Translate

EMERYTURA TO NIE REZYGNACJA Z MARZEŃ

 W dzisiejszych czasach pojęcie ludziach "trzeciego wieku" znacznie zmieniło się. Wielkie postępy w medycynie, dobre porady dotyczące zdrowego sposobu życia, lepsza jakość życia, wiele istniejących szczepień zapobiegających chorobom czy śmierci powodują, że statystyczna średnia wieku ludzi powiększa się. Ludzie żyją dłużej i większość ludzi przechodząc na emeryturę w wieku 60-65 lat to osoby sprawne fizycznie, aktywne w życiu i posiadające ochotę do atrakcyjnego życia po wielu latach pracy zawodowej.

Szczęśliwi są ci, którzy w okresie swojej aktywności zawodowej mają czas i możliwość spełniać swoje marzenia. Często spełnienie naszych marzeń wymaga dużo wolnego czasu a tego w okresie pracy zawodowej zawsze brakuje. Dlatego często myślimy i nawet mówimy o tym, że przechodząc na emeryturę będziemy mogli zrobić wiele rzeczy, na które nie mieliśmy czasu wcześniej.

Tylko ci, którzy okres pracy zawodowej spędzili w większości w pracy, wyłącznie w kręgu ludzi związanych z ich pracą i nie posiadający zainteresowań lub często nawet prywatnego życia fakt przejścia na emeryturę uważają za koniec ich życia.

Na szczęście coraz częściej to się zmienia i emerytura to nowy etap w naszym życiu kiedy nareszcie robimy to co chcemy, nic nie musimy i mamy jeszcze jedną okazję do spełnienia naszych marzeń.

Bardzo często widzę zdziwienie w oczach ludzi kiedy oświadczam im, że przeszłam na wcześniejszą emeryturę. Odpracowałam potrzebną ilość lat i  chociaż byłam zadowolona z moje prcay, która przynosiła mi wiele radości i satysfakcji nadszedł czas na kolejny etap w moim życiu. Uważam, że  póki jesteśmy jeszcze młodzi i zdrowi czas poświęcić więcej czasu sobie i swoim marzeniom.

Oczywiście to przy założeniu, że jest to możliwe. Często nawet na emeryturze ludzie pracują gdzieś dorywczo by powiększyć swój miesięczny dochód. Wiele samotnych osób przechodząc na emeryturę żyją tylko z jednej emerytury, a to często jest bardzo trudne. Szczególnie dla tych osób praca na kilka godzin lub kilka dni w tygodniu to też kontakt ze światem i możliwość wyjścia z domu gdzie nikt na nich nie czeka.




Pracując 35 lat  na Korfu w zawodach związanych z turystyką zawsze było dla mnie za mało lata. Lato wiązało się z wieloma godzinami pracy, z wieloma obowiązkami by pogodzić obowiązki zawodowe, rodzinne z wspaniałym życiem towarzyskim na tej tak turystycznej wyspie Korfu. Za to ostatnio bardzo często płaciłam wielkim zmęczeniem nie chcąc tracić tych wspaniałych wieczorów ze znajomymi przy blasku księżyca z gitarą i śpiewami do późnych godzin.

W chwili kiedy to stało się możliwe zdecydowałam się na wcześniejszą emeryturę by nareszcie tym wszystkim się nacieszyć wspólnie z mężem, też emerytem od kilku lat. Przez kilka lat czekał on cierpliwie na tą moją decyzję czekając na mnie w domu po wielu godzinach mojej pracy z przygotowanym obiadem i uśmiechem na twarzy. Marzyliśmy o tym by wspólnie cieszyć się wolnym od obowiązków życiem póki jesteśmy jeszcze młodzi i zdrowi. Czas pierwszych kilku lat jako małżeństwo emerytów mam głęboko w pamięci. Te letnie beztroskie, niezapomniane wieczory w gronie znajomych, beztroskie poranne kąpiele w morzu i później kawusię na spokojnie. Bo początkowo czułam się jak pies spuszczony z łańcucha. I nie zrozumcie tego źle. W czasie mojej pracy też miałam czas na to wszystko, ale było to ujęte w bardzo napięty plan dnia i plan tygodnia i zawsze było coś za coś. 

Mimo bardzo dobrze opracowanego planu dnia zawsze brakowało mi kilku godzin by w pełni wykonać w ciągu 24 godzin to co chciałam zrealizować i by mieć też czas na relax i odpoczynek.  

Przechodząc na emeryturę nareszcie mogłam wszystko robić kiedy chciałam i jak chciałam, codzienne obowiązki skończyły się, nic nie musiałam , bo robię obecnie tylko to co chcę i kiedy chcę.

W pojęciu wielu Greczynek przejście na emeryturę łączy się bezpośrednio z przejęciem obowiązku wychowywania wnuków i codziennej pomocy dzieciom w codziennych ich obowiązkach. Te kobiety najczęściej  po odchowaniu wnuków idzą, że czas minął nieodwracalnie zabierając im możliwość robienia w tym okresie czegoś dla siebie.

To w ostatnich latach zmienia się i wiele kobiet się buntuje mówiąc, że po wychowaniu własnych dzieci, posiadaniu przez wiele lat obowiązków jako pracujące matki, żony i gospodynie domu mają prawo do posiadania czasu na realizowanie swoich marzeń.

Każdy z nas ma marzenia, które chce w swoim życiu spełnić. Najczęściej pracując zawodowo nie mamy na to po pierwsze czasu i możliwości. W okresie emerytury nareszcie posiadamy nieograniczoną ilość czasu by działać w tym kierunku.  Potrzebne jest tylko zdrowie, możliwości i chęci. 

Jeśli nasze dzieci i wnuki mieszkają niedaleko nas możemy dorywczo, nie codziennie pomóc naszym dzieciom w sytuacjach awaryjnych. Narzucanie na sobie w czasie emerytury wielu obowiązków należących do naszych dzieci nie jest sprawiedliwe. Na wszystko jest odpowiedni czas i możliwości. Tak jak my sami wychowywaliśmy nasze dzieci i godziliśmy obowiązki zawodowe z rodzinnymi to samo powinny robić nasze dzieci. Przebywanie od czasu do czasu przez kilka godzin z wnukami to wielka przyjemność, ale na co dzień to nie nasze siły. I same dzieci chcą więcej czasu być ze swoimi rodzicami. 

Emerytura to dużo czasu dla siebie by działać w różnych kierunkach.  

W pierwszym okresie z pewnością wszyscy zaczynamy więcej czasu poświęcać na dbanie o swoje zdrowie, o dobrą kondycję. Wprowadzamy wiele zmian w naszym codziennym życiu. które od lat chcieliśmy zrealizować takich jak codzienne zdrowe odżywianie się, codzienna gimnastyka lub spacer, czy częstsze spotkanie z naszymi znajomymi. O tym często myśleliśmy wracając zmęczeni do domu po pracy przez wiele lat. Kiedy ten dzień przychodzi należy działać w tym kierunku by realizować nasze marzenia.

Do tego często dochodzą bardziej radykalne zmiany w naszym życiu. W wielu przypadkach małżeństwa emerytów przeprowadzają się do mniejszych bardziej funkcjonalnych domów, które często znajdują się poza miastem i posiadają jakiś ogródek czy werandę na wieczorne spotkania. Po wielu latach życia w tłumie, w szybkim tempie pragniemy wszyscy mieć czas dla siebie w ciszy i w spokoju - bez zegarka. 



Wiele osób w tym okresie odkrywa w sobie nowe talenty w śpiewie, fotografowaniu,  malarstwie, szyciu, gotowaniu itd. Bo teraz jest na to czas i wcale nie musimy tego robić, chcemy to robić, a to wielka różnica!

O ile zdrowie i sytuacja finansowa nam na to pozwala wiele osób decyduje się na podróże i zwiedzanie świata. To jest bardzo ciekawy sposób spędzania czasu na emeryturze. Są też osoby, które decydują się na zakup mieszkania w ciepłych krajach by tam spędzać letnie miesiące. Niektórzy nawet podejmują jeszcze bardziej radykalne decyzje i przeprowadzają się na stałe do ciepłych krajów kupując tam mieszkanie. Mam przykłady takich emerytów z Polski nawet na Korfu!

Każdy ma prawo do życia i spełniania swoich marzeń. Pracując wiele lat w różnych zawodach ludzie mają bardzo różne marzenia dotyczące ich emerytury.

Czytałam o babci w wieku 95 lat, która marzyła do studiach i zrealizowała to kończąc wyższą szkołę w USA.

Inny przykład to babcia, która marzyła zostać tancerką i w wieku 75 lat zapisała się na lekcje tańca i została bardzo dobrą zawodową tancerką.

Jest wiele małżeństw emerytów, którzy decydują się w tym czasie na podróże, których nie mogli zrealizować wcześniej. Jest wiele samotnych osób, które też to robią w towarzystwie znajomych lub nawet sami i to dodaje im energii do dalszego życia. 

Mamy tylko jedno życie i prawo do przeżycia go tak jak chcemy. Tutaj nie ma miejsca na myślenie o tym co inni o tym powiedzą czy jak na to zareagują nasze dzieci. 

Każdy ma prawo decydować o swoim życiu i  ma prawo walczyć o swoje szczęście jakkolwiek jest ono przez nas rozumiane.

Z MYŚLĄ O KIM STWORZYŁAM I PISZĘ MÓJ BLOG "KORFU MOJA PRZYSTAŃ"

 W moim codziennym planie dnia jest kontakt z czytelnikami mojego  blogu i mojej strony na facebook-u. Cieszy mnie bardzo, że liczba czytelników mojego blogu z dnia na dzień wzrasta. Moje artykuły czytają ludzie różnego wieku i  różnej narodowości bo można czytać moje artykuły w różnych językach zmieniając na blogu język z polskiego na inny przez Was wybrany. 




Cieszy mnie, że wśród czytelników są ludzie z całego świata, z Australii, z Ameryki, z Japonii, z Anglii, a nie tylko z Polski. 

Kiedy zdecydowałam się przejść na wcześniejszą emeryturę nie chciałam zerwać kontaktu z turystyką w branży której pracowałam na Korfu przez 35 lat. Po prostu po tylu latach mam turystykę we krwi.  Potrzeba kontaktu z ludźmi i miłość do Korfu gdzie mieszkam z rodziną od ponad 40 lat spowodowała narodzenie się tego pomysłu o pisaniu tego blogu. Po tylu latach pracy w branży turystycznej zdobyłam wielkie doświadczenie i szaloną ilość informacji o tej wyspie, która nie chciałam by poszła na marne  i którą chciałam się z Wami podzielić.  Mówię też o tym na moim filmiku tutaj: 

https://www.facebook.com/watch/?v=296297102462267

Poniżej opisuje grupy czytelników do których skierowany jest mój blog. Powodów jest i było wiele. Lubię przelewać moje myśli i doświadczenia " na papier" i dzielić się nimi.

1) Po pierwsze pomyślałam o wszystkich Polakach , którzy myślą o wakacjach na Korfu.  Moje informacje z codziennego życia na stałe na tej wyspie  mogą być Wam przydatne, bo znam to miejsce od strony mieszkańca tej wyspy i żyję tutaj przez cały rok. Początkowo myślałam tylko o czytelnikach z Polski lub o Polakach mieszkających za granicą kraju. Okazało się jednak, że możliwość automatycznego tłumaczenia moich artykułów na moim blogu przez google znacznie poszerzyła zakres i liczbę czytelników mojego blogu. 

Sądzę, że przed przyjazdem na wakacje na Korfu warto jest poznać tą wyspę, by wiedzieć gdzie będziecie spędzać swój urlop. Przyjeżdżając na wakacje do Grecji po pierwsze chcecie mieć dobrą pogodę, dużo słońca, ciepłe morze i wspaniałe greckie posiłki, ale nie tylko. Bo  każde miejsce w Grecji ma swój charakter i swoje tajemnice.
Byście lepiej poznali Korfu podaję Wam wiele informacji o tej wyspie w artykułach z serii CO WARTO WIEDZIEĆ O KORFU (jest tych artykułów ponad 50). Dodatkowo w artykułach z serii WAKACJE NA KORFU opisuję Wam wszystkie najpiękniejsze miejsca na wyspie i podaje wiele praktycznych rad byście mogli  zorganizować niezapomniane wakacje na Korfu nawet przybywając tutaj indywidualnie. W artykułach z serii PLAŻE NA KORFU opisuję Wam wybrzeża wyspy i plaże tam znajdujące się byście wybrali zakwaterowanie w najlepszym dla siebie miejscu. W artykułach z serii OSADA TURYSTYCZNA opisuje te najbardziej popularne turystycznie miejsca na wyspie. Dając po prawej strony blogu hasło ZAKWATEROWANIE , HOTEL, TURYSTYKA NA KORFU. Tam poczytajcie artykuły na te tematy. A na moim blogu macie dużo do czytania.

Nadmienię jednak, że sama NIE ZAJMUJĘ SIĘ rezerwacją hoteli czy apartamentów na Wasze wakacje. Mam też zasadę nie polecania konkretnych miejsc zakwaterowania o co często mnie prosicie.

2) Pomyślałam o wszystkich, którzy interesują się codziennym życiem w Grecji. Na moim blogu macie serię artykułów ZWYCZAJE NA KORFU  w których opisuję Wam zwyczaje mieszkańców wyspy w ciągu całego roku, ludzi w różnym wieku, żyjących w różnych miejscach na wyspie. Bardzo często przyjeżdżając tutaj na wakacje o to się pytacie i tą, nie tylko turystyczna strona wyspy interesujecie się. Potwierdzeniem tego jest to, że często rezerwujecie na wakacje domy daleko od ośrodków turystycznych zaszyte w gajach oliwnych lub znajdujące się w typowych małych wioskach na Korfu. Opisuję też wiele ciekawych , nie turystycznych wiosek na wyspie gdzie moglibyście spędzić ciekawe wakacje. Są one umieszczone w serii artykułów CIEKAWE WIOSKI KORFIAŃSKIE.

3) Pomyślałam o wszystkich, którzy po wakacjach na Korfu myślą poważnie o kupnie domu na tej wyspie i przeniesieniu się tutaj na stałe lub na wiele miesięcy letnich. Obecnie wiele osób pracuje zdalnie, przez internet i pragnie zmienić swoje życie przenosząc się do cieplejszego kraju by mieszkać i żyć inaczej, bliżej natury, lepiej jakościowo. Takie artykuły znajdziecie w serii DOMY lub NIERUCHOMOŚCI gdzie znajdziecie podstawowe informacje na ten temat.

I tutaj pragnę wyraźnie nadmienić,  że biura sprzedaży domów czy nieruchomości nie posiadam i tym tematem nie zajmuję się. Są na wyspie specjalne biura zajmujace się tą dziedziną i  niestety nie znam żadnego z polsko - jezyczna obsługa. O ile wiem do dnia dzisiejszego takiego tutaj nie ma.

4) Pomyślałam o miłośnikach przyrody, dla których ta wyspa jest Rajem. Korfu jest zielone przez cały rok i jest to wielki ogród botaniczny Europy z wieloma gatunkami roślin, które gdzieindziej już wyginęły. Artykuły o tej tematyce znajdziecie w serii PRZYRODA NA KORFU. 

5) Pomyślałam o miłośnikach kuchni greckiej. Osobiście lubię dobre jedzenia, ale lubię też je sama gotować! Przyjeżdżając żyć na Korfu z mężem Grekiem od początku chciałam nauczyć się gotować wszystkie greckie potrawy. Stopniowo zostałam specjalistką w tej dziedzinie. Moje koleżanki Greczynki z Korfu często mówią, że mogą się wiele ode mnie nauczyć i często proszą mnie o moje przepisy w których łączę elementu greckiej i polskiej kuchni. Na moim blogu znajdziecie bardzo dużo moich przepisów na greckie dania tak jak ja je gotuje i przepisy na typowe korfiańskie dania, które warto skosztować w czasie wakacji na tej wyspie. Jest ich dużo w serii artykułów KUCHNIA GRECKA I KORFIAŃSKIE PRZYSMAKI.

6) Pomyślałam o przekazaniu Wam cech mentalności greckiej, którą przesiąkłam żyjąc tutaj na stałe z rodziną ponad 40 lat.

Jak wiecie " co kraj to obyczaj" i ludność każdego  kraju ma swoje specyficzne cechy charakteru i odmienną mentalność. Od zawsze lubiłam analizować sposób myślenia i postępowania ludzi. Żyjąc na Korfu tyle lat często byłam zaskoczona ich innym podejściem do życia. Z początku był to często dla mnie szok, z czasem sama tym przesiąkłam, pokochałam i zmieniłam sama swój sposób patrzenia na życie.  Myślę, że warto o tym poczytać, bo wielu z Was przyda się to by polepszyć własne życie i pod innym kątem spojrzeć na życie by żyć i czuć się szczęśliwym. Jeśli Was to interesuje czytajcie moje artykuły z serii CZEGO MNIE ŻYCIE NAUCZYŁO lub DZISIEJSZA GRECJA.

7) Postanowiłam opisać Wam moją historię życia na tej wyspie. Bo wielokrotnie pytacie się jak ja się na tej wyspie znalazłam przed tyloma laty i jak się tutaj żyje. Dodatkowo moje historie i przygody w czasie zaklimatyzowania się w nowym miejscu, z inną zupełnie kulturą są też bardzo ciekawym tematem, który wielu z Was interesuje. Są one szczególnie interesujące bo pochodzą z okresu  sprzed internetu, z okresu kiedy na wyspie byłam trzecią mieszkającą tutaj na stałe Polką. Dla wielu z Was to już historia, ale ciekawe jest jak to kiedyś tutaj było. Te artykuły znajdziecie w serii artykułów TO I OWO O MNIE, PIERWSZE LATA NA KORFU

8) Chcę mieć  kontakt z czytelnikami mojego blogu.

 Zakładając dodatkowo poza blogiem stronę na Facebook-u o tej samej nazwie pragnę mieć kontakt z Wami na co dzień. Z wieloma z Was pije w tym samym czasie poranną kawę i dzielimy się między sobą serdecznymi pozdrowieniami. To jest bardzo miłe!  Dodatkowo codziennie na tej stronie umieszczam  wybrane przeze mnie artykuły z mojego blogu, które często mają do czynienia z aktualnościami tego dnia czy okresu życia na wyspie. Dostając od Was wiele listów z pytaniami staram się codziennie umieszczać na tej stronie artykuły będące odpowiedzią na Wasze pytania. Dodatkowo jeśli pytacie się o coś innego czego nie napisałam w jakimś moim artykule, piszę nowy w odpowiedzi na te Wasze nowe  pytanie. Wasze pytania to dla mnie  świetne źródło nowych tematów na moje nowe artykuły. Tak więc nie zwlekajcie pytać się o to co Was odnośnie tej wyspy interesuje.

Oczywiście tak jak mówię w powyżej zamieszczonym filmików  nie proście mnie o polecanie konkretnych hoteli czy pokoi , o ceny konkretnego zakwaterowania, o firmy i ceny wypożyczenia  samochodów, czy transfery z lotniska, itp.

 Ja już się tym nie zajmuję!!!

Jest już na wyspie nowsza generacja Polek, mieszkająca na wyspie i zajmującą się tym zawodowo. Dużo praktycznych rad , cen i opinii hoteli znajdziecie na FB na stronie KORFU RAJ WAKACYJNY - polecam. Wycieczki po polsku polecam organizowane przez biuro SAŁATKA PO GRECKU.

I tutaj nadmienię , że sama wycieczek prywatnych lub grupowych po wyspie już nie prowadzę. 

9) Myślę o wielu przemiłych czytelnikach mojego blogu z którymi nam na co dzień kontakt. 

Mój blog dał mi możliwość kontaktu z wieloma ciekawymi ludźmi. Jestem już kobietą dojrzałą i doświadczyłam wiele w moim życiu. Lubię dzielić się moimi przemyśleniami i doświadczeniami z innymi. Z wieloma osobami dyskutuję na różne tematy właśnie na mojej stronie na Facebook-u. Są też czytelniczki mojego blogu, z którymi mam kontakt prywatny i dyskutujemy razem na nurtujące nas tematy. Z wielką radością mogę powiedzieć, że moje rady i przemyślenia  pomogły wielu z Was zmienić sposób myślenia o życiu, jakości życia i zaczeliście patrzeć na swoje życie pod innym kątem. Bardzo miłe są maile w których dziękujecie mi na tego typu artykuły z serii CZEGO MNIE ŻYCIE NAUCZYŁO, ŻYCIE, PRZEMYŚLENIA. Są też osoby, którym moje artykuły z tej serii pomogły przetrwać bardzo trudne chwile czy nawet okresy ich życia, pomogły uwierzyć w siebie i iść do przodu z wiarą o lepsze jutro. Dziękują mi za to i osobiście bardzo sobie to cenię, że mogłam w ten sposób komuś pomóc. To dowodzi, że pisanie artykułów na moim blogu nie tylko przynosi mnie samej radość ale pomaga innym.

10) Zwracam się też do kobiet w różnym wieku.  Na moim blogu umieszczam też artykuły z praktycznymi poradami dla pań dotyczącymi naszej urody, naszego gospodarowania w domu czy  pierwszej pomocy w różnych przypadkach. Takie artykuły znajdziecie w serii COŚ DLA KOBIET lub PRAKTYCZNE RADY.


Ufff. Dość dużo się tego nazbierało.

 Czytając artykuły z poszczególnych podanych powyżej  serii artykułów macie możliwość po pierwsze przeczytać te, które Was najbardziej interesują. Ja z mojej strony dziękuję wszystkim czytelnikom mojego blogu za Waszą obecność i obiecuję, że nadal z tą samą pasją będę nadal pisać artykuły na moim blogu. Jeśli macie jakieś tematy, które Was interesują, a na moim blogu nie znaleźliście artykułów, które je poruszają napiszcie do mnie o tym. W ten sposób i Wy pomagacie mi znaleźć nowe tematy dla moich artykułów. 

Na koniec chcę podkreślić,  że na moim blogu podaję Wam wiele ogólnych informacji o wyspie byście ją poznali i wiedzieli jak się tutaj poruszać. To z pewnością pomoże Wam zorganizować sobie swoje wakacje na Korfu. 

Proszę nie miejcie mi za złe,  że nie mam czasu spotykać się z Wami by porozmawiać o Korfu. Codziennie w sezonie wiele czytelników mojego blogu prosi mnie o to.  To jest bardzo miłe,  ale praktycznie nierealne. Przez wiele lat mojej pracy w turystyce moje życie w sezonie było związane z turystami przybywającymi tutaj na wakacje. Obecnie , po przejściu na emeryturę cieszę się latem na Korfu i cenię sobie moje PRYWATNE życie. W czasie wolnym odpowiadam Wam w miarę szybko na Wasze pytania. Jest mi bardzo miło jak przypadkowo spotykam Was gdzieś na wyspie i krótko rozmawiamy sobie. Jest Was na Korfu na wakacjach coraz więcej!!!

Bardzo możliwe, że w przyszłości określę dzień , godzinę I miejsce na Korfu gdzie będziemy mogli spotkać sie razem,  porozmawiać I poznać się. Obecnie jednak cieszę się  moimi prywatnymi wakacjami na Korfu o czym przez wiele lat pracy marzyłam. 

RYBA PIECZONA W PIEKARNIKU

 Grecja to kraj otoczony morzem z bardzo długą linią brzegu morskiego i duża liczbą wysep. Na około całej Grecji w morzu możecie macie możliwość łowić różnego rodzaju ryby i owoce morza.

Grecy to naród, który je bardzo dużo ryb i to w bardzo różny sposób.

Na ten temat piszę Wam w moim artykule tutaj

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/02/korfiacy-jedza-duzo-ryb.html

Wszyscy przybywający na wakacje do Grecji zajadają się tutejszymi rybami siedząc najczęściej nad morzem w jakiejś tawernie. Można tutaj delektować się rybami grillowanymi, duszonymi w różnych sosach, lub smażonymi - każdy wybiera to co mu najbardziej smakuje.

Osobiście uwielbiam wszystko co pływa i w tygodniowym jadłospisie u nas w domu mamy przynajmniej 3 razy w tygodniu ryby lub owoce morza.



Wielkim udogodnieniem dla wszystkich mieszkańców wyspy jest możliwość kupowania świeżych,  z codziennego połowu ryb od rybaka, który jeździ co drugi dzień po wioskach w górach na Korfu  i sprzedaje ryby wszystkim tym, którzy tam mieszkają. On dosłownie podjeżdża pod nasz dom i tak świeżutkie ryby z samochodu - lodówki trafiają do naszej kuchni i później bezpośrednio na nasz stół. To jest bardzo istotne, że nie musimy jeździć po świeże ryby do stolicy, ale ryby przyjeżdżają do nas!

Jak wcześniej powiedziałam ryby można przyrządzić do jedzenia w różnorodny sposób. Jest jednak jeszcze jeden, bardzo szybki i prosty sposób przyrządzenia ryb różnej wielkości o którym warto jest wiedzieć.

Wiele osób uważa, że najsmaczniejsze są ryby grillowane, ale wymagają one odpowiedniego miejsca do grillowania, węgla czy drewna, kominka, czy grilla na zewnątrz domu. Potrzebny jest też czas na przygotowanie tego wszystkiego do grillowania. Dodatkowo tak grillowane ryby  często, jak się je trochę więcej potrzyma na ogniu wysychają i tracą na smaku. Jak nie macie grilla na zewnątrz możecie grillować w domu w kuchni w piekarniku posiadającym grill. Takie jednak grillowanie w domu powoduje roznoszenie się po całym domu zapachu, który trudno usunąć. Jeśli mamy grill na zewnątrz domu to w zimie przy wietrze, zimnie czy deszczu przygotowując te ryby można łatwo się przeziębić. W lecie kiedy są szalone upały trudno jest wytrzymać dodatkowy żar z grilla. Tutaj pokażę Wam wyjście z tej sytuacji. Mam na to łatwy i szybki sposób by przygotować ryby w Waszym piekarniku w kuchni w domu.

Mówię tutaj o rybach wielkości dłoni czy nawet większych rybach o wadze ponad 2kg. Te większe trzeba jednak ukroić poprzecznie  na kilka centymetrów głeboko by upiekły się wszędzie równocześnie.

Przygotowujemy nasze ryby oczyszczając je i myjąc dokładnie pod bieżącą wodą. Solimy je kilkanaście minut przed pieczeniem. Przygotowujemy mieszaninę z oliwy z oliwek, z oregano i z pieprzem. Dobrze mieszamy tą mieszaninę by dobrze się połączyły jej składniki. Nagrzewamy piekarnik do 200C .

Przygotowujemy dużą głęboką blachę  i układamy w niej folię kuchenną tak by jej brzegi unosiły się do góry i zbierały na rogach. Do tak powstałej jakby mniejszej blachy wkładamy nasze ryby nasączone pędzelkiem przygotowaną mieszaniną z oliwą, a na około na blachę wlewamy kilka szklanek wody.






Wkładamy je do piekarnika i z chwilą gdy ryby będą upieczone z jednej strony wyjmujemy je z piekarnika i obracamy ostrożnie na druga stronę tak by nie przedziurawić folii i by woda nie dostała się do powstającego z ryb sosiku. Wkładamy je ponownie do piekarnika i jak są gotowe przygotowujemy dodatkowo oliwę z oregano i cytryną by je polać.

W ten sposób pieczone ryby są soczyste wewnątrz, dobrze upieczone i smaczne dokładnie tak samo jak grillowane. W ten jednak sposób nie mamy w domu dymu, ani zapachu, łatwo się wszystko czyści i myje i ryby są przepyszne.


Na obiad najczęściej je jemy z zebranymi w naszej winnicy dzikimi warzywami ( po grecku XORTA), z różnymi sałatkami lub innymi dodatkami.





Tak przygotowane ryby są bardzo smaczne i o wiele zdrowsze od smażonych. Bo my unikamy jeść dużo smażonych ryb i smażymy czasami tylko te malutkie, które w całości z przyjemnością chrupiemy. Większe ryby przygotowuje w powyżej opisany sposób.

Sądzę, że wiele gospodyń szybko zaakceptuje wyżej opisany sposób przyrządzania ryb, bo jest szybki, łatwy i nie zostawia wiele do mycia.

SMACZNEGO !!!

NOWOROCZNE PREZENTY W GRECJI

  Co kraj to obyczaj.

 W Grecji dajemy sobie prezenty w Sylwestra, kiedy zmienia się stary rok na nowy. W innych częściach świata prezenty prezenty daje się po wigilii lub w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia.

W sylwestra wszyscy w Grecji czekają na prezent, który przyniesie im szczęście na cały nadchodzący rok. Bo Grecy są zabobonni. Na ten temat macie artykuł na moim blogu tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/01/czy-grecy-sa-zabobonni.html

Zasadą jest też, że w Sylwestra wszystkie Greczynki ubierając się na mają na sobie coś czerwonego. Może to być część widocznego lub nie  ubioru lub choćby czerwona kokardka przy staniku tak by w czasie noworocznej zabawy nikt ich nie zauroczył i by szczęśliwie zacząć nowy rok.

Kiedy zmianę roku spędzamy rodzinnie prezenty przekazywane sobie nawzajem są różne i bardziej prywatne.

Jeśli jednak jesteśmy zaproszeni na Sylwestra do innego domu, do znajomych czy dalszej rodziny zawsze zabieramy ze sobą prezent  dla domu,  który nas gości. Najbardziej popularny sylwestrowy prezent to GOURI  czyli coś na szczęście domu. Najczęściej jest to srebrny lub pozłacany owoc granatu, który często ma też zawieszone na kokardzie oko. Granta jest na szczęście, a oko jest na zauroczenie w które Grecy wierzą.




Przed nowym rokiem w wielu sklepach z prezentami możecie kupić takie prezenty. Są one różnej wielkości i oczywiście w bardzo różnych cenach.




Dlaczego owoc granatu króluje w przekazywanych w ten dzień prezentach? W ostatni dzień roku we wszystkich greckich domach przygotowuje się owoc granatu, który przy zmianie roku rozbija się przed drzwiami domu. To ma przynieść dużo szczęścia i dużo dobra w tym domu.


Osobiście rozbijam go na czymś  by później wykorzystać ten pyszny owoc i dodać go do noworocznej sałatki.

Przed Sylwestrem w Grecji pieczemy ciasto noworoczne, które nazywa się WASILOPITA. 

Do tego ciasta wkładamy mały pieniążek.



Dzieląc się kawałkami tego ciasta w nowym roku wszyscy szukamy w cieście tego pieniążka. Kto go znajdzie ma dużo szczęścia w nadchodzącym roku. Wielokrotnie znalezienie takiego pieniążka łączy się z jakimś dodatkowym, symbolicznym prezentem.

Jeśli spędzamy Sylwester sami w domu i inne osoby z rodziny są nieobecne, czy mieszkają daleko dzieląc się ciastem noworocznym po pierwsze odkładamy na bok kawałek ciasta DLA DOMU, drugi dla CHRYSTUSA i następne dla bliskich, którzy nie są obecni. Jeśli w ich kawałku ciasta znajdzie się później FLOURI to należy im się dodatkowy prezent z naszej strony.

Ciekawa jestem kto w tym roku znajdzie ten pieniążek???



ŚWIĄTECZNE PREZENTY DAWNEJ I DZISIAJ

 Okres świąt Bożego Narodzenia wielu z nas kojarzy się przede wszystkim z prezentami pod choinkę. Poza choinką, spotkanie z rodziną i bliskimi nas osobami, rodzinną wigilią zawsze myślimy o tym co dostaniemy w prezencie w te szczególne dni.

Pierwszy, mały prezent otrzymywaliśmy 6 grudnia. Był to zwiastun tych większych, które czekały na nas pod choinką.



Pamiętam z mojego dzieciństwa, a było to przed ponad 50 laty, wraz z rodzeństwem cierpliwie czekaliśmy na świąteczne prezenty, które przynosił i układał pod choinką mój tato przebrany w Świętego Mikołaja. Otwieraliśmy je dopiero po zakończeniu się wigilijnego posiłku. Często podglądaliśmy jakieś tam znajdujące się paczki, dotykaliśmy je by zgadnąć dla kogo są i co zawierają w środku. Nasza rodzina była 6-osobowa, więc prezentów było dość dużo, tylko nie wiadomo było który jest dla kogo. Tutaj potrzeba było uzbroić się w cierpliwość by doczekać się tej tak oczekiwanej chwili.



W tym czasie prezenty były różne. Bardzo często poza zabawkami, czy książkami dostawaliśmy nowe ubrania, w które ubieraliśmy się w kolejne świąteczne dni. 

W latach 60-70 w wielu przedsiębiorstwach w Polsce organizowane świąteczne imprezy dla dzieci ich pracowników gdize poza zabawą pojawiał się Święty Mikołaj i rozdawał dzieciom siatki z czekoladkami i pomarańczami. To był wtedy rarytas i bardzo atrakcyjny prezent dla dzieci.

Dzieciaki w czasie świąt więcej czasu spędzały bawiąc się na śniegu na zewnątrz, lepiąc bałwana, lepiąc śnieżne fortecy by rzucać w siebie kulkami ze śniegu, jeżdżąc godzinami na łyżwach, ślizgając się na sankach czy po prostu na jakiejś desce. To było nasze dzieciństwo, beztroskie, bez dużych wymagań o bardzo drogie świąteczne prezenty, bo wszystko to co było nam do szczęścia potrzebne to był fajnie spędzony czas na zabawie z rówieśnikami, czy z rodzeństwem w domu lub poza domem.

Czasy jednak się zmieniły. Obecnie takie zabawy przeszły raczej do historii, bo dzieci więcej czasu spędzają w domu przed komputerem czy laptopem niż na zabawie z rówieśnikami na zewnątrz.

Dawniej świąteczne prezenty były tylko akcentem przypominającym o tym, że ktoś o nas pamięta i chce sprawić nam przyjemność. Dla dzieci była to jakby nagroda za dobre zachowanie się czy dobre postępy w nauce. Dzisiaj w większości przypadków dzieci obrzucane są wieloma, nawet bardzo drogimi prezentami by w  ten sposób zrekompensować im brak czasu na zabawę z nimi. Często ten szał świątecznych prezentów przekształca się w pokaz kogo na co stać. Bo nie zapominajmy, że tak jak dawniej i dzisiaj jest wiele rodzin, które mają problemy ekonomiczne i nie jest ich stać na wyszukane prezenty dlas swoich dzieci czy innych członów rodziny.

Kiedy przed ponad 40 laty założyłam moja polsko-grecką rodzinę na Korfu byłam bardzo zdziwiona tym, że w Grecji prezenty rozdaje się w przeddzień nowego roku, a nie w Boże Narodzenie. Mnie osobiście to się nie podobało i wraz z wprowadzeniem wielu elementów polskiej tradycji w święta w mojej rodzinie rozdawaliśmy sobie prezenty w Boże Narodzenie. Na szczęście moja grecka rodzina była wielonarodowa z Anglikami, Amerykanami, Szwedami i mną Polką, więc połączyliśmy zwyczaje wszystkich tych narodów by stworzyć nasze, nowe, wspólne tradycje.

Pamietam, że od początku świątecznych prezentów było mnóstwo. Były wśród nich prezenty podstawowe, te droższe dla każdego z nas, ale poza tym było wiele pomysłowych prezentów często zrobionych przez nasze dzieci lub ciekawie zapakowanych. Niektóre z nich były powodem do śmiechu, np. pieknie zapakowana w dużym kolorowym pudełku zapalniczka dla dziadka, który wiecznie gubił zapalniczki. Zawsze przy otwieraniu tych prezentów było dużo zabawy o śmiechu.

Cudowne czasy, kiedy w święta dom wypełniał się małymi dziećmi i istniał ten szalony bałaganik w domu z rozrzuconymi wszędzie prezentami czy opakowaniami tych prezentów łączący kilka pokoleń z ciągle biegającymi po domu małymi dziećmi.

Obecnie wspominam to z wielką przyjemnością, ale nie jestem pewna, czy mogłabym przez wiele dni wytrzymać taki świąteczny szał. Może dlatego, że nasze wnuki mieszkają daleko i możemy się nimi nacieszyć w okresie letnich wakacji kiedy jest duża swoboda ruchu na zewnątrz, na plaży, w parku, w górach i nie są wszyscy zgromadzeni jednocześnie nawet w dużym domu ??!

Dzisiaj święta i świąteczne prezenty zwyciężyła  technologia!

Kontaktujemy się nawet z daleko mieszkającą rodziną przez video telefony, wspólnie z pomocą tej technologii nawet jemy posiłki. Bardzo często w naszej wigilii uczestniczą też w ten sposób nasze daleko mieszkające dzieci i wnuki bo zebranie całej rozsypanej po świecie rodziny w te dni jest często trudne i kosztowne. 

Jeśli chodzi o dzisiejsze świąteczne prezenty to młoda generacja interesuje się tylko prezentami w postaci laptopa, komputera, nowej wersji telefonu komórkowego czy nowej gry komputerowej. 

Obecnie większość dzieci ma wszystko to co jest niezbędne do ich rozwoju, ubioru, szkolenia czy zabawy, nawet jeśli to odbywa się kosztem wielkich wyrzeczeń ze strony rodziców. Niestety nie jestem  jednak pewna, czy jest to zawsze przez dzieci doceniane. 

Kiedy opowiada się im o dawnych czasach, kiedy w wielu przypadkach nowe buty, czy nowa sukienka była marzeniem dla małej dziewczynki to uważają one, że to opowiadania o czasach Noego.

Wiemy, że nawet dzisiaj w wielu miejscach na świecie dzieci są głodne, nie mają w co się ubrać i nie mają niezbędnych leków by przeżyć różne choroby. Tak niestety często dzieje się też obok nas, w sąsiednim domu, wśród rówieśników naszych dzieci czy wnuków chodzących do tej samej szkoły. Nie zapominajmy o tym, szczególnie w te świąteczne dni i o ile możemy pomóżmy w podarowaniu i tym dzieciom jakiegoś prezentu w te dni. To może być coś drobnego, ale z pewnością da wiele radości, a o to właśnie chodzi. 

Nie zapominajmy o samotnych, starszych osobach z naszej rodziny lub mieszkających obok nas. Oni też czekają na jakiś drobny prezent lub niespodziankę w te dni. Może to być krótka odwiedzina na herbatę z paczką świątecznych ciastek. Może to być drobny prezencik, który wiele nie kosztuje. tutaj liczy się sam gest!

W dzisiejszych czasach więcej radości dają prezenty, których nie można kupić. Okazanie zainteresowania, szczery uścisk, uśmiech na dzień dobry, okazanie miłości i nawet krótka obecność  w tym tak zaganianym świecie ma często więcej wartości od paczuszki z prezentem.



Przed świętami reporter zapytał mnie na ulicy o to jaki prezent chcę na święta?? Pomyślałam właśnie o tym, o możliwości kontaktu z najbliższymi osobami, wspólnym posiłku z towarzyszami życia, o zdrowiu i spokoju ducha w te świąteczne dni. 

Chciałabym by świat był lepszy, by w rodzinach okazywano miłość,  by szanowano ludzi starszych i wychowywano młodych ludzi ceniących po pierwsze wszystko to czego nie można kupić za pieniądze: dar życia, dar zdrowia, moralność, szacunek do rodzinnych tradycji, szczerość w stosunkach międzyludzkich, cenienie piękna duszy a nie tylko piękno ciała. 

To są według mnie najlepsze świąteczne prezenty w dniu obecnym.

JAK MINĘŁY NASZE ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2021

 W tym roku  święta uśmiech pojawił się na naszej twarzy. Wspominając samotne święta z ubiegłego roku w okresie lockdown w tym roku mieliśmy możliwość spędzić święta w małym towarzystwie. 



Szalejący już drugi rok Covid nadal nas wszystkich ogranicza i powoduje, że musimy być ostrożni w zakresie kontaktów z innymi ludźmi, ale przynajmniej w te święta mieliśmy wolność poruszania się i wolność wyboru miejsca na świętowanie.

Wigilię tradycyjnie spędziliśmy sami w domu delektując się polskimi smakołykami, trochę innymi niż w ten dzień w Polsce. 

U mnie w domu w wigilię jemy rosół z kury z moimi słonymi paluszkami i na drugie jemy kotlet schabowy z ziemniakami i surówką z warzyw z dodatkiem borówek.



W te świąteczne dni lubię poranne spacery po stolicy, kiedy wszyscy właściwie jeszcze śpią i na ulicach spotkać można tylko osoby idące do kościoła. 


Tak jak Wam wcześniej mówiłam mój mąż poza uczestniczeniem w chórach na Korfu śpiewa też w katedrze katolickiej kościoła prawosławnego na Korfu. W tym roku msza święta była możliwa z ograniczoną liczbą wiernych w maskach, ale jednak odbyła się z zachowaniem wszystkich tradycji. 




W pierwszy dzień świąt mimo zapowiedzianego deszczu pogoda dopisała, było pochmurnie, ale nie padało. Jadąc do kuzynów męża na świąteczny obiad podziwiałam zielone krajobrazy na Korfu, które w niektórych miejscach przypominały mi kolorystykę Bieszczad w okresie jesieni.




Pierwszy dzień świąt spędziliśmy w tym roku z kuzynami męża. W tym roku nie zabrakło śpiewów przy stole zastawionym smakołykami z przepysznym nadziewanym indykiem. Było bardzo miło i wesoło. Nie dbając o dietę, ani kilogramy biesiadowaliśmy do późnego wieczora. To chyba była odpowiedź na brak tych radości i towarzystwa przy stole w poprzednim roku. To była prawdziwa uczta.

Dlatego następnego dnia zdecydowaliśmy się w tym roku zrezygnować z mięsa, bo w naszym jadłospisie w ciągu całego roku nie ma dużo mięsa, jemy więcej warzyw, ryb i owoców morza.  W tym roku w drugi dzień świąt na naszym stole nie było pieczonego baranka tak jak to robimy co roku. Drugi dzień świąt spędziliśmy sami u nas w domu i na naszym stole królowały tylko pieczone ryby i do tego pory duszone z ryżem.


Oczywiście do tego mieliśmy nasze pyszne wino i moje słone paluszki, bo to jest nieodłączną częścią naszych świąt.

Po posiłku pojechaliśmy też na spacer nad morze mimo kapiącego deszczu.


W te dni nasze długie, codzienne spacery są nam bardzo potrzebne by zachować kondycje i nie przybyć na wadze. Nie przerażała nas  zła pogoda, nawet deszcz bo po powrocie do domu delektowaliśmy się pyszną kawą ze świątecznym dodatkiem.



W te tak zimowe, deszczowe dni na Korfu wieczorami nie mogło zabraknąć dobrej muzyki, fajnych filmów o świętach w towarzystwie palącego się kominka i lampki naszego wina.






Co roku nasze życzenia świąteczne są mniejsze i ograniczają się do tego czego nie można kupić za żadne pieniądze. 

W dzisiejszej nieciekawej sytuacji na całym świecie życzyliśmy wszystkim po pierwsze dużo zdrowia i oby w następnym roku w święta nikogo z nas tutaj nie zabrakło. Myśleliśmy o naszych ukochanych, którzy w większości są daleko od nas i na szczęście mieliśmy możliwość kontaktować się z nimi przez internet. Wspominaliśmy w te dni święta, które minęły, te z naszego dzieciństwa lub w okresu kiedy nasze dzieci były małe. Na szczęście mamy wiele takich bardzo miłych wspomnień. 

ŚWIĘTA SAMI Z WŁASNEGO LUB NIE WYBORU...

Święta o okres w którym wszyscy chcemy znaleźć się w gronie ukochanych osób. 

Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Powodów jest wiele, bo samo życie nie jest zawsze tak dla wszystkich takie łatwe. Wiele osób spędza święta samotnie z własnego wyboru lub z konieczności.


Obecnie wszyscy są zaganiani, nadmiar codziennych obowiązków i codziennie powiększająca się liczba problemów powoduje, że dla wielu osób kilkudniowa przerwa świąteczna to po prostu spragniony krótki od tego odpoczynek. 

Jeśli ktoś pracuje przez bardzo wiele godzin dziennie i jest osobą samotną to bardzo często nawet w pięknie udekorowanym domu marzy jedynie o tym by jak najwięcej godzin spędzić śpiąc, leżąc na kanapie i nic nie robić. Nawet zaproszenia rodziny na rodzinnie spędzone święta są przez te osoby odrzucane i to nie dla tego, że tego nie chcą. Duże odległości, problemy związane z ewentualną długotrwałą  podróżą samolotem czy samochodem i poważne obowiązki w pracy dnia następnego powodują, że często te rodzinnie spędzone święta są marzeniem.

Przy rozwoju dzisiejszej technologii kontakt z rodziną i ukochanymi ogranicza się do wymiany życzeń przez komputer  lub na video rozmowie by choć tak czuć się blisko i razem.

Obecnie wiele rodzin jest rozrzuconych po całym świecie i spotkanie przy jednym, rodzinnym stole w rodzinnym domu jest  po prostu niemożliwe ze względów praktycznych czy nawet ekonomicznych.

Najbardziej jednak cierpią na tym osoby starsze, które mieszkają samotnie. Dzieci z domu odeszły, założyły gdzieś daleko swoją rodzinę i podróż osób starszych by dojechać do dzieci czy wnuków jest dość trudna. Podróżowanie w te świąteczne dni dla osób starszych jest często wyzwaniem, bo istnieją częste opóźnienia samolotów, problemy z korkami na drogach itp. 

Niestety obecnie istnieją też sytuacje kiedy rodzina może mieszkać nawet w tym samym mieście, czy nawet w tej samej dzielnicy, ale każdy chce spędzać święta w bardzo małym rodzinnym gronie gdzie nie ma miejsca dla dziadków. To są bardzo smutne sytuacje.

Jeśli osoby starsze mają szczęście mieć jeszcze obok siebie partnera swojego życia to święta mijają mile choć w odosobnieniu. Nauczeni być sami ale razem na co dzień, z dala od pozostałej rodziny umieją organizować sobie codzienne życie czy nawet święta tak by sprawiały im przyjemność.

Gorzej jest jeśli jakaś starsza osoba mieszka sama nie z wyboru, ale życie jej się tak ułożyło. Często długoletni partnerzy życia odchodzą z tego świata lub ich nigdy nie było i tak zostają oni sami w swoim domu, w swoich kontach i trudno im jest żyć gdzie indziej, bo jak wiecie starych drzew nie przesadza się. W takiej sytuacji o ile ta osoba sama nie umie się zorganizować by mile spędzić te dni bardzo ważna jest pomoc rodziny czy znajomych, którzy mają z nimi kontakt. Tutaj mówię głównie o osobach starszych, często chorych czy już nie tak sprawnych ze względu na leciwy wiek.

Bo zupelnie inna jest sytuacja u osób, które z własnego wyboru są same w te dni. To są najczęściej osoby, które mają na plecach bagaż z wieloma doświadczeniami życiowymi. 

Te osoby lubią i nawet cieszą się tym, że mogą być same, bez dodatkowych, bez świątecznych obowiązków wobec innych. Cieszą się tym, że same organizują sobie swój czas tak jak chcą z kim chcą i kiedy chcą, bez większych zobowiązań.

Obecnie jest wiele takich osób. Statystycznie jest więcej takich kobiet w różnym wieku. Jest też wiele młodych dziewcząt, które decydują się tak spędzić święta z dala od rodziny bo rodzina jest daleko i same nie mają jeszcze towarzysza życia. Często te osoby ograniczają się to wieczornego spotkania ze znajomymi w jakiejś restauracji czy nawet na krótko w kawiarni w świątecznej atmosferze by później wrócić samemu do swojego domu.

Inna, obecnie dość duża grupa ludzi (głównie kobiet) to osoby starsze, które są same po rozwodzie lub są same w życiu z własnego wyboru. Te osoby w większości przypadków święta spędzają bardzo ciekawie i w cale nie boją się spędzać je samotnie. Robią one wszystko to co im sprawia przyjemność. Najczęściej te osoby w te świąteczne dni podróżują by zobaczyć jak świętuję się w innych miejscach na świecie. Inni spędzają ten czas sami w swoim domu, ale robiąc to z wyboru i z wielką przyjemnością siedząc na kanapie z pyszną kawusią i ciastkiem i oglądając jakiś ciekawy świąteczny film lub czytając ciekawą książkę. Najczęściej te osoby mają dość szeroki krąg osób znajomych znajdujących się w tej samej sytuacji i o ile pragną towarzystwa zawsze znajdzie się ktoś z kim pójdą na kawę czy do restauracji na posiłek. O ile zdrowie im dopisuje wiedzą one dokładnie jak mile i ciekawie mogą spędzić święta i wcale nie czują się samotne.


Ja z mężusiem lubię spędzać święta u nas w domu w górach na Korfu. Te samotnie spędzane dni przeplatamy sobie spotkaniami z rodziną, ze znajomymi i uczestnicząc w licznych świątecznych koncertach organizowanych w stolicy. Czasami , co kilka lat, lecimy na święta do Aten do znajdującej się tam rodziny męża. Jak do tej pory nie wybieramy się na święta do córki do Anglii, bo duża tamtejsza angielka rodzina ma wielką gromadę dzieci w wieku od 2-6 lat i święta w takim szalonym gronie mnie wręcz przerażają. Chcemy te świąteczne dni spędzać przyjemnie, ale spokojnie.

A do jakiej grupy ludzi Wy się zaliczacie? Spędzacie święta sami, samotnie czy w gronie rodziny?

RODZINNE DOMY I WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA

 Każdy z nas ma swoja historię, przeszłość i wspomnienia z dzieciństwa.  Bardzo duży wpływ na rozwój naszej osobowości i naszego charakteru ma to jak przeżyliśmy lata dzieciństwa.

Nie bez powodu gdy ludzie dorośli mają jakieś problemy z którymi nie mogą sobie sami poradzić idąc do psychologa  on po pierwsze wypytuje się o przeżycia z lat dzieciństwa. 

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mając cudownych rodziców przeżyłam piękne, beztroskie dzieciństwo, pełne miłości i poczucia bezpieczeństwa w naszym rodzinnym domu.

Na ten temat piszę w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/07/dziecinstwo-jak-w-bajce.html

Moi rodzice nauczyli mnie co to jest miłość, szacunek dla siebie i innych, wartości marzeń i siły w walce o ich spełnienie. Pomogli mi rozwinąć skrzydła by iść z odwagą do przodu z wiarą we własne siły. To jest największy dar, które dzieci mogą wynieść z domu. 

Często wracamy wspomnieniami do czasów dzieciństwa, kiedy wraz z rodziną spędzaliśmy dobre czy nawet niemiłe chwile. Jak tych dobrych było więcej chętnie wracamy do tych wspomnień. Jak wspomnienia z dzieciństwa przynoszą nam ból lub smutek staramy się je zapomnieć, zagrzebać je gdzieś w głęboko w pamięci by z biegiem lat ich nie pamiętać.



Bardzo często nasze wspomnienia powracają kiedy odwiedzamy dom rodzinny. Jeśli w domu  rodzinnym czekają  na nas rodzice czy dziadkowie to nasze wspomnienia są jeszcze bardziej żywe. 

Jeśli ten dom jest już pusty wypełniony tylko starymi meblami i zdjęciami rodzinnymi często zatrzymujemy się przy jakimś zdjęciu by przypomnieć sobie kiedy i przy jakiej okoliczności było to zdjęcie zrobione. To są nasze wspomnienia.

Gorzej jest kiedy tego rodzinnego domu już nie ma. Jest on tylko w naszej pamięci i możemy go obejrzeć tylko na zdjęciach w rodzinnym albumie.

Niestety, należę do osób, których dom rodzinny w Polsce już nie istnieje. Minęło wiele lat od czas kiedy ostatni raz , po śmierci mojej ukochanej mamy mogłam do niego wejść. Życie potoczyło się do przodu. W chwili śmierci mojej mamy moje rodzeństwo stworzyło swoje rodziny, wybudowało swoje domy, a ja od wielu lat mieszkałam już ze swoją rodziną na Korfu.  Ten rodzinny dom nie miał już sensu do istnienia bez nikogo żyjącego w nim.

Bardzo często wracam wspomnieniami do okresu kiedy jako dziecko tam żyłam. Chodzę po domu, wyglądam przez okna kuchni czy pokojów. Są to jednak tylko sentymentalne wspomnienia tego co już mineło i nie wróci. Mam z mojego rodzinnego domu kilka pamiątek, między innymi rzeźbiony drewniany talerz wiszący w pokoju rodziców,  matkę boską na malutkim srebrnym sercu, która wisi u mnie w domu przy zdjęciach moich rodziców i dziadków. Każdy z rodzeństwa coś ma z tego domu na pamiątkę, wszystko jest jak klocki rozsypane po świecie i nie ma prawa do ponownego istnienia w całości.

Często widzę na filmach lub widzę w rzeczywistości jak potomkowie po wielu latach odwiedzają  rodzinne domy dziadków, czy nawet pradziadków przykryte z biegiem lat kurzem. Zasłonięte prześcieradłami meble, pajęczyny w rogach pokoi, stare drobiazgi na półkach. To wszystko ma zapach z przeszłości, to historia poszczególnej rodziny.

Szczęśliwi są Ci, którzy doceniają fakt posiadania takich miejsc gdzie mogą zaszyć się we własne szczęśliwe wspomnienia czy przypomnieć sobie lub odkryć różne elementy z życia swoich przodków. Jak byłam dzieckiem nie zwracałam na to uwagi, przyznam się, że nawet bardzo mnie to dziwiło i nudziło. Kiedy jednak latka lecą i sami wiele przeżywamy zaczynamy doceniać to co było przed nami, bo  wiemy, że i my kiedyś będziemy przeszłością dla kogoś.

Tak jak mówi bardzo mądre greckie powiedzenie:

TAM GDZIE JESTEŚ BYŁAM, TAM GDZIE JESTEM BĘDZIESZ

Świetnie to powiedziane i warto o tym pomyśleć.

Spacerując po Korfu w wielu wioskach możecie zobaczyć opuszczone stare domy, często wręcz ich ruiny. Pomiędzy kamieniami często znajdziecie pamiątki z poprzednich lat, nawet zdjęcia rodzinne mieszkających tam poprzednio właścicieli. niestety wiele z tych domów pozostawionych jest na własny los by powoli zamienić się w ruiny.

W dniu dzisiejszym często dyskutuje się o tym, że młodzi ludzie mający problemy z pracą w dużych miastach mogliby rozpocząć swoje nowe życie na prowincji gdziekolwiek lub w miejscach gdzie mieszkali ich przodkowie. Jest wiele młodych osób, które w ciągu ostatnich 10 lat to zrobiło. Na początku było im dość trudno, ale powoli ułożyli sobie życie, często znaleźli nowy zawód, nowy styl życia, którego poprzednio szukali. W większości ci ludzie są zadowoleni ze swojej decyzji i tak radykalnej zmiany w ich życiu. Potrzebna jest jednak do  tego odwaga i wytrwałość  by dojść do celu.

Wiele z tych osób wróciło właśnie do miejsc gdzie mieszkali ich dziadkowie czy nawet pradziadkowie. Z tymi miejscami wiązały ich wspomnienia z dzieciństwa, wspomnienia ze spędzanych tam rodzinnych wakacji w tych starych, tradycyjnych domach. O ile te domy nadal istnieją jest duża szansa na powrót tych młodych ludzi do tych miejsc, choćby na okres wakacji. Gorzej jest jeśli to już tylko wspomnienia o czymś co kiedyś istniało. 

Jest wielka różnica pomiędzy odwiedzaniem jedynie grobów rodziców czy dziadków w rodzinnym mieście czy wiosce w którym wychowaliśmy się a odwiedzaniem rodzinnego domu w którym może nadal żyć jakiś potomek rodziny. Bo co innego jest oglądanie czegoś na filmie czy na zdjęciach, a co innego dotykanie istniejących mebli, drobiazgów z przeszłości, zdjęć stojących na półkach w salonie. Nawet jeśli w tym domu mieszka jakiś potomek naszej rodziny i wnętrze jest zmienione, unowocześnione, mamy możliwość pochodzić po nim z nami wspomnieniami.

Mnie osobiście tego brakuje. Może to jest zasadniczy powód, że nie ciągnie mnie już do kraju mimo tego, że mam w kraju dużą rodzinę. Każdy ma swoje życie, z dala od miejsca gdzie wspólnie wychowaliśmy się, wszystko jest inne - nowe.

Obecnie pozostały tylko wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa w moim rodzinnym domu.

Myślę, że to sprawia, że tak cenię sobie wszelkie pamiątki z życia przodków rodziny mojego męża, które nadal mamy w naszym domu w górach. 

Na temat tego domu piszę Wam w moim artykule tutaj:

 https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/tradycyjny-dom-na-wsi-na-korfu.html

Ten kamienny dom w górach ma ponad 200 lat i żyły tutaj pokolenia przodków mojego męża. Obecna dekoracja domu często do tego nawiązuje. 

Z tego powodu wiele osób, które odwiedzają nasz dom po raz pierwszy mówią, że nasz dom ma duszę.



MOJE INNE, GRECKIE IMIENINY 9 GRUDNIA 2021

 Każdy dzień naszego życia może przynieść nam jakieś niespodzianki dobre lub złe.  Wszystko zależy od tego jak na te sytuacje się patrzymy i jak na nie reagujemy. Od wielu lat, 9 grudnia świętuję w Grecji moje "greckie imieniny". 

Jak to przez wiele lat wyglądało opisuję Wam w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/imieniny-anny-w-grecji-sa-9-grudnia.html

W tym roku jednak było inaczej. Tegorocznych imienin z pewnością nie zapomnę!

Wszystko się na około nas zmienia, świat się zmienia, zwyczaje, ludzie. My planujemy, a życie pisze samo swój scenariusz.

Z powodu COVID w tym roku na moich imieninach miała być tylko mała liczba, tylko zaszczepionych znajomych. Niestety tydzień przed tym dniem pożegnaliśmy na zawsze naszego wieloletniego kolegę, którego zwyciężyła w ciągu 4 miesięcy choroba na raka. Był on sercem naszej paczki, wraz z nim mój mąż pracował razem przez ponad 50 lat,  razem z nim podróżowaliśmy przez 20 lat po całej Europie ze śpiewem i gitarą. Po tym fakcie ani ja, ani całe nasze pozostałe "śpiewające" towarzystwo znajomych oczywiście  nie mieliśmy ochoty na świętowanie. Dodatkowo dwie znajome osoby poinformowały nas dzisiaj rano, że wykonały test i jest pozytywny. To oznacza, że oni wraz z pozostałymi ludźmi z naszego towarzystwa będą na kwarantannie przez najbliższe dni. Covid zmienia plany wszystkim i my nie jesteśmy wyjątkiem.

W ciągu ostatnich dni na Korfu mamy bardzo nieciekawą pogodę. Leje ulewny deszcz, jest zimno i wieje silny wiatr dochodzący chwilami do 10B. W wielu miejscach na wyspie mamy problemy z prądem, z drogami i wysokimi falami nad morzem.

To idealna pogoda na to by nie wychodzić z domu i cieszyć się ciepłem domu, świąteczną dekoracją, kominkiem, dobrym jedzeniem i naszym winkiem.

I tak właśnie zrobiliśmy w dniu moich tegorocznych imienin. 



Raniutko jak zawsze mężuś powitał mnie z różami z naszego ogrodu, z pysznym śniadaniem i z pachnącą kawusią. To na szczęście się nie zmieniło. Cudownie jest ciągle zakochiwać się na nowo i to w tym samym człowieku - to dla mnie szczyt szczęścia.


Przez cały dzień za oknem szalał wiatr, lał deszcz i nie było mowy o tym by ktoś dotarł do nas by wspólnie z nami świętować.Przy takiej pogodzie nikt nie odważył się w dojechać do nas w góry co było oczywiste. Na szczęście rano rozmawiałam z córką i wnukami przez videofon, rozmawiałam też z wieloma znajomymi i poczytałam sobie wiele życzeń  w FACEBOOK-u oraz w moim telefonie. Miło jest gdy tyle osób o nas pamięta i przesyła nam życzenia. Technologia też pomaga nam kontaktować się, a z drugiej strony ciągle oddala nas od siebie. Dochodzi do tego COVID i wszystko jest inne niż kiedyś.

Na dodatek tego w związku z trwającą kilka godzin szaloną burzą zgasło światło i przez cały dzień nie mieliśmy prądu! Takich imienin jeszcze nigdy nie przeżyłam!

To była niespodzianka tego dnia. Dzień przy świecach, przy kominku z naszym winkiem i pysznymi polskimi paluszkami.



Na obiad zamiast upiec pieczeń z ziemniakami w piekarniku grillowaliśmy brizola w kominku. Grillowane mięso,  xorta  z poprzedniego dnia stanowiły imieninowy pyszny obiad.

Imieniny we dwoje nie były wcale nudne. Na szczęście jesteśmy zorganizowani. Na wypadek braku prądu, co czasami w zimie zdarza się, mieliśmy dużo świec, drzewo do kominka i pieca ogrzewającego centralnie cały dom. Było więc cieplutko i przyjemnie.

Nasze radio na baterie też ponownie świetnie się sprawiło, więc była muzyczka, informacje przez radio o wszystkim i co ważne  o pogodzie też  i nawet w pewnym momencie potańczyliśmy sobie przy greckiej muzyce.

Jak się chce to wszystko jest możliwe! Mogliśmy siedzieć przy świecach niezadowoleni z pogody i braku prądu, ale my umiemy przystosować się do każdej sytuacji i w każdym przypadku szukamy pozytywnej strony tego co się na około nas dzieje. 

Tak właśnie spędziliśmy ten dzień, którego z pewnością nigdy nie zapomnę!

JAKIE CIASTKA JEMY NA KORFU W CZASIE ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA?

 Święta Bożego Narodzenia już przed nami i w każdym domu trwają przygotowania do tych tak rodzinnych dni w roku.

Poza dekorowaniem domu ważnym elementem świąt są oczywiście świąteczne dania i słodycze. Te ostatnie szczególnie dzieci oczekują z wielką niecierpliwością.

Osobiście święta Bożego Narodzenia spędzone w dzieciństwie w ukochanym domu w Lublinie,  przed wieloma laty,  zawsze łączyłam z zapachem pieczonego przez mamę sernika (przepis macie tutaj na blogu) i słonymi paluszkami (przepis też macie na blogu), pysznego makowca i babki, które były specjalnością mojej babci.

Zakładając moją rodzinę z mężem Grekiem na Korfu przed ponad 40 laty nadal kontynuuję te tradycje u mnie w domu. 

Słone paluszki weszły do tradycji świątecznych nie tylko w moim domu, ale w każdym domu dużej rodziny męża. Wielu znajomych też biorąc ode mnie przepis pieką te pyszności w czasie świąt na Korfu do dnia dzisiejszego.

Moja córka mieszkająca w Anglii też nie wyobraża sobie świąt bez tych paluszków i piecze je z pomocą jej dzieci i moją obecnością przez internet. Ja piekę swoje na Korfu , a córka swoje w Anglii.

Na Korfu rozpoczynamy "słodzić" sobie dni świąteczne od 6 grudnia bo jest to święto Świętego Mikołaja, ale w Grecji bardziej świętowane jest jako dzień bardzo popularnego w Grecji imienia - Nikos i Nikoleta. 



W te dni na wystawach cukierni pojawiają się tradycyjne w Grecji świąteczne ciasta kourabiedes, melomakarona i loukoumades.

W te dni na Korfu pojawiają się też w różnych miejscach punkty sprzedaży loukoumades nazywanych w innej części Grecji tiganites.


Wiele cukierni zaczyna codziennie smażyć te pyszności i sprzedawać je z dodatkiem cukru pudru, miodu, czy nawet czekolady.

W czasie świąt Bożego Narodzenia po wszystkich wąskich uliczkach starówki stolicy Korfu roznosi się zapach smażonych loukoumades.

W wielu domach w święto Nikosa i później też podawane są one na deser.



Przepis na loukoumades macie na moim blogu tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/12/loukoumades-tyganites-przepid.html

Melomakarona to kolejne świąteczne ciastko w Grecji i na Korfu. Jest to kruche ciasteczko ze zmielonymi orzechami nasączone syropem z miodem. Ostatnio bardzo często jest one sprzedawane obtoczone dodatkowo czekoladą. To już jest szczyt rozpusty i nieba na uranisku !

Te w czekoladzie są moimi ulubionymi. 


Choć sama od dłuższego czasu nie jadam cukru i wszelkich produktów go zawierających w święta zjem kilka tych ciasteczek.

Kolejne ciasteczko to kourabiedes. 


Jest to kruche ciasteczko z całym lub pokruszonym migdałem, posypane cukrem pudrem.
 Osobiście tych ciastek nie piekę u mnie w domu. Kupuję je świeżutkie w cukierni prowadzonej przez naszą rodzinę w Acharavi.

Nie mogę też zapomnieć o cieście noworocznym, bo to w Grecji wielka tradycja. Na ten temat macie osobny artykuł na moim blogu tutaj:




Οsobiście nadal utrzymuję w nas w domu tradycje polskie i piekę słone paluszki i sernik. Święta Bożego Narodzenia zawsze łączą mi się ze wspomnieniami z dzieciństwa z Polski. Dlatego tym właśnie zapachem i smakiem chcę się delektować w czasie świąt. U mnie "królują" paluszki i sernik. Dla zaspokojenia podniebienia pozostałych domowników kupuję też dwa pudełka tutejszych ciasteczek kourabiedes i melomakarona i tak wszyscy jesteśmy zadowoleni.

A jakie ciasta Wy pieczecie w czasie świąt? Czekam na Wasze relacje i zdjęcia pod moim artykułem.