedziałam, że po pierwsze muszę nauczyć się greckiego i po drugie nauczyć się gotować greckie potrawy. 




Mój mąż, 100% Korfiat jadł kilka polskich dań , ale był rozpieszczony przez mamę wspaniałymi greckimi pysznościami bo moja pierwsza teściowa była wspaniałą kucharką.

Nawet w dużej jej rodzinie 4 sióstr i 3 braci mówiono, że ona ma dar do robienia cudów w kuchni!  Miałam więc trudne zadanie by ją dosięgnąć w tej dziedzinie. 

Mój teść od początku mówił mi , że jak chcę być szybko zaakceptowana przez rodzinę muszę nauczyć się świetnie przygotowywać korfiańską PASTITSADĘ (Przepis na nią macie też na blogu). 

Ponieważ od początku mojego pobytu na Korfu miałam wspaniały kontakt z moim teściem wiedziałam , że jego rady są bardzo cenne.
W tym czasie nie było internetu , ani przepisów kulinarnych na www.youtube.com , ani słowników polsko - greckich... dawne czasy.  Musiałam znaleźć inny sposób by nauczyć się gotować choćby podstawowe greckie dania. 

Problem był w tym , że ze wspaniałą kucharką - moją teściową nie mogłam się dogadać bo ona nie znała angielskiego , ani ja greckiego. Do chwili gdy ja nauczyłam się podstawowych słówek greckich by się dogadać rozmawiałyśmy na migi. 
Po moich pierwszych próbach kucharskich lekcji w jej domu ze zdziwieniem zauważyłam też , że moja teściowa wcale nie miała tak dużej ochoty nauczyć mnie wszystkiego.

Trochę mnie to dziwiło , bo nie znałam jeszcze wtedy mentalności kobiet greckich. Z czasem zrozumiałam , że nie lubią one przekazywać swoich tajemnic kucharskich by ktoś inny nie odebrał im miejsca najlepszej kucharki w rodzinie. Nawet córki nie są wpuszczane do kuchni bo matki chcą wszystko same robić , bo według nich córki mają na to czas.

Mnie to strasznie dziwiło bo w zupełnie inny sposób byłam wychowana. W naszym domu w którym obydwoje rodzice pracowali zawodowo od najmłodszych lat ja i moje rodzeństwo mieliśmy podzielone obowiązki w domu . Ja od najmłodszych lat gotowałam czy piekłam ciasta na niedzielny deser. 

Tutaj zastałam zupełnie inną sytuację i najwidoczniej moja chęć nauczenia się wszystkiego denerwowała moją teściową. Ona ciągle powtarzała synowi , że nie muszę gotować tych niedzielnych dań bo przecież zawsze będziemy w niedzielę u niej jeść obiad. 
Tak jakby miała zaplanowane żyć wiecznie ???!! 

Ona nie chciała nikogo w jej królestwie którym była kuchnia.
To był jeden z problemów , których nie przewidziałam. Trzeba było znaleźć sposób by ten problem pokonać.🤔🤔

Jak sami wiecie najlepiej uczy się gotować gdy się na to patrzy i samemu w tym pomaga.  Ja dowiedziałam się od teścia , że zasadą teściowej było przygotowywanie niedzielnych dań tj. pastitsada , sofrito czy avgolemono (na wszystkie macie przepisy na moim blogu) w sobotę wraz z gotowaniem obiadu na sobotę. Bo według mojej teściowej te dwa pierwsze dania mięsne musiały "odpocząć " w sosie przez noc by były lepsze. 

To była pierwsza tajemnica o której się dowiedziałam. I tak zaczełam odwiedzać moją teściową na kawusię w każdą sobotę😁 Przy okazji obserwowałam co i jak robiła. Czasami to był ubaw bo przede mną dodawała do sosu niektóre składniki , a jak obracałam się szybko dodawała coś jeszcze. Czy to był przypadek , nie sądzę , bo takie sytuacje powtarzały się systematycznie.
Jednak po czasie poznałam cały proces i szczegóły przygotowywania tych dań i zaczełam sama próbować to gotować. Eksperymentowałam na mężu widząc po jego twarzy czy jestem na dobrej drodze.

Po pewnym czasie zaczęłam dwa razy na miesiąc organizować w niedziele dla  całej rodziny  obiady z pastitsadą lub z sofrito.
Kiedy teść zaczął bardzo zachwalać moja pastitsadę i  wszyscy jedli ją aż im się uszy trzęsły wiedziałam , ze cel został osiągnięty.

W międzyczasie by uczyć się greckiego praktycznie , nie tylko z książek zaczęłam często odwiedzać siostrę teściowej mieszkającą w centrum stolicy. Taki spacer z Kanoni, gdzie mieszkałam do centrum stolicy był świetną okazją do dotlenienia się i pochodzenia po promenadzie zatoki Garitsa , która od początku pokochałam.

Do dnia dzisiejszego uwielbiam z tego miejsca oglądać morze, starszą fortecę i młyn na końcu zatoki.




Poza tym siostra teściowej znała angielski i w południe w jej domu zawsze spotykało się kilka jej koleżanek na kawusię. W dni codzienne przychodziła też tutaj moja teściowa.

To była dla mnie świetna okazja do praktyki tego co nauczyłam się po grecku z różnych książek. Bo co innego teoria i podstawy gramatyki , a co innego praktyka. Z chwilą gdy czegoś nie rozumiałam one mogły mi to wytłumaczyć po angielsku.
Największy problem był w tym , że wszystkie panie bardzo szybko mówiły i nie mogłam często wyszczególnić osobnych słów. Dlatego ciągle mówiłam im SIGA-SIGA czyli wolniej .

Bardzo często po kawie siedziałyśmy wszystkie w kuchni i wspólnie ciotka, moja teściowa , jej przyjaciółka i ja  przygotowywałyśmy obiad. Tutaj też połączyłam naukę greckiego z nauką gotowania bardzo wielu greckich dań bo po prostu w czasie przygotowywania obiadu i ja starałam się brać udział w rozmowie po grecku.

Mój mąż pracował do późna , więc często pozostawałam nawet u jego ciotki na obiad ku jej wielkiej radości bo bardzo mnie lubiła. Ona sama  córki nie miała i może stąd wynikała ta słabość do mnie.
Te wizyty u ciotki męża to była dla mnie najlepsza szkoła nauki języka greckiego i jednocześnie nauki gotowania wszelkich greckich dań.
Dzisiaj młode dziewczyny przybywające do Grecji takich problemów nie mają. W internecie znajdziesz wszystko na zdjęciach, z dokładnym opisem , na różnorodnych filmach .

Trzeba tylko chcieć !!!


COŚ DLA MIŁOSNIKÓW PIECZONEGO MIĘSA WOŁOWEGO

W czasie naszych wypadów do Aten by odwiedzić rodzinkę męża i zmienić środowisko zawsze staramy się odwiedzić różne ciekawe miejsca .

Po pierwsze jest czas na kinematografo , teatr , na zakupy i posiłki w różnych ciekawych miejscach. 

Nie należymy do wegetów , ale też nie jesteśmy osobami jedzącymi dużo mięsa. 

W moim domu podstawą wyżywienia są warzywa, ryby, owoce morza , owoce i mieso z drobiu i to nie tak często.

Przylatując do Aten zmieniamy zwyczaje bo po pierwsze dostosowujemy się do zwyczajów gastronomicznych rodzinki , ale po drugie szukamy ciekawych miejsc gdzie można smacznie, dobrze i inaczej zjeść. 

Do takich miejsc należy BASE GRILL znajdujący się w dzielnicy Peristeri.


Jest to bardzo ciekawa restauracja w której możecie zjeść bardzo dobrej jakości pieczone mięso wołowe.

To coś innego od tradycyjnych tawern greckich z pitą giros , z souvlakami i grillowanym drobiem .

Tutaj króluje mieso wołowe , które ku mojemu wielkiemu zdziwieniu możecie nawet zobaczyć w lodówkach na głównej ścianie przy wejściu do restauracji.


Restauracja jest dosyć duża , z wieloma stolikami dla 4 , 10  i nawet większej liczby osób.
W piątki, soboty i niedziele jest zawsze pełna ludzi , więc dobrze jest telefonicznie zamówić stolik.



Macie w internecie stronę dotyczącą tej restauracji z licznymi zdjęciami i opiniami osób, które ją odwiedziły.

Ja osobiście ją polecam jako oryginalne miejsce na posiłek w Atenach w innym stylu.

Nie zamawiacie tutaj różnych salat , czy greckich tradycyjnych przystawek .

 Tutaj przychodzicie podelektować się pieczonym mięsem wołowym pieczonym w zależności od Waszego upodobania na średnio , mniej lub więcej podpiekane.

Osobiście za bardzo krwistym pieczonym mięsem wołowym nie przepadam, ale zjedzony przeze mnie wielku STAKE był pyszny.


Zwolennicy innego miesa delektowali się dobrze przygotowanymi i upieczonymi innymi kawałkami mięsa.







Obserwowałam obsługę restauracji. Kelnerzy starannie ubrani bardzo szybko i sprawnie obsługiwali wszystkie stoliki bez nadmiernej , denerwujacej obecności.

Jeśli zdecydujecie się odwiedzić tą restaurację polecam na pierwsze danie skosztować jaja sadzone na tartych drobniutko ziemniakach. Jest to coś bardzo smacznego przygotowywanego przez kelnera przy  Waszym stole.

Wygląda to tak.




Warto jest zjeść kolację w tej restauracji by doznać w Grecji czegoś innego.

Oczywiście wegetani omijają ja z daleka!



GRILLOWANE KREWETKI


Grilowane krewetki to jedno z moich ulubionych dań szczególnie w lecie gdy siedzę w upalne lato nad plażą i wpatruję sie w błekit morza i nieba greckiego.



Nie jest to rarytas , którym się najecie, dlatego najczęściej podawany jest z dużą porcją różnorodnej sałaty czy z ryżem. 

Pieczone duże krewetki możecie przygotować na dwa sposoby. Możecie je upiec w całości i później polać smacznym sosikiem. 


 Możecie też je oczyścić i później szybko grillować. Przygotowując je w ten drugi sposób oszczędzacie smakoszom ich obierania na talerzu i tak przygotowane szybciej się jedzą 😁

Główna tajemnica do przygotowania smacznych krewetek to krótkie ich pieczenie!  Pieczemy je z dwóch stron tylko na kilka minut tak by były soczyste i by nie stwardniały. 

Ja najczęściej je obieram przed pieczeniem . Urywam głowy i oczyszczam jelito by tak wygladały.



Wtedy wkładam je na rozgrzaną blachę  bardzo szybko przewracając na drugą stronę by tylko zmieniły kolor na bielszy.

Cały smak tego rarytasu wedlug mnie jest w sosiku , ktory do tego przygotowujemy. 

Potrzebujemy dla sosiku:
- oliwę z oliwek;
- łyżkę musztardy;
- kilka łyżek octu balsamik;
- sok z jednej pomarańczy;
- 2-3  ząbków czosnku; 
- sól i pieprz do smaku.

Wszystko to miksujemy i gdy układany gotowe krewetki na listkach sałaty polewamy to wszystko tym sosikiem  posypujemy posiekaną pietruszką. 

Jedząc krewetki najlepiej jest popijać do tego białe wytrawne wino. 

By czuć pełnie szczęścia by je zjeść wybierajcie miejsca z widokiem na morze. 




O ile nie macie urządzenia do grillowania możecie szybko przygotować krewetki na patelni. Będą równie pyszne !!
Do tego przygotowujemy na dodatek ryż z warzywami, który polejemy sosikiem z przgotowanych później  krewetek. 

Po dokładnym umyciu i obraniu krewetek oddzielamy głowy, czyścimy jelito i ponownie wszysto myjemy. Robimy to tak jak dokładnie opisałam w innym  artykule o krewetkach.
Główek nie wyrzucamy!!!

Potrzebujemy:
- krewetki i ich główki;
- oliwę z oliwek i łyżkę masła;
- posiekany na drobno duży ząbek czosnku;
- posiekaną pietruszkę;
- lampkę białego wina;
- sól i pieprz do smaku.

Na rozgrzaną patelnie wlewany nieduzo oliwy i obsmazamy krewetki z dwóch stron tylko przez 2-3 minut, bo inaczej twardnieją.
Kiedy przewracamy je na drugą stronę całość solimy, pieprzymy i dodajemy czosnek. Wyjmujemy gotowe krewetki na półmisek i posypujemy je pietruszką. 
Przygotowujemy sosik. Na tą samą patelnie wrzucamy główki krewetek i obsmażamy je z dwóch stron ponownie dodajac trochę soli i pieprzu. Następnie zalewamy to lampką wina i przykrywamy pokrywką zamykajac jednocześnie ogień. Sosik jest gotowy. 

Polewamy nim krewetki i układamy na półmisku też główki krewetek. To też jest przysmak dla niektórych. Można je wkładać do ust i miażdżąc wysysać zawarość. Reszty się nie je, wyjmuje sie z ust i układa na osobnym talerzyku gdzie umieszczamy też ogonki krewetek..


Tak przygotowane krewetki podajemy z ryżem duszonym z warzywami i polanym sosikiem powstałym z duszenia główek krewetek z winem. 

Najczęściej podajemy to z tym samym białym winem. My mając własne, wytrawne, czerwone wino jemy to danie z naszym pysznym winem.



SMACZNEGO 😋😋😋😋


GRECKA TEŚCIOWA NR2 I JEJ CECHY

Moją drugą teściową poznałam kiedy ona zakończyła 90 lat jej życia.
Ja wtedy miałam 42 lata . Byłam matką , z jednym małżeństwem z pierwszym Korfiatem za sobą, z wielkim kręgiem znajomych, dużym doświadczeniem w pracy w turystyce na wyspie.

Tak jak wszystkie kobiety w tym wieku znałam już samą siebie, wiedziałam czego chce i czego oczekuję od życia i jak chcę by moje życie wyglądało w przyszłości.




Moją przyszłą teściową nr2 poznałam po krótkiej znajomości z moim przyszłym , drugim mężem też rozwiedzionym Korfiatem z dwojgiem dorosłych, dzieci - początkujących lekarzy mieszkających na stałe w Atenach.

Była to kobieta z wielkim doświadczeniem życiowym , która przeżyła dwie wojny światowe, urodziła sześcioro dzieci z których trójka zmarła na wyleczalne obecnie choroby dziecięce w wieku kilku lat.
Sama była od 10 lat wdową i mimo leciwego wieku bardzo prężnie zarządzała bardzo dużym jej majątkiem oczywiście z pomocą mojego męża który był tam na soboty i niedziele.

Teściowa była jedynaczką bardzo zamożnej rodziny która poza domem posiadała duże obszary ziemi i co najważniejsze ogromną liczbę drzew oliwkowych w północnej części wyspy.
Jej życie bardziej było związane z rządzeniem jej majątkiem niż z pracami domowymi czy wychowaniem dzieci bo w domu zawsze miała kucharkę , praczkę , sprzątaczkę czy opiekunkę dla dzieci. Majątek był na tyle duży , że wymagał wielu rąk do pracy i tak w domu poza dużą rodziną zawsze mieszkało wiele kobiet pracujących głównie przy zbiorze oliwek.
W tym czasie nie było możliwości łatwo dojeżdżać do pracy więc większość pracowników po prostu spała w dodatkowych pomieszczeniach koło domu.

Była to kobieta nie bojąca się pracy, ale też ceniąca ludzi pracujących. Nasze pierwsze spotkania nie należały do bardzo udanych i nawet przyjemnych.

Już w czasie pierwszego wspólnego obiadu zostałam przez nią poinformowana , że jej syn to nie jest dobry materiał na męża bo ma wielkie obowiązki w stosunku do swoich dzieci i wcale mu nowa żona nie jest potrzebna.😮😮😮😮😮

To był pierwszy zimny prysznic w czasie naszych spotkań. Po nich nastąpiło wiele innych.
Na szczęście my mieszkaliśmy w stolicy i tylko na sobotę i niedzielę jeździliśmy do rodzinnego domu męża w góry gdzie czekała na nas moja teściowa z listą prac dla syna, które muszą być wykonane. Za każdym jednak razem ja byłam psychicznie przygotowana do jakiejś jej nowej niespodzianki. 
Na szczęście dużo czasu spędzaliśmy chodząc po górach czy po plaży , a w lecie kąpiąc się w morzu. Zawsze jednak powracając do stolicy po weekendzie miałam o czym dyskutować z mężem by przygotowywać następny plan działania z moją teściową na następny tydzień.

Ja początkowo byłam traktowana jako osoba obca. Teściowa, bardzo szczera i otwarcie mówiąca każdemu prosto w oczy co sądzi o wszystkim często podkreślała to , że obcy to zawsze obcy.
W Grecji często używa się powiedzenia :
BUTY Z RODZINNYCH STRON NAWET DZIURAWE SĄ LEPSZE OD TYCH KTÓRE BIERZESZ Z OBCZYZNY.

To samo,  podkreślała, dotyczy kobiet z innych krajów.
Byłam jednak wyrozumiała szanując jej leciwy wiek i sposób życia do którego była przyzwyczajona. Dla niej nowa kobieta w życiu jej syna była dodatkowym ciężarem,  kłopotem i wydatkiem. Bo wszystko to w mentalności kobiet żyjących na wsiach greckich się liczy.
Przyjeżdżając w kolejne soboty i niedziele byłam zawsze przygotowana na "niespodzianki" , ale w międzyczasie starałam się ją poznać jej zalety, słabe punkty czy upodobania.

Bo trzeba było opracować plan działania by ją zyskać. Tak tylko można było załagodzić całą sytuację.🤔🤔🤔🤔🤔

Po pierwsze zauważyłam , że po latach okupacji i okresach głodu moja teściowa lubiła dobrze zjeść . Sama nie lubiła i nie umiała zbytnio dobrze gotować bo zawsze w jej domu ktoś inny tym się zajmował. Ceniła jednak osoby dobrze gotujące.😁😁
Więc pierwszy mój krok to było zdobycie choćby części jej serca przez dojście od strony jej żołądka!! 😉😉😉

I tak w każdą sobotę zaczynałam prace w kuchni by przygotować dania , które ja umiałam świetnie gotować nauczona przez moją pierwszą teściową . Były to dania, które ona bardzo lubiła.

W ten sposób otrzymywałam od niej pierwsze słowa uznania. Bo jak to możliwe,  że taka OBCA kobieta tak dobrze umie gotować greckie przysmaki !😉
Poza tym rozpoczynałam z nią w rozmowy na temat mojej pracy bo ona bardzo szanowała osoby pracujące. Często godzinami słuchałam jej opowiadań o jej życiu. Było to dla mnie bardzo ciekawe bo mogłam poznać tak z bliska historię tego topu . Z drugiej strony moja teściowa znalazła nareszcie wiernego słuchacza jej opowiadań czego w ostatnich latach bardzo jej brakowało. Tak obie strony byłyśmy zadowolone i nasze stosunki powoli zaczeły układać się lepiej.

Poza tym jak moja teściowa zobaczyła, że umię robić na drutach mój obraz w jej oczach nabrał kolorów. Ona sama robiła w domu chodniki, dziergała cudeńka na szydełku i tak bardzo ceniła osoby, które coś takiego potrafią.

To był następny mój plus 😁😁😁

Z doswiadczenia z moją pierwszą teściową wiedzialam, że zależy jej na tym by syn dobrze sie odżywiał . Przywoziliśmy więc z miasta w pojemniczkach porcje jakiś fajnych dań przygotowanych w stolicy przeze mnie  , by mogła je spróbować .
Wieczorami w soboty zajadała się nimi uśmiechając się do mnie .

Tego w ciągu tygodnia nie miała bo liczne kobiety, które zatrudnialiśmy by opiekowały się nią w czasie naszej nieobecności przez około 7 lat nie znały się  na greckiej kuchni. Dodatkowo widząc moje zainteresowanie jej zdrowiem zaczela nabierać do mnie zaufania i kiedy coś chciała zwracała się częściej do mnie niż do syna.

W 2006 roku kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać ze stolicy i zamieszkać na stałe w górach przez ostatni rok jej życia mieszkaliśmy razem. przyznam , że z początku byłam tym przerażona.  Chmury jednak szybko się rozwiały. Spedzaliśmy z nią dużo czasu. Dom wypełnił się życiem co jej się bardzo podobało . Mogę powiedzieć, że zaprzyjaźniłyśmy się. Bo jak Grecka teściowa przekona się do kogoś to sprawa jest zakończona.

W czasie licznych spotkań towarzyskich które robiłam w domu moja teściowa żywo w nich uczestniczyła nawet śpiewając z nami.
Chwaliła nawet wobec wszystkich moją gospodarność co z początku bardzo mnie dziwiło .
Pod koniec jej życia, kiedy zaczeła mieć problemy z oddychaniem i mieliśmy w domu dla niej butlę z tlenem jak tylko gorzej się czuła wołała mnie czując się bardziej bezpiecznie w moim towarzystwie.

Zaczeła też za każdym razem po takiej sytuacji błogosławić Boga  za to , że tam jestem mówiąc otwarcie i przy wszystkich , że jak odejdzie zostawi swojego syna w dobrych rękach.

Odeszła z tego świata cicho i spokojnie w wieku 97 lat dając nam obojgu jej błogosławieństwo. Ta tak surowa w stosunku do mnie na początku kobieta dziękowała mi za to, że tam jestem obok jej syna.

Obecnie bardzo często ją wspominamy, jej uśmiech i pozytywne nastawienie do życia. To była wyjątkowa kobieta , która nigdy na nikogo nic złego nie powiedziała. Po prostu wielokrotnie byliśmy zaskoczeni jej szczerością i mówieniem wprost wszystkiego co myślała.

W dzisiejszych dniach takie osoby rzadko się spotyka.

PS. O moich doświadczeniach z moją pierwszą teściową , też Korfiatką , ale urodzoną i wychowaną w stolicy wyspy piszę tutaj 

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/01/grecka-tesciowa-nr1-i-jej-cechy.html












ŁOSOŚ Z MAKARONEM

Wielu znanych szefów kuchni na całym świecie bardzo często mówi, że najlepsze dania to te które przygotowuje się ze świeżutkich składników i bardzo szybko.
To dodatkowo jest bardzo wygodne dla pracującej zawodowo kobiety, która nie ma dużo czasu na przygotowywanie w ciągu tygodnia wyszukanych, skomplikowanych dań .

Makaron podany z różnymi sosami to jedno z najprostszych i najszybszych dań. Najczęściej te sosy przygotowujemy z mięsem , z warzywami lub z owocami morza.

Dzisiaj zaproponuję Wam przygotować taki sos z rybą, z ŁOSOSIEM. Możecie mieć go w domu na trudne dni zakupione w puszce lub możecie kupić kawałki tej ryby zamrożone w kawałkach i mieć ją w zamrażalniku. Ja osobiście wolę tą drugą wersję.

Danie jest proste i szybkie do wykonania. Wygląda też ciekawie tak  by siąść do stołu i je zjeść..



By je przygotować potrzebujemy:
- filet z łososia;
- makaron PENNES lub KOKARDKI;
- dwa średniej wielkości pomidory;
- jedna małą cebulę;
- pęczek szczypiorku;
- 2- 3 ząbków czosnku;
- oliwę z oliwek;
-  garść  posiekanej pietruszki do posypania;
- lampkę białego , wytrawnego wina;
-  sól i pieprz do smaku.

Jak sami widzicie nie ma wielu potrzebnych składników i najczęściej wszystkie powyższe mamy w domu. Przygotowanie dania trwa właściwie tyle ile gotowanie makaronu. W czasie gdy w garnku gotuje się woda na makaron do drugiego mniejszego garnka lub rondelka wlewamy oliwę. Podgrzewamy ją i wrzucamy do niej pokrojoną drobno cebulę , szczypiorek i czosnek.

Po chwili gdy trochę się zarumienią dodajemy pokrojone w kosteczki pomidory, sól, pieprz do smaku, kawałki łososia i zalewamy to wszystko lampką białego wina. Dusimy to wszystko pod przykrywką na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu.

Makaron gotujemy w drugim garnku do chwili gdy będzie prawie gotowy. Do rondelka z sosem dolewamy trochę wody z makaronu i mieszamy by sos nie przykleił się do dna. Gotowy makaron odcedzamy i zalewamy go sosem dodając połowę posiekanej pietruszki.
Podajemy  na głębokim talerzu posypane resztą pietruszki i polane odrobiną oliwy z oliwek .

Nasze danie jest gotowe. Kto lubi bardziej pikantne dania może zmielić i posypać to dodatkowo pieprzem i tartym żółtym serem .

SMACZNEGO 😋😋😋😋