Translate

AGRAFI (AGRAFOI) - WIOSKA PÓŁNOCNEJ CZĘŚCI WYSPY

Agrafi to jeszcze jedna ciekawa wioska korfiańska północnej części wyspy. Znajduje się na drodze z RODA do SIDARI. Kiedy podjeżdżając z Rody w górę po prawej stronie zobaczycie tłocznie oliwy z oliwek po 3 minutach macie skrzyżowanie .
Droga na prawo prowadzi do Sidari , droga na lewo w dół prowadzi do Korfu - stolicy i droga po środku idzie w górę do wioski Agrafi.

Na szczęście jest ona zachowana w dawnym stylu i nie jest  "zniszczona" przez rozwiniętą na Korfu turystykę. Takich miejsc na Korfu szukacie i do tej wioski warto wjechać , zostawić na początku wioski samochód i przejść się długą główną ulicą. 




Wzdłuż tej ulicy zobaczycie typowe korfiańskie domy z zielonymi okiennicami  w korfiańskich kolorach .


Wszystkie budynki wioski znajdują się wzdłuż tej głównej drogi z dwóch stron . Droga jest dość wąska i nie ma chodników , bo dawniej nie były potrzebne .



W centralnej części wioski na szczycie góry znajduje się uroczy kościół ortodoksyjny , bardzo zadbany i o ciekawej architekturze .

Przed kościołem jest dość duży plac i tam też możecie zaparkować swój samochód. Jeśli nawet główna brama kościoła będzie zamknięta po lewej stronie możecie pójść na tył kościoła by zobaczyć tą wspaniałą architekturę tego budynku.







Wnętrze jest cudowne i jeśli będziecie w okolicy w niedzielę warto tutaj przyjechać i to zobaczyć.



 Z kościoła droga między cyprysami obielonymi do połowy prowadzi do cmentarza wioski. Tak jak pisawałam w artykule o cmentarzach na Korfu  tutaj :
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/cmentarze-na-korfu.html

Tutaj jest on położony w cudownym miejscu i warto tam podejść by podziwiać z tego miejsca piękne widoki.


W pewnym miejscu po prawej stronie na wzniesieniu zobaczycie też ruiny wspaniałej posiadłości jednego ze znanych dawnych artystokratów korfiańskich THEOTOKI . Niestety budynek jest opuszczony i w opłakanym stanie , ale jego wielkość i architektura potwierdza jego dawną dostojność.

Często przy głównej ulicy widzicie też babcie w korfiańskich strojach , które tam dziergają coś na szydełku , typowe dawne obrazki na tej wyspie....

Na końcu wioski macie możliwość zjechać z tej wioski na prawo w kierunku Sidari lub na lewo w kierunku stolicy.


Jest to jeszcze jedna ciekawa korfiańska wioska . Znajduje się tak blisko znanych dróg turystycznych poln9cnej czesci wyspy.

W tej wiosce znajdziecie również domy do wynajęcia typu airbnb. 
Poza tym jest minimarket i kilka kawiarni.




Niedaleko tej wioski przejeżdża tysiące turystów.
Niewielu z nich jednak wie, że warto wjechać na górę i to miejsce zobaczyć.


KSIĄŻKI DO KTÓRYCH POWRACAMY

W dzisiejszej epoce komputerowej wiele młodszych osób nie ma częstego kontaktu z książką, tą napisaną na papierze. 

Młodzi ludzie jeśli nawet czytają książki wybierają nowy sposób ich czytania używając komputer lub IPAD.

Przyznam się, że sama obecnie wybieram tą metodę bo jest dostępna wszędzie: na plaży , w podróży , w każdym miejscu gdzie jesteśmy bez dodatkowego bagażu w torbie w postaci książek.

Są jednak książki , które mają dla nas duże znaczenie i towarzyszą nam w każdym kroku naszego życia. Z pewnością , szczególnie starsi czytelnicy mojego blogu takie książki posiadają .

Wracamy do nich przy różnych okazjach. Najczęściej w chwilach gdy jesteśmy zamyśleni nad wartością naszego życia i zdajemy sobie sprawę z tego , że czy chcemy czy nie czas płynie ... Najważniejsze jest by mijał pozostawiając cudowne wspomnienia.

Dla mnie od wielu lat do takich książek należą opowiadania Gerard-a Durrell o Korfu, trzy książki, do których często wracam, najczęściej w ciepłe letnie popołudnia . 




Lubię ponownie czytać te wspaniałe opowiadania kiedy  na mojej werandzie słucham śpiewu cykadów i popijam zimną lemonadę , czyli domowy sok z cytryny z odrobiną cukru i oczywiście wody. Chcę się pośmiać i ponownie wczuć w rolę bohaterów tych książek w czasie ich niewiarygodnych przygód..

To świetne lektury opisujące przyrodę wyspy i mentalność mieszkańców tego zielonego Raju.

I tak jak pisał Laurence Durrell ( brat Gerarda) : Grecja to kraj , który pozwala ci znaleźć samego siebie .

Jeśli chcecie poczuć atmosferę tej wyspy powinniście przed przyjazdem na wakacje na Korfu przeczytać te trzy książki. To Wam bardzo pomoże zrozumieć niektóre zachowanie tutejszej ludności.

Ci którzy już byli na Korfu czytając te książki uświadomią sobie aktualność tego co opisuje tak uroczo Gerard Durrell. 

Osobiście wracam często do tych książek i zdaję sobie sprawę z tego, że za każdym razem czytam je i widzę różne tam opisane fakty pod innym kątem. 

W ciągu ostatnich lat nakręcany jest na Korfu  seryjny film pod tytułem "Rodzina Durrell" oparty na tych książkach. Wielu z Was z pewnością ten serial ogląda. Nowe odcinki ciągle są nakręcane i cieszą się wielkim zainteresowaniem.

Osobiście, mam  jeszcze jedną serię książek do których wracam i które towarzyszą mi w moim życiu od bardzo wielu lat.

Czytałam je jako mała dziewczynka i nadal do nich powracam.  Te książki zabrałam ze mną do Grecji gdy przyjechałam tutaj przez ponad 40 laty założyć własną rodzinę. 

Wielokrotnie optymizm , energia i wiara w spełnienie swoich marzeń głównej bohaterki książki przypomina mi mnie samą. To często mówiła mi moja mama i to nie tylko jak byłam mała, ale często pisała mi to w jej licznych listach przesyłanych mi do Grecji.

Do tych książek często wracam by znaleźć nowe, bardzo mądre prawdy życiowe. Bo są to książki dla ludzi w każdym wieku od 6-100 lat. Każdy coś ciekawego tutaj znajdzie.

To jest seria książek pisarki Lucy M. Montgomery 
" Ania z zielonego wzgórza";
" Ania z Avonlea";
" Ania na uniwersytecie";
" Wymarzony dom Ani" .




Te książki dostałam od moich ukochanych rodziców jako mała dziewczynka w .... 1967 roku z przepiękną dedykacją .

Sami zobaczcie :




Oczywiście to jest dodatkowy powód, że jestem z nimi tak związana tym bardziej, że przekładanką w czytaniu tych książek jest  list moje mamy, który dostałam od niej jako pierwszy po moim przyjeździe do Grecji.

Ostatnio w greckiej telewizji pokazywany jest angielski seryjny film nakręcony w oparciu o te książki o Ani. Przyznam się, że jest bardzo dobrze zrobiony .

Zainspirował mnie on do ponownego czytania tych moich książek , które czytam i dotykam tak jakbym dotykała ręce mojej ukochanej mamy. To prawda, że ludzie ukochani nie umierają, bo zawsze żyją w naszym sercu...

Ciekawa jestem czy i Wy macie takie Wasze "sercowe" książki związane z Wami w ciągu całego Waszego życia???





O CZYM TRZEBA MYŚLEĆ GDY JESTEŚMY W "DOŁKU"

Jeden z największych problemów współczesnego świata to stres i problemy psychiczne ciągle zwiększającej się liczbie mieszkańców tej planety.




Wielokrotnie pisałam o pozytywnym spoglądaniu na świat i optymizmie .

W licznych moich z serii CZEGO ŻYCIE MNIE NAUCZYŁO starałam się podać Wam niektóre rady  by czuć się szczęśliwym . 

Wszystko to z mojego własnego doświadczenia w czasie wielu .... latek mojego życia i z obserwacji życia w Grecji ludzi starszych w wieku 80, 90 czy ponad 100 lat.

Bo największymi nauczycielami w tej dziedzinie są Grecy i ich mentalność oraz ich sposób podejścia do życia. 

Teraz chcę tą kwestię rozpatrzyć z innej strony.

O czym trzeba myśleć  gdy wstajemy rano lewą nogą lub widzimy cały świat wokoło nas na czarno i bardzo pesymistycznie ???

1) Każdy ból i złe doświadczenie w naszym  życiu powoduje nasz rozwój.


Często mówimy, że najlepiej uczymy się na naszych błędach.
 Jak nie doświadczymy kolców róży w palcach róży to nie uwierzymy, że to boli.

Jak często nasi rodzice starali się ochronić nas przed wypadkami, bólem i źle zakończonymi przygodami? Wielokrotnie. 

Jednak w większości przypadków chcemy sami coś doświadczyć , nawet sparzyć się by ból był nasz i by nauczył nas go nie powtarzać.

Nie ma ludzi, którzy mają tylko "różowe" życie pełne szczęścia i uroczych chwil. 

Prawdziwe życie to wielokrotnie ból, tragedie, trudne sytuacje. Bo to jest właśnie prawdziwa szkoła życia. 

Codziennie wstając rano mamy do przeżycia kolejny dzień pełen niespodzianek , różnych sytuacji często nieprzyjemnych.

Często sam fakt , że trzeba wstać i pójść do pracy sprawia , że uśmiech ucieka z twarzy. 

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego , że bez pieprzu i soli nie możemy docenić smacznego jedzenia !

Tylko przeżywając wiele takich chwil rozumiemy prawdziwe życie. Żyjąc pod szkłem , bez własnych doświadczeń nie żyjemy!

2) Każdy dzień życia przynosi coś nowego.

W tym jest całe piękno życia. Codziennie wstając z łóżka witamy nowy , inny dzień.

Zostawiamy za nami to co było wczoraj . Staramy się zapomnieć o tym co było złe i nieprzyjemne. Zaczynamy z nowymi siłami rozwiązywać problemy , które dnia poprzedniego wydawały się nam nie do rozwiązania.

Wcale nie dziwi mnie fakt, że często ludzie mając jakiś problem chcą się z nim przespać. 

Następnego dnia widzą to z trzeźwą , bardziej spokojną głową i bardzo często to co poprzedniego dnia dla nas było problemem  następnego dnia widzimy innymi oczyma lub znajdujemy logiczne rozwiązanie problemu.

3) Płacz, grymaszenie i zamartwianie się w niczym nie pomaga.

W trudnych chwilach wielokrotnie reagujemy emocjonalnie na jakiś problem w naszym życiu. Dobrze jest wyładować się w jakiś sposób, ale na krótko. 

Każdy ma swój sposób reagowania na nagłe , trudne sytuacje. Jedni płaczą , inni krzyczą, jeszcze inni zamartwiają się .

Trzeba zdawać sobie wtedy sprawę z tego , że takie postępowanie na dłuższą metę nie rozwiąże naszego problemu. 

To po prostu nie ma sensu i trzeba się zmobilizować by tego rodzaju reakcje nie trwały długo.

4) Złe doświadczenia dają nam więcej siły do życia.

To fakt , że osoby , które w swoim życiu przeżyły wiele trudnych chwil są o wiele bardziej silne w kontynuowaniu życia i zwalczaniu wszystkich kolejnych trudności , które przynosi każdy następny dzień.

Po prostu mając skalę porównawczą zła mniejszego i zła większego możemy odpowiednio na to reagować. 

Gdy ktoś przeżył śmierć osoby bliskiej z uśmiechem reaguje na płacz kogoś , który po prostu przeżywa jakieś rozstanie.

Pewne tragedie dzieciństwa po czasie wydają nam się często śmieszne, bo spotykamy się z naszym życiu z większymi .

5) Droga do sukcesu to wchodzenie po schodach.

By dojść do jakiegoś celu musimy pokonać wiele trudności i często przeżyć wiele niepowodzeń w drodze do naszego celu.

Nic nie jest łatwe w życiu. 

Sukcesywnie , przemyślanie postępując krok po kroku dochodzimy do celu. Nic gotowego na nas nie czeka. 

Ja dodam , że jeśli nawet coś gotowego czego to tego tak bardzo nie doceniamy jak to co sami z trudem osiągamy. 

6) Wszystkie problemy świata nie leżą na naszej głowie.

Nie płaczemy ani nie wpadamy w depresję z powodu wszelkich tragedii dziejących się na całym świecie. Codziennie gdzieś na naszej planecie coś złego się dzieje.  Najczęściej nie mamy jednak na to wpływu. W dniu dzisiejszym 90% wiadomości , które otrzymujemy to negatywne wiadomości  w TV. 

Problemy osób znajdujących się obok nas często są tylko ich problemami i my nie mamy na to wpływu. Pomóżmy jak możemy , ale jeśli te osoby same sobie nie chcą pomóc my na to nie mamy wpływu. 

Nie jesteśmy w stanie sami i szybko zmienić całego świata!!!

Ludzie są tacy jacy są . Są ludzie i ludziska . Wybierajmy do naszego kręgu znajomych tylko ludzi pozytywnych . Ci inni będą tacy jacy są i my na to nie mamy wpływu.

7) Cieszcie się życiem takim jakie jest.

Każdy z nas urodził się w określonych warunkach, środowisku, rodzinie, miejscu itp.

Doceńmy dar życia takim jakim jest i cieszmy się z samego faktu, że żyjemy i mamy możliwość coś przeżyć.

Patrzmy się na naszą sytuację jak na osobną , jedyną i naszą. Każdy z nas jest inny, ma inny charakter i w ma prawo w swój sposób przeżyć swoje życie. Nie każdy jest milionerem, nie każdy pochodzi z bardzo bogatej rodziny, rzadko rodzimy się bardzo wysokim kontem bankowym. Dobrze jest wiedzieć jak inni żyją i co robią i w jaki sposób doszli do tego. Jeśli śledzimy instagram możemy wiele się nauczyć, znaleźć wiele pomysłów na nasz ubiór,dekorację naszego domu itd. Każdy jednak ma inne możliwości i pamiętajmy o tym.

Oczywiście jak sobie pościelisz tak się wyśpisz!

Nie porównujmy naszego szczęścia i życia z życiem i szczęściem innych. To nie ma sensu. Definicja szczęścia dla każdego z nas jest inna. 

Cieszmy się wszystkim tym co każdy dzień nam przynosi . Trzymajmy w sercu wszystkie dobre chwile z każdego dnia i wszystkie trudne momenty uważajmy za małe egzaminy naszego postepowania w naszym życiu.

Bardzo ważne w życiu  jest to by :

- myśleć pozytywnie o życiu;
- pracować logiczną ilość godzin dziennie  by rozwijać swoje pasje życiowe;
- dbać o swoje zdrowie ducha i ciała;
- odżywiać się w miarę zdrowo;
- spać odpowiednią ilość godzin;
-  śmiać się i bawić się jak tylko jest do tego okazja .


JAK PRZECHOWUJEMY RYBY W GRECJI

Powszechnie mówi się, że Grecy uwielbiają jeść wszystko to co pływa.
Ryby to nieodłączny składnik znanej na całym świecie zdrowej greckiej kuchni.




Jeśli ktoś mieszka nad morzem i jeszcze ma znajomego rybaka sprawa jest jasna. Je na co dzień świeżutkie ryby prosto z morza.

Wielu Greków zajmuje się łowieniem ryb by w ten sposób mile spędzić czas i dodatkowo przynieść do domu ryby na obiad.




Jak jest w przypadku osób , które mieszkają z dala od morza i lubią jeść ryby.

Pierwszy sposób to kupowanie ryb mrożonych w supermarkecie . Tam macie duży wybór ryb filetowanych i gotowych do gotowania bez problemu ich obierania i czyszczenia.

W Grecji na każdym kroku mamy sklepy rybne oferujące świeżutkie ryby z porannego połowu. W każdej okolicy są też otwarte rynki z warzywami, rybami i owocami morza. Od rana te sklepy są pełne klientów, smakoszy rybnych dań.

Duże ryby są dość drogie i najczęściej kupujemy je na szczególne okazję w przeddzień obiadu, by je upiec na ogniu .



Jak jednak można zorganizować sobie jedzenie świeżutkich ryb na co dzień ? 

Najbardziej popularne w Grecji są małe ryby tj. szprotki , które smażymy, pieczemy  lub przygotowujemy na różne sposoby . 




Opisuję różne  przepisy na dania z rybami na moim blogu w serii artykułów z hasłem RYBY.

Jam am szczęście mieszkać w górach na Korfu gdzie 3 razy w tygodniu rybak przywozi świeżutkie ryby. Tak możemy je jeść w ciągu całego roku i to bardzo często.


Kiedy jednak jest pełnia księżyca i ryb się nie łowi ?

Na to jest też sposób ! 
Trzeba odpowiednio je zamrozić!!

Nauczyła mnie tego moja pierwsza teściowa, od której dowiedziałam się wiele tajemnic kuchni greckiej.

Kiedy możemy kupić świeżutkie ryby w dużej ilości możemy je zamrozić tak by były dobre i smakowały jak świeżutkie o każdej porze.

Mówię tutaj o małych rybkach , które zakupione oczyszczamy z głowy i jelit i wkładamy do plastikowych woreczków BEZ PRZEPŁUKIWANIA ICH Z SOLONEJ WODY. Woda powinna przykrywać ryby.

Te woreczki wkładamy do jeszcze innego większego plastikowego woreczka dla pewności  i umieszczamy je w zamrażalniku na półce z rybami. W ten sposób jesteśmy spokojni , że woda w nich znajdująca się nie rozleje się po zamrażalniku i kolejnego dnia możecie każdy woreczek łatwo oddzielić od drugiego mając poszczególne porcje rybne.




Ja z doświadczenia wiem, że by przygotować małe rybki dla nas dwojga potrzebuję 14-16 rybek średniej wielkości , po 7 dla każdego.  To jest ilość wystarczająca by dobrze zjeść i by się nie przejeść oczywiście z jakimiś dodatkami , np. sałatki.

Poza tym w ten sposób grupując rybki w woreczkach wiem na ile osób mam ryby w zamrażalniku w przypadku gdy nagle mam niespodziewanych gości.

Kiedy nawet godzinę przed obiadem chce wyjąć i przygotować ryby z zamrażalnika jest to możliwe. 

Wyjmuje woreczek z rybami z zamrażalnika i umieszczam go w pojemniku z wodą. By przyspieszyć proces odmrażania można po prostu wyjąć gałkę lodową z ryb z woreczka i bezpośrednio pod kranem z zimną wodą odmrażać. Tu jest cała tajemnica tego sposobu. Ryby są zamrożone z morską wodą i po rozpuszczeniu się lodu znajdującego się na około ryb one są jeszcze zamrożone i odmrażają się ostatnie. 

W ten sposób tuż przed ich przygotowaniem mamy je odmrożone i ze wszystkimi składnikami odżywczymi .

Oczywiście to jest sposób na przetrzymywanie ryb gdy nie możemy ich mieć prosto z morza.

Często w czasie wakacji zatrzymujecie się w różnych tawernach nadmorskich i nie tylko i zamawiacie małe rybki , które tutaj w Grecji nazywamy GAWROSZ. Często są to tawerny na odludziu z małą liczbą stolików. 

Czy jest możliwe posiadanie małych ilości tych świeżutkich ryb na każde zamówienie ? Czy codziennie są udane połowy ryb? Czy możecie zjeść takie rybki gdy jest pełnia księżyca? 

Na te pytania WAM powyżej odpowiedziałam , bo w każdej restauracji czy tawernie zawsze są jakieś porcje małych ryb w zamrażalniku w woreczkach czy specjalnych małych plastykowych pojemnikach. 

Świeżutkie i te tak zamrożone mają ten sam smak. 

Jest to lepszy i bezpieczniejszy sposób trzymania świeżych ryb na spożycie w ciągu kilku dni od trzymania ich w lodówce do chwili spożycia. Bo ten ostatnio wymieniony sposób jest częstszą przyczyną zatrucia rybą.



ZALETY KĄPIELI MORSKICH

Lato to dla wielu z nas najlepszy okres na urlop.
Najczęściej w lecie nasze myśli bigną na pełną słońca plaże przy lazutowo - błękitnym morzu.

To jest to co możecie mieć w różnych wydaniach na Korfu.





Macie tutaj plaże do wyboru - do koloru i co jest ważne dla wieli z Was z ciepłą wodę w morzu.

Korfiacy żyją nad morzem i wielu mieszkańców tej wyspy kąpie się w morzu przez cały rok. Temperatura morza szczególnie na wschodnim wybrzeżu na to pozwala.




Jest wiele zalet kąpieli morskich , które chce Wam przypomnieć mimo tego, że wiele z nich są powszechnie znane.


Kto nie lubi leżeć na plaży i gdy robi mu się ciepło iść i pływać w cudownego koloru , czystej i nawet bardziej niż nad Bałtykiem słonej wodzie morskiej???




Nie znam osób które tego nie lubią!

To jest bardzo przyjemne i jednocześnie bardzo zdrowe.

Morska woda nas odmładza i dostarcza naszemu organizmowi wiele minerałów , które wchłania nasza skóra w czasie kąpieli.

Dochodzi do wygładzenia skóry , do jej oczyszczenia.

Często pomaga w leczeniu różnych schorzeń skóry, np. łuszczycy.

Gdy jesteśmy przeziębieni i mamy katar najlepiej wyleczyć go kąpiąc się w morzu i nurkując. Woda morska świetnie oczyszcza jamę ustną i gardło z bakterii.

Pomaga też w chorobach reumatycznych. Często możecie zobaczyć na plaży osoby starsze , które zabierają do domu w butelkach morską wodę by tam dodatkowo kontynułować kąpiel nóg w tej wodzie.

Pływając kilka razy w tygodniu świetnie się gimnastukujemy. Jest to jeden z najlepszych sposobów gimnastyki wszystkich mięśni ciała.

Pływanie w morzu ujędrnia skórę, wzmacnia nasze żyły i elastycznośc całego ciała. 

Lepsza przemiana organizmu spowodowana kąpielami morskimi pomaga w odchudzaniu. 

Jeśli dodatkowo będziecie kapać się wcześnie rano , kiedy woda w morzu jest chłodniejsza, efekty zrzucenia jakiś kilogramów będą szybciej widoczne.

Oczywiście jeśli po kapieli nie zasiądziemy z talerzem z 10 szaszłykami i kilkoma piwami lub na kawusię z ciasteczkami....to chyba mówię sama do siebie...

Nie zapomnijmy o spokoju i możliwości  pełnego relaksu w czasie kąpieli.

By jednak  mieć możliwość doznać tego wszystkiego trzeba odpowiednio rozpoczynać kapiel i ją zakończyć.

Po pierwsze nigdy nie wchodzimy do morza po posiłku. 

Po drugie kapiemy się w miejscach bezpiecznych i najlepiej o znanym nam dnie morza. O ile po raz pierwszy jesteśmy na nowej plaży po pierwsze sprawdzamy teren i dno morza i jego głebokość.

Po trzecie wchodzimy do morza stopniowo, nacierając rece i nogi wodą by przyzwyczaić ciało i głównie serce do niższej temperatury.
Skakanie do morza zostawcie na później kiedy już trochę popływaliście!!

Po każdej kąpieli trzeba przepłukać ciało i włosy słodką wodą bo duża ilość soli w morskiej wodzie powoduje bardzo szybkie wysuszenie włosów i skóry.

Nie zapominajmy też o kremach nawilżających skórę po kilkugodzinnej kąpieli i plażowaniu.

Tylko spełniajac powyższe zasady możecie cieszyć się zaletami kąpieli morskich , które wymienilam wyżej.

GDY WAS POPARZY MEDUZA....

W czasie wakacji nad morzem w południowej części Europy często spotykacie się ostatnio ze zjawiskiem plagi meduzy.

Niestety klimat się zmienia, ociepla i morze też i to dodatkowo sprzyja rozwijaniu się meduz w Morzu Śródziemnym i ogólnie w morzu na terenach o ciepłym klimacie.

Z tym faktem możecie się też spotkać na różnych plażach na Korfu. Całe szczęście nie jest to tutaj częste zjawisko , ale jednak występuje.




I tak gdy pływając w morzu zobaczymy meduzę, co robimy?!!

Po pierwsze o ile widzicie w morzu meduzę trzeba jak najszybciej oddalić się od niej i najlepiej wyjść z wody. Jak zobaczycie jedną to bardzo możliwe , że w danym miejscu są też inne i jak jeszcze nie poparzyły Was - to macie szczęście.

Jeśli jednak Was poparzy to macie pecha.

Takie poparzenie jest niestety bardzo bolesne i powoduje puchnięcie miejsca poparzonego i jego zaczerwienienie. Wystarczy lekki  dotyk by poczuć ból! Przypomina on oparzenie pokrzywą lub ukąszenie przez kilka pszczół jednocześnie.

Co robimy gdy Was poparzy meduza???

Po pierwsze jak najszybciej wychodzimy z wody .

Jeśli meduza jest przyklejona do Waszego ciała nie odrywamy jej, bo to strasznie boli. Używając karty kredytowej odklejamy ją  od ciała.

Ból po ukąszeniu meduzy jest bardzo silny przez pierwsze 5-10 minut i może trwać w mniejszej skali do 24 godzin.

Po drugie nie polewajcie miejsca czerwonego pitną, słodką wodą!

Co pomaga w ograniczeniu bólu?

- jak macie ze sobą w torbie gel FENISTIL  to jesteście szczęściarzami bo smarując to miejsce ratujecie się od większego bólu.

Ogólnie w lecie w czasie wakacji dobrze miec w torbie ze soba gel Fenistil który jest dobry na ukąszenie przez komary , ukąszenie przez pszczoły i oczywiscie na poparzenie meduzą.

Jeśli go nie macie???
- z pewnością nie siusianie na to miejsce. Niektórzy mówią, że to pomaga w zmniejszeniu bólu, ale to nie jest prawda.

- pomaga ocet, ale będzie to bardzo duży przypadek jeśli go macie na plaży ( można poprosić o ocet w pobliskiej tawernie);

- pomaga też pokrycie powierzchni nabrzmiałej i czerwonej pianką do golenia się,  tą możecie mieć w torbie plażowej;

- najlepszy sposób na ból to ciepły kompres ze zmoczonego w ciepłej wodzie ręcznika na około 20 minut;

- pomaga też masowanie tego miejsca ręką .Chodzi tutaj o rozprowadzenie trucizny meduzy by mniej bolała,

 - bardzo skuteczny sposób na ograniczenie bólu to nacieranie porażonego miejsca mieszaniną wody morskiej z sodą kuchenną!!!
Jeśli więc usłyszycie, że w okolicach gdzie będziecie się kąpać są meduzy dobrze jest mieć ze sobą w torebce paczuszkę sody kuchennej i małą butelkę by w razie potrzeby wymieszać wodę morską z soda i nacierać urażone miejsce! Sodę kuchenną kupicie w każdym supermarkecie nawet tym malutkim.

Jedna z czytelniczek mojego blogu napisała mi , że kiedy poparzyła ją meduza w Tunezji tubylcy okładali jej to czerwone miejsce plasterkami świeżego pomidora i to podobno bardzo pomogło. W Grecji przy morzu w którym się kąpiecie bardzo często jest jakaś tawerna , więc zdobycie jednego pokrojonego w plasterki pomidora nie będzie trudnością.



O ile jednak macie inne objawy takie jak nudności , problem w chodzeniu i sparaliżowanie kończyny, zachwianie równowagi, wymioty , czy dziwny rytm bicia serca dobrze jest pójść do lekarza.


Życzę miłego pływania z daleka od meduz !

TYMIANEK NA KORFU

Tymianek to zioło bardzo popularne i rosnące na Korfu w dużej ilości.
Jeżdżąc po górzystej części wyspy i zatrzymując się by zrobić zdjęcia często czujecie jego mocny zapach . Bardzo często przy samych drogach widzicie kępki tymianku tam rosnące. 

Nie zbierajcie jednak tego zioła z terenów przy szosie bo są one tam nasączone spalinami.




To zioło pochodzące z krajów basenu Śródziemnego tj. Hiszpania, Włochy czy Grecja. W tych krajach rośnie w dużej ilości na dziko na wyższych terenach i to raczej skalistych.

 Idąc na spacery górskimi szlakami na Korfu znajdziecie całe dywany tymianku i tam możecie spokojnie go pozbierać.



Zbieramy zielona część gałązek tymianku łamiąc je lub ucinając sekatorem.

 Nie wyrywajcie z korzeniami tej rośliny!! 

Dajcie też innym szansę za rok pozbierać z tego miejsca tymianek.




Obecnie jest on bardzo  popularny i uprawiany w różnych krajach Europy , w Afryce i Ameryce.

W Polsce jest też uprawiany i kwitnie od czerwca do lipca.

Zbiór tego zioła następuje w chwili gdy ono zakwitnie.

Wtedy zielone pączki tymianku zamieniają się na fioletowe kwiatki. Wygląda to tak:




Na Korfu zbieramy tymianek pod koniec czerwca i w pierwszej połowie lipca.

A jak ja go zbieram zobaczcie na tym filmiku 

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/2090477971193961/


To zioło znane jest już od starożytności i stosowane było w leczeniu wielu dolegliwości. Według starych wpisów tymianek pobudza wydalanie moczu i oczyszczanie organizmu. 

Nie trzeba jednak go nadużywać i codziennie spożywać , bo to może spowodować wymioty i nawet omdlenie.
U kobiet ciężarnych nadmierne jego stosowanie posiada zły wpływ na płód.

Tymianek ma wile witamin K, A, C i E. Jest też pełen minerałów takich jak żelazo, wapń, mangan, potas, miedz.

Ma wiele własności leczniczych o ile jest rozsądnie stosowany z umiarem

- łagodzi kaszel
- oczyszcza płuca
- działa przeciwreumatycznie
- odkaża kanały zębowe
- łagodzi stany zapalne pochwy
- leczy podrażnioną wątrobę i jelita
- zapobiega biegunce
- leczy nieżyt żołądka
- leczy infekcję gardła i jamy ustnej itd.

Spożywanie go jest bardzo dobre dla naszego organizm.

Tymianek stosujemy szeroko w kuchni greckiej do przyprawiania ryb, mięsa, pieczonych ziemniaków i warzyw.

Ma on też duże zastosowanie w kosmetyce:

 - oczyszcza skórę tłustą i z trądzikiem
- oczyszcza włosy z łupieżu 
- zmniejsza przetłuszczanie się włosów
- jest używany do ziołowych past do zębów 

Wywar z tymianku leczy problem trawienia i wzdęcia.

Jak sami widzicie jest to bardzo pożyteczne zioło, które powinno znajdować się w każdej kuchni.

Tymianek ma intensywny zapach i gorzki smak. 

O ile będziecie na Korfu możecie zakupić tutaj miód tymiankowy , który przez wielu jest wysoko ceniony.

To jest jeszcze jeden ze skarbów korfiańskiej ziemi ....




JAK JEMY FIGI?

Figi to jeden z letnich owoców na Korfu.

Na wyspie mamy dwa okresy w których rozkoszujemy się jedzeniem pysznych fig. Pierwszy jest w czerwcu , drugi pod koniec sierpnia . Oczywiście to wszystko zależy od warunków pogodowych i może przesunąć się o 2 tygodnie w przód lub do tyłu.

W czerwcu jadąc na kawusię do Acharavi zatrzymaliśmy się w naszej winnicy i zebraliśmy cały koszyk fig ze znajdującego się tam drzewa.





Oczywiście nie powstrzymaliśmy się od tego by zjeść na miejscu kilka fig prosto z drzewa , bo takie świeżutkie smakują najlepiej. 
Oczywiście po takim słodkim deserze nasza kawa w Acharavi była bez dodatkowych ciastek...
W kawiarence w Acharavi obok nas siedziała rodzina turystów,  chyba Norwegów z dwojgiem uroczych dzieciaków. 

Pomyślałam o tym by ich poczęstować świeżutkimi figami i ze zdziwieniem zauważyłam , że czuli się trochę niezręcznie bo nie wiedzieli jak te figi jeść!

Po pierwsze patrzyli się na nie ze zdziwieniem . Pytali się , czy te zielone figi można już jeść ? Wtedy pokazałam im jak się je obiera i jak wyglądają w środku . Dopiero wtedy zjedli wszystkie ślicznie dziękując za poczęstunek.

Wówczas zorientowałam się , że większość z Was zna tylko figi ze sklepu, te suszone w kolorze kawowym. Chcę  więc niektóre sprawy wyjaśnić.
Mamy dwa rodzaje fig. Są te, które są w kolorze ciemno niebieskim i te które są zieloniutkie.

By je zjeść zrywając je z drzewa nie powinien już cieknąć sok z wewnętrza figi i figi powinny być miękkie.



Zrywamy je trzymając figę w ręku i przekręcając ją o 180 stopni. Tak ona się nie rozpada i w całości ją zerwiecie.

Drzewa figowe rosną na Korfu wszędzie. Możecie spotkać nawet dziko rosnące drzewa wysokości kilku metrów . W niektórych miejscach są też ogromne drzewa figowe . 

Sama mam takie  drzewo u nas w ogrodzie i by zebrać figi trzeba wejść drabiną na główne gałęzie . Tutaj uwaga , gałęzie drzewa figowego są miękkie i łatwo się łamią. Uważajcie więc jak na takie drzewo będziecie się wspinać!

Jeśli zerwiecie większą ilość fig dobrze jest poukładać je na talerzu i umieścić na kilka godzin w lodówce . Wtedy są jeszcze smaczniejsze.




Jak jemy figi ?

Bierzemy figę w rękę i obieramy ją ręką ze skórki zaczynając od góry. 

Skórki się nie je!! Nie potrzebujemy noża by to zrobić ! 
Sprawdzamy czy wnętrze figi nie ma robaczków  i jemy ten owoc.




W okresie gdy zbieramy dużo fig z większości z nich robię marmeladę na zimę . 

Część suszę w piekarniku i trzymam w szklanym zamkniętym dzbanie - to też świetny dodatek do kawy w zimie.

W lecie bardzo często figi podaję do kawusi.



Ten letni owoc ma wiele witamin i oczywiście o ile będziecie na wakacjach na Korfu w okresie gdy są świeżutkie figi obowiązkowo trzeba je skosztować!

Na poniższym filmiku możecie zobaczyć jak wyglądają figi pod koniec czerwca 

https://www.facebook.com/watch/?v=2063492007225891

A jak się zrywa figi z drzewa macie filmik tutaj

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/1892380561003704/

PENNES Z KOLOROWYM SOSEM

O każdej porze roku lubię na obiad przygotować coś pikantnego.

To bardzo pasuje do deszczowej pogody, do zimy na Korfu, ale i w lecie też to lubimy do lampki naszego czerwonego wina.W lecie zbierając co drugi dzień z ogródka wszelkie warzywa mam do takiego dania wiele składników. Co najważniejsze są prosto z ogródka pyszne i pachnące. W zimie mamy te warzywa w zamrażarce odpowiednio przygotowane na nasze obiady.
I tak dzisiaj postanowiłam przygotować makaron z sosem z warzywami, taki sos na kolorowo!

Osobiście uwielbiam makaron pennes bo świetnie łączy się on z dużymi kawałkami warzyw i danie wygląda różnokolorowo . 

Lubię te kolorowe efekty kulinarne, bo to oznacza , że danie będzie miało dużo różnorodnych składników i co najważniejsze wiele witamin.

Sami zobaczcie - prezentuje się zachęcająco !


W naszym greckim jadłospisie nie ma dużo mięsa . 

Mięso jest zawszem dodatkiem , do smaku do dużej ilości warzyw i różnorodnych przypraw również zbieranych na zboczach gór na Korfu lub rosnących przez cały rok w naszym ogródku.

W korfiańskiej kuchni mogę powiedzieć , że przeważają ryby nad mięsem i zawsze dominują warzywa.

Dzisiejszy kolorowy pikantny sos do makaronu zawiera w kawałki pokrojoną pierś kury  tak by nazwać to danie daniem mięsnym.


By przygotować ten kolorowy sos potrzebujemy:
- pokrojoną w kawałki pierś kury;
- jedną duża cebulę pokrojoną w grube podłużne kawałki;
- duża czerwoną paprykę pokrojoną w duże kawałki;
- kilka cukinii pokrojonych w kawałki;
- duża marchew pokrojoną w kosteczkę;
- 2-3 ząbków czosnku zmiażdżonego;
- jednego dużego bakłażana pokrojonego w dużą kostkę;
- 2 łyżki stołowe koncentratu pomidorowego lub duży pomidor pokrojony w kawałki;
- 3 malutkie ostre papryczki lub jedna średniej wielkości też pikantna;
- sól i pieprz do smaku;
- gałązka świeżego oregano lub łyżka stołowa suchego oregano;
- 1/2 filiżanki oliwy z oliwek.

Procedura przygotowania dania jest prosta i krótka. Właściwie trwa tyle ile potrzebuje woda do zagotowania się w garnku na makaron plus 1 minut gotowania się makaronu.

I tak w jednym garnku gotujemy wodę i gdy się gotuje dajemy pennes  i gotujemy je 12 minut.

W tym samym czasie do dużego rondla lub głębokiego płaskiego garnka wlewamy pół filiżanki oliwy z oliwek.  Rozgrzewamy to na ogniu i następnie wrzucamy kawałki kury , cebulę i marchew.

Po podsmażeniu się mięsa dodajemy wszystkie inne składniki , mieszamy je i przykrywamy pokrywką by się dusiły na około 15 minut.

Do całości dodajemy filiżankę wody z gotujących się pennes i nadal wszystko dusimy na małym ogniu.


Nie chcemy by wszystkie składniki sosu się rozgotowały, bo fajny efekt końcowy jest wtedy kiedy warzywa są miękkie  i widoczne na talerzu.

Po zagotowaniu się makaronu dodajemy go do rondla z sosem wyjmując makaron z garnka dziurkowaną łyżką. Nie odcedzamy makaronu w durszlaku! Dodajemy go wyjmując go z gotującej się wody łyżką i dodajemy go do sosu . 

Ciągle to mieszamy przez około 3 minuty. Nasze danie jest gotowe. Można je przybrać listkami bazylii i polać odrobiną surowej oliwy.

SMACZNEGO !!!


SŁOŃCE W GRECJI JEST UROCZE , ALE ...


Kiedy kończy się zima i atmosfera wiosenna zaczyna nas ogarniać większość z nas myśli o słoneczku, o nadchodzącym lecie , wysokich temperaturach , plaży i morzu.

Bo lato to po pierwsze słońce. 




Czy jednak dzisiejsze słońce jest dla nas w pełni bezpieczne??!!

W krajach północnej Europy tego słońca nie ma za dużo i tak by nasycić organizm witaminą D wszyscy myślą o wakacjach w krajach południowej Europy czy jeszcze dalej , tam gdzie słońca jest moc.

Często dziwicie się , że my mieszkający na południu nie jesteśmy tak bardzo opaleni w lecie. 

Dlaczego?

Po pierwsze mieszkając , np. na Korfu mam słońce w ciągu całego roku , nie tylko w lecie. 

Po drugie , słońce starzeje skórę , więc szczególnie panie powinny na to uważać. Sami z pewnością obserwujecie kobiety ze słonecznych krajów , które szybciej starzeją się.

Po trzecie , po wielu latach cieszenia się słońcem chcemy go mieć codziennie , ale w małej ilości. To nam już w zupełności wystarczy.

Dawniej , kiedy przed ponad 36 laty przybyłam na Korfu siedziałam nad morzem całymi godzinami i piekłam się na słońcu ciesząc się cienmą opalenizną. 

Teraz tego już nie robię. Chodzimy na plaże codziennie , ale wcześnie rano i późnym popołudniem . Wtedy słońce grzeje , ale nie jest takie groźne. 




Lekarze w Grecji ciągle mówią o tym , że trzeba uciekać przed słońcem pomiędzy 11 rano i 16 po południu. 

Niestety obecne słońce jest zdradliwe i nadmiarne siedzenie na słońcu w tych godzinach ma zły wpływ na nasz organanizm. 

Czy wiecie o tym , że w ciągu ostatnich lat choroby rakotwórcze skóry wzrosły o 70% ??!!

Zmiany w klimacie , dziura ozonowa robi swoje!!


W dni kiedy jest słońce , nawet zza chmurek i wieje wiaterek bardzo łatwo można się spalić i skóra może później zejść i zostawić ślady. Lepiej mniej sie opalić i zabrać do kraju fajną opaleniznę.

Często w lecie obserwuje, szczególnie Angielki o jasnej karnacji skóry , które po kilku dnia leżenia plackiem na plaży zmieniają się w różowiutkie lub czerwono-różowiutkie dziewczyny i chodzą obsmarowane kremami , nawet jogurtem.

Dodatkowo chce Was uczulić na nadmiarne siedzenie na słońcu. Kiedy przylatujecie na wakacje do Grecji trzeba słońce szanować.

Bardzo często po nadmiernym siedzenie na plaży można dostać uczulenia skóry. 



Wygląda to tak jakby Was pogryzło milion komarów. Są czerwone plamy głównie  na twarzy, rękach i nogach , czy na plecach gdzie były odkryte . Czasami swędzą, ale nie zawsze. Dziekuję bardzo wczasowiczce z kraju, które udostępniła mi to zdjęcie!




Przypominają mi osobiście uczulenie na jajko, czy nadmiar zjedzonych truskawek , bo takie uczulenia miałam w dzieciństwie. 


W takich przypadkach najczęściej idziemy do apteki i bierzemy w tabletkach wapno . Dobrze jest w takich przypadkach pójść do lekarza , który z pewnością jest w okolicy Waszej osady turystycznej. Czasami wręcz potrzebny jest antybiotyk lub maść z małą dawką kortyzonu.

Zwracam na to uwagę szczególnie Polkom o jasnych włosach i jasnej karnacji. 

Uważajcie też bardzo na dzieci o jasnej karnacji. 

Jesli siedzą dłużej na plaży dobrze jest by miały na sobie czapeczkę i bawełnianą koszulkę , która nawet mokra w kąpieli ochrania w pewnym stopniu skórę przed spaleniem. 

Wszelkie kremy przeciwsłoneczne  są dobre , ale nie zawsze skuteczne.

Parasol, okulary słoneczne, kapelusz, krem to obowiązkowe elementy , które powinny być w Waszej plażowej torbie.

Dodatkowo pamiętajcie o tym , że w lecie w Grecji trzeba pić dużo wody !!!

Grecy o tym wiedzą i wszędzie pija dużo wody. 

Jedząc posiłki mają obok butelkę z wodą, do kawy piją wodę. Często chodząc po mieście mają butelkę z wodą w ręku i popijają łykami wodę.

Przy wysokich temperaturach organizm się odwadnia i nie przyzwyczajeni do takiej ilości słońca schniecie od zewnątrz i od wewnątrz! I to bez przesady .

Weżcie to pod uwage przylatując na wakacje do Grecji tak by wrócić do domu bez niepotrzebnych problemów spowodowanych słońcem.  

Dodatkowo Nadmieni, że wielu turystów nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa zwiazanego z wysokimi temperaturami i słońce. 
Często w okresie lata widzę turystów,  którzy w południe w bardzo gorący dzień wybierają się na spacery po górach,  na wyprawy rowerowe bez nakrycia na głowę! 
To jest bardzo niebezpieczne bo grozi porażeniem słonecznym. 
Nie przeceniajmy naszych sił i w upalne dni trzeba uważać na słońce i wpływ wysokich temperatur na nasz organizm. Bo to grozi omdleniem, problemem z sercem czy nawet osłabieniem poprawnej pracy mózgu. 
To wielokrotnie ostatnio jest powodem nawet śmierci turystów,  którzy samotnie w upalne dni wybierają się na spacery po wyludnionych terenach, skalistych, łysych górach bez możliwości ukrycia się w cieniu, itp.
Weźcie to pod uwagę!












KOUMARA - owoc południowej Europy

Spacerując po polnych drogach na Korfu często spotykacie ciekawe rośliny , których nie znacie w krajach północnej Europy bo do ich rozwoju potrzebne są wysokie temperatury i dużo słońca. 

Często podkreślam , że Korfu to jeden z nielicznych ogrodów botanicznych Europy . Zobaczycie tutaj wyginięte w całej Europie rośliny, krzewy czy nawet drzewa.

Jedno z ciekawych krzewów , które tutaj spotkacie to krzew nazywany po grecku KOUMARA  ( czytamy KUMARA). 

W google.com możecie go odnaleść pod polską nazwą CHOŚCINA JAGODOWA ,  CHRÓŚCINA JAGODOWA lub CHRUŚCINA JAGODOWA. Jeszcze inna nazwa to łacińska ARBUTUS ANEDO lub po prostu DRZEWO TRUSKAWKOWE.
Wszystkie te nazwy w google.com mówią o tym samym owocu. 

Dochodzi on do kilku metrów wysokości , bo wilgotność na wyspie sprzyja rozwijaniu się tutaj bujnej rośliności i wszystkie rośliny, kwiaty itp, na Korfu są większe od tych , które spotykacie gdzieindziej.




Rośnie dziko w wielu miejscach na Korfu , najcześciej na skalistym terenie . Jest to roślina spotykana w całej południowej Europie na górzystych terenach do 1000 metra wysokości.

Jest to krzew, który w ciągu całego roku ma zielone liście.

Z tego powodu ostatnio bardzo często zasadzany jest jako ozdoba w ogrodach domów korfiańskich , które znajdują się w górach.

Owoce tego krzewu pojawiają sie raz do roku jesienią  i wtedy jednocześnie na drzewie możecie zobaczyć dojrzałe czerwono - pomarańczowe gałeczki lub jeszcze niedojrzałe żółte gałeczki tego owocu.



Te dojrzałe są miękkie i słodkie w smaku i tylko takie można jeść na surowo.

 Posiadają jednak dużo małych ziarenek , które łatwo wchodzą pomiędzy zęby, więc moja rada jedzcie je na surowo tylko w pobliżu łazienki by mieć okazje po ich zjedzeniu umyć zęby. 

W innym przypadku będziecie zgrzytać zębami na następne godziny!

Te żółte owoce koumara są cierpkie i troche dziwne w smaku i nie należy ich jeść.

Sama mam kilka takich krzewów koło naszej winnicy w górach i często zbieram te owoce , bo osobiście bardzo mi smakują na surowo.

Bardzo często podaje je na deser z jogurtem i orzechami.

Można z tych owoców zrobić też bardzo fajną nalewkę dla pań .
Do tego potrzebujemy  równą ilość owoców, cukru i spiritusu. wkładamy to do szklanego zamkniętekgo naczynia i stawiamy na słońcu na 40 dni codziennie mieszając wszystko odwracając kilkakrotnie naczynie do góry nogami .

Moja teściowa robiła z tego dżem dodając zapachowe dodatki tj, cynamon i goździk.

Bardzo często na Korfu otrzymuje si z tego miód. kiedy ule stawiane sa w górach pomiędzy takimi krzewami tak by końcowy efekt tego przyczynił sie do powstania miodu o nazwie - miód koumarowy.

Owoce koumara już od starożytności używane były jako lekarstwo.

Mają one wiele cennych własności, miedzy innymi pomagają w usunięciu zaparcia, czy regulują krzepnięcie krwi.

Miód koumarowy pomaga dodatkowo z obniżeniu poziomu cholysterolu, w zwalczeniu bólu głowy i bólów żołądka.