Translate

JESIENNY OBRAZ NASZEJ WINNICY NA KORFU

 Na moim blogu macie szereg artykułów opisujących naszą winnicę, sposób w jaki robimy nasze domowe wino i znaczenie tego miejsca dla naszego codziennego życia. wystarczy dać hasło : winnica. 

Dzisiaj chcę Wam pokazać jesienny obraz tego rajskiego miejsca. Jesień na Korfu mija bardzo szybko lub w ogóle jej nie ma i od razu przechodzimy w okres naszej zimy, która bardziej przypomina jesień w północnej Europie niż zimę. 

Dla mnie właśnie ta nasza winnica wiąże mi się z jesienią w kraju, z tą polską złotą jesienią, bo liście winorośli w tym miejscu przez długi czas pozostają na krzewach i to właśnie w kolorach jesiennych. W około mamy korfiańską cudowną zieleń na zboczach gór oraz błękit nieba greckiego. Tylko nasza winnica ma inne kolory. 





Na Korfu mamy kilka miejsc gdzie można nacieszyć się kolorami tak pięknej jesieni. Opisuję to w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/polska-zota-jesien-na-korfu.html

Ja mam, jak na zamówienie te piękne jesienne kolory na terenie naszej winnicy. Przypominają mi one jesień w Lublinie na terenie parku, niedaleko mojego rodzinnego domu, gdzie w młodości uwielbiałam jesienią spacerować po dywanie tych jesiennych liści.. 



Naszą winnice odwiedzamy przez cały rok, nie tylko w okresie rozwoju winorośli. Dla nas to miejsce do przemyśleń, gimnastyki, miejsce dotlenienia się górskim powietrzem. To jest nasz prywatny Raj tak jak to opisuję w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2020/06/nasza-winnica-na-korfu-to-nasz-prywatny.html

W okresie jesieni i słonecznych dni w zimie często tutaj przyjeżdżamy. Czasami nawet spaceruje z domu by tam dojść drogami pomiędzy gajami oliwnymi  bo winnica oddalona jest od domu o 4 kilometry. To cudowna trasa na spacer i spotkanie z przyrodą wyspy.

Teraz po pierwszych deszczach zbieramy w winnicy nasze ukochane xorta by jeść je z rybami różnego rodzaju na obiad. O tym rarytasie kulinarnym pisze Wam w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2019/03/dzikie-warzywa-xorta-horta-i-cigari.html

 Dzisiaj jesteśmy w winnicy by pozbierać różne zapachowe rośliny potrzebne mi by przyprawić na obiad zaplanowaną do pieczenia rybę.


Mój mężuś ciągle coś eksperymentuje i w tym roku w winnicy pomiędzy dwoma szeregami winorośli zasadził zimowe ziemniaki.


W najbliższe dni zapowiadany jest spadek temperatury i tak by zabezpieczyć ziemniaki przed zmarznięciem położyliśmy dzisiaj na szczycie tych dwóch szeregów winorośli siatki. 



Mamy nadzieję, że w przypadku jakiegoś nocnego przymrozku to pomoże. Zobaczymy później czy to pomogło. Eksperyment nie zawsze udaje się, ale my próbujemy, nie mamy nic do stracenia.

Trochę pracy, trochę chodzenia i świetna okazja do zrobienia fajnych zdjęć.  A teraz czas na kawusię na werandzie w domu, tym razem z jesienną dekoracją. 


Kocham te momenty naszego codziennego życia.

WARTO JEST WSTAĆ RANO

Jestem pewna, że dobre rozpoczęcie każdego z naszych dni pozwoli nam zaliczyć ten kolejny dzień do udanych dni w naszym życiu. Bo na tym nam wszystkim zależy!

Z pewnością znacie stare, polskie, dawne,  bardzo mądre powiedzenie : "Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje".  Wiele jest takich mądrych powiedzeń, które dawnej nawet haftowano i umieszczano oprawionych w ramkach na ścianach w kuchni. To mądrości narodów, ludzi doświadczonych i tych, którzy chcą pomóc innym polepszyć jakość ich życia. Początkowo umieściłam to powiedzenie w tytule tego artykułu, ale zawsze komuś to przeszkadzało i później rozpoczynały się dyskusję na tematy religijne, wiary czy nie  itp,  W tym artykule nie o to mi chodzi  i to nie jest absolutnie tematem tego artykułu. Wszelkie dyskusje na tematy religijne pod tym artykułem są nie na temat i proszę ich nie umieszczać.

W dzisiejszym zaganianym świecie wiele z takich zwyczajów jest trudnych do zrealizowania choć z pewnością wiemy, że mogłyby to zmienić na lepsze nasze życie.




Powiecie łatwo to powiedzieć, ale trudno zrealizować!

To racja, ale choćby warto spróbować. 

Większość z nas jest ciągle zaganiana, goni do pracy, goni z dziećmi by zostawić je w przedszkolu czy w szkole, goni po zakupy do supermarketu, do lekarza, by zdążyć na autobus itd. Od rana do nocy gdzieś gonimy choć nie zawsze ta gonitwa jest potrzebna, po prostu to weszło w naszą naturę.

Dlatego bardzo ważne jest rozpoczęcie dnia bez pośpiechu i w sposób dla nas przyjemny. 

Powiecie, że nie macie na to czasu. Ja się jednak z tym nie zgodzę, bo wstając o 30 minut wcześniej każdego dnia by poświęcić ten czas tylko dla siebie robi wielką różnicę.

Spróbujcie to zrobić choćby przez tydzień czasu i sami zobaczycie, że Wasze dni minęły lepiej, bardziej produktywnie i zakończyły się z większym niż przedtem zadowoleniem z waszej strony.

Idealną sytuacją jest wczesne wstawanie rano bez nastawiania budzika, ale to niestety dla wielu z nas nie jest możliwe.

Zacznijcie jednak po zgaszeniu budzika wstawać bez opóźnienia i zakrywania poduszką głowy. Otwórzcie okno by zobaczyć światło dnia i nabrać oddech świeżego powietrza z zewnątrz.

Wprowadźcie do rutyny codziennego poranka to co Wam przynosi przyjemność. Przeznaczcie ten czas tylko dla siebie. Nie zaczynajcie dnia oglądaniem telewizji gdzie przeważnie poranne wiadomości są negatywne, często wręcz szokujące. Nie zaczynajcie dnia z telefonem w ręku i czytaniem Waszych najnowszych wiadomości. Na to będzie czas. Po pierwsze skoncentrujcie się na sobie i jak przyjemnie lubicie rozpocząć dzień. Później sprawdźcie Wasz telefon i pocztę oraz poprawcie Wasz wygląd, czy przygotujcie w zależności od pogody ubiór w którym będziecie działać w ciągu danego dnia.

Udany dzień musi zacząć się przyjemnie!

Dla jednych z Was jest to spokojne wypicie kawy na balkonie, werrandzie , czy w kuchni kiedy jeszcze cała rodzina śpi. Ci którzy są palaczami dodają do tego palenie spokojne jednego papierosa.

Dla innych jest to spokojne zjedzenie dobrego śniadania na ładnie przygotowanym stole. 

Jeszcze inni raniutko lubią wyjść na krótki spacer sami lub z psem, 
o ile taki jest bez względu na to jaka jest pogoda, czy pada, czy jest zimno , czy upalnie. 




Inni lubią zająć się swoimi kwiatami na balkonie lub na werandzie.

Jeszcze inni lubią rano pogimnastykować się choćby przez 15 minut by wyprostować się, naciągnąć wszystkie mięśnie i nabrać energii do działania.

Jeszcze inni lubią posłuchać fajnej muzyki przy goleniu się, braniu prysznica czy układaniu włosów. 

Jest to czas na Wasza medytację o tym co macie zrobić tego dnia, jest to też okazja to popatrzenia na siebie z odległości, oglądania otaczającej nas przyrody co wprowadza spokój w naszej psychice.

Powiecie mi teraz, że to nie jest możliwe kiedy cała rodzina wstaje rano i wszyscy czegoś szukają, pośpieszają się wzajemnie by razem wsiąść do samochodu i pojechać do szkoły do pracy itd.  

Właśnie dla tego raniutko każdy z nas powinien mieć czas dla siebie, swoje spokojne miejsce gdzie będzie mógł naładować się energią na cały kolejny dzień. 

Zasadą jest nie grymaszenie rano, nie skarżenie się i oczywiście unikanie spięć pomiędzy członkami rodziny. Bo to może od początku zrujnować nasz dzień. 

Życie każdego z nas nie jest proste. Codziennie musimy sprostać z większymi lub mniejszymi problemami jednak nastawieni pozytywnie dobrze rozpoczętym dniem mamy więcej siły na to by temu sprostać.

Zróbcie to choćby na próbę przez jeden tydzień! Zobaczycie, że to się opłaca. Przespanie dodatkowych 30 minut nie zmieni Waszego życia tak jak właśnie takie postępowanie. 

Czekam na Wasze spostrzeżenia i relacje z takiej Waszej próby.

JAKĄ DEFINICJE SZCZĘŚCIA DAJĄ GRECY ?

 Mieszkając od ponad 40 lat w Grecji, a dokładniej z mężem Grekiem na Korfu, wielokrotnie spotykałam się z dużą różnicą kultur i mentalności Greków i mnie Polki, która tutaj przyjechała by założyć swoją rodzinę. 

W wielu artykułach na moim blogu opisuje Wam różnice jakie spotkałam w Grecji w stylu życia, sposobie patrzenia na świat, sposobie spędzania czasu wolnego, sposobie życia rodzinnego itd. Możecie to poczytać na moim blogu w serii artykułów : DZISIEJSZA GRECJA, CZEGO MNIE ŻYCIE NAUCZYŁO, ZWYCZAJE NA KORFU.  Ogólnie dużo piszę na moim blogu o życiu tutejszych mieszkańców tak "od kuchni", z własnego wieloletniego doświadczenia. 



Grecy należą do ludzi szczęśliwych, często uśmiechniętych i żyjących długo. Ich definicja szczęścia wiele różni się od definicji szczęścia przeciętnego Polaka. 

Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że żyjąc tyle lat w Grecji "przesiąkłam" grecką mentalnością i mimo tego, że widzę  obiektywnie wiele minusów tutejszego życia, które można by było zmienić na lepsze zdaję sobie sprawę z tego, że niestety dużo się w tym kierunku nie robi. Jednak jak to zawsze mówimy, nie można mieć wszystkiego jednocześnie. 

W ostatnich latach na Korfu mamy dużo turystów z Polski. Wielokrotnie przyjeżdżając tutaj na wakację pewna grupa turystów zamiast odpoczywać i poznawać walory życia na wyspie zajmuje się cągłym krytykowaniem tego co widzi i porównywaniem tego z życiem w Polsce, oczywiście zawsze na korzyść życia w Polsce. 

To fakt, że w ciągu ostatnich lat, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej w Polsce wiele się zmieniło. W kraju wybudowano wiele nowoczesnych dróg, wiele osób przeniosło się na przedmieścia miast do jednorodzinnych nowoczesnych , dużych domów  (zakupionych w części za pożyczkę z banku), Polacy jeżdżą nowymi luksusowymi samochodami (też najczęściej zakupionymi na pożyczkę z banku), itd. Sama kontaktując się z rodziną i znajomymi z kraju widzę szalone zmiany w sposobie myślenia Polaków. Obecnie Polacy wielokrotnie przyjmują zachodnią definicję szczęścia, które jest równoznaczne z posiadaniem dużej ilości pieniędzy, dużego domu, dużego samochodu, kwitnącej kariery zawodowej i ogólnie z bardzo konsumpcyjnym sposobem życia. Nikt nie zastanawia się nad tym jakim kosztem to osiągają i czy w ostateczności to się opłaca. 

Bo zawsze jest coś za coś!

W tym przypadku osobiście widzę szalone obciążenie  się Polaków w bankach za zakupienie tych powyższych dóbr, które będą musieli nawet młodzi ludzie spłacać do samej emerytury lub nawet dłużej. Znam osoby, nawet z mojej rodziny,  które by zapłacić za to wszystko pracują od rana do nocy, nie mają czasu nawet dla własnej rodziny, a znalezienie choćby tygodnia czasu w roku na wspólne, rodzinne wakacje jest często niemożliwe. Są jednak zadowoleni z siebie, ze wspaniałej kariery zawodowej, która zapewni im w przyszłości kupić jeszcze większy dom, jeszcze droższy samochód...

 Tylko ja pytam się po co i jakim kosztem??!

Grek myśli i postępuje zupełnie inaczej !!!!

Dla Greka liczy się to co jest dzisiaj, jego codzienne życie w gronie rodziny i kochanych osób. Grek może mieć mniej, ale umie i żyje szczęśliwiej. Zdaje sobie sprawę z tego, że konsumpcyjny styl życia to nie jest droga do szczęścia. 

Pieniądze nie są wymiarem szczęścia w Grecji. Szczęście dla Greka wywodzi się z jego wnętrza i poczucia wewnętrznego spokoju i zadowolenia z własnego życia, a nie z rzeczy nas otaczających. W sytuacji gdy nie czujesz się wewnętrznie szczęśliwym starasz się to osiągnąć otaczając się większa ilością rzeczy. Grek może poczuć się szczęśliwy gdy zamykając oczy odczuje na twarzy powiew wiatru, usłyszy szum fal,  zapach dobrego jedzenia, czy rytm dobrej muzyki. Te małe rzeczy robią, że czuje się szczęśliwym. Wcale do tego nie jest mu niezbędny duży jacht - to może być stara drewniana łódź. Nie potrzebuje wyszukanego dania na luksusowo nakrytym stole w drogiej restauracji - to może być pokrojony na pół pomidor z porwanym na kawałki chlebem na plaży przy zachodzie słońca. Szczęściem dla Greka jest możliwość życia w każdej chwili naszego życia, bo to co żyjemy dzisiaj jutro będzie przeszłością, wspomnieniem, a największa siłą i szczęściem jest cieszenie się  życiem tutaj i teraz.

Grek po pierwsze ceni sobie swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, zdrowie swoich najbliższych, szacunek osób z jego otoczenia,  rodzinne codzienne życie, posiadanie czasu na własne zainteresowania i posiadanie pracy, która zapewni mu podstawowe potrzebne środki do życia, bez stresu o to by zapłacić kolejne rachunki bankowe. 

Wielu Greków uważa, że szczęściem jest zarabiać tyle by wydawać mniej niż się zarabia, bez posiadania długów w banku i z możliwością odłożenia choćby drobnej sumy pieniędzy miesięcznie na extra wydatki lub na czarną godzinę. Bo osiągając to można żyć spokojniej i w chwili gdy chcemy odpocząć, odprężyć się od codziennej rutyny możemy to zrobić bez obawy że cos koło nas się zawali , czy za to drogo zapłacimy.  

Pieniądze są jedynie środkiem do życia, a nie celem samym w sobie, by mieć ich coraz wiecej na rachunku bankowym. Grek chce mieć tyle pieniędzy by mógł żyć spokojnie z miesiąca na miesiąc w sposób na który jego dochody mu pozwalają i zawsze znajdzie sposób by takie życie dawało mu dużo zadowolenia. I jego wymagania nie są wygórowane. Tutaj myśli się o praktycznej stronie życia. Bardzo często mniej robi go bardziej szczęśliwym bo nie ma ciężaru wielkich obowiązków za to "więcej".

Dla Greka samochód to tylko środek do przemieszczania się, a nie środek do pokazywania swojego statusu ekonomicznego. Bardzo często też  spotkałam się w Grecji  z tym, że bogaci ludzie wolą mieć mniejsze, bezpieczne auta by nie zwracać na siebie uwagi. Samochód dla Greka musi być po prostu na chodzie by spełniać swoje zadanie. To nie błyskotka by "pokazać się" innym. 

Grek ubiera się wygodnie i codzienna gonitwa za markami, ostatnią modą nie są tak ważne. Może tylko młode Greczynki są tym bardzo zajęte i widać to w miejscach wieczornych spotkań tutejszej młodzieży. Dla Greka ubranie musi być praktyczne, wygodne dla danej sytuacji i jeśli tych warunków nie spełnia po prostu nie jest noszone i zamieniane na to wypróbowane, przetarte , dawne ubranie w którym czuje się dobrze. Bo podstawą jest by bez względu na ubiór czuć się dobrze i mile spędzać czas. Tego żadna markowa bluzka czy spodnie nie sprawią.

Grek pragnie mieć własny dom by zaspokoić dach nad głową dla swojej rodziny. Nie myśli jednak o pałacu, czy czymś luksusowym. Dom dla Greka musi być praktyczny, posiadać odpowiednią ilość pomieszczeń by rodzina mogła sprawnie funkcjonować. Zwraca się jednak uwagę na to by budowany czy kupowany dom nie posiadał wysokich kosztów utrzymania, bo to na co dzień bardzo się liczy by żyć bez stresu. Urządzenie domu też jest dość skromne i praktyczne by sprzątanie nie zajmowało dużo czasu. Bo Grek więcej czasu przebywa poza domem niż w domu, poza pracą w chwilach wolnych jest nad morzem, w górach, ze znajomymi w kawiarni, czy tawernie. Najważniejsze jest to by dom był funkcjonalny i czysty. Dom Greka przeważnie nie jest miejscem spotkań znajomych. To nie jest miejsce na pokaz, ale tylko miejsce gdzie rodzina żyje, śpi, je posiłki, spędza wspólnie rodzinnie czas. Przy tak dogodnych warunkach klimatycznych większość spotkań towarzyskich ze znajomymi odbywa się poza domem. To w przeciwieństwie do Polaka, który kocha się "pokazać" Może często urządzić swój dom jak skalę wystawową, która często nie ma nic wspólnego z jego statusem finansowym, stylem jego życia i nie jest tak praktyczna w jego życiu codziennym. Obserwuje zdjęcia domów na wsiach z luksusowymi salonami na pobłysk, czarnymi meblami ze złotymi dodatkami i zastanawiam się jak tam można to utrzymać w czystości na co dzień i czy to w takich warunkach ma zupełnie sens??!! Tylko pieniądze pożyczone z banku na budowę i nawet umeblowanie takiego domu trzeba płacić przez wiele lat zamiast wykorzystać to na wygodniejsze życie, podróże, rozwój własnych zainteresowań czy nawet pomocy dzieciom w ich przyszłym życiu.  Bardzo często po kilku latach rodzina rośnie, dzieci wyjeżdżają i zostają w wielkim domu sami rodzice z ich długami.

Jeśli chodzi o pracę to dla Greka by był szczęśliwy praca nie powinna zajmować mu całego dnia. Szczęśliwy Grek musi mieć czas na kawę ze znajomymi, czas dla siebie by samemu gdzieś pochodzić, popływać, czy zajmować się swoim hobby, by przebywać i cieszyć się z jego dorastającymi dziećmi. Zdaje sobie sprawę z tego, że dzieci rosną i czas spędzony z nimi jest tylko raz i nie można tego nadrobić. Szczęściem jest możliwość bawienia się z dziećmi i przebywanie z rodziną w fajnych miejscach na co dzień. To oczywiście w większości przypadków możliwe jest tylko na prowincji czy na wyspach greckich. Stąd ostatnia tendencja do uciekanie młodych małżeństw z dużych miast na prowincję lub na wyspy w poszukiwania jakości codziennego życia.

Dla Greka możliwość spokojnego napicia się rano dobrej kawy w domu czy w kawiarni to jeden z warunków do szczęścia w życiu.

Bo często te małe rzeczy czy drobne codzienne przyzwyczajenia sprawiają nam więcej szczęścia niż coś wielkiego co może lub nie pojawić się w naszym życiu. 



 Wielu Greków łowi ryby, chodzi na polowania, czy zajmuje się różnymi sportami, są namiętnymi kibicami meczów piłki nożnej, a na to potrzebny jest czas poza pracą. Grek by czuć się szczęśliwym  musi czuć się wolny, bez ciągłych zobowiązań. Chce czasami po prostu bez programu spędzić czas nie poganiany przez nic i nikogo. Możliwość bezpośredniego kontaktu z naturą w Grecji często rodzi takie potrzeby. Dlatego wielokrotnie wybierając jakąś nową pracę Grek pyta się po pierwsze ile czasu będzie pracował i ile czasu będzie wolny by żyć. To jest dla niego ważniejsze od wyższej pensji, od kariery zawodowej itp.

Opowiem Wam pewną historię, która świetnie odzwierciedla szczęśliwego Greka.

W jednej z pięknych małych greckich wysp pewnego lata pojawił się milioner z Londynu. Siedząc codziennie na tarasie wynajętej willi by zjeść śniadanie i napić się kawy codziennie podziwiał słońce, błękit nieba i  morza greckiego . Codziennie w porannych godzinach obserwował  też tego samego rybaka wracającego swoją łodzią ze złowionymi rybami by je sprzedać czekającej na niego przy brzegu ludności. Jego opalona twarz ozdobiona uśmiechem kiedy przy brzegu widział jego uśmiechniętą żonę i dzieci.

Pewnego dnia milioner poszedł go spotkać i porozmawiać z nim. Powiedział mu, że może mu pomóc rozwinąć jego biznes na wyspie oparty o łowione ryby. Pomoże mu kupić kilka łodzi by łowił z jego pracownikami więcej ryb. By później mógł je sprzedawać nawet poza wyspą. Rybak spytał się po co? Milioner odpowiedział by mógł zebrać więcej pieniędzy i założyć firmę sprzedającą ryby nawet poza granicę kraju. by mieć więcej pracowników i większy zysk. rybać ponownie spytał się po co? Milioner odpowiedział : by po wielu latach takiej pracy mógł spokojnie zamieszkać na jednej z takich małych wysp i żyć spokojnie z rodziną łowiąc bez stresu ryby z jego małej łodzi. Rybak spojrzał się na niego ze zdziwieniem i powiedział: po co ja mam tyle lat tak ciężko pracować, często z dala od mojej rodziny i marnować  cenne chwile mojego życia z dorastającymi obok mnie moimi dziećmi by w końcu osiągnąć to co ja już teraz, właśnie dzisiaj mam i robię. 

Wniosek wyciągnijcie sami.....

Bardzo często właśnie mniejsza ilość daje nam większą jakość i szczęście w życiu. Pomyślcie o tym.  


ZWYCZAJE , KTÓRE POPRAWIŁY JAKOŚĆ MOJEGO ŻYCIA.

 Każdy z nas chce być w życiu szczęśliwym i żyć w zdrowiu jak najdłużej i najlepiej. Oczywiście definicja szczęścia dla każdego z nas jest inna bo każdy z nas jest inny.



W ciągu całego naszego życia staramy się walczyć o lepszą jakość  życia wprowadzając różne radykalne lub mniejsze zmiany w naszym życiu. Te wielkie zmiany w naszym życiu najczęściej wymagają chęci do działania i trzech czynników: odpowiedniego miejsca, odpowiedniego czasu i odpowiedniej sytuacji w naszym życiu. To nie zawsze jest możliwe.

Jedno jest pewne - by wprowadzać zmiany na lepsze w naszym życiu musimy być i czuć się zdrowymi by mieć na to siłę i ochotę. Jeśli nawet nasze zdrowie w pewien sposób pogarsza się możemy szukać i zastosować różne zmiany w naszym życiu by temu zapobiec lub zmniejszyć tempo pogarszania się naszego zdrowia.

Istnieją te małe, drobne zmiany, które możemy bez większych starań wprowadzić do naszego życia i w ten sposób znacznie poprawić jakość naszego życia. O tych właśnie chcę Wam tutaj napisać.

Podam Wam kilka moich propozycji zmian w  codziennym życiu , które sprawiły, że czuję się znacznie lepiej i jestem bardziej szczęśliwa. Nie wymagają one ani pieniędzy, ani wielkich wyrzeczeń, a zdecydowanie zmieniają nasze życie na lepsze.

1) Wstaję wcześniej by mieć więcej czasu zrobić wszystko co trzeba spokojniej i bez niepotrzebnego stresu. 



W tym oczywiście pomaga mi mój biologiczny zegar, bo zawsze należałam do osób, które lubią poranki po dobrze przespanej nocy. Zawsze, nawet przy dużej ilości obowiązków różnego rodzaju starałam się i staram spać odpowiednią ilość godzin (7-8), bo to jest niezbędne naszemu organizmowi.  To też pomaga nam wstać rano z uśmiechem, mieć rano energię by rozpocząć  kolejny dzień. Dodatkowo, wstając wcześniej mamy czas na spokojne zjedzenie śniadania, rozmowę z naszymi ukochanymi i przygotowanie się do obowiązków nadchodzącego dnia bez niepotrzebnego stresu. To jest bardzo cenne by pozytywnie rozpocząć kolejny dzień naszego życia.

 2) Sprzątam codziennie kuchnię i salon wieczorem, przed pójściem spać.

Nie ma nic gorszego od wstawania rano i obserwowania bałaganu w salonie i w kuchni. To od początku wprowadza pewne zamieszanie w naszym kolejnym dniu. Nie mówię tutaj o generalnych porządkach, ale o ułożeniu poduszek na kanapie, pozbieraniu niepotrzebnych rzeczy ze stoliku przy kanapie itd. To są tak drobne czynności, a tak wiele znaczą. W kuchni mam zasadę zostawiać wieczorem czysty blat, czysty zlew bez brudnych talerzy  i to zdecydowanie pomaga mi przyjemniej przygotowywać rano śniadanie. 

3) Co tydzień robię listę tego co chcę zrobić w danym tygodniu. 

Zawsze mówimy, że czas to pieniądz. To prawda. Nie marnujmy naszych dni ot tak. Musimy mieć jakiś plan działania, plan naszych obowiązków, ale i przyjemności, które chcemy zrealizować w każdym tygodniu. Nie pozwólmy by czas przepływał nieproduktywnie , bez realizowania  pewnych działań idących w celu zrealizowania naszych drobnych czy większych celów.

Do tego należy też planowanie jadłospisu na nadchodzący tydzień. W ten sposób wiemy co jest nam potrzebne do ugotowania zaplanowanych potraw. Możemy też zaplanować potrzebną ilość warzyw, owoców, ryb, mięsa , które potrzebujemy spożywać w ciągu nadchodzącego tygodnia. To zdecydowanie pomaga nam  spokojnie zrobić zakupy i dodatkowo  realizować poprawny sposób odżywiania się nas i naszej rodziny.

Nadmienię tutaj tygodniowy jadłospis greckich rodzin na Korfu , który jest godny uwagi:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/tygodniowy-jadospis-rodziny-na-korfu.html

4) Mam zawsze w moim telefonie listę brakujących mi rzeczy. 

Mam dwa rodzaje takiej listy. Po pierwsze mam listę brakujących mi w kuchni i nie tylko produktów, które muszę zakupić w supermarkecie w czasie zaplanowanych robionych tam raz na dwa , trzy tygodnie zakupów.

Ta lista ciągle jest uzupełniana w chwili gdy będąc w kuchni, przygotowując kolejne danie zauważę, że coś mi się kończy. To bardzo pomaga w sprawnym przeprowadzeniu kolejnych zakupów bez zapomnienia o czymś co należy dokupić.

Druga lista dotyczy mojej garderoby. Najczęściej powstaje z chwilą gdy dwa razy do roku przeprowadzam przegląd moje garderoby z okresie zmiany sezonu lato na zimę czy odwrotnie. Wtedy eliminuje niektóre rzeczy z mojej garderoby oddając je lub wyrzucam i organizując garderobę na nadchodzący sezon wiem co jest mi potrzebne do uzupełnienia mojej garderoby. W ten sposób zawsze wychodząc na spacer do miasta  i przy tej okazji na oglądanie wystaw w sklepach wiem co jest mi potrzebne. Jak zobaczę coś z mojej listy, coś co mi się bardzo podoba to po prostu kupuję to nie robiąc zbędnych zakupów. Oczywiście jeśli w czasie takiego spaceru zobaczę coś na wystawie , co się bardzo do mnie uśmiecha nie zrezygnuję z przymierzenia tego i zdecydowania czy jest mi to rzeczywiście potrzebne.

5) Gotuję posiłki co drugi dzień. W ten sposób mniej czasu spędzam w kuchni by mieć więcej czasu na przyjemności. Lubię gotować smaczne potrawy, ale codzienne siedzenie w kuchni uważam za stratę czasu. Zawsze gotuję podwójną ilość porcji tak by mieć w lodówce dania na kolejne dni. Nigdy nie jemy tego samego dania następnego dnia, ale przeplatamy je innymi tak by mieć urozmaicony jadłospis. Przygotowany sos z mięsem czy rybą możemy jednego dnia zjeść z ryżem, a po dwóch dniach z ziemniakami, itp. Oczywiście to zależy też od programu dnia rodziny i ilości domowników. Poza tym istnieje dodatkowy problem jeśli panowie w rodzinie nie zgadzają się jeść odgrzewanych dań. Ja na szczęście nie mam takiego problemu.

6) Codziennie staram się być przynajmniej pół godziny na zewnątrz i spacerować.



To dotyczy każdego dnia w roku bez względu na pogodę! Bardzo ważne jest dla każdego z nas by codziennie zmieniać miejsce przebywania. Jeśli nawet nie idziemy do pracy codziennie powinniśmy wyjść z domu by się dotlenić, czy by mieć trochę czasu na naszą osobistą medytację. 



Codziennie powinniśmy się ruszać. Nie mówię tutaj o gimnastyce w zamkniętych salach gimnastycznych, bo ta też jest wskazana.  Musimy jednak mieć kontakt z otoczeniem w którym żyjemy. To znacznie poprawia nasze samopoczucie, pomaga w dbaniu o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Ja osobiście uwielbiam spacerować i staram się codziennie przynajmniej przez godzinę spacerować w różnorodnej scenerii: po gajach  oliwnych, po górach, po różnych plażach czy po wąskich uliczkach starówki na Korfu. To jest najzdrowsza gimnastyka jeśli chodzi się trzymając poprawną postawę ciała. Jeśli są dni w których bardzo ulewne deszcze nie pozwalają mi na to staram się zastąpić to różnymi ćwiczeniami u mnie w domu. Wcale nie jest potrzebna sala gimnastyczna by pogimnastykować się w domu. Można po prostu włączyć fajną, rytmiczną muzykę i poćwiczyć u siebie w domu.

7) Ograniczam czas oglądania telewizji. 

Telewizor w domu jest włączony tylko wtedy gdy są nasze wybrane jakościowe programy, które wspólnie z mężem wybieramy. Jeśli jest coś co ja tylko lubię to oglądam to osobno, najczęściej przez komputer. Większość czasu w naszym domu słuchamy radia z fajną muzyczką i krótkimi wiadomościami od czasu do czasu. W ten sposób, słuchając muzyki można równocześnie robić wiele innych rzeczy. Jak sami z pewnością zauważyliście telewizja bombarduje nas negatywnymi informacjami co powoduje stres i często pogarsza nasze samopoczucie. Trzeba się informować co dzieje się na świecie, ale ciągłe oglądanie tragicznych scen nie jest dobre.

 8) Ograniczam czas korzystania z internetu i komputera. 

To przyznam się, przychodzi mi nadal z trudnością. W okresie lockdown korzystaliśmy z internetu by w pewien sposób spędzić czas w domu. Ten okres jest za nami i możemy wyjść z domu, możemy robić wiele innych ciekawych rzeczy w naszym życiu. Staram się po śniadaniu tylko  przez około godzinę sprawdzać moje e-mail-e, czytać w google najnowsze wiadomości, odpisywać na Wasze pytania, pisać (jak mam ochotę) kolejny artykuł na moim blogu, dodać moje zdjęcia i sprawdzić nowości na INSTAGRAM-ie oraz zobaczyć co się dzieje na wybranych przeze mnie stronach w facebook-u.   Czasami to trochę się wydłuża, szczególnie gdy za oknem pada deszcz, ale staram się to kontrolować. Później jest czas na zajęcia w domu, różne przyjemności, naszą różnego rodzaju działalność: w lecie kąpiel w morzu, podlewanie ogrodu, spacer po plaży, po górach, spotkanie ze znajomymi na kawusię. W ciągu dnia sprawdzam moja skrzynkę pocztową kilka razy, ale to już na szybko. 

9) Raz w tygodniu poświęcam czas na siebie.

Chodzi o zadbanie o swój wygląd, swoje włosy, paznokcie, twarz, skórę ciała. Już od wielu lat sama dbam  o moje włosy. Tylko raz na rok chodzę do fryzjera by podciąć włosy, a później sama je od czasu do czasu podcinam i po myciu daję im formę, którą chce.

To samo dotyczy manicure i pedicure. Nie lubię sztucznych paznokci! Są po pierwsze niezdrowe bo nasze paznokcie się z nimi osłabiają i niszczą. Sama co tydzień je pielęgnuję by miały dobry kształt. Tylko od czasu do czasu maluję paznokcie bo naturalny  wygląd, zdrowych paznokci najbardziej mi odpowiada. W ten sposób mam też więcej czasu dla mnie , bo omijam wizyty w salonie piękności. Dodatkowo oszczędzam w ten sposób zbędne wydatki. Uzyskane w ten sposób pieniądze mogę przeznaczyć na coś innego, czego sama zrobić nie mogę.

10) Dbam o zdrowy sposób odżywiania i uwodnienie  mojego organizmu. Codziennie piję przynajmniej 8 szklanek wody. Do dwóch z nich zawsze dodaję szczyptę grubej morskiej soli by powiększyć ilość minerałów w moim organizmie.  Planuję jadłospis całego tygodnia by niczego nam nie brakowało, ani ryb, ani warzyw, ani owoców, ani mięsa. W czasie naszych posiłków jemy wszystko co jest nam potrzebne, najczęściej z naszego ogródka czy pola. Staramy się jeść odpowiednią ilość posiłku tak by wstając od stołu być najedzonym , ale nie przejedzonym. Nasze posiłki kończą się kilka godzin przed snem by był czas na strawienie wszystkiego i by mieć możliwość jakościowo spać.

11) Staram się rezygnować z jedzenia cukru pod każdą postacią!!!!!

To jest  jedna z dwóch największych rewolucji w moim sposobie odżywiania się w ciągu ostatnich lat! 

Dużo na ten temat ostatnio czytałam. Zdałam sobie sprawę z tego  ile szkody w naszym organizmie robi spożywany cukier.  Od dawna już nie słodzę ani kawy, ani herbaty bo te napoje gorzkie bardziej mi smakują. Staram się zrezygnować też z kawałka ciasta do drugiej kawy mimo tego, że mój mąż nadal się tym delektuje. Robię to co drugi dzień. Mój mężuś delektuję się tym mojej roboty ciastem cytrynowym ( z minimalną ilością cukru) lub kruchymi ciasteczkami codziennie - ja staram się z nich zrezygnować.



 Nie jem często słodyczy, ciast, tortów itp. i wcale mi tego nie brakuje!  Raz na 2 tygodnie delektuję sie moim ukochanym tiramisu i to mi wystarcza. Czuje się o wiele lepiej, mam więcej energii, widzę znaczną różnicę w wyglądzie mojej skóry i co najważniejsze nie czuję głodu, który spożywaniem cukru jest spowodowany. Na temat tragicznych wpływów cukru na nasz organizm możecie dużo przeczytać w internecie. Potwierdzone jest , że spożywanie cukru skraca nasze życie i zwiększa możliwość zachorowania na cukrzycę, raka itd. Więcej na ten temat sami poczytajcie. Ja staram się żyć bez cukru i wcale tego nie żałuję. Nie wycofałam cukru z mojego życia,  ale bardzo znacznie go ograniczyłam.

Żyjemy w społeczeństwie i często takie radykalna absencja jest przez większość naszych znajomych dziwnie przyjmowana. Ja podjęłam moją decyzję żyć ograniczając lub likwidując cukier z mojego jadłospisu i to nie przeszkadza mi spędzać czas przy stole z moimi znajomymi i rodziną, która się słodyczami zajada. W ten sposób wszyscy jesteśmy zadowoleni i ja mam pewność, że w większym stopniu dbam o moje zdrowie.

12) Zmieniłam godziny jedzenia posiłków i stosuję POST PRZERYWANY ( dla mojego wieku 14-10) (intermittent fasting).

Na temat postu przerywanego dużo się ostatnio mówi i pisze. Wiele osób stosuje tą metodę odżywiania się z różnych powodów. Jest to w ciągu ostatnich ponad 10 lat najbardziej popularny sposób na zdrowe odchudzanie się, ale nie tylko. Polecam Wam poczytać o tym lub zobaczyć wiele filmików w youtube.com na ten temat. Jest to zmiana planu godzin jedzenia posiłków tak by organizm miał więcej czasu na odpoczynek od trawienia by zajął się innymi pracami naszego organizmu. Je się posiłki w czasie przez nas dowolnie określonym mniejszym okienku np. 6-8 godzin a w pozostałym czasie dnia i nocy stosujemy post. Są wielka zalety tego sposobu odżywiania się :

- w zdrowy sposób można pozbyć się nadmiernych kilogramów;

- zmniejsza się ilość czasu przygotowania posiłków;

- przywiązujemy większą wagę do jakości mniejszej liczby posiłków i przynoszą nam one większa przyjemność;

- poprawia nasz metabolizm ( co dla wielu kobiet po menopauzie jest bardzo istotne);

- reguluje wysokość cukru organizmu;

- poprawia jakość naszego snu;

- reguluje nasze ciśnienie ;

- zmniejsza lub wręcz likwiduje stany zapalne organizmu;

- polepsza działanie jelit i  codzienne ich wypróżnienie;

- poprawia jakość skóry, paznokci i włosów;

- powoduje bardzo cenną dla nas AUTOFAGIĘ , polegającym na kontrolowanym rozkładzie komórek naszego ciała które nie są organizmowi potrzebne lub są uszkodzone. To jest szczególnie ważne przy zwalczaniu komórek rakotwórczych.

Warto jest poczytać o tym więcej i zastosować to w Waszym życiu. Sama to stosuję od poprzedniego roku. Czuje się świetnie, mam widoczne rezultaty w samopoczuciu, wyglądzie i wadze.


Kocham moje życie i o ile jest to możliwe sama postaram się dbać o jakość  mojego życia by cieszyć się nim jak najdłużej.

KORFU TO WIELKI OGRÓD BOTANICZNY

 Tak to jeden z nielicznych, dziewiczych ogrodów botanicznych Europy.

Bardzo często przyjeżdżając na Korfu na wakacje jesteście zaskoczeni tą bujną zielenią na tej wyspie. Bo większość ludzi Grecję kojarzy z widokiem na białe domy i skały przy błękitnym morzu. To nie tutaj!

Korfu od zawsze było zielone, bo klimat temu sprzyja. 



Względnie wysokie temperatury w ciągu całego roku, duża ilość wilgoci w ciągu całej zimy i wielokrotnie wilgoć rankami w innych porach roku powoduje, że wszystko tutaj rośnie jak na drożdżach. do tej dobra strona tej sytuacji. Wy do tej wilgoci nie jesteście przyzwyczajeni mając w Polsce suchy klimat i często nawet wiosną czy jesienią skarżycie się, że czujecie ją w kościach. Jak na Korfu walczymy z tą wilgocią opisuję w artykule poniżej :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jak-na-korfu-walczymy-z-wilgocia.html

Ta wilgotność jednak powoduje, że wyspa przez 12 miesięcy do roku jest tak zielona. Całe zbocza, nawet gór do samego szczytu pokryte są zielenią, gajami oliwnymi, czy krzewami różnego rodzaju. 



Poza tym w okresie wiosny i jesieni mam na Korfu dużą ilość opadów. To też pomaga w rozwoju tutejszych roślin. Na temat tutejszego klimatu i temperatur na wyspie piszę w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/srodziemnomorski-klimat-na-korfu.html

Od okresu okupacji weneckiej cała wyspa  została przekształcona w jeden wielki gaj oliwny.  Na Korfu mamy ponad 4,5 milona drzew oliwkowych. Zbocza z tymi gajami o kolorze srebrno-zielonym przeplatane są cyprysami  w kolorze ciemnej zieleni co przerywa monotonność krajobrazu.  Cyprysy to kolejne bogactwo wyspy, mamy ich na wyspie ponad 4 miliony!

To jest podstawowa zieleń tego raju na ziemi, ale nie tylko.

Jest to jedno z ostatnich dziewiczych terenów w Europie, bez fabryk, bez dużej ilości zabudowań. Z tego też względu na zboczach korfiańskich możecie znaleźć wiele roślin, które w  Europie już wyginęły.  Bardzo często w okresie wiosny czy jesieni na wyspę przybywają grupy studentów, które śledzą tutejszą florę i faunę. 

Nawet niektórzy turyści przybywają tutaj w tym samym celu, by obserwowac tutejsze ptaki (np. flammingi, sępy), różne jaszczurki, węże, skorpiony, żółwie, żaby, itd. Jest tutaj tego bardzo dużo.  

Cześć z nich opisuję w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/na-korfu-mamy-jaszczurki-skorpiony-i.html

Kto z Was oglądał seryjny film RODZINA DURRELL  z pewnością widział wiele z tych stworzeń zebranych przez małego Durrella. 

Spacerując po Korfu  w odpowiednich okresach sami możecie zbierać dla siebie różne zioła, kilka odmian dzikiej herbaty, kilkanaście rodzajów dzikiej mięty, przyprawy kulinarne takie jak oregano, liście laurowe, rozmaryn, czy tymianek.

O tymianku i jak zbieramy piszę w moim artykule tutaj :

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/07/tymianek-na-korfu.html

Tubylcy zbierają te przyprawy do domowego użytku i uważają to za coś normalnego.

Miłośnicy kwiatów spacerując po wyspie mają  okazję  podziwiać rosnące na dziko orchidee. Mamy kilkanaście odmian orchidei, które tutaj możecie znaleźć! 

W wielu miejscach znajdziecie też dziko rosnące piękne kwiaty, które my nazywamy tutaj BELLA MAMMA. Nazwa zdecydowanie jest pozostałością po okupacji weneckiej na wyspie.



Takie bogactwo zieleni, roślin, przypraw, ptaków, zwierząt, gadów. Wszystko to na jednej wyspie oblanej greckim słońcem, z pięknymi plażami i turkusową wodą na około.  

Do tego dochodzą piękne dziko rosnące kwiaty, inne w lecie , inne w zimie. 

Na ten temat macie dwa artykuły tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/jakie-kwiaty-zdobia-korfu.html



 https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/01/kwiaty-i-kolorystyka-korfu-w-zimie.html


I nie można zapomnieć o dziko rosnących XORTA, które na  wyspie zbieramy i zajadamy się nimi w okresie całej zimy.

Na ten temat macie artykuł tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/czy-grecy-jedza-trawe.html

Czy potrzebujemy więcej do szczęścia ???!!!


Chyba nie !!!


NA KORFU LUDZIE ŻYJĄ W RÓŻNY SPOSÓB

 Przyjeżdżając na wakacje na Korfu możecie zaobserwować różne skrajności, różne grupy ludzi i kontrastowy sposób ich życia..

Większość z Was przyjeżdża tutaj by odpocząć na plaży, poopalać się i wykąpać w ciepłym morzu. Inna grupa turystów chce tą wyspę poznać, zobaczyć jej najpiękniejsze miejsca. Polacy najczęściej przylatują tutaj by w ciągu kilku dni "zaliczyć" najbardziej turystyczne i znane miejsca na wyspie, tak na szybko i często pobieżnie  opisując je w youtube.com, w facebook-u itd., a później, o ile zostaje im na to czas opalają się na różnych plażach wyspy.  Słyszymy tutaj  różne opinie na temat tych samych miejsc, jedni są zachwyceni, inni krytykują podkreślając ciągle, że to wcale nie taka piękna wyspa - samo życie. Ci, którzy spodziewali się że zobaczą wyspę pełną tylko luksusowych kurortów są rozczarowani, inni , którzy przyjechali by podziwiać przyrodę i zupełnie inny tryb życia z uśmiechniętymi ludźmi są tą wyspą zachwyceni. 




Wszystko zależy od punktu widzenia i od tego gdzie i co chcemy zobaczyć.

To prawda, że na wyspie zobaczycie wiele kontrastów. Poznacie tutaj różnego typu ludzi od prostych mieszkających od urodzenia w "zabitej deskami wiosce" staruszek , do bissnesmenów , którzy   kierują turystycznymi firmami między innymi też na Korfu wybierając tą wyspę na stałe miejsce zamieszkania.



Bo tutaj mamy możliwość wybierać tryb życia, który nam odpowiada zawsze jednak w otoczeniu pięknej przyrody, z widokami na błękitne morze i greckie niebo. To, że na wyspach w Grecji żyje się wolniej to fakt, ale i tutaj zależy to od wyboru każdego z nas.

Ci, którzy są spragnieni szybkiego życia, tłumów i ciągłej adrenaliny wybierają życie w stolicy gdzie zawsze, nawet w zimie coś się dzieje. Poza tym w okresie poza sezonem turystycznym  wielokrotnie ci ludzie podróżują , zwiedzają cały świat, odpoczywają w ciepłych w tym okresie roku krajach. Bliskość lądu greckiego i dobre drogi do Aten czy Salonik dają możliwość do sobotnio-niedzielnych wypadów na nocne i nie tylko szaleństwa, by zobaczyć jakąś operę, ciekawe przedstawienie teatralne i zmienić w ten sposób otoczenie. Całoroczne lotnicze połączenia z wyspą też temu pomagają.

Do tej grupy ludzi najczęściej należą ludzie młodzi , którzy nie mają jeszcze obowiązków rodzinnych (małych dzieci, spłat pożyczek bankowych) lub ludzie starsi , którzy odchowali swoje dzieci i teraz żyją pełną parą.

Inna grupa ludzi żyjących na Korfu to ludzie , którym wyspa się podoba i żyją tutaj przez pół roku letniego by cieszyć się słońcem, greckim morzem i wyspiarskim trybem życia na spokojnie z ogródkiem koło domu i kawusią ze znajomymi na werandzie z pięknym widokiem. Są to najczęściej ludzie z większych miast Europy czy z Grecji z Aten lub Salonik, bardzo często ludzie sukcesu, z wielką karierą, których stać jest na ten rodzaj życia. Część z tych osób dodatkowo prowadzi też jakąś działalność turystyczną na wyspie w okresie sezonu turystycznego.

Kiedy obserwujecie życie na wyspie od początku możecie zauważyć, że inaczej się żyje w stolicy, inaczej na wybrzeżach wyspy w sezonie turystycznym i zupełnie inaczej w nieturystycznych, często w połowie opuszczonych wioskach wewnętrznej części wyspy.

Na to też turyści patrzą inaczej w zależności od ich wieku.

Młodzi ludzie często krytykują ten spokojny, powolny tryb życia w takich na pół opuszczonych wioskach gdzie nawet dzisiaj można znaleźć starszych ludzi, którzy nie byli nigdy nad morzem! Tak,  są nadal na wyspie tacy ludzie!!!

 Żyją w swoim, od lat tym samym rytmie w tych nieturystycznych wioskach. wieczorami widzicie ich siedzących wspólnie pod domami by porozmawiać, pośmiać się i trochę poplotkować, bez Wi-Fi , bez facebook-a i komputera.



 Codziennie gdzieś pracują: w domu,  w swoich ogródkach, zimą w gajach oliwnych, czy na polu.



 Ci ludzie cieszą się swoim życiem w swój sposób, będąc wdzieczni za każdy dzień ich życia, za ich zdrowie i zdrowie ich ukochanych. Są to najczęściej prości ludzie, bardzo serdeczni i od rana uśmiechnięci. Żyją w warunkach na jakie ich stać, w prostych, skromnym domach w tych na pół opuszczonych wioskach , w domach  bez wielkich luksusów, ale są szczęśliwi. 






To często dziwi młodych turystów, którzy tam spacerują lub wynajmują bardzo skromne kwatery za bardzo niską kwotę, o wiele niższą od tej na wybrzeżach wyspy czy w stolicy.



Ci ludzie żyją spokojnie zadowoleni z tego co im życie oferuje, bez stresu o opłacenie rat za luksusowy samochód ( który im nie jest wcale potrzebny) czy spłat za zakupione na pożyczkę z banku luksusowe mieszkanie, które będą  spłacać do śmierci mimo tego, że większość życia spędzają poza domem - w pracy, by za nie zapłacić.

Niestety w dniu dzisiejszym wielu młodych ludzi uważa, że bez dużego domu, luksusowego i nowego samochodu oraz  wysokiego rachunku w banku nie można być szczęśliwym. Dopiero kiedy mijają lata ich życia i nawet "dorabiają się"  i jest ich stać na to wszystko rozumieją, że szczęście nie mierzy się pieniędzmi. Bo szczęście to posiadanie tego czego nie można kupić: zdrowia, szacunku osób bliskich, posiadanie kochanych i kochających osób obok siebie. Wierzcie mi, bo to obserwuję na każdym kroku, najczęściej osoby bardzo bogate i na szczycie kariery zawodowej są prywatnie zupełnie same, bez osób którym mogą zaufać.

Starsi wiekiem turyści to właśnie obserwują i podoba im się ta inna , grecka mentalność gdzie samochód to tylko środek transportu, a nie luksusowa "zabawka" którą się kupuje za pożyczkę lub za bardzo ciężko zarobione pieniądze pracując od rana do nocy przez wiele lat. Zawsze jest coś za coś. Starsi ludzie doceniają to, że życie ucieka i nie warto tracić życia tylko na pracę po to by kupić więcej dóbr, ale lepiej wykorzystać to na spokojniejsze życie i cieszenie się życiem poza pracą.

Zwiedzając wyspę i obserwując tutejszą przyrodę i ludzi mieszkających na Korfu bardzo często zaczynacie na życie patrzeć z innej strony. Porównujecie Wasze życie z życiem tutejszych mieszkańców i zdajecie sobie sprawę z tego , że można też żyć inaczej niż Wy żyjecie i można być bardzo szczęśliwym człowiekiem. Wielokrotnie życie z adrenaliną w dużym mieście wśród cementowych dróg nie oferuje najszczęśliwszego życia, bo po prostu tam na życie nie mamy czasu.

Miał rację Lawrence Durrell pisząc, że GRECJA TO KRAJ KTÓRY OFERUJE CI MOŻLIWOŚĆ POZNANIA SAMEGO SIEBIE.

RÓŻNE PROGNOZY POGODY DLA WYSPY KORFU

 Kiedy planujecie wakacje na Korfu pierwsze pytanie jakie przychodzi Wam do głowy dotyczy prognozy pogody. Jaka będzie pogoda, jakie temperatury itd. w miejscu waszego wypoczynku.

W ciągu całego sezonu turystycznego, codziennie mam na mojej stronie w FB wiele pytań o pogodę od tych którzy planują tutaj przylecieć na wakacje i od tych, którzy już tutaj są i chcą zaplanować sobie kolejny dzień wypoczynku  na wyspie.

Z tego właśnie względu CODZIENNIE na mojej stronie na FB witając Was rano podaję najnowszą prognozę pogody na cały dzień. Czy jednak ona zawsze się sprawdza??!! NIE, niestety nie. Dlaczego?



Po pierwsze ja bazuję na prognozie pogody na północną, górską część wyspy gdzie mieszkam, a ta jest często zupełnie inna od tej dotyczącej centralnej , czy południowej części wyspy. 

Jak wiecie Korfu to długa wyspa , ma 95 km długości i to powoduje, że często  mamy inną pogodę na północy i inną na południu.



Bardzo często czytając prognozy pogody w różnych częściach wyspy są one zupełnie inne. Tylko w dniach kiedy mamy piękne, słoneczne letnie dni wszędzie jest tak samo, cudownie i cieplutko.

Dlatego przyjeżdżając na Korfu sprawdzajcie satelitarną prognozę pogody na dany dzień podając " weather corfu " i  nazwę miejsca w którym jesteście lub do którego chcecie pojechać. Tutaj macie prognozę na cały dzień co godzinę, z siłą i kierunkiem wiatru co też jest istotne. Bo kiedy wieje od zachodu wszyscy wybieramy do kąpieli  spokojniejsze wschodnie wybrzeża, kiedy wieje od wschodu jedziemy na zachodnie wybrzeża.

Ogólne wiadomości o tutejszym klimacie, temperaturach i pogodzie na Korfu w różnych okresach roku macie na moim blogu w artykule tutaj : 

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2017/12/srodziemnomorski-klimat-na-korfu.html

Jednak ponownie podkreślam , że pogoda na Korfu jest bardzo zmienna i w ciągu nawet jednego letniego dnia możecie się spodziewać scenerii z różnych epok roku , poza śniegiem - oczywiście! Mieszkając na Korfu na stałe od ponad 40 lat przyzwyczaiłam się do tego i wcale mnie nie dziwi, że w letnie dni mogę mieć w torebce na wszelki wypadek parasolkę.

O zmiennej pogodzie na wyspie piszę w moim artykule tutaj:

https://korfumojaprzystan.blogspot.com/2018/05/pogoda-na-koru-jest-zmienna.html

Na Korfu bardzo często by mieć pewniejszą prognozę pogody na wyspie patrzymy się na prognozę pogody południowych Włoch, bo z tej strony najczęściej do wyspy przychodzi prąd powietrzny zmieniający tutaj pogodę.

W ostatnich latach, kiedy w lecie jest na wyspie bardzo dużo turystów z Polski sami sobie pomagacie by podawać aktualną  pogodę na wyspie w różnych miejscach. Na Facebook-u na stronie mojej stronie KORFU MOJA PRZYSTAŃ lub KORFU RAJ WAKACYJNY dajecie pytanie o pogodę w różnych miejscach na wyspie i często pod tym pytaniem Polscy będący tutaj w tym czasie na urlopie dają zdjęcia lub informacje o pogodzie w miejscu w którym odpoczywają. To jest najpewniejszy sposób sprawdzania pogody w danym dniu w różnych regionach wyspy.

Przykładowo dzisiaj u mnie w górach od rana pogoda jest bardzo zmienna. Rano mieliśmy szalona mgłę, później chmury, teraz leje deszcz. To wcale nie oznacza, że za godzinę nie będzie znów wspaniałego słońca.

Sami zobaczcie na moim filmiku tutaj :

https://www.facebook.com/korfumojaprzystan/videos/572719954152828

Bardzo możliwe, że po południu pójdziemy znów na plażę by się kąpać i opalać.









WINOBRANIE W NASZEJ WINNICY NA KORFU W ROKU 2021

 Połowa września to dla nas na Korfu okres winobrania. Przeważnie jest nadal ciepło. Plaże są pełne turystów bo w południe temperatury sięgają 30 C i morze jest ciepłe. 

Dla nas jest to jednak okres kiedy jesteśmy już trochę znudzeni codzienną kąpielą i plażowaniem przez ponad 2.5 miesiące. Poza tym jest to bardzo ważny okres w naszej winnicy. To czas zbioru winogron, zbioru plonów naszej całorocznej pracy w naszej winnicy.



Tegoroczne lato było bardzo upalne i suche. Od maja nie padał deszcz i szalone upały trwały właściwie przez ponad miesiąc. To coś nowego na Korfu. Przeważnie upalne dni na wyspie przeplatają się dniami z wiaterkiem, trochę niższą temperaturą by odsapnąć przed kolejną falą upałów. W tym roku tego nie było. Cała Grecja, nawet Korfu prażyła się w słońcu i w stolicy Korfu często temperatury przekraczały 40-43C. Na szczęście u mnie w górach temperatury są zawsze przynajmniej o 4-5 C niższe i mogliśmy te upały przeżyć bez większego problemu.

Ta szalona susza i wysokie temperatury można było też zaobserwować w naszej winnicy. Winogrona zaczerwieniły się o wiele wcześniej, choć to wcale nie oznacza, że wcześniej nabrały odpowiednią ilość cukru.

Na terenie naszej winnicy mamy kilka gatunków winogron co powoduje, że nasze wino jest jedyne w swoim rodzaju. Proporcje w jakich mieszamy te różne gatunki winogron są znane tylko nam!

Mamy też kilka krzewów winogron stołowych, które dojrzewają wcześniej i  w połowie sierpnia je zbieramy. By je ochronić przed osami, pszczołami, ptakami, lisami, fretkami i innymi boskimi stworzeniami każdy kiść winogron wkładam na początku sierpnia do specjalnych woreczków. W ten sposób coś zostaje dla nas do jedzenia, bo wonny zapach tych winogron przyciąga wszystkie dzikie stworzenia mieszkające w górach na około naszej winnicy.


W tym roku zaobserwowaliśmy, że część z tych woreczków była porwana pazurami zwierząt, które szukały jedzenia lub może więcej czegoś do picia. Przy tak długotrwałej suszy w tym roku wszystko i wszystkie zwierzęta były spragnione czegoś do picia i stąd mieliśmy to spustoszenie w winnicy. Na szczęście  część z tych winogron została i zjedliśmy je z wielkim smakiem. Częścią "podzieliliśmy się" ze stworzeniami mieszkającymi w górach w okolicy naszej winnicy.
Dodatkowo w tym roku  spostrzegliśmy o wiele mniejszą ilość os i pszczół na terenie winnicy?? Nie wiemy jak to wytłumaczyć? Może ktoś z Was jest biologiem i na to nam odpowie?


Jak zawsze winobranie w naszej winnicy odbywa się w dwóch okresach. W tym roku pierwsze winobranie nastąpiło wcześniej , na początku września bo po tak gorącym i słonecznym lecie nasze winogrona były gotowe do zbioru przynajmniej 10 dni wcześniej. Tak słoneczne lato było bardzo dobre dla winogron jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznych plonów. 
Jak wygląda nasza winnica w okresie tegorocznego winobrania pokazuję Wam na filmiku tutaj:
https://www.facebook.com/1425939470981151/videos/873569713267152

Winogrona były zdrowe i było ich dużo. W tym roku zebraliśmy - mimo suszy - 2.5 ton winogron!!! Gdyby choćby dwa razy w lecie popadł deszcz byłoby ich jeszcze więcej.


Co roku od wielu lat mamy jednak problem ze znalezieniem pracowników do tej pracy. Sami, we dwoje nie możemy  tego zebrać, ani przenieść skrzynek do samochodu. Tutaj potrzebne są młode, silne ręce, a takich ostatnio brak. Młodzi ludzie nie mają chęci pracować w czasie winobrania, bo wiedza, że to praca trudna, ciężka i pod prażącym słońcem. 



Z tego właśnie powodu w tym roku każda z faz zbioru winogron przedłużyła się. Każda trwała kilka dni bo większość winogron zebraliśmy tylko naszymi czterema rękami. Było to bardzo męczące, ale nie mieliśmy innego wyjścia, bo nawet jedyny nasz stały pracownik w tym roku w tym czasie nie mógł być z nami. Na szczęście przyjechał przynajmniej by zebrać skrzynki i przenieść je do samochodu, bo tej pracy ani ja, ani mój mężuś nie możemy już wykonać.  Każda skrzynka z winogronami waży około 22-25 kg, a jest ich co roku około 100!  W tym roku mieliśmy jeszcze większy urodzaj i było ich jeszcze więcej! To nie na nasze siły,  ani zdrowie. Problem ze znalezieniem pracowników do pracy przy winobraniu z roku na rok powiększa się. Nie ma ludzi chętnych do tej pracy, a ci którzy mogą pomóc nie są dostępni kiedy trzeba. Potrzebni są nam ludzie do tych ciężkich prac, głównie dźwigania i noszenia skrzynek oraz do procesu przerabiania winogron na sok, bo to też ciężka praca z podnoszeniem i przenoszeniem ciężkich urządzeń. Dodatkowo okres winobrania jest ruchomy, zależy po pierwsze od pogody, która jest na wyspie w tym okresie bardzo zmienna,  po drugie od dojrzałości winogron. I tak nie możemy nigdy przewidzieć którego dnia dokładnie będziemy potrzebować kogoś do pracy.

Winobranie nie kończy się na zbiorze winogron. To dopiero początek! Trzeba je przenieść do miejsca gdzie będą zmielone i zaczną fermentować. Później trzeba sok oddzielić od skórki winogron i umieścić w specjalnych pojemnikach. Na szczęście do tej pracy mamy kilka bardzo pożytecznych urządzeń i pompę do przelewania soku. Bez tego cała procedura dla nas dzisiaj byłaby niemożliwa. to jednak nadal jest ciężka praca i wymaga młodych, silnych ludzi.










Kiedy cały sok znalazł się w tych nierdzewnych pojemnikach spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem choć bardzo zmęczeni. 

Od jutra będziemy jedynie sprawdzać czy fermentacja odbywa się bez problemów i później zamkniemy hermetycznie te pojemniki by mieć na nasze wino z tego roku. Napijemy się go w następnym roku lub za dwa lata, bo mamy jeszcze wino z poprzednich lat. A jak sami wiecie starsze wino jest lepsze i ma większą ilość aromatów.


I jak zawsze po winobraniu mówimy : obyśmy wypili to wino w chwilach radości i w zdrowiu !

GIA MAS !!

Teraz przed nami mamy kilka dni odpoczynku i o ile pogoda dopisze później będziemy kontynuować nasze morskie kąpiele, tym razem w godzinach popołudniowych kiedy morze jest nagrzane słońcem.