Za kilka dni święta Bożego Narodzenia i nawet na obczyźnie nie wyobrażam sobie tych świąt bez świątecznego sernika wiedeńskiego z przepisu mojej babci .
To jest nieodłączny składnik "zapachowy" mojego domu by wejść w atmosferę świąt.
Wszystkie produkty potrzebne do przygotowania sernika wyjmujemy godzinę wcześniej z lodówki by były w temperaturze pokojowej.
Do upieczenia mojego sernika potrzebne są następujące produkty
- 1 kg sera białego , najlepiej twarogu;
- 1 masło lub neovitam;
-1,5 szklanki cukru;
- 6 jaj ;
- 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej lub CORNFLOUR;
- 2 wanilie;
- utarta skórka z 2 pomarańczy;
- filiżanka rodzynek.
Oddzielamy 6 żółtek od białek . Białka z 5 jak będą później ubite na sztywno , 6-te zostawiamy by nim posmarować ciasto przed włożeniem go do piekarnika.
Po pierwsze do miksera wrzucamy 6 żółtek i cukier i dobrze to ubijamy przez kilka minut.
Dodajemy wanilię, mąkę ziemniaczaną i nadal ubijamy.
Masło wrzucamy do rondelka i rozpuszczamy. Zostawiamy je na boku by trochę ostygło.
Rodzynki parzymy wrzącą wodą i dobrze suszymy na ścierce.
Widelcem lub maszynką mielemy ser na bardzo dobrze rozdrobnioną mieszaninę.
Do większego pojemnika lub garnka dajemy ser i ubite z cukrem jaja i miksujemy dobrze to wszystko .
Następnie dodajemy skórkę z pomarańczy i rodzynki.
Mieszamy to wszystko już łyżką a nie mikserem i dodajemy względnie chłodne rozpuszczone masło. Mieszamy wszystko ponownie .
Następnie do garnaka dodajemy ubite na sztywno białko i delikatnie wszystko razem mieszamy na jednolitą masę.
Przygotowujemy blachę lub pireks posmarowany masłem i posypany bułką tartą.
Wkładamy ciasto do formy , rozprowadzamy je równomiernie i na końcu mając do pomocy pędzelek umoczony w białku smarujemy całość.
Nagrzewamy piekarnik do 180C i pieczemy sernik na około godzinę i 15 minut tak by nabrał złotego koloru. To musicie sprawdzać bo każdy piekarnik jest inny.
Zostawiamy sernik przykryty ścierką . Po ostygnięciu wkładamy do lodówki. Lepszy jest zimny !!!
SMACZNEGO .
Mieszkam na Korfu na stałe od ponad 45 lat, 35 lat pracowałam w branży turystycznej na wyspie. Na tym blogu podaję Wam informacje o życiu na wyspie w ciągu całego roku, zwyczajach tutejszych mieszkańców, przepisy kuchni greckiej i korfiańskiej, opisy najpiękniejszych miejsc na wyspie byście mogli tutaj zorganizować niezapomniane wakacje.
Translate
WAKACJE NA KORFU Z PSEM
To temat, który często poruszacie i prosicie o kilka słów na ten temat. Wielu z Was w czasie wakacji nie chce pozostawić w domu swoich zwierzaków i mimo dość wielu trudności chce przylecieć czy przyjechać na Korfu ze swoimi zwierzakami.
Po pierwsze pytacie się , czy Grecy , czy Koriacy lubi domowe zwierzęta?
Ilość kotów koło domów to część mojej odpowiedzi.
Jeśli chodzi o psy różnej wielkości to na trasach spacerowych w stolicy zobaczycie wiele osób ze swoimi psiakami na porannych spacerach.
Ostatnio , co mi się bardzo podoba , wszyscy są zaopatrzeni w plastikowe woreczki do zbierania wszystkiego co psy "zostawiają" na trawnikach. Dodatkowo w ostatnich latach wprowadzone jest prawo , że każdy , nawet osoba mieszkająca w bloku , ma prawo posiadać w domu jedno domowe zwierzę, np. kota lub psa , o ile nie jest to zabronione w regulaminie lokatorów bloku.
Dokładniej są też określone prawa i kary dotyczące traktowania zwierząt. Za trzymanie wiele godzin psa na balkonie też są kary!!
Na Korfu jak wiecie jest bardzo dużo Anglików , którzy mieszkają tutaj na stałe. Tak jak wszyscy Anglicy są oni wielkimi miłośnikami czworonożnych przyjaciół i wszyscy je tutaj mają.
Często ci moi znajomi narzekają , że na Korfu nie ma kawiarni gdzie można wewnątrz budynku pójść i napić się kawy ze swoim zwierzakiem, przynajmniej tym większych rozmiarów. Bo pojawiły się ostatnio dziewczyny z dużymi torbami w których mają swoje malutkie psy i wchodzą z nimi do kawiarni czy autobusów.
Na szczęście warunki klimatyczne na Korfu w ciągu całego roku pozwalają na to by usiąść na zewnątrz kawiarni ze swoim psem.
Trudniejsza trochę sprawa jest z psami większych rozmiarów.
Sama psa miałam , ale obecnie nie mam i słyszę to od moich znajomych.
Jeśli chcecie przyjechać na wakacje na Korfu z psem i szukacie zakwaterowania musicie szukać w warunkach zakwaterowania czy jest możliwe posiadanie psa czy kota. Bardzo często jest to podkreślone.
Jeśli jednak nie ma na ten temat wzmianki przed rezerwacją zakwaterowania dokładnie to ustalcie byście po przyjeździe nie mieli niepotrzebnych nieprzyjemności!!!
Są jednak na Korfu samotnie stojące w ogrodach domki do wynajęcia gdzie bez problemu możecie wypoczywać ze swoim czworonożnym przyjacielem.
By się z nim swobodnie przemieszczać dobrze jest mieć własny lub wynajęty samochód bo publiczne środki transportu często są bardzo załadowane w sezonie i to może stanowić wielki problem dla Was .
Jeśli chodzi o plaże to na wyspie jest wiele plaż na których możecie przebywać ze swoim psem. Na wszystkich plażach zorganizowanych towarzystwo dużego psa może być problemem nie tylko właścicieli leżaków , ale osób siedzących w sąsiedztwie.
Jest jednak wiele bardzo długich plaż tylko częściowo zorganizowanych gdzie możecie świetnie spędzić czas nawet pływając z psem z dala od innych ludzi.
Do takich plaż należy bardzo długa plaża w Almiros na północy wyspy , która jest kontynuacją plaż miejscowości Acharavi.
Tutaj możecie też znaleźć apartamenty czy wolno stojące domy do wynajęcia.
Dodam , że nawet na długich częściowo zagospodarowanych plażach na boku z dala od stojących tam leżaków jest wiele miejsc gdzie możecie być z psem na plaży bez problemu.
Takie miejsca znajdziecie na piaszczystej długiej plaży w Glyfada , w Acharavi, na wielu plażach południowej części wyspy.
Po prostu co jest chyba zrozumiałe nie należy kąpać się z psem w morzu w miejscach i w czasie gdy obok Was jest dużo ludzi i szczególnie gdy są w okolicy dzieci.
Takie zabawy w wodzie czy spacery z psem na plaży są wskazane w godzinach rannych czy popołudniowych kiedy te miejsca są właściwie puste. To nawet jest lepsze dla Waszych zwierzaków!
Wiele takich bardzo długich i piaszczystych plaż znajdziecie też na południowo - zachodnim wybrzeżu wyspy.
Czytajcie na ten temat mój osobny artykuł tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/poudniowo-zachodnie-wybrzeze-korfu.html
Dodatkowo na wyspie mamy bardzo dużo małych , dzikich plaż , często znajdujących się tuż przy drogach . Są one ukryte w zieleni i tylko kilka samochodów tam stojących przy drodze informuje nas o ich istnieniu.
Wśród nich jest wiele nieoficjalnych plaż nudystów na temat których czytajcie mój osobny artykuł tutaj :
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/01/plaze-dla-nudystow-na-korfu.html
Życzę udanych wakacji !!!
Po pierwsze pytacie się , czy Grecy , czy Koriacy lubi domowe zwierzęta?
Ilość kotów koło domów to część mojej odpowiedzi.
Jeśli chodzi o psy różnej wielkości to na trasach spacerowych w stolicy zobaczycie wiele osób ze swoimi psiakami na porannych spacerach.
Ostatnio , co mi się bardzo podoba , wszyscy są zaopatrzeni w plastikowe woreczki do zbierania wszystkiego co psy "zostawiają" na trawnikach. Dodatkowo w ostatnich latach wprowadzone jest prawo , że każdy , nawet osoba mieszkająca w bloku , ma prawo posiadać w domu jedno domowe zwierzę, np. kota lub psa , o ile nie jest to zabronione w regulaminie lokatorów bloku.
Dokładniej są też określone prawa i kary dotyczące traktowania zwierząt. Za trzymanie wiele godzin psa na balkonie też są kary!!
Na Korfu jak wiecie jest bardzo dużo Anglików , którzy mieszkają tutaj na stałe. Tak jak wszyscy Anglicy są oni wielkimi miłośnikami czworonożnych przyjaciół i wszyscy je tutaj mają.
Często ci moi znajomi narzekają , że na Korfu nie ma kawiarni gdzie można wewnątrz budynku pójść i napić się kawy ze swoim zwierzakiem, przynajmniej tym większych rozmiarów. Bo pojawiły się ostatnio dziewczyny z dużymi torbami w których mają swoje malutkie psy i wchodzą z nimi do kawiarni czy autobusów.
Na szczęście warunki klimatyczne na Korfu w ciągu całego roku pozwalają na to by usiąść na zewnątrz kawiarni ze swoim psem.
Trudniejsza trochę sprawa jest z psami większych rozmiarów.
Sama psa miałam , ale obecnie nie mam i słyszę to od moich znajomych.
Jeśli chcecie przyjechać na wakacje na Korfu z psem i szukacie zakwaterowania musicie szukać w warunkach zakwaterowania czy jest możliwe posiadanie psa czy kota. Bardzo często jest to podkreślone.
Jeśli jednak nie ma na ten temat wzmianki przed rezerwacją zakwaterowania dokładnie to ustalcie byście po przyjeździe nie mieli niepotrzebnych nieprzyjemności!!!
Są jednak na Korfu samotnie stojące w ogrodach domki do wynajęcia gdzie bez problemu możecie wypoczywać ze swoim czworonożnym przyjacielem.
By się z nim swobodnie przemieszczać dobrze jest mieć własny lub wynajęty samochód bo publiczne środki transportu często są bardzo załadowane w sezonie i to może stanowić wielki problem dla Was .
Jeśli chodzi o plaże to na wyspie jest wiele plaż na których możecie przebywać ze swoim psem. Na wszystkich plażach zorganizowanych towarzystwo dużego psa może być problemem nie tylko właścicieli leżaków , ale osób siedzących w sąsiedztwie.
Jest jednak wiele bardzo długich plaż tylko częściowo zorganizowanych gdzie możecie świetnie spędzić czas nawet pływając z psem z dala od innych ludzi.
Do takich plaż należy bardzo długa plaża w Almiros na północy wyspy , która jest kontynuacją plaż miejscowości Acharavi.
Tutaj możecie też znaleźć apartamenty czy wolno stojące domy do wynajęcia.
Dodam , że nawet na długich częściowo zagospodarowanych plażach na boku z dala od stojących tam leżaków jest wiele miejsc gdzie możecie być z psem na plaży bez problemu.
Takie miejsca znajdziecie na piaszczystej długiej plaży w Glyfada , w Acharavi, na wielu plażach południowej części wyspy.
Po prostu co jest chyba zrozumiałe nie należy kąpać się z psem w morzu w miejscach i w czasie gdy obok Was jest dużo ludzi i szczególnie gdy są w okolicy dzieci.
Takie zabawy w wodzie czy spacery z psem na plaży są wskazane w godzinach rannych czy popołudniowych kiedy te miejsca są właściwie puste. To nawet jest lepsze dla Waszych zwierzaków!
Wiele takich bardzo długich i piaszczystych plaż znajdziecie też na południowo - zachodnim wybrzeżu wyspy.
Czytajcie na ten temat mój osobny artykuł tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/poudniowo-zachodnie-wybrzeze-korfu.html
Dodatkowo na wyspie mamy bardzo dużo małych , dzikich plaż , często znajdujących się tuż przy drogach . Są one ukryte w zieleni i tylko kilka samochodów tam stojących przy drodze informuje nas o ich istnieniu.
Wśród nich jest wiele nieoficjalnych plaż nudystów na temat których czytajcie mój osobny artykuł tutaj :
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/01/plaze-dla-nudystow-na-korfu.html
Życzę udanych wakacji !!!
KOLĘDY NA KORFU DAWNEJ I DZISIAJ
Tradycja śpiewania kolęd w Boże Narodzenie na Korfu istnieje od bardzo dawna.
Kolędy są śpiewane tutaj trzy razy . Pierwszy raz w przeddzień świąt Bożego Narodzenia, drugi raz w przeddzień Nowego Roku i trzeci raz 6 stycznia .
Z biegiem lat jednak ten zwyczaj jest kontynuowany w inny sposób .
Są też duże różnice w tym jak to wyglądało i wygląda w stolicy, jedynym mieście na Korfu czy na wsiach korfiańskich.
Postaram się to Wam opisać jak to wyglądało dawniej i co się dzisiaj zmieniło.
Moja druga teściowa była mieszkanką wsi korfiańskiej przez całe jej życie, czyli 97 lat.
To oczywiście sprawiało , że dla mnie jej opowiadania o życiu na wyspie z różnych okresów czasu były kopalnią wiedzy którą , między innymi , tutaj na blogu staram się Wam przekazać.
Bardzo często siedziałyśmy na wsi na werandzie i po zadaniu przeze mnie jakiegoś pytania ona zaczynała opowiadać , nie przerywając opowiadania przez długi czas.
Dla niej to była wielka przyjemność przekazania komuś tego co przeżyła , dla mnie to była wielka szkoła życia i źródło do wielu przemyśleń.
Opowiadania na temat świąt i panujących na wsi na Korfu zwyczajów były fascynujące i pełne informacji o całej rodzinie nawet z wieloma szczegółami, których nawet mój mąż z okresu dzieciństwa nie pamięta.
Ja miałam szczęście być milczącą słuchaczką jej opowiadań....
Kolędy są śpiewane tutaj trzy razy . Pierwszy raz w przeddzień świąt Bożego Narodzenia, drugi raz w przeddzień Nowego Roku i trzeci raz 6 stycznia .
Z biegiem lat jednak ten zwyczaj jest kontynuowany w inny sposób .
Są też duże różnice w tym jak to wyglądało i wygląda w stolicy, jedynym mieście na Korfu czy na wsiach korfiańskich.
Postaram się to Wam opisać jak to wyglądało dawniej i co się dzisiaj zmieniło.
Moja druga teściowa była mieszkanką wsi korfiańskiej przez całe jej życie, czyli 97 lat.
To oczywiście sprawiało , że dla mnie jej opowiadania o życiu na wyspie z różnych okresów czasu były kopalnią wiedzy którą , między innymi , tutaj na blogu staram się Wam przekazać.
Bardzo często siedziałyśmy na wsi na werandzie i po zadaniu przeze mnie jakiegoś pytania ona zaczynała opowiadać , nie przerywając opowiadania przez długi czas.
Dla niej to była wielka przyjemność przekazania komuś tego co przeżyła , dla mnie to była wielka szkoła życia i źródło do wielu przemyśleń.
Opowiadania na temat świąt i panujących na wsi na Korfu zwyczajów były fascynujące i pełne informacji o całej rodzinie nawet z wieloma szczegółami, których nawet mój mąż z okresu dzieciństwa nie pamięta.
Ja miałam szczęście być milczącą słuchaczką jej opowiadań....
Wsie korfiańskie przed rozwojem turystyki w latach 60-tych były pełne życia. Każda z wiosek liczyła sobie ponad 200-300 mieszkańców, miała wiele dużych rodzin z wieloma małymi dziećmi. Najczęściej były to rodziny ubogie , dzieciaki latały po dworze na bosaka i w połatanych ubraniach - nikt się więc nie wyróżniał!
W tym okresie święta były okazją do zakupu nowych ubrań, czy do zjedzenia zabitej na tą okazję owieczki. Bo mięso gościło na stołach na wsiach najczęściej tylko w święta Bożego Narodzenia i świętach Wielkanocnych . Ludzie żyli ubogo , ale szczęśliwie i bardzo często znajdowali okazję do spotkań i wspólnego śpiewu.
I tak kolędy śpiewane w okresie świąt były do tego świetną okazją!!
Na wsiach kolędy śpiewane były przez dzieci i przez dorosłych , ale w różnych godzinach i różnych miejscach.
Dzieciaki najczęściej śpiewały kolędy we wczesno popołudniowych godzinach przed wyznaczonymi przez rodziców domami . Najczęściej były to domy rodziny, znajomych , księdza wioski, sołtysa i tych mieszkańców wioski , którzy z pewnością otwierali drzwi domów by posłucha tych kolęd.
Po kolędzie dzieci otrzymywały suszone figi, orzechy, czy migdały.
W wielu domach przygotowywano w tym celu tradycyjne korfiańskie loukoumades, smażone przez gospodynię domu nie tylko dla śpiewających kolędy, ale i dla domowników.
Na ich temat macie osobny artykuł na moim blogu.
To co pozostawało po takim dniu, nawet zimne loukoumades były jedzone na śniadanie czy kolację w połączeniu z jakimś ciepłym napojem dzikiej herbaty czy innym.

Pieniędzy wtedy za dużo nie było i tak tylko w nielicznych bardziej bogatych domach dzieciaki dostawały jakieś drobne.
W większości przypadków po prostu zajadały się ciastkami , czy wypełniały kieszenie ubrań różnymi smakołykami.
W tym okresie dorośli śpiewali kolędy na wsiach w godzinach wieczornych od 21.00 do późnej nocy. Najczęściej gromadziła się grupa śpiewających wieśniaków , którzy chodzili po poszczególnych uliczkach wioski by śpiewać kolędy pod oknami znajomych i tych u których byli serdecznie witani i często zapraszani do środka na poczęstunek czy lampkę domowego wina.
Tutaj nie mówiło się o podarunkach , ani pieniądzach. To było po prostu spotkanie ludzi by pośpiewać i mile spędzić czas. W niektórych , nielicznych , wioskach byli też regionalni muzycy mający skrzypce , czy jakąś gitarę. Oni też uczestniczyli w kolędach.
W takich przypadkach najczęściej w ostatnim domu w którym pod oknami śpiewano kolędy rozpoczynała się zabawa i tańce nawet do rana. Oczywiście trasa takiej śpiewającej grupy była z góry określona i wszyscy wiedzieli gdzie i w którym domu śpiewy się zakończą i rozpocznie się zabawa.
To był jeden ze sposobów spędzenia bardzo mile czasu w dużej gromadzie znajomych i rodziny.
Nie było wtedy telewizji, radia, nawet wcześniej elektryczności , ale ludzie fajnie , wspólnie świetnie się bawili.
Obecnie kolędy na wsiach wyglądają inaczej.
Dzisiaj śpiewają je tylko dzieci i to małe gromadki dzieci , bo wsie opustoszały. Mają o wiele mniej mieszkańców i najczęściej są to ludzie starsi. Rodziny z małymi dziećmi mieszkają w stolicy by być bliżej szkół i miejsc pracy.
Te nieliczne dzieciaki na wsi śpiewają nadal kolędy.
Często nawet rodzice dziadków mieszkających na wsiach przyjeżdżają z wnukami by zaśpiewały dziadkom kolędy .
To też jest bardzo miły zwyczaj, bo w Grecji nie zapomina się o ludziach starszych.
Obecnie i na wsiach dzieciaki ubierają się w czerwone czapki Św. Mikołaja . Trzymają dodatkowo w rękach trójkąty metalowe na których wybijają rytm śpiewanej kolędy .
W niektórych domach na wsiach do dnia dzisiejszego częstuje się dzieciaki LOUKOUMADES .
Ja wprowadziłam u nas w domu inny zwyczaj .
Nasz dom ma polski akcent i zawsze w te dni mam cały koszyk pieczonych przeze mnie polskich słonych paluszków , którymi częstuję dzieci.
Przyznam , że od lat o tym wiedzą i na paluszki przychodzi do mnie do domu wiele gromadek dzieciaków.
Wszyscy zajadają się paluszkami i nawet biorą kilka na drogę !!!
To jest bardzo fajny zwyczaj , który co roku kontynuuję .
Obserwuję jednak , że z roku na rok na wsi jest coraz mniej dzieci śpiewających kolędy. Nawet te które mieszkają na wsi wolą posiedzieć w tych godzinach przed telewizorem czy z internetem niż biegać po domach i śpiewać kolędy.
Świat się zmienia....
Jak dawniej ten zwyczaj wyglądał w stolicy Korfu ?
Dawniej w stolicy Korfu kolędy najczęściej były śpiewane przez dzieci z pobliskich miastu wiosek w godzinach porannych. A to dlatego , że nie mając komunikacji te dzieciaki dochodziły do miasta na piechotę. Były to grupy młodych ludzi , którzy dobrze się znali, Często chodzili do tej samej szkoły czy byli członkami orkiestr dętych istniejących od dawna na Korfu.
Dzieciaki ze stolicy najczęściej nie brały udziału w tym zwyczaju zajęte różnymi innymi zajęciami pozaszkolnymi.
Najczęściej te gromadki dzieci przechodziły od sklepu do sklepu , śpiewały kolędy i otrzymywały w zamian za to od właścicieli sklepów pieniądze i często dodatkowo jakieś słodkości. Ci , którzy mieli jakieś instrumenty muzyczne grali dodatkowo na nich by efekt był lepszy i by otrzymać więcej pieniędzy.
Stolica wyspy zawsze wcześniej naśladowała zwyczaje europejskie. W stolicy mieszkało też więcej ludzi zamożnych i tak chodzenie i śpiewanie kolęd było też połączone z myślą o otrzymaniu jakiegoś lepszego poczęstunku czy pieniędzy.
W stolicy panowała nawet na ulicach świąteczna atmosfera . Główne drogi miasta były w jakiś sposób ozdobione i tak to też przyciągało gromadki dzieci z okolic by to zobaczyć i dodatkowo pośpiewać kolędy.
Oczywiście nie było wtedy ani ubrań Świętego Mikołaja , ani czerwonych czapek dla śpiewających. Dzieciaki ubrane były w swoje codzienne ubrania, często bardzo ubogie choć starannie uprane i wyprasowane żelazkami z węglem!
Obecnie wygląda to zupełnie inaczej. Jest to bardziej masowy zwyczaj. Uczestniczy w nim bardzo dużo dzieci ze stolicy , z okolicznych czy nawet odległych wiosek , wiele grup muzycznych, czy chórów z ludźmi w bardzo różnym wieku od maluchów do emerytów.
Kolędy śpiewane są w sklepach, urzędach, na ulicach.
Dzieciaki najczęściej ubrane są w czerwone czapki Św. Mikołaja , czy nawet całe jego stroje i na każdej ulicy od rana do wieczora słychać melodie kolęd grane na różnorodnych instrumentach.
Dodatkowo w kościołach też odbywają się koncerty z kolędami z różnych części świata i Grecji. Uczestniczy w nim bardzo dużo mieszkańców wyspy.
To oczywiście nadaje tym dniom bardzo szczególny charakter .
W tym okresie święta były okazją do zakupu nowych ubrań, czy do zjedzenia zabitej na tą okazję owieczki. Bo mięso gościło na stołach na wsiach najczęściej tylko w święta Bożego Narodzenia i świętach Wielkanocnych . Ludzie żyli ubogo , ale szczęśliwie i bardzo często znajdowali okazję do spotkań i wspólnego śpiewu.
I tak kolędy śpiewane w okresie świąt były do tego świetną okazją!!
Na wsiach kolędy śpiewane były przez dzieci i przez dorosłych , ale w różnych godzinach i różnych miejscach.
Dzieciaki najczęściej śpiewały kolędy we wczesno popołudniowych godzinach przed wyznaczonymi przez rodziców domami . Najczęściej były to domy rodziny, znajomych , księdza wioski, sołtysa i tych mieszkańców wioski , którzy z pewnością otwierali drzwi domów by posłucha tych kolęd.
Po kolędzie dzieci otrzymywały suszone figi, orzechy, czy migdały.
W wielu domach przygotowywano w tym celu tradycyjne korfiańskie loukoumades, smażone przez gospodynię domu nie tylko dla śpiewających kolędy, ale i dla domowników.
Na ich temat macie osobny artykuł na moim blogu.
To co pozostawało po takim dniu, nawet zimne loukoumades były jedzone na śniadanie czy kolację w połączeniu z jakimś ciepłym napojem dzikiej herbaty czy innym.

Pieniędzy wtedy za dużo nie było i tak tylko w nielicznych bardziej bogatych domach dzieciaki dostawały jakieś drobne.
W większości przypadków po prostu zajadały się ciastkami , czy wypełniały kieszenie ubrań różnymi smakołykami.
W tym okresie dorośli śpiewali kolędy na wsiach w godzinach wieczornych od 21.00 do późnej nocy. Najczęściej gromadziła się grupa śpiewających wieśniaków , którzy chodzili po poszczególnych uliczkach wioski by śpiewać kolędy pod oknami znajomych i tych u których byli serdecznie witani i często zapraszani do środka na poczęstunek czy lampkę domowego wina.
Tutaj nie mówiło się o podarunkach , ani pieniądzach. To było po prostu spotkanie ludzi by pośpiewać i mile spędzić czas. W niektórych , nielicznych , wioskach byli też regionalni muzycy mający skrzypce , czy jakąś gitarę. Oni też uczestniczyli w kolędach.
W takich przypadkach najczęściej w ostatnim domu w którym pod oknami śpiewano kolędy rozpoczynała się zabawa i tańce nawet do rana. Oczywiście trasa takiej śpiewającej grupy była z góry określona i wszyscy wiedzieli gdzie i w którym domu śpiewy się zakończą i rozpocznie się zabawa.
To był jeden ze sposobów spędzenia bardzo mile czasu w dużej gromadzie znajomych i rodziny.
Nie było wtedy telewizji, radia, nawet wcześniej elektryczności , ale ludzie fajnie , wspólnie świetnie się bawili.
Obecnie kolędy na wsiach wyglądają inaczej.
Dzisiaj śpiewają je tylko dzieci i to małe gromadki dzieci , bo wsie opustoszały. Mają o wiele mniej mieszkańców i najczęściej są to ludzie starsi. Rodziny z małymi dziećmi mieszkają w stolicy by być bliżej szkół i miejsc pracy.
Te nieliczne dzieciaki na wsi śpiewają nadal kolędy.
Często nawet rodzice dziadków mieszkających na wsiach przyjeżdżają z wnukami by zaśpiewały dziadkom kolędy .
To też jest bardzo miły zwyczaj, bo w Grecji nie zapomina się o ludziach starszych.
Obecnie i na wsiach dzieciaki ubierają się w czerwone czapki Św. Mikołaja . Trzymają dodatkowo w rękach trójkąty metalowe na których wybijają rytm śpiewanej kolędy .
W niektórych domach na wsiach do dnia dzisiejszego częstuje się dzieciaki LOUKOUMADES .
Ja wprowadziłam u nas w domu inny zwyczaj .
Nasz dom ma polski akcent i zawsze w te dni mam cały koszyk pieczonych przeze mnie polskich słonych paluszków , którymi częstuję dzieci.
Przyznam , że od lat o tym wiedzą i na paluszki przychodzi do mnie do domu wiele gromadek dzieciaków.
Wszyscy zajadają się paluszkami i nawet biorą kilka na drogę !!!
To jest bardzo fajny zwyczaj , który co roku kontynuuję .
Obserwuję jednak , że z roku na rok na wsi jest coraz mniej dzieci śpiewających kolędy. Nawet te które mieszkają na wsi wolą posiedzieć w tych godzinach przed telewizorem czy z internetem niż biegać po domach i śpiewać kolędy.
Świat się zmienia....
Jak dawniej ten zwyczaj wyglądał w stolicy Korfu ?
Dawniej w stolicy Korfu kolędy najczęściej były śpiewane przez dzieci z pobliskich miastu wiosek w godzinach porannych. A to dlatego , że nie mając komunikacji te dzieciaki dochodziły do miasta na piechotę. Były to grupy młodych ludzi , którzy dobrze się znali, Często chodzili do tej samej szkoły czy byli członkami orkiestr dętych istniejących od dawna na Korfu.
Dzieciaki ze stolicy najczęściej nie brały udziału w tym zwyczaju zajęte różnymi innymi zajęciami pozaszkolnymi.
Najczęściej te gromadki dzieci przechodziły od sklepu do sklepu , śpiewały kolędy i otrzymywały w zamian za to od właścicieli sklepów pieniądze i często dodatkowo jakieś słodkości. Ci , którzy mieli jakieś instrumenty muzyczne grali dodatkowo na nich by efekt był lepszy i by otrzymać więcej pieniędzy.
Stolica wyspy zawsze wcześniej naśladowała zwyczaje europejskie. W stolicy mieszkało też więcej ludzi zamożnych i tak chodzenie i śpiewanie kolęd było też połączone z myślą o otrzymaniu jakiegoś lepszego poczęstunku czy pieniędzy.
W stolicy panowała nawet na ulicach świąteczna atmosfera . Główne drogi miasta były w jakiś sposób ozdobione i tak to też przyciągało gromadki dzieci z okolic by to zobaczyć i dodatkowo pośpiewać kolędy.
Oczywiście nie było wtedy ani ubrań Świętego Mikołaja , ani czerwonych czapek dla śpiewających. Dzieciaki ubrane były w swoje codzienne ubrania, często bardzo ubogie choć starannie uprane i wyprasowane żelazkami z węglem!
Obecnie wygląda to zupełnie inaczej. Jest to bardziej masowy zwyczaj. Uczestniczy w nim bardzo dużo dzieci ze stolicy , z okolicznych czy nawet odległych wiosek , wiele grup muzycznych, czy chórów z ludźmi w bardzo różnym wieku od maluchów do emerytów.
Kolędy śpiewane są w sklepach, urzędach, na ulicach.
Dzieciaki najczęściej ubrane są w czerwone czapki Św. Mikołaja , czy nawet całe jego stroje i na każdej ulicy od rana do wieczora słychać melodie kolęd grane na różnorodnych instrumentach.
Dodatkowo w kościołach też odbywają się koncerty z kolędami z różnych części świata i Grecji. Uczestniczy w nim bardzo dużo mieszkańców wyspy.
To oczywiście nadaje tym dniom bardzo szczególny charakter .
SAŁATKA Z FASOLĄ ROŻNEJ WIELKOŚCI
Kuchnia grecka jest bardzo różnorodna i bogata w bardzo wartościowe produkty, które oferuje ziemia grecka.
To co jest najcenniejsze to fakt , że w wielu przypadkach potrawy gotowane są z produktów zerwanych nawet tego samego dnia z ogródka. Dodatkowo przyprawy kulinarne rosnące w Grecji przez cały rok mają o wiele bardziej intensywny zapach i smak.
To wszystko decyduje o tym, że jedząc w Grecji różnorodne dania zachwycacie się ich zapachem i smakiem. Często te same dania przygotowane w kraju smakują trochę inaczej , a to z powodów które wyżej wyjaśniam.
Poza daniami mięsnymi czy rybnymi jest w greckiej kuchni wiele prostych dań, które bardzo szybko możecie przygotować nawet pół godziny przed posiłkiem . To jest Ważne szczególnie dla pań , które mają bardzo załadowany plan dnia .
Do takich dań należą różnego rodzaju sałatki, bogate w różne produkty, które połączone razem mają świetny smak i stanowią dobry, pełny we wszelkie nam potrzebne wartości odżywcze składniki posiłek.
Na temat różnorodnych dań z roślinami strączkowymi macie na moim blogu inny artykuł.
Tutaj chcę Wam zaproponować sałatkę z fasola różnego rodzaju, którą często w zimie podaję na obiad .
Kuchnia to wielka możliwość dla naszej wyobraźni i często pozwala nam komponować różne dania w zależności od tego co kto lubi , czy chce jeść.
My z mężem bardzo lubimy rośliny strączkowe i w każdym tygodniu wprowadzamy je do naszego jadłospisu.
Moje ulubione dania to właśnie sałatki z grochem różnego rodzaju. Może to być groch mały, średni , duży, biały czarny czerwony lub z czarnym oczkiem.
Wybór jest duży i dobrze jest łączyć różnego koloru i wielkości groch tak by nawet danie wyglądało ciekawiej i bardziej kolorowo.
Co jest nam potrzebne by je przygotować;
- garść dużej fasoli typu JAŚ ;
To co jest najcenniejsze to fakt , że w wielu przypadkach potrawy gotowane są z produktów zerwanych nawet tego samego dnia z ogródka. Dodatkowo przyprawy kulinarne rosnące w Grecji przez cały rok mają o wiele bardziej intensywny zapach i smak.
To wszystko decyduje o tym, że jedząc w Grecji różnorodne dania zachwycacie się ich zapachem i smakiem. Często te same dania przygotowane w kraju smakują trochę inaczej , a to z powodów które wyżej wyjaśniam.
Poza daniami mięsnymi czy rybnymi jest w greckiej kuchni wiele prostych dań, które bardzo szybko możecie przygotować nawet pół godziny przed posiłkiem . To jest Ważne szczególnie dla pań , które mają bardzo załadowany plan dnia .
Do takich dań należą różnego rodzaju sałatki, bogate w różne produkty, które połączone razem mają świetny smak i stanowią dobry, pełny we wszelkie nam potrzebne wartości odżywcze składniki posiłek.
Na temat różnorodnych dań z roślinami strączkowymi macie na moim blogu inny artykuł.
Tutaj chcę Wam zaproponować sałatkę z fasola różnego rodzaju, którą często w zimie podaję na obiad .
Kuchnia to wielka możliwość dla naszej wyobraźni i często pozwala nam komponować różne dania w zależności od tego co kto lubi , czy chce jeść.
My z mężem bardzo lubimy rośliny strączkowe i w każdym tygodniu wprowadzamy je do naszego jadłospisu.
Moje ulubione dania to właśnie sałatki z grochem różnego rodzaju. Może to być groch mały, średni , duży, biały czarny czerwony lub z czarnym oczkiem.
Wybór jest duży i dobrze jest łączyć różnego koloru i wielkości groch tak by nawet danie wyglądało ciekawiej i bardziej kolorowo.
Co jest nam potrzebne by je przygotować;
- garść dużej fasoli typu JAŚ ;
- garść małej fasoli;
- 1 średniej wielkości cebula lub szczypiorek;
- kilka ziemniaków ( lub szklankę ryżu białego czy czarnego, grubego makaronu typu pennes czy kaszy gryczanej);
- garść oliwek stołowych;
- sół, pieprz, origano do smaku;
- oliwa z oliwek;
- ocet winny.
Czas przygotowania sałatki to czas zagotowania się wszystkich produktów.
Jeśli planujecie zrobić taką sałatkę na obiad dobrze jest poprzedniego dnia groch namoczyć by szybko się zagotował. Można wręcz zagotować go poprzedniego dnia w czasie kiedy odpoczywamy wieczorem z rodzinką przed TV.
W dniu podania takiej sałatki na obiad obieramy kilka ziemniaków i gotujemy je BEZ SOLI.
O ile podstawą naszej sałatki jest kasza , makaron czy ryż dobrze jest dodać trochę soli do ich gotowania. Ja tą sałatkę przygotowuję z ziemniakami bo staram się przygotować nasze dania ze wszystkim co mamy nasze . W tym przypadku mamy nasze smaczniutkie ziemniaki, cebulę , czy oliwki.
Kiedy wszystkie produkty do sałatki są ugotowane , fasola jest miękka, ale nie za miękka tak by skórka się nie rozpadała zaczynamy mieszać razem wszystkie produkty.
Oczywiscie tutaj dodam , że o ile macie też coś innego co lubicie i doda smaku sałatce możecie to dodać.
Tutaj liczy się inicjatywa każdego z Was.
Na przykład mile widziana jest drobno posiekaną zieloną pietruszkę, której ja dzisiaj nie miałam, a którą często dodaję.
Kiedy połączycie ostrożnie wszystkie składniki sałatki dajecie oliwę i ocet do smaku i na końcu grubą sól do smaku.
Bardzo często oliwę dodajemy też na sałatkę na talerzu bo większą jej część pochłaniają ziemniaki. ale to zależy od każdego ze smakoszów.
Talerz takiej sałatki jest wystarczającą porcją by się najeść dając organizmowi potrzebne, wartościowe składniki. My dodatkowo posiadamy nasze , domowej roboty czerwone , wytrawne wino, które dodaje do tego jeszcze dodatkowy smak!
Ps.
Dwa lub trzy razy w tygodniu jemy w Grecji ryby. Jeśli są to małe szprotki duszone czy smażone świetny dodatek do takich rybek stanowi zielona sałatka lub sałatka z ziemniaków , oliwek i cebuli. Polecam.
- 1 średniej wielkości cebula lub szczypiorek;
- kilka ziemniaków ( lub szklankę ryżu białego czy czarnego, grubego makaronu typu pennes czy kaszy gryczanej);
- garść oliwek stołowych;
- sół, pieprz, origano do smaku;
- oliwa z oliwek;
- ocet winny.
Czas przygotowania sałatki to czas zagotowania się wszystkich produktów.
Jeśli planujecie zrobić taką sałatkę na obiad dobrze jest poprzedniego dnia groch namoczyć by szybko się zagotował. Można wręcz zagotować go poprzedniego dnia w czasie kiedy odpoczywamy wieczorem z rodzinką przed TV.
W dniu podania takiej sałatki na obiad obieramy kilka ziemniaków i gotujemy je BEZ SOLI.
O ile podstawą naszej sałatki jest kasza , makaron czy ryż dobrze jest dodać trochę soli do ich gotowania. Ja tą sałatkę przygotowuję z ziemniakami bo staram się przygotować nasze dania ze wszystkim co mamy nasze . W tym przypadku mamy nasze smaczniutkie ziemniaki, cebulę , czy oliwki.
Kiedy wszystkie produkty do sałatki są ugotowane , fasola jest miękka, ale nie za miękka tak by skórka się nie rozpadała zaczynamy mieszać razem wszystkie produkty.
Oczywiscie tutaj dodam , że o ile macie też coś innego co lubicie i doda smaku sałatce możecie to dodać.
Tutaj liczy się inicjatywa każdego z Was.
Na przykład mile widziana jest drobno posiekaną zieloną pietruszkę, której ja dzisiaj nie miałam, a którą często dodaję.
Kiedy połączycie ostrożnie wszystkie składniki sałatki dajecie oliwę i ocet do smaku i na końcu grubą sól do smaku.
Bardzo często oliwę dodajemy też na sałatkę na talerzu bo większą jej część pochłaniają ziemniaki. ale to zależy od każdego ze smakoszów.
Talerz takiej sałatki jest wystarczającą porcją by się najeść dając organizmowi potrzebne, wartościowe składniki. My dodatkowo posiadamy nasze , domowej roboty czerwone , wytrawne wino, które dodaje do tego jeszcze dodatkowy smak!
Ps.
Dwa lub trzy razy w tygodniu jemy w Grecji ryby. Jeśli są to małe szprotki duszone czy smażone świetny dodatek do takich rybek stanowi zielona sałatka lub sałatka z ziemniaków , oliwek i cebuli. Polecam.
KORFU PO DŁUGOLETNIM KRYZYSIE
Na temat kryzysu w Grecji czytaliście , czytacie i wiele dowiadujecie się z telewizji i nie tylko.
Jak wskazują ostatnie badania statystyczne ten bardzo głęboki kryzys ekonomiczny mamy w Grecji za sobą.
Wszyscy staramy się patrzeć w przyszłość bardziej optymistycznie, choć czasami jest to bardzo trudno.
Tak jak wspominam w wielu moich artykułach Korfu jako jedna z najbardziej rozwiniętych turystycznie wysp Grecji nie przeżyła tak wielkiego kryzysu.
Tutaj nie było to tak bardzo widoczne jak w wielu miastach centralnej Grecji gdzie pozamykano wiele fabryk, zakładów pracy czy zwolniono z wielu firm wielu pracowników.
Specyfika gospodarki korfiańskiej , oparta właściwie głównie na turystyce nadała wyspie zupełnie inny wygląd w okresie tego greckiego kryzysu.
Oczywiście trudności ekonomiczne tutejszej ludności też były i nadal są widoczne . Znaczne zminiejszenie pensji, emerytur , wielkie podatki i to na wszystko spowodowały , że korfiańska ludność też zmieniła wiele swoich nawyków.
Każdy zaczął bardziej przemyślanie wydawać swoje pieniądze i może to jest jedna z dobrych rezultatów tego kryzysu.
Korfiat przez wiele lat rozwoju turystyki na wyspie przyzwyczaił się do dużego napływu dużej gotówki w okresie sezonu turystycznego. Stąd charakteryzuje go łatwość w wydawaniu pieniędzy i w wielu przypadkach brak długoletniego planowania wydatków w rodzinie.
W wielu korfianskich rodzinach , po prostu , żyło się i żyje z sezonu do sezonu turystycznego.
Jak sezon turystyczny był dobry to w zimie "szalało się" , jak nie to wakacje były stromniejsze, wydatki mniejsze i święta Bożego Narodzenia skromniejsze.
Te różnice w mentalności tutejszej ludności z ludnością Grecji centralnej czy większych miast Grecji tj. Ateny czy Saloniki są bardzo widoczne. A to z powodów, ktore wyżej wyjaśniam.
Często mieszkańcy innych regionów Grecji określają Korfiatów jako ludzi szukających łatwego zarobku.....
Jest w tym troche prawdy.
Ten wieloletni kryzys w Grecji w dużej mierze pomógł w zmianie tej mętalności. Bo nawet tutaj na Korfu zyski z turystyki mimo tego, że ogólnie się powiększyły , dla pojedyńczych mieszkańców wyspy znacznie się zmniejszyły.
Przy dodatkowym dużym wzroście opłat budżet każdej rodziny wygląda obecnie zupełnie inaczej i każdy zarobiony pieniądz się obecnie liczy.
Z roku na rok , nawet mimo kryzysu, liczba turystów na wyspie powiększa się. Jednak ich możliwości finansowe sa znacznie mniejsze od tych , które mieli turyści z lat 70-tych i 80-tych.
Inne są potrzeby dzisiejszego turysty i inne wymagania.
Poza tym ciągle zwiekszająca się liczba sklepów , barów, kawiarni , tawern i usług związanych z turystyką na wyspie powoduję zmniejszenie się zysków każdej jednostki bo wydatki turystów dzielą się na więcej części.
W ostatnich latach ze wzgledu na większą elastyczność w prawach zmieniania miejsca poszczególnych sklepów obserwuję ciagłe zmiany w centrum stolicy. Wiele sklepów zmienia swoich właścicieli i swoje funcje.
Jednak tendencja jest jedna i to wcale nie tak pozytywna.
Zwiększa się bardzo liczba kawiarni , punktów sprzedaży szybkiej żywności, tawern itp. Znikają sklepy specjalistyczne , czy te z tradycyjnymi wyrobami . Wszystko nastawia się na pracę w lecie.
Często wręcz mówimy , że Korfu zmienia się w jedną dużą kawiarnie !!!
To oczywiście dzieje się pod kątem turystyki w lecie i zwyczajów mieszkańców wyspy w zimie , kiedy zawsze przybywając do stolicy Korfiat lubi spotkać się w kawiarni ze znajomymi na tą tradycyjną kawusię.
To jednak nie są elementy rozwoju gospodarki wyspy. To po prostu przenoszenie pieniedzy z jednej kieszeni Korfiata do drugiej.
Tutaj potrzebna jest nowa inicjatywa i rozwój jakiejkowiek produkcji.
Wyspa nie może żyć tylko z rozwoju turystyki w okresie lata !!!
To jest wręcz niebezpieczne , bo jak wystąpi jakiś problem z turystyką z czego tutejsza ludność będzie żyła??!!
Poza latem co roku mamy też zimę w czasie której mieszkańcy wyspy też musza żyć.
W czasie ostatnich lat kryzysu można zaobserwować iskierki prywatnej inicjatywy na wyspie.
Pozytywne jest to , że przy zmianie sytuacji ekonomicznej pojawiły się ponownie zawody szewca , czy szwaczki poprawiającej jakieś stare ubrania. Takich punktów usługowych mamy obecnie w stolicy kilka i ciągle ich przybywa. To też sa efekty długoletniego kryzysu.
Niektóre małe rodzinnie prowadzone firmy zaczynają interesować się produkcją bardzo dobrej jakościowo oliwy na większa skalę by ją eksportować.
Otwerają się farmy z winnicami i produkcją wina korfiańskiego. Pojawiaja się specjalistyczne sklepy z produktami korfiańskimi , likierami nie tylko z koumkouatu . Otwierają się warsztaty przeróbki drzewa z oliwek w drobne przednioty drewniane tak by nie sprowadzać ich z Włoch , ale produkować je na wyspie.
Jest tego wszystkiego jednak za mało .
Ludność wyspy nadal znajduje się w letaru z nadzieją , że dawne lata dobrobytu wrócą i wszystko wróci do "normy|".
Mnie osobiście wydaje się , że świat się zmienia, sytuacja ekonomiczna , polityczna i lokalne warunki rozwoju też ulegaja zmianie i to co było nie wróci.
Należy przystosować się do zmian i myśleć o przyszłości.
Niestety wielu Korfiatów tej cechy nie ma. W okresie kryzysu nawet na Korfu wzrosło bezrobocie szczególnie w zawodnach związanych z handlem na wyspie.
Wiele tutejszych sklepów prowadzonych rodzinnie zrezygnowało w lecie z dodatkowego pomocnika , czy zmniejszyło zatrudnieje pomocy do tylko dwóch miesięcy w lecie , w lipcu i w sierpniu.
W wielu hotelach , czy tawernach zatrudnieni byli na niższych stawkach pracownicy z innych krajów ze znajomością obecnie populatnych na wyspie nowych języków, poza angielskim i niemieckim.
To jednak nie przyczyniło się do wzrostu zainteresowania nowymi sposobami zaroków, możliwości zmiany zawodu, naki obecnie popularnych języków obcych, czy prywatnej inicjatywy na wyspie wśród ludzi młodych i często z dobrym wyższym wykształceniem.
Jedynie wrosła liczba młodzieży uciekajacej za granicę .
Ludność wyspy żyjąca na wsiach zmniejsza się , starzeje się , a młodzi ludzie szukają łatwiejszego życia i lepszych zaroków poza zbiorem oliwki.
Mimo wielu państwowych programów pomagających finansowo młodym ludziom w rozwoju nowych sposobów produkcji chętnych do podjęcia takiego ryzyka i takiej pracy jest mało.
By coś takiego nastapiło potrzebna jest zmiana mentalności , a to jest bardzo trudne.
Jeśli młody mieszkaniec wyspy został przez rodziców wykształcony na pracownika biura na stanowisku dyrektora trudno podwiną rękawy by zainteresować się produkcją , oczywiście nowocześnie zorganizowaną.
Do teg potrzebna jest energia i spontaniczność, której niestety , w dniu dzisiejszym wielu młodym ludziom tutaj wychowanym w puchu i dobrobycie brakuje....
Jak wskazują ostatnie badania statystyczne ten bardzo głęboki kryzys ekonomiczny mamy w Grecji za sobą.
Wszyscy staramy się patrzeć w przyszłość bardziej optymistycznie, choć czasami jest to bardzo trudno.
Tak jak wspominam w wielu moich artykułach Korfu jako jedna z najbardziej rozwiniętych turystycznie wysp Grecji nie przeżyła tak wielkiego kryzysu.
Tutaj nie było to tak bardzo widoczne jak w wielu miastach centralnej Grecji gdzie pozamykano wiele fabryk, zakładów pracy czy zwolniono z wielu firm wielu pracowników.
Specyfika gospodarki korfiańskiej , oparta właściwie głównie na turystyce nadała wyspie zupełnie inny wygląd w okresie tego greckiego kryzysu.
Oczywiście trudności ekonomiczne tutejszej ludności też były i nadal są widoczne . Znaczne zminiejszenie pensji, emerytur , wielkie podatki i to na wszystko spowodowały , że korfiańska ludność też zmieniła wiele swoich nawyków.
Każdy zaczął bardziej przemyślanie wydawać swoje pieniądze i może to jest jedna z dobrych rezultatów tego kryzysu.
Korfiat przez wiele lat rozwoju turystyki na wyspie przyzwyczaił się do dużego napływu dużej gotówki w okresie sezonu turystycznego. Stąd charakteryzuje go łatwość w wydawaniu pieniędzy i w wielu przypadkach brak długoletniego planowania wydatków w rodzinie.
W wielu korfianskich rodzinach , po prostu , żyło się i żyje z sezonu do sezonu turystycznego.
Jak sezon turystyczny był dobry to w zimie "szalało się" , jak nie to wakacje były stromniejsze, wydatki mniejsze i święta Bożego Narodzenia skromniejsze.
Te różnice w mentalności tutejszej ludności z ludnością Grecji centralnej czy większych miast Grecji tj. Ateny czy Saloniki są bardzo widoczne. A to z powodów, ktore wyżej wyjaśniam.
Często mieszkańcy innych regionów Grecji określają Korfiatów jako ludzi szukających łatwego zarobku.....
Jest w tym troche prawdy.
Ten wieloletni kryzys w Grecji w dużej mierze pomógł w zmianie tej mętalności. Bo nawet tutaj na Korfu zyski z turystyki mimo tego, że ogólnie się powiększyły , dla pojedyńczych mieszkańców wyspy znacznie się zmniejszyły.
Przy dodatkowym dużym wzroście opłat budżet każdej rodziny wygląda obecnie zupełnie inaczej i każdy zarobiony pieniądz się obecnie liczy.
Z roku na rok , nawet mimo kryzysu, liczba turystów na wyspie powiększa się. Jednak ich możliwości finansowe sa znacznie mniejsze od tych , które mieli turyści z lat 70-tych i 80-tych.
Inne są potrzeby dzisiejszego turysty i inne wymagania.
Poza tym ciągle zwiekszająca się liczba sklepów , barów, kawiarni , tawern i usług związanych z turystyką na wyspie powoduję zmniejszenie się zysków każdej jednostki bo wydatki turystów dzielą się na więcej części.
W ostatnich latach ze wzgledu na większą elastyczność w prawach zmieniania miejsca poszczególnych sklepów obserwuję ciagłe zmiany w centrum stolicy. Wiele sklepów zmienia swoich właścicieli i swoje funcje.
Jednak tendencja jest jedna i to wcale nie tak pozytywna.
Zwiększa się bardzo liczba kawiarni , punktów sprzedaży szybkiej żywności, tawern itp. Znikają sklepy specjalistyczne , czy te z tradycyjnymi wyrobami . Wszystko nastawia się na pracę w lecie.
Często wręcz mówimy , że Korfu zmienia się w jedną dużą kawiarnie !!!
To oczywiście dzieje się pod kątem turystyki w lecie i zwyczajów mieszkańców wyspy w zimie , kiedy zawsze przybywając do stolicy Korfiat lubi spotkać się w kawiarni ze znajomymi na tą tradycyjną kawusię.
To jednak nie są elementy rozwoju gospodarki wyspy. To po prostu przenoszenie pieniedzy z jednej kieszeni Korfiata do drugiej.
Tutaj potrzebna jest nowa inicjatywa i rozwój jakiejkowiek produkcji.
Wyspa nie może żyć tylko z rozwoju turystyki w okresie lata !!!
To jest wręcz niebezpieczne , bo jak wystąpi jakiś problem z turystyką z czego tutejsza ludność będzie żyła??!!
Poza latem co roku mamy też zimę w czasie której mieszkańcy wyspy też musza żyć.
W czasie ostatnich lat kryzysu można zaobserwować iskierki prywatnej inicjatywy na wyspie.
Pozytywne jest to , że przy zmianie sytuacji ekonomicznej pojawiły się ponownie zawody szewca , czy szwaczki poprawiającej jakieś stare ubrania. Takich punktów usługowych mamy obecnie w stolicy kilka i ciągle ich przybywa. To też sa efekty długoletniego kryzysu.
Niektóre małe rodzinnie prowadzone firmy zaczynają interesować się produkcją bardzo dobrej jakościowo oliwy na większa skalę by ją eksportować.
Otwerają się farmy z winnicami i produkcją wina korfiańskiego. Pojawiaja się specjalistyczne sklepy z produktami korfiańskimi , likierami nie tylko z koumkouatu . Otwierają się warsztaty przeróbki drzewa z oliwek w drobne przednioty drewniane tak by nie sprowadzać ich z Włoch , ale produkować je na wyspie.
Jest tego wszystkiego jednak za mało .
Ludność wyspy nadal znajduje się w letaru z nadzieją , że dawne lata dobrobytu wrócą i wszystko wróci do "normy|".
Mnie osobiście wydaje się , że świat się zmienia, sytuacja ekonomiczna , polityczna i lokalne warunki rozwoju też ulegaja zmianie i to co było nie wróci.
Należy przystosować się do zmian i myśleć o przyszłości.
Niestety wielu Korfiatów tej cechy nie ma. W okresie kryzysu nawet na Korfu wzrosło bezrobocie szczególnie w zawodnach związanych z handlem na wyspie.
Wiele tutejszych sklepów prowadzonych rodzinnie zrezygnowało w lecie z dodatkowego pomocnika , czy zmniejszyło zatrudnieje pomocy do tylko dwóch miesięcy w lecie , w lipcu i w sierpniu.
W wielu hotelach , czy tawernach zatrudnieni byli na niższych stawkach pracownicy z innych krajów ze znajomością obecnie populatnych na wyspie nowych języków, poza angielskim i niemieckim.
To jednak nie przyczyniło się do wzrostu zainteresowania nowymi sposobami zaroków, możliwości zmiany zawodu, naki obecnie popularnych języków obcych, czy prywatnej inicjatywy na wyspie wśród ludzi młodych i często z dobrym wyższym wykształceniem.
Jedynie wrosła liczba młodzieży uciekajacej za granicę .
Ludność wyspy żyjąca na wsiach zmniejsza się , starzeje się , a młodzi ludzie szukają łatwiejszego życia i lepszych zaroków poza zbiorem oliwki.
Mimo wielu państwowych programów pomagających finansowo młodym ludziom w rozwoju nowych sposobów produkcji chętnych do podjęcia takiego ryzyka i takiej pracy jest mało.
By coś takiego nastapiło potrzebna jest zmiana mentalności , a to jest bardzo trudne.
Jeśli młody mieszkaniec wyspy został przez rodziców wykształcony na pracownika biura na stanowisku dyrektora trudno podwiną rękawy by zainteresować się produkcją , oczywiście nowocześnie zorganizowaną.
Do teg potrzebna jest energia i spontaniczność, której niestety , w dniu dzisiejszym wielu młodym ludziom tutaj wychowanym w puchu i dobrobycie brakuje....
Etykiety:
gospodarka,
korfu,
kryzys
UCIECZKA POZA MIASTO
W ciągu ostatnich lat na całym świecie widzimy tendencje do uciekania ludzi z dużych miast do okolic prowincji gdzie można żyć spokojniej wśród zieleni.
Jak jeszcze dodatkowo poza zielenią można z miejsca zamieszkania podziwiać widok na morze to już pełnia szczęścia , przynajmniej dla mnie.
Będąc w Anglii u córki uwielbiam oglądać szereg programów w angielskiej telewizji pokazujących starsze pary , których dzieci dorosły , które decydują się zostawić życie w mieście i przenieść się na wieś by tam spędzić resztę swojego życia.
To zjawisko obserwuję w wielu krajach. Ludzie chcą żyć wolniej , z dala od tłumów w zwolnionym tempie i jakościowo.
W dniu obecnym nie ma już obawy , że przenosząc się na wieś zrezygnujemy z wygód do których jesteśmy przyzwyczajeni. Wiele osób , które pamięta dzieciństwo spędzone na wsi w domach bez wielu podstawowych wygóď myśli o tym z obawą lub absolutnie odrzuca taką ewentualność.
Większość z nas jednak doceniamy to , że żyjąc poza miastem będziemy mieli więcej możliwości cieszenia się pięknym widokiem , zielenią na około domu , zdrowym i czystym powietrzem oraz pomoże to nam cieszyć się wieloma momentami codziennego życia.
W czasie moich licznych podróży po Europie zawsze zachwycam się bardzo malowniczymi domami na prowincji z ogródkami, bardzo starannie zorganizowanym obszarem na około domu. Przyznam , że często różne pomysły podpatruję i staram się je przenieść do mnie do domu na Korfu.
Kiedy przed ponad 12 laty zdecydowaliśmy się z mężem uciec ze stolicy wyspy by zamieszkać w rodzinnym domu męża w górach 27 km od stolicy wszyscy znajomi bardzo się dziwili.
Nasza decyzja jednak była bardzo przemyślana i nigdy jej nie żałowaliśmy.
Wydaje mi się , że wszystko ma związek z wybranym sposobem życia by z niczego co życie w stolicy oferuje nie rezygnować i dodatkowo dodać do życia walory życia na wsi.
Korfu jest na tyle małe , że odległości od stolicy, sklepów , plaży nie są duże. Często mieszkańcy dużych miast muszą codziennie przejeżdżając do pracy o wiele dłuższe dystanse.
I tak jedyni od nas zależy gdzie chcemy mieszkać by czuć się szczęśliwym.
W ciągu ostatnich 15 , nawet 20 lat życie w stolicy Korfu jest dla mieszkańców wyspy bardzo trudne. Bardzo poważne problemy z parkingiem, trudność przywiezienia do domu zakupów, dziki tłum turystów na ulicach do późnych godzin nocnych w czasie całego sezonu turystycznego. To powoduje , że wielu mieszkańców miasta decyduje się uciec ze stolicy i żyć choćby w promieniu 15- 20 km od miasta.
Dla młodych ludzi i nowo przybyłych na Korfu ten szał życia stolicy na co dzień ma wielki urok.
Ja osobiście po ponad 40 latach życia na wyspie , ponad 20 latami mieszkania w stolicy patrzę na to inaczej. My wybraliśmy góry i kamienny dom rodzinny męża i wspaniałe widoki na całą wyspę szczególnie z licznych serpentyn drogi prowadzącej do naszego domu.
Urodzona i wychowana w dużym mieście (Lublinie) nigdy nie spodziewałam się , że to mi się będzie tak podobało.
Jednak doświadczenie , sposób spoglądania na życie z biegiem lat powoduje, że często zmieniamy nasze zdanie.
I tak jedyni od nas zależy gdzie chcemy mieszkać by czuć się szczęśliwym.
W ciągu ostatnich 15 , nawet 20 lat życie w stolicy Korfu jest dla mieszkańców wyspy bardzo trudne. Bardzo poważne problemy z parkingiem, trudność przywiezienia do domu zakupów, dziki tłum turystów na ulicach do późnych godzin nocnych w czasie całego sezonu turystycznego. To powoduje , że wielu mieszkańców miasta decyduje się uciec ze stolicy i żyć choćby w promieniu 15- 20 km od miasta.
Dla młodych ludzi i nowo przybyłych na Korfu ten szał życia stolicy na co dzień ma wielki urok.
Ja osobiście po ponad 40 latach życia na wyspie , ponad 20 latami mieszkania w stolicy patrzę na to inaczej. My wybraliśmy góry i kamienny dom rodzinny męża i wspaniałe widoki na całą wyspę szczególnie z licznych serpentyn drogi prowadzącej do naszego domu.
Urodzona i wychowana w dużym mieście (Lublinie) nigdy nie spodziewałam się , że to mi się będzie tak podobało.
Jednak doświadczenie , sposób spoglądania na życie z biegiem lat powoduje, że często zmieniamy nasze zdanie.
CZAR ZAKUPÓW ŚWIĄTECZNYCH
Wchodzimy powoli w atmosferę przedświąteczną.
W wielu sklepach zaczynają pojawiać się świąteczne reklamy i dekoracje.
Wszystko to w celu wprowadzenia nas wszystkich w atmosferę świąteczną w czasie której mamy ochotę i wręcz potrzebę zrobienia jakiś zakupów.
To świetnych chwyt reklamowy , bardzo dobrze przemyślany i zorganizowany przez wielkie firmy handlowe , które analizują ludzką psychikę by powiększyć swoje zyski.
W Anglii od września w wielu sklepach można zakupić produkty związane ze świętami. Często już od jesieni sklepy dekorowane są świąteczne i nawet mają muzykę świateczną by pobudzić w nas chęć do często zbędnych zakupów.
Ale czy w tym nie kryje się coś pozytywnego ?
🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔
Nie sądzę , że jest na ziemi człowiek , który nie lubi otrzymać w święta prezentu??!!
I tutaj nie chodzi o te drogie , wielkie prezenty na które często nie jest nas stać.
Myślę tutaj o drobnych prezentach , które są wyrazem pamięci o osobach , które kochamy i o których nie zapominamy.
Osobiście lubię zakupować prezenty na święta o wiele wcześniej przed tym szałem zakupowym ostatnich dni przed świętami. Wtedy tłumy w sklepach i goraczka nadążenia przygotowania wszystkiego na święta powoduje , że takie zakupy prezentów są często nieprzemyślane .
Latając co roku jesienią do Anglii do córki robię tam wiele świątecznych zakupów.
Po pierwsze w moim zwyczaju jest kupowanie i zostawianie tam prezentów dla córki i jej rodzinki. Te prezenty starannie przygotowane czekają do świąt by otworzyli je porankiem w pierwszy dzień świąt .
Najczęściej odbywa się to w naszym towarzystwie , dzięki technologii i internetu. Bo ja lubię spędzać święta u siebie w domu w sposób, który opisuję w moich artykułach z serii ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA.
Z drugiej strony w pełni rozumię córkę, że w świeta też chce być u siebie w domu tym bardziej gdy w rodzince są małe dzieci. Przemieszczanie się daleko w te dni jest zawsze męczace i wolę cieszyć się ich obecnością na Korfu w czasie letnich wakacji.
Wracając do kwestii prezentów.
Myślę , że wiekszą radość sprawia nam kupowanie dla bliskich jakiś drobnych, symbolicznych prezentów niż fakt otrzymywania samemu jakiegoś prezentu. Ma to swój czar odzwierciedlenia uczuć osobom ukochanym czy przez nas cenionym.
Każdy z nas jednak w te dni , jak małe dziecko , czeka na jakąś niespodziankę w postaci choćby drobnego upominku.
Zakupy w supermarkecie w okresie przedświatecznym też mają swój urok.
Przygotowujemy się do świąt z myślą by nic nam w tym czasie nie brakowało na świątecznym stole.
W tym czasie najczęściej odżywają w nas wspomnienia z dzieciństwa i tamtejszych rodzinnie spędzonych świąt z babką z rodzynkami upieczoną przez babcię , śledziami w oliwie przygotowanhmi przez tatę czy wspaniałym sernikiem upieczonym przez mamę.
Tak przynajmniej smakowo ja myślę o świętach.
Obecnie przed świętami staram się zakupić wszystko to co mnie osobiście przypomina święta w kraju a jest możliwe do zakupienia na Korfu.
Poza potrawami , które sama przygotowuję zawsze przed świętami zakupuję borówki do świątecznej szynki , czy kapustę kiszoną w konserwie by ją mieć jako polski dodatek do mięsa.
W inne dni roku tego nie jadamy , ale w święta chcę mieć coś takiego na stole świątecznym .
Na szczęście , ze względu na dużą liczbę Anglików i innych Eutopejczyków mieszkających na Korfu przed świętami w dużych supermarketach można obecnie te rarytasy zakupić.
Dla mnie i te przedświàteczne zakupy mają wielki urok.
Z pewnością w wielu wypadkach te zakupy są męczące , szczególnie gdy jesteśmy zaganiani w dzisiejszym trybie życia.
Warto jest jednak docenić ich czar bo mają miejsce tylko raz do roku.
I tak pisząc ten artykuł następny pomysł na fajny prezent przyszedł mi do głowy i od razu zapisuję go na liście prezentów , którą właściwie tworzę już od lata.
I Wam życzę przyjemnych świątecznych zakupów!!!
Pamiętajcie jednak o tym , że często większą wartość i radość ma sam fakt podarowania komuś symbolicznego prezentu niż jego pieniężna wartość.
W wielu sklepach zaczynają pojawiać się świąteczne reklamy i dekoracje.
Wszystko to w celu wprowadzenia nas wszystkich w atmosferę świąteczną w czasie której mamy ochotę i wręcz potrzebę zrobienia jakiś zakupów.
To świetnych chwyt reklamowy , bardzo dobrze przemyślany i zorganizowany przez wielkie firmy handlowe , które analizują ludzką psychikę by powiększyć swoje zyski.
W Anglii od września w wielu sklepach można zakupić produkty związane ze świętami. Często już od jesieni sklepy dekorowane są świąteczne i nawet mają muzykę świateczną by pobudzić w nas chęć do często zbędnych zakupów.
Ale czy w tym nie kryje się coś pozytywnego ?
🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔
Nie sądzę , że jest na ziemi człowiek , który nie lubi otrzymać w święta prezentu??!!
I tutaj nie chodzi o te drogie , wielkie prezenty na które często nie jest nas stać.
Myślę tutaj o drobnych prezentach , które są wyrazem pamięci o osobach , które kochamy i o których nie zapominamy.
Osobiście lubię zakupować prezenty na święta o wiele wcześniej przed tym szałem zakupowym ostatnich dni przed świętami. Wtedy tłumy w sklepach i goraczka nadążenia przygotowania wszystkiego na święta powoduje , że takie zakupy prezentów są często nieprzemyślane .
Latając co roku jesienią do Anglii do córki robię tam wiele świątecznych zakupów.
Po pierwsze w moim zwyczaju jest kupowanie i zostawianie tam prezentów dla córki i jej rodzinki. Te prezenty starannie przygotowane czekają do świąt by otworzyli je porankiem w pierwszy dzień świąt .
Najczęściej odbywa się to w naszym towarzystwie , dzięki technologii i internetu. Bo ja lubię spędzać święta u siebie w domu w sposób, który opisuję w moich artykułach z serii ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA.
Z drugiej strony w pełni rozumię córkę, że w świeta też chce być u siebie w domu tym bardziej gdy w rodzince są małe dzieci. Przemieszczanie się daleko w te dni jest zawsze męczace i wolę cieszyć się ich obecnością na Korfu w czasie letnich wakacji.
Wracając do kwestii prezentów.
Myślę , że wiekszą radość sprawia nam kupowanie dla bliskich jakiś drobnych, symbolicznych prezentów niż fakt otrzymywania samemu jakiegoś prezentu. Ma to swój czar odzwierciedlenia uczuć osobom ukochanym czy przez nas cenionym.
Każdy z nas jednak w te dni , jak małe dziecko , czeka na jakąś niespodziankę w postaci choćby drobnego upominku.
Zakupy w supermarkecie w okresie przedświatecznym też mają swój urok.
Przygotowujemy się do świąt z myślą by nic nam w tym czasie nie brakowało na świątecznym stole.
W tym czasie najczęściej odżywają w nas wspomnienia z dzieciństwa i tamtejszych rodzinnie spędzonych świąt z babką z rodzynkami upieczoną przez babcię , śledziami w oliwie przygotowanhmi przez tatę czy wspaniałym sernikiem upieczonym przez mamę.
Tak przynajmniej smakowo ja myślę o świętach.
Obecnie przed świętami staram się zakupić wszystko to co mnie osobiście przypomina święta w kraju a jest możliwe do zakupienia na Korfu.
Poza potrawami , które sama przygotowuję zawsze przed świętami zakupuję borówki do świątecznej szynki , czy kapustę kiszoną w konserwie by ją mieć jako polski dodatek do mięsa.
W inne dni roku tego nie jadamy , ale w święta chcę mieć coś takiego na stole świątecznym .
Na szczęście , ze względu na dużą liczbę Anglików i innych Eutopejczyków mieszkających na Korfu przed świętami w dużych supermarketach można obecnie te rarytasy zakupić.
Dla mnie i te przedświàteczne zakupy mają wielki urok.
Z pewnością w wielu wypadkach te zakupy są męczące , szczególnie gdy jesteśmy zaganiani w dzisiejszym trybie życia.
Warto jest jednak docenić ich czar bo mają miejsce tylko raz do roku.
I tak pisząc ten artykuł następny pomysł na fajny prezent przyszedł mi do głowy i od razu zapisuję go na liście prezentów , którą właściwie tworzę już od lata.
I Wam życzę przyjemnych świątecznych zakupów!!!
Pamiętajcie jednak o tym , że często większą wartość i radość ma sam fakt podarowania komuś symbolicznego prezentu niż jego pieniężna wartość.
GOSPODARKA WYSPY KORFU
Korfu to jedna z 5 najbardziej rozwiniętych turystycznie wysp Grecji.
Nic więc dziwnego, że podstawą dochodów i gospodarki wyspy jest wszystko to co jest związane z turystyką i zawodami bezpośrednio lub pośrednio dotyczącymi turystyki.
Tak jednak dzieje się na terenie większości wysp greckich mniejszych czy większych. Może z wyjątkiem Krety, która jest dobrze zorganizowana i nawet samowystarczalna w potrzeby wyspą z której więcej się eksportuje niż do niej dowozi.
Korfu to wyspa na której rozpoczęła się w Grecji turystyka na większą skalę. To jest związane z historią wyspy, okupacją angielską i tym, że była to wyspa gdzie królowie greccy odpoczywali w czasie lata.
Na temat historii turystyki na Korfu piszę jednak w artykule tutaj:
Nic więc dziwnego, że podstawą dochodów i gospodarki wyspy jest wszystko to co jest związane z turystyką i zawodami bezpośrednio lub pośrednio dotyczącymi turystyki.
Tak jednak dzieje się na terenie większości wysp greckich mniejszych czy większych. Może z wyjątkiem Krety, która jest dobrze zorganizowana i nawet samowystarczalna w potrzeby wyspą z której więcej się eksportuje niż do niej dowozi.
Korfu to wyspa na której rozpoczęła się w Grecji turystyka na większą skalę. To jest związane z historią wyspy, okupacją angielską i tym, że była to wyspa gdzie królowie greccy odpoczywali w czasie lata.
Na temat historii turystyki na Korfu piszę jednak w artykule tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/od-kiedy-na-korfu-pojawili-sie-turysci.html
Co było na wyspie przed rozwojem turystyki i z czego żyła tutejsza ludność poprzednio?
Tak jak wiele miejsc w Grecji na wyspie rozwinięte było rolnictwo, ale głównie do zaspokojenia potrzeb tutejszej ludności w żywność.
Największe dochody wtedy na Korfu były z handlu, rybołówstwa, zbioru oliwek i produkcji oliwy, którą tutejsza ludność sprzedawała by za otrzymane pieniądze kupić wszystko to co potrzebne było rodzinie do życia a sami nie mogli tego wyprodukować. Były to więc pieniądze na zakup ubrań, butów ( głównie na święta, bo w powszednie dni dzieciaki biegały na bosaka), worków z mąką do wypieku domowego chleba, zakupu mebli, czy garnków itp.
Przed rozwojem turystyki na Korfu na tutejszym rynku nie było dużo pieniędzy. Ludność wiosek zaspokajała większość swoich potrzeb na zasadzie wymiany produkowanych dóbr. Światła, wody w mieszkaniach czy telefonów wtedy nie było, więc nie martwił się nikt o zapłacenie przychodzàcych rachunków.
Z opowiadań mojej drugiej teściowej mieszkającej przez całe jej 97- letnie życie na wsi wiem, że ludzie na wsi żyli tutaj bardzo biednie, ale szczęśliwie. Rodziny wielodzietne mieszkały wszystkie razem w jednym domu bez wielkich wygód , a życie toczyło się głównie poza domem. Większość rodzin na wsiach miała małe wymagania dotyczące jakości życia i to, że większość dzieciaków ganiała po dworze na bosaka czy w bardzo połatanych ubraniach było czymś powszednim i nikt się nie wyróżniał.
Inaczej przedstawiało się życie w stolicy gdzie różnice sytuacji finansowej rodzin były bardzo widoczne.
Ludność stolicy pracowała w znajdujących się w stolicy urzędach, bankach, sklepach, tawernach i kilku fabrykach tam działających. Były to dwie fabryki makaronu, fabryka sznurów do statków i fabryka mydła działająca do dnia dzisiejszego. Na temat tej fabryki też macie osobny artykuł tutaj:
Co było na wyspie przed rozwojem turystyki i z czego żyła tutejsza ludność poprzednio?
Tak jak wiele miejsc w Grecji na wyspie rozwinięte było rolnictwo, ale głównie do zaspokojenia potrzeb tutejszej ludności w żywność.
Największe dochody wtedy na Korfu były z handlu, rybołówstwa, zbioru oliwek i produkcji oliwy, którą tutejsza ludność sprzedawała by za otrzymane pieniądze kupić wszystko to co potrzebne było rodzinie do życia a sami nie mogli tego wyprodukować. Były to więc pieniądze na zakup ubrań, butów ( głównie na święta, bo w powszednie dni dzieciaki biegały na bosaka), worków z mąką do wypieku domowego chleba, zakupu mebli, czy garnków itp.
Przed rozwojem turystyki na Korfu na tutejszym rynku nie było dużo pieniędzy. Ludność wiosek zaspokajała większość swoich potrzeb na zasadzie wymiany produkowanych dóbr. Światła, wody w mieszkaniach czy telefonów wtedy nie było, więc nie martwił się nikt o zapłacenie przychodzàcych rachunków.
Z opowiadań mojej drugiej teściowej mieszkającej przez całe jej 97- letnie życie na wsi wiem, że ludzie na wsi żyli tutaj bardzo biednie, ale szczęśliwie. Rodziny wielodzietne mieszkały wszystkie razem w jednym domu bez wielkich wygód , a życie toczyło się głównie poza domem. Większość rodzin na wsiach miała małe wymagania dotyczące jakości życia i to, że większość dzieciaków ganiała po dworze na bosaka czy w bardzo połatanych ubraniach było czymś powszednim i nikt się nie wyróżniał.
Inaczej przedstawiało się życie w stolicy gdzie różnice sytuacji finansowej rodzin były bardzo widoczne.
Ludność stolicy pracowała w znajdujących się w stolicy urzędach, bankach, sklepach, tawernach i kilku fabrykach tam działających. Były to dwie fabryki makaronu, fabryka sznurów do statków i fabryka mydła działająca do dnia dzisiejszego. Na temat tej fabryki też macie osobny artykuł tutaj:
https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jedyna-dziaajaca-na-korfu-fabryka.html
Z chwilą gdy na wyspie zaczęła się raptownie i bardzo szybko rozwijać w latach 60-tych turystyka wszystko uległo zmianie.
W okresie sezonu turystycznego ludność wyspy pracuje w zawodach bezpośrednio lub pośrednio związanych z turystyką.
Nowa możliwość zarabiania dobrych pieniędzy w sezonie turystyvznym spowodowała, że duża część ludności przestała zajmować się rolnictwem i nawet własnymi ogródkami bo mogła za zarobione w sezonie pieniądze dobrze żyć i to nawet w okresie całego roku.
Stolica rozbudowała się. Wielu mieszkańców wsi korfiańskich wręcz uciekło z wiosek by żyć wygodniej i lepiej w stolicy.
W pierwszych dziesięcioleciach turystyki na wyspie dochody niektórych właścicieli hoteli, sklepów turystycznych były tak duże, że po jednym sezonie mogli za zarobione pieniądze zakupić mieszkanie, wybudować kolejny dom do wynajęcia gdzieś nad morzem, kupić nowy samochód, czy pojechać na długie wakacje do Azji w okresie zimy na Korfu.
To były szybkie, bardzo duże dochody do których wielu mieszkańców nie była przygotowana. Bo jak sami wiecie nagłe duże ilości pieniędzy mogą zniszczyć człowieka, jego życie i jego rodzinę.
Zajmowanie się oliwkami przestało się opłacać i ludność wsi korfiańskich zaczęła szukać w lecie pracy w turystyce by zajmować się częściowo oliwkami w okresie zimy. Wielu z nich nawet zrezygnowało z tego zajęcia by w zimie odpocząć i zostawić sprawę oliwek swoim rodzicom, którzy pozostali w wioskach. Problemy z tym związane są obecnie widoczne.
Tak było w latach 80-tych i 90-tych.
Teraz po tym wielkim kryzysie gospodarczym w Grecji to wygląda zupełnie inaczej. Korfu to nadal jedna z najbardziej popularnych turystycznie wysp na którą w sezonie turystycznym przybywa ponad 1.5 miliona turystów.
Ilość hoteli, domów do wynajęcia, sklepów turystycznych z roku na rok ciągle powiększa się mimo tego, że możliwości ekonomiczne przybywających turystów ciągle się zmniejszają bo kryzys ekonomiczny jest ogólnoświatowy. Poza tym ludność jeżdżąca co roku na wakacje chce zwiedzać nowe miejsca, dobrze wypocząć bez robienia zbędnych zakupów.
Tak więc zyski poszczególnych właścicieli jednostek związanych z turystyką obniżają się bo i "placek dzielony jest na o wiele więcej części".
To powoduje wzrost bezrobocia, choć Korfu jest wyspą na której jest wiele możliwości zarobienia pieniędzy. Nadmieniam jednak ponownie, że to dotyczy miesięcy letnich bo w zimie wyspa wpada w letarg. Jeśli ktoś nie ma własnego domu i zarobionych w sezonie odłożonych pieniędzy w zimie spotyka się z trudnościami przeżycia. Bo znalezienie pracy w zimie jest bardzo trudne wręcz niemożliwe.
Przez cały rok na wyspie pracują tylko pracownicy państwowi urzędów, szkół, szpitala oraz pracownicy dużych sklepów, bo te mniejsze turystyczne wszystkie są pozamykane.
Wydaje mi się, że dobrzy fachowcy w różnych zawodach wszędzie są poszukiwani i zawsze mają pracą. Bo znalezienie dobrego elektryka, kucharza, stolarza itp mimo bezrobocia stanowi duży problem.
Dodatkowo, ze względu na turystyczny charakter wyspy ceny wszystkiego są tutaj wyższe nastawione pod turystę. Bardzo duże różnice zobaczycie też w cenach żywności, która w porównaniu z cenami w innych miejscach w Grecji jest o wiele wyższa. Nadmienię tutaj ceny Aten, Salonik, czy nawet mniejszych miast centralnej Grecji. To jest cena którą płaci tutejsza ludność za tak dobrze rozwiniętą na wyspie turystykę.
Często zastanawiacie się i pytacie dlaczego o ile wyspa przynosi tak dobre dochody nie widać tego w jakości dróg, w czystości, w wyglądzie tutejszych domów itd. Po pierwsze dochody z wyspy przechodzą do budżetu państwa i są dzielone pomiędzy wszystkimi miejscami w Grecji.
Moim zdaniem wynika to też ze złej organizacji lokalnych władz. Mogę niestety też powiedzieć , że brak planowania i gospodarności jest widoczny wśród wielu mieszkańców wyspy.
A wynika to z tego , że w bardzo krótkim okresie czasu dużo ludzi bardzo szybko się dorobiło tutaj na turystyce i przeszło do sfery ludzi nowo bogatych. Wielu z nich nie było do tego przygotowanych i zaczęło "wkładać" pieniądze w rzeczy zbędne bez myśli o przyszłości czy planowym rozporządzaniu tym co się ma.
To stare dobre powiedzenie " wydawaj tyle na ile cię stać" nie brano pod uwagę i skutki tego są wszędzie widoczne.
Ogólnie jednak ze względu na istniejącą tutaj turystykę statystycznie sytuacja ekonomiczna tutejszej ludności i jakość ich życia jest o wiele wyższa od tej w dużych miastach Grecji czy w centralnej Grecji. tutaj żyje się wolniej, wszędzie jest blisko i w lecie mimo pracy można cieszyć się morzem i latem.
Z chwilą gdy na wyspie zaczęła się raptownie i bardzo szybko rozwijać w latach 60-tych turystyka wszystko uległo zmianie.
W okresie sezonu turystycznego ludność wyspy pracuje w zawodach bezpośrednio lub pośrednio związanych z turystyką.
Nowa możliwość zarabiania dobrych pieniędzy w sezonie turystyvznym spowodowała, że duża część ludności przestała zajmować się rolnictwem i nawet własnymi ogródkami bo mogła za zarobione w sezonie pieniądze dobrze żyć i to nawet w okresie całego roku.
Stolica rozbudowała się. Wielu mieszkańców wsi korfiańskich wręcz uciekło z wiosek by żyć wygodniej i lepiej w stolicy.
W pierwszych dziesięcioleciach turystyki na wyspie dochody niektórych właścicieli hoteli, sklepów turystycznych były tak duże, że po jednym sezonie mogli za zarobione pieniądze zakupić mieszkanie, wybudować kolejny dom do wynajęcia gdzieś nad morzem, kupić nowy samochód, czy pojechać na długie wakacje do Azji w okresie zimy na Korfu.
To były szybkie, bardzo duże dochody do których wielu mieszkańców nie była przygotowana. Bo jak sami wiecie nagłe duże ilości pieniędzy mogą zniszczyć człowieka, jego życie i jego rodzinę.
Zajmowanie się oliwkami przestało się opłacać i ludność wsi korfiańskich zaczęła szukać w lecie pracy w turystyce by zajmować się częściowo oliwkami w okresie zimy. Wielu z nich nawet zrezygnowało z tego zajęcia by w zimie odpocząć i zostawić sprawę oliwek swoim rodzicom, którzy pozostali w wioskach. Problemy z tym związane są obecnie widoczne.
Tak było w latach 80-tych i 90-tych.
Teraz po tym wielkim kryzysie gospodarczym w Grecji to wygląda zupełnie inaczej. Korfu to nadal jedna z najbardziej popularnych turystycznie wysp na którą w sezonie turystycznym przybywa ponad 1.5 miliona turystów.
Ilość hoteli, domów do wynajęcia, sklepów turystycznych z roku na rok ciągle powiększa się mimo tego, że możliwości ekonomiczne przybywających turystów ciągle się zmniejszają bo kryzys ekonomiczny jest ogólnoświatowy. Poza tym ludność jeżdżąca co roku na wakacje chce zwiedzać nowe miejsca, dobrze wypocząć bez robienia zbędnych zakupów.
Tak więc zyski poszczególnych właścicieli jednostek związanych z turystyką obniżają się bo i "placek dzielony jest na o wiele więcej części".
To powoduje wzrost bezrobocia, choć Korfu jest wyspą na której jest wiele możliwości zarobienia pieniędzy. Nadmieniam jednak ponownie, że to dotyczy miesięcy letnich bo w zimie wyspa wpada w letarg. Jeśli ktoś nie ma własnego domu i zarobionych w sezonie odłożonych pieniędzy w zimie spotyka się z trudnościami przeżycia. Bo znalezienie pracy w zimie jest bardzo trudne wręcz niemożliwe.
Przez cały rok na wyspie pracują tylko pracownicy państwowi urzędów, szkół, szpitala oraz pracownicy dużych sklepów, bo te mniejsze turystyczne wszystkie są pozamykane.
Wydaje mi się, że dobrzy fachowcy w różnych zawodach wszędzie są poszukiwani i zawsze mają pracą. Bo znalezienie dobrego elektryka, kucharza, stolarza itp mimo bezrobocia stanowi duży problem.
Dodatkowo, ze względu na turystyczny charakter wyspy ceny wszystkiego są tutaj wyższe nastawione pod turystę. Bardzo duże różnice zobaczycie też w cenach żywności, która w porównaniu z cenami w innych miejscach w Grecji jest o wiele wyższa. Nadmienię tutaj ceny Aten, Salonik, czy nawet mniejszych miast centralnej Grecji. To jest cena którą płaci tutejsza ludność za tak dobrze rozwiniętą na wyspie turystykę.
Często zastanawiacie się i pytacie dlaczego o ile wyspa przynosi tak dobre dochody nie widać tego w jakości dróg, w czystości, w wyglądzie tutejszych domów itd. Po pierwsze dochody z wyspy przechodzą do budżetu państwa i są dzielone pomiędzy wszystkimi miejscami w Grecji.
Moim zdaniem wynika to też ze złej organizacji lokalnych władz. Mogę niestety też powiedzieć , że brak planowania i gospodarności jest widoczny wśród wielu mieszkańców wyspy.
A wynika to z tego , że w bardzo krótkim okresie czasu dużo ludzi bardzo szybko się dorobiło tutaj na turystyce i przeszło do sfery ludzi nowo bogatych. Wielu z nich nie było do tego przygotowanych i zaczęło "wkładać" pieniądze w rzeczy zbędne bez myśli o przyszłości czy planowym rozporządzaniu tym co się ma.
To stare dobre powiedzenie " wydawaj tyle na ile cię stać" nie brano pod uwagę i skutki tego są wszędzie widoczne.
Ogólnie jednak ze względu na istniejącą tutaj turystykę statystycznie sytuacja ekonomiczna tutejszej ludności i jakość ich życia jest o wiele wyższa od tej w dużych miastach Grecji czy w centralnej Grecji. tutaj żyje się wolniej, wszędzie jest blisko i w lecie mimo pracy można cieszyć się morzem i latem.
Etykiety:
gospodarka,
korfu,
zatrudnienie
MOJA UKOCHANA PORA ROKU TO ...
Bardzo często zastanawiam się nad tym, która pora roku jest najbliższa mojemu sercu.
Wszystkie cztery pory roku mają coś charakterystycznego, coś pięknego.
W ostatnim okresie czasu, przy wielkiej zmianie klimatu właściwie dominuje lato i zima. Tak przynajmniej dzieje się na Korfu.
Wiosna i jesień to ostatnio bardzo krótkie okresy, czasami nawet ich nie ma i z lata przechodzimy bezpośrednio w zimę. Oczywiście na Korfu zima to nie mrozy i śnieg , ale pogoda przypominająca polską wiosnę.
Osobiście uwielbiam lato .
Ten okres roku najbardziej mi odpowiada. Słońce , wysokie temperatury powietrza i wody w morzu i długi jasny do późna dzień .
Jest to okres w którym możemy cieszyć się kąpielami w cieplutkim morzu, chodzić w lekkich, cieniutkich ubraniach i ogrzewać nasze ciało promieniami słonecznymi , które nadają mu piękny czekoladowy kolor.
To jest to !!!
Od dzieciństwa zdecydowanie wolałam ciepłe dni , nawet upalne. Mój organizm po prostu lepiej je znosi. Może dlatego przyjeżdżając na Korfu przed ponad 39 laty by tutaj żyć z nowo założoną rodziną bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tutejszej pogody.
Nawet upały lata dochodzące do 40 C to dla mnie coś przyjemnego.
Lubię zmianę krajobrazu i zmianę pór roku , by nie było nudno i monotonnie, ale ciepłe klimaty są bliższe mojemu sercu .
Piękna jest jesień z tymi różnorodnymi barwami spadających liści żółtych, pomarańczowych czy czerwonych. Te tak powstajace kolorowe dywany z liści to przepiękna sceneria do długich spacerów .
Pamiętam ją z kraju kiedy chodziłam na długie spacery do znajdującego się koło naszego domu parku.
Cieszę się takimi spacerami w jesiennej atmosferze w Anglii kiedy co roku jesienią jestem u mojej córki.
Na Korfu tej wielkiej różnorodności kolorów jesieni nie mamy w wielu miejscach.
Wyspa jest ciągle zielona i ma barwne srebrno- zielonych oliwek i ciemno zielonych cyprysów.
By nacieszyć się barwami jesieni trzeba wybrać się na spacer do MON REPOS gdzie jest wiele drzew liściastych przywiezionych tutaj przez Anglików.
Część placu Spianada ma drzewa kasztanowe , które też jesienią zmieniają barwy liści.
Ale to wszystko , czyli ogólnie niedosyt jesiennych barw , które pamiętam z kraju czy z moich licznych podróży po Europie.
Prawdziwej zimy na Korfu nie ma.
Zima nam wszystkim wiąże się ze śniegiem, niskimi temperaturami koło zera czy nawet niżej.
Osobiście takie zimowe krajobrazy uwielbiam oglądać w telewizji, kiedy siedzę w cieplutkim domu i popijam ciepłą czekoladę. 😁😁😁
Zmarznięte stopy, ręce, czerwony od zimna nos to nie dla mnie !
No może nie zupełnie, ale z pewnością na krótko.
Tylko na zasadzie przygody, krótko trwającego doświadczenia i to w okresie wakacji zimowych, kiedy nie trzeba się spieszyć do pracy i nakładać na siebie czapki, szalika, grubego palta i ciepłych butów , które często przemakają na mokrym śniegu czy zimowej topiącej się mazi śniegowej.
To nie dla mnie !!!
Wiosna to też uroczy okres roku . Wszystko budzi się do życia . Ziemia pokrywa się wieloma barwnymi kwiatami.
Jest to jednak okres oczekiwania na lato to piękne , ciepłe i słoneczne.
A jaka jest Wasza ulubiona pora roku???
Jeśli musielibyście wybrać tylko jedną z pór roku w której byście żyli , którą byście wybrali ???
Czy są wśród czytelników mojego blogu ci , którzy wolą zimę !!???
Chyba nie 🤔🤔🤔🤔
Wszystkie cztery pory roku mają coś charakterystycznego, coś pięknego.
W ostatnim okresie czasu, przy wielkiej zmianie klimatu właściwie dominuje lato i zima. Tak przynajmniej dzieje się na Korfu.
Wiosna i jesień to ostatnio bardzo krótkie okresy, czasami nawet ich nie ma i z lata przechodzimy bezpośrednio w zimę. Oczywiście na Korfu zima to nie mrozy i śnieg , ale pogoda przypominająca polską wiosnę.
Osobiście uwielbiam lato .
Ten okres roku najbardziej mi odpowiada. Słońce , wysokie temperatury powietrza i wody w morzu i długi jasny do późna dzień .
Jest to okres w którym możemy cieszyć się kąpielami w cieplutkim morzu, chodzić w lekkich, cieniutkich ubraniach i ogrzewać nasze ciało promieniami słonecznymi , które nadają mu piękny czekoladowy kolor.
To jest to !!!
Od dzieciństwa zdecydowanie wolałam ciepłe dni , nawet upalne. Mój organizm po prostu lepiej je znosi. Może dlatego przyjeżdżając na Korfu przed ponad 39 laty by tutaj żyć z nowo założoną rodziną bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tutejszej pogody.
Nawet upały lata dochodzące do 40 C to dla mnie coś przyjemnego.
Lubię zmianę krajobrazu i zmianę pór roku , by nie było nudno i monotonnie, ale ciepłe klimaty są bliższe mojemu sercu .
Piękna jest jesień z tymi różnorodnymi barwami spadających liści żółtych, pomarańczowych czy czerwonych. Te tak powstajace kolorowe dywany z liści to przepiękna sceneria do długich spacerów .
Pamiętam ją z kraju kiedy chodziłam na długie spacery do znajdującego się koło naszego domu parku.
Cieszę się takimi spacerami w jesiennej atmosferze w Anglii kiedy co roku jesienią jestem u mojej córki.
Na Korfu tej wielkiej różnorodności kolorów jesieni nie mamy w wielu miejscach.
Wyspa jest ciągle zielona i ma barwne srebrno- zielonych oliwek i ciemno zielonych cyprysów.
By nacieszyć się barwami jesieni trzeba wybrać się na spacer do MON REPOS gdzie jest wiele drzew liściastych przywiezionych tutaj przez Anglików.
Część placu Spianada ma drzewa kasztanowe , które też jesienią zmieniają barwy liści.
Ale to wszystko , czyli ogólnie niedosyt jesiennych barw , które pamiętam z kraju czy z moich licznych podróży po Europie.
Prawdziwej zimy na Korfu nie ma.
Zima nam wszystkim wiąże się ze śniegiem, niskimi temperaturami koło zera czy nawet niżej.
Osobiście takie zimowe krajobrazy uwielbiam oglądać w telewizji, kiedy siedzę w cieplutkim domu i popijam ciepłą czekoladę. 😁😁😁
Zmarznięte stopy, ręce, czerwony od zimna nos to nie dla mnie !
No może nie zupełnie, ale z pewnością na krótko.
Tylko na zasadzie przygody, krótko trwającego doświadczenia i to w okresie wakacji zimowych, kiedy nie trzeba się spieszyć do pracy i nakładać na siebie czapki, szalika, grubego palta i ciepłych butów , które często przemakają na mokrym śniegu czy zimowej topiącej się mazi śniegowej.
To nie dla mnie !!!
Wiosna to też uroczy okres roku . Wszystko budzi się do życia . Ziemia pokrywa się wieloma barwnymi kwiatami.
Jest to jednak okres oczekiwania na lato to piękne , ciepłe i słoneczne.
A jaka jest Wasza ulubiona pora roku???
Jeśli musielibyście wybrać tylko jedną z pór roku w której byście żyli , którą byście wybrali ???
Czy są wśród czytelników mojego blogu ci , którzy wolą zimę !!???
Chyba nie 🤔🤔🤔🤔
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































